Witam
Zacznę od tego, iż dzisiaj w nocy, powiedzmy do wczoraj jechałem moim CC do Świecka z Łodzi i z powrotem. Średnia prędkość 100 km/h. więc chyba go nie przegrzałem. Dojechałem do Świecka i wszystko OK, 45min przerwy. Z powrotem już nie poszło tak gładko. Od Konina (czyli jakieś 100 km od celu-Łódź) zaczął przerywać, tak jak by chodził na 1 gar. Czasami wchodził na normalne obroty i było OK a czasami je gubił. Średnio te ostatnie 100 km jechałem jakieś 50-60 km/h. Dojechałem około 4 rano dzisiaj i postawiłem CC na parkingu. O 7 wstałem bo trzeba do pracy ;/. Niestety CC już nawet nie zakręcił, nic kompletnie, tak jak by mu rozrusznik zamarzł. Dodał iż temperatura jest ujemna jakieś -12 st. C. Troszkę to dla mnie dziwne bo jakoś nie miałem z nim problemu i zawsze odpalał na mrozie. Pomożecie jakoś? Od czego zacząć? Pzdr Piotrek
Zacznę od tego, iż dzisiaj w nocy, powiedzmy do wczoraj jechałem moim CC do Świecka z Łodzi i z powrotem. Średnia prędkość 100 km/h. więc chyba go nie przegrzałem. Dojechałem do Świecka i wszystko OK, 45min przerwy. Z powrotem już nie poszło tak gładko. Od Konina (czyli jakieś 100 km od celu-Łódź) zaczął przerywać, tak jak by chodził na 1 gar. Czasami wchodził na normalne obroty i było OK a czasami je gubił. Średnio te ostatnie 100 km jechałem jakieś 50-60 km/h. Dojechałem około 4 rano dzisiaj i postawiłem CC na parkingu. O 7 wstałem bo trzeba do pracy ;/. Niestety CC już nawet nie zakręcił, nic kompletnie, tak jak by mu rozrusznik zamarzł. Dodał iż temperatura jest ujemna jakieś -12 st. C. Troszkę to dla mnie dziwne bo jakoś nie miałem z nim problemu i zawsze odpalał na mrozie. Pomożecie jakoś? Od czego zacząć? Pzdr Piotrek