Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zatarty silnik i kłopot ze swap-em Peugeot 405 '90 1,9 B DDZ

04 Lut 2012 19:44 2210 4
  • Poziom 16  
    Witam!
    Niestety wczoraj poległ mi silnik.
    Naprawa główna raczej nie wchodzi w grę :-(
    Konkretnie oznaczenie DDZ XU9M 1905cm³ 109KM. Układ na jednopunktowym wtrysku Solex, komputer Bendix/Siemens - układ znany jako Fenix 1B.
    Jak na złość, nie mogę znaleźć takiego w sprzedawanych. Setki 1,6, 1,4 a 1,9 praktycznie same diesle.
    Z tego co się orientuję XU5 podszedł by bez większych problemów, ale nie bardzo widzę sens. W końcu zarejestrowany jako 1,9 i OC tez od tej pojemności...
    Natrafiłem na ogłoszenia z innymi wersjami XU9, przy czym rozsądnie wygląda wersja DKZ (120KM).
    Tu pojawia się pytanie; optycznie wygląda wszystko tak samo, natomiast czy można założyć dolot i resztę osprzętu od tego mojego DDZ? Czy będzie prawidłowo pracować pod jego sterownikiem? Z opisów wygląda analogicznie, współpracuje z moja skrzynią (BE3), ale z czegoś ta różnica mocy powstaje.
    Będę wdzięczny za informacje.
    Pozdrawiam
  • Pomocny post
    Poziom 18  
    W silniku DKZ masz większe ciśnienie sprężania inny uk. paliwowy i zapłonowy.
    Natomiast silniki DDZ były montowe jeszcze w peugeotach 309 i citroenach bx.
  • Poziom 16  
    Dziękuję za odpowiedź.
    Zainteresował mnie taki, jest golutki. I czy da się założyć rozdzielacz zapłonu, koło zamachowe, kolektory z DDZ?
    Myślę jeszcze nad ew. naprawą.
    Objawów uszkodzenia wcześniejszych nie było.
    Samochód padł w czasie jazdy, po przejechaniu już ok. 100 km.
    Jadąc jednostajnie szarpnęło nagle dwa razy, z odgłosem podobnym jak wystrzał gazu w kolektor. Tak pomyślałem, zatrzymałem na poboczu ale wszystko wyglądało ok. Silnik pracował ładnie. Ruszyłem dalej. Odczuwalne były chwilowe spadki mocy co jakiś czas, ale bez jakiś efektów dodatkowych. Zwaliłem to na jakość gazu (trochę wcześniej tankowałem).
    Przy ok 120km/h pojawiło się nagle klekotanie, jakby latająca coś metalowego pod pokrywą zaworów, albo tłuczące się łopatki alternatora. Równocześnie zaczęły świecić się kontrolki oleju, stop i krytycznej temp. Natychmiast zjechałem na prawy pas i wtoczyłem na stację (jakieś 200m akurat była).
    Silnik po naciśnięciu sprzęgła natychmiast zgasł.
    Przy próbie uruchomienia rozrusznik z dużym oporem daje radę zrobić jakieś pół obrotu wałem (akumulator i rozrusznik zdrowe).
    Wcześniej pisałem, że naprawa raczej nie wchodzi w rachubę, ze względu na koszty.
    W międzyczasie znalazłem kilka wątków, gdzie podobne sytuacje udawało się naprawić stosunkowo niewielkim kosztem (panewki, przetaczanie wału).
    Jak Myślicie; po takich objawach jak wyżej, jest szansa na to że góra nie ucierpiała? Czy da się dokonać takiej naprawy bez wyciągania silnika z autka?
    Pozdrawiam
  • Poziom 32  
    Witam, generalnie bez wyjęcia i rozbiórki silnika nie sprawdzisz co jest i czy naprawa jest sensowna,drugi silnik też TRZEBA sprawdzić , zwalić miskie olejową pokrywe zaworów itd, chyba że masz mozliwość uruchomić silnik i dokonać pomiarów, ciśnienia oleju, sprężania itd, pozdrawiam
  • Poziom 16  
    Temat po dłuższym czasie został rozwiązany. Poziom kosztów dosyć wysoki, ale z pewnych względów zależy mi na tym samochodzie. Naprawa główna czyli regeneracja głowicy, wymiana cylindrów (wymienne a aluminiowym bloku), pierścienie zaworowe, panewki, szlif wału itd.
    Autko na dotarciu. Pozdrawiam.