Witam. To mój pierwszy post i czuję,że usłyszę"chłopie jedź do mechanika", ale z góry zaznaczę,że nie mam na to pieniędzy w tej chwili, a pomóc ma mi kuzyn, który jest świetnym mechanikiem, i bedzie to na pewno bez zdzierania. problem leży w tym że mieszka ok 100 km ode mnie i umówiony jestem dopiero na przyszły tydzien.
Więc zaczne. tydzień temu kupiłem Renault Megane 1.6e z 1997roku. Był to najwidoczniej nieprzemyślany zakup, bo ubywa płyn chłodniczy, mokro pod głowicą jak się nagrzeje to traci na obrotach tak do 750- 500 albo lekko faluje, aż przy wrzuceniu na luz gaśnie. dziś też zauważyłem, że silnik po trasie okolo 10 km w mieście był mocno ciepły ,tak ze reki nie przytrzymam na pokrywie zaworow, a wskażnik temperatury pokazuje okolo 30-40 stopni. załozona jest w nim instalacja sekwencyjna 5 lat. przebieg ma 230000. przy narmalnej jeździe (jak juz jest rozpędzony) to nie zauważyłem spadku mocy. juz nie bede wspominal o zawaieszeniu,bo niby na dziurach nie stuka, ale np. przy strecie w lewo czuc jakby prawe przednie kolo uciekalo jakby mialo kapcia tylko tak delikatniej. przy 100 km/h przy hamowaniu ciagnie auto na lewa strone i to dosc znacznie. ale teraz najbardziej martwi mnie jednostka napedowa i obawiam sie w sumie, ze moge do kuzyna nawet nie dojechac. mamy teraz mrozy,ale odpala elegancko. olej z silnika nie ubywa. Licze na normalna odpowiedz i bede wdzieczny bardzo. co proponujecie. moze go poprostu uczciwie sprzedac za mniej i miec spokój, ale chciałbym to auto i mam nadzierje, ze nie wydam na naprawe fortuny, albo nie naprawie, bo jest jakis przegrzany czy cos w tym stylu.
Pisze dlatego,ze juz nie wytrzymuje jak o tym wszystkim mysle,ze tak wpadlem glupio. pozdrawiam i zgory dziekuje
Więc zaczne. tydzień temu kupiłem Renault Megane 1.6e z 1997roku. Był to najwidoczniej nieprzemyślany zakup, bo ubywa płyn chłodniczy, mokro pod głowicą jak się nagrzeje to traci na obrotach tak do 750- 500 albo lekko faluje, aż przy wrzuceniu na luz gaśnie. dziś też zauważyłem, że silnik po trasie okolo 10 km w mieście był mocno ciepły ,tak ze reki nie przytrzymam na pokrywie zaworow, a wskażnik temperatury pokazuje okolo 30-40 stopni. załozona jest w nim instalacja sekwencyjna 5 lat. przebieg ma 230000. przy narmalnej jeździe (jak juz jest rozpędzony) to nie zauważyłem spadku mocy. juz nie bede wspominal o zawaieszeniu,bo niby na dziurach nie stuka, ale np. przy strecie w lewo czuc jakby prawe przednie kolo uciekalo jakby mialo kapcia tylko tak delikatniej. przy 100 km/h przy hamowaniu ciagnie auto na lewa strone i to dosc znacznie. ale teraz najbardziej martwi mnie jednostka napedowa i obawiam sie w sumie, ze moge do kuzyna nawet nie dojechac. mamy teraz mrozy,ale odpala elegancko. olej z silnika nie ubywa. Licze na normalna odpowiedz i bede wdzieczny bardzo. co proponujecie. moze go poprostu uczciwie sprzedac za mniej i miec spokój, ale chciałbym to auto i mam nadzierje, ze nie wydam na naprawe fortuny, albo nie naprawie, bo jest jakis przegrzany czy cos w tym stylu.
Pisze dlatego,ze juz nie wytrzymuje jak o tym wszystkim mysle,ze tak wpadlem glupio. pozdrawiam i zgory dziekuje