Witam.
Jakieś 3-4 miesiące temu zostalem szczęśliwym posiadaczem Fiata Punto 1.7D, rocznik 96, 3 drzwiowy. Auto spisuje się dobrze, jest ekonomiczne, jednakże mam jeden dość denerwujący problem. Gdy na dworze spada temperatura do 5 stopni, a gdy teraz są mrozy po -20 to już całkowicie, jest problem z odpaleniem. Świece grzeje 2-3 razy, czasem i 4, bezskutecznie, silnik kręci, kręci i dopiero po kilkunastu próbach kręcenia zaczyna załapywać, aż w końcu złapie. Gdy jest ciepły to nie ma takiego problemu, odpala od tak, odrazu, za 1 razem. Szukałem w internecie czegoś na ten temat ale niestety nie znalazłem. Zaznaczam że od kiedy mam to auto nie przeprowadzalem żadnych napraw, to mój pierwszy diesel więc prosiłbym o w miarę dokładne opisywanie co do czego i od czego właściwie zacząć. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Jakieś 3-4 miesiące temu zostalem szczęśliwym posiadaczem Fiata Punto 1.7D, rocznik 96, 3 drzwiowy. Auto spisuje się dobrze, jest ekonomiczne, jednakże mam jeden dość denerwujący problem. Gdy na dworze spada temperatura do 5 stopni, a gdy teraz są mrozy po -20 to już całkowicie, jest problem z odpaleniem. Świece grzeje 2-3 razy, czasem i 4, bezskutecznie, silnik kręci, kręci i dopiero po kilkunastu próbach kręcenia zaczyna załapywać, aż w końcu złapie. Gdy jest ciepły to nie ma takiego problemu, odpala od tak, odrazu, za 1 razem. Szukałem w internecie czegoś na ten temat ale niestety nie znalazłem. Zaznaczam że od kiedy mam to auto nie przeprowadzalem żadnych napraw, to mój pierwszy diesel więc prosiłbym o w miarę dokładne opisywanie co do czego i od czego właściwie zacząć. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam