Mam Fiata Punto II z 2004 roku.
Akumulator mam praktycznie nowy, a mimo to bywa, że mam problem z odpaleniem auta na silnym mrozie (poniżej -15).
Auto ma sporo nabite jak na ten rocznik (220kkm), do tego w gazie od nowości. Problemem nie jest sam zapłon, bo zawsze palę na benzynie. Problemem jest słabe (czasami bardzo słabe) kręcenie rozrusznika.
Wiem, że mróz powoduje osłabienie wydajności akumulatora do tego dochodzi gęsty olej w silniku (mineralny), ale mimo to powinien dobrze kręcić.
Napięcie ładowania na wolnych obrotach to 14,3V bez obciążenia, 14,15V na standardowym obciążeniu (mijania, dmuchawa na dwa, radio), oraz około 13V jak włączę wszystko co się da. Ale wystarczy zwiększyć delikatnie obroty i nawet ostatnia wartość rośnie do ponad 14V. Więc z ładowaniem chyba nie jest problem.
Akumulator to Varta Blue Dynamic 42Ah, poprzedni który wytrzymał rok.
To był "Car Bon" 40 Ah.
Jak auto postoi kilka godzin to napięcie mam na wyłączonym silniku 12,2-12,4V. Upływ prądu na postoju to około 60mA. Auto nie stoi nigdy dłużnej jak 2 dni, zwykle jeździ codziennie trasy po około 11km w jedną stronę.
Auto mam 2 lata, poprzedniej zimy też był trochę problem z kręceniem. Niestety nie zaglądałem do rozrusznika jak było cieplej i nie wiem czy w nim nie jest przyczyna.
Zastanawia mnie jednak dlaczego napięcie na postoju spada do 12,2- 12-4V(zarówno w "starym" jak i w nowym akumulatorze).
Nie powinno oscylować coś koło 12,6V?
Jak nieraz podłączam prostownik (z Lidla) to wyliczając czas i amperaż ładowania wychodzi, że aku jest w aucie naładowany na średnio 90%.
Akumulator mam praktycznie nowy, a mimo to bywa, że mam problem z odpaleniem auta na silnym mrozie (poniżej -15).
Auto ma sporo nabite jak na ten rocznik (220kkm), do tego w gazie od nowości. Problemem nie jest sam zapłon, bo zawsze palę na benzynie. Problemem jest słabe (czasami bardzo słabe) kręcenie rozrusznika.
Wiem, że mróz powoduje osłabienie wydajności akumulatora do tego dochodzi gęsty olej w silniku (mineralny), ale mimo to powinien dobrze kręcić.
Napięcie ładowania na wolnych obrotach to 14,3V bez obciążenia, 14,15V na standardowym obciążeniu (mijania, dmuchawa na dwa, radio), oraz około 13V jak włączę wszystko co się da. Ale wystarczy zwiększyć delikatnie obroty i nawet ostatnia wartość rośnie do ponad 14V. Więc z ładowaniem chyba nie jest problem.
Akumulator to Varta Blue Dynamic 42Ah, poprzedni który wytrzymał rok.
To był "Car Bon" 40 Ah.
Jak auto postoi kilka godzin to napięcie mam na wyłączonym silniku 12,2-12,4V. Upływ prądu na postoju to około 60mA. Auto nie stoi nigdy dłużnej jak 2 dni, zwykle jeździ codziennie trasy po około 11km w jedną stronę.
Auto mam 2 lata, poprzedniej zimy też był trochę problem z kręceniem. Niestety nie zaglądałem do rozrusznika jak było cieplej i nie wiem czy w nim nie jest przyczyna.
Zastanawia mnie jednak dlaczego napięcie na postoju spada do 12,2- 12-4V(zarówno w "starym" jak i w nowym akumulatorze).
Nie powinno oscylować coś koło 12,6V?
Jak nieraz podłączam prostownik (z Lidla) to wyliczając czas i amperaż ładowania wychodzi, że aku jest w aucie naładowany na średnio 90%.