Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dlaczego coraz mniej osób zajmuje się elektroniką amatorską?

19 Lut 2012 11:28 33950 141
  • Poziom 19  
    Moje pytanie pochoodzi stąd że zauważyłem coraz mniejsze zainteresowanie elektroniką amatorską... Jest ktoś w stanie wyjaśnić dlaczego?
  • TermopastyTermopasty
  • Poziom 43  
    Dlatego, że w dzisiejszych czasach to drogie hobby.
  • Poziom 19  
    A coś dokładniej? Zawsze zostaja analogówka, ewent. stara cyfrówka
  • Poziom 41  
    Prosty przykład.Za 20 zł kupisz ściemniacz oświetlenia,z przesyłką.
    Ile czasu trzeba aby go zrobić samemu od podstaw i to w estetycznej obudowie?
    Kilka godzin zejdzie,więc czy warto się w to bawić?
  • Poziom 13  
    Może dlatego że rynek zalewają tanie sprzęty z Chin, zepsuję się kupisz nowy i pewnie nawet jakbyś chciał to nie dostaniesz części. W internecie można kupić różne gotowe rzeczy, to po co się wysilać :(

    No ale jedno jest nie do podważenia, kiedyś sprzęt produkowany był zdecydowanie solidniejszy i były nawet części do kupienia...

    Szkoły likwidują albo łączą z mojej zrobili Urząd Skarbowy, to gdzie ma się zdobywać wiedzę, ja tam nigdy nie pracowałem w zawodzie (monter elektronik) bo nie miałem gdzie... Pewnie jak większość moich kumpli (no chyba jeden jest w zawodzie ale w gdzieś w UK)...
  • Poziom 39  
    Wcale nie drogie, proste rzeczy są bardzo tanie w wykonaniu. Po prostu coraz mniej ludzi zajmuje się pracami manualnymi. I widzimy to we wszystkich dziedzinach życia, gdzie trzeba własną ręką ruszyć, przyciąć, przylutować, przykręcić itd.
  • TermopastyTermopasty
  • Admin grupy audio
    Jak w postach wyżej - to drogie i nieopłacalne hobby. Opłaca mi się budować wzmacniacz, do którego sam transformator kosztuje 100zł, podczas gdy za nieco ponad 200zł można kupić używany, markowy wzmacniacz o podobnych albo niejednokrotnie lepszych parametrach i w ładnej obudowie?

    To hobby było fajne 30 lat temu, gdy jakiekolwiek urządzenie kosztowało 5 pensji, a w Bomisie można było kupić podzespoły do budowy podobnego funkcjonalnie urządzenia za kilka złotych. Obecnie to sztuka dla sztuki. Podobnie wygląda sprawa serwisu - wiele urządzeń się po prostu nie bierze na serwis, bo się nie opłaca. Przynoszą ludzie sprzęt z uszkodzonym zasilaczem zewnętrznym i kto to będzie naprawiał, jak jaki zasilacz kosztuje 30zł? Musiałbym naprawić za 10zł, tymczasem głupi kabel (bo to najczęściej się niszczy) kosztuje 2zł/mb. Tylko, że wymiana kabla w takim zasilaczu (często klejonym) to zajęcie na jakieś 2h, żeby to estetycznie wyglądało i można było z czystym sumieniem oddać klientowi. Odejmując koszt kabla, zostaje 8zł - odejmując koszty prowadzenia działalności, podatek VAT itp, to wyjdzie jakieś 1.5zł/h - kto chce za tyle pracować? - mogę zatrudnić za 1zł, bo pozostałe 50gr pójdzie na opłaty za pracownika.
  • Poziom 39  
    Artur, nie mieszaj amatorstwa z zarobkowaniem. Amator robi dla siebie, dla własnej satysfakcji i kwestie opłacalności nie są dla niego kluczowe. Np. amator buduje maszynę parową albo buggy i raczej nikt mu za to nie zapłaci ;)
  • Poziom 19  
    Teraz w końcu zrozumiałem :) Dzięki za odpowiedzi....
  • Poziom 22  
    Elektronika jest coraz bardziej skomplikowana i coraz mniej ludzi jest w stanie pojąć
    zasady działania.
  • Admin grupy audio
    kybernetes napisał:
    Artur, nie mieszaj amatorstwa z zarobkowaniem. Amator robi dla siebie, dla własnej satysfakcji

    Jasne, zatem pójdźmy drogą wspomnianego przeze mnie zasilacza wtyczkowego.
    Zbudujmy zasilacz wtyczkowy, stabilizowany 12V o wydajności 1A.

    Wybieramy transformator, idealnie pasuje TS12/004 lub TS12/005 z oferty firmy Indel.
    Transformator ma dwa uzwojenia wtórne o napięciu 12V i prądzie 500mA, zatem uzwojenia połączymy równolegle (zakładamy, że jest taka możliwość). Taki transformator kosztuje ok. 27-30zł:
    http://indel.pl/oferta_aktualna.pdf
    Dalej - potrzebujemy dla naszego amatorskiego wyrobu obudowę. Niech to będzie taka obudowa:
    http://www.nowyelektronik.pl/searchsklep.php?mode=opis&nr=80336
    Są inne, lepsze, ale ta jest najtańsza i zakładamy, że zmieścimy tam wszystko co potrzeba - koszt 3.41.
    Już mamy ponad 30zł.
    Kupmy do naszego zasilacza mostek, kondensatory filtrujące oraz stabilizator:
    http://sklep.avt.pl/p/pl/41665/kondensator+elektrolityczny+2200uf25v.html
    1.31zł +
    http://www.soltronik.pl/kondensator_100uf_25v/p-9328.html
    0.2zł = 1.51zł
    Już mamy 31.91zł

    Kupujemy stabilizator 12V:
    http://sklep.avt.pl/p/pl/41985/uklad+scalony+7812.html
    Razem 32.91zł
    Kupujemy kabelek:
    http://multisort.pl/product/Kabel-sieciowy-2x0_75mm-plaski-czarny-100m,2585.html
    2.2zł/mb - już mamy 35.11zł
    Teraz wtyk do urządzenia:
    http://www.cyfronika.com.pl/wtyki_dc.htm
    Akurat potrzebujemy najtańszy - 1.4/3.4 - cena 1.4zł.
    I mamy 36.51zł
    Zapomniałem o mostku, zatem 2A/100V albo lepszy, cena będzie podobna i tak mamy:
    http://www.soltronik.pl/mostek_2a_1000v_rs207/p-3957.html
    I już mamy 37.51zł

    Mamy wszystkie części, płytki nie trawimy, składamy "w pająku", godzinka i mamy zasilacz. Tymczasem okazuje się, że:
    http://www.cyberbajt.pl/produkt/2349/zasilacz-12v-1a.html
    Nawet jak wtyczka nie pasuje, to sobie utniemy i założymy naszą 1.4/3.4 za 1.4zł - razem? 18.12zł brutto (cena podana w sklepie, jest ceną netto).
    Są tańsze:
    http://sklep.delta.poznan.pl/zasilacz-12v-1a-...l?ps_session=d55d30c03999a320252bcbaec96fa630

    Chce Ci się budować zasilacz? Mnie nie :) Choćbym nawet znalazł części w gratach (a zapewne znalazłbym i to nie na jeden taki zasilacz), to nie opłaca mi się nawet lutownicy włączać. Mniej czasu mi zajmie pójście do sklepu po gotowca, niż zbudowanie od podstaw własnego zasilacza.

    Maszyny parowej nie kupisz, dlatego można dla zabawy i nauki zbudować. Nie opłaca się natomiast budować urządzeń, których koszt dwukrotnie przekracza wartość fabrycznego urządzenia i na dodatek lepszego, bo te zasilacze, które wskazałem w sklepach są impulsowe. Spróbuj amatorsko zbudować taki zasilacz impulsowy - pewnie koszt przekroczysz nie dwukrotnie, a czterokrotnie albo i więcej.
  • Poziom 18  
    To że sie nie opłaca zostało doskonale udowodnione. Ale co satysfakcja że cos zbudowaliśmy? Chęcią własnego rozwoju? Wielu amatorów zawodowo zajmuje się całkiem innymi rzeczami, ale po pracy zajmuję się elektronika może dlatego że ją lubią, sprawia im to przyjemność. Nie można patrzeć na wszystko przez pryzmat pieniędzy.
  • Poziom 39  
    zdziwiony napisał:
    Elektronika jest coraz bardziej skomplikowana i coraz mniej ludzi jest w stanie pojąć zasady działania.

    Czyżby? Niech kolega poczyta elektrodę, posty młodych elektroników, niedawno spotkałem się z radą aby prosty generator przebiegu prostokątnego z regulowanym wypełnieniem zamiast na 555 wykonać na mikrokontrolerze "bo tak łatwiej". Dawniej początkujący robili takie układy na tranzystorach i jakoś dawali radę, teraz to już i 555 im za trudny - ale proca zaprogramować przy biureczku - to owszem, czemu nie? ;)
    Czyli chodzi tu tylko i wyłącznie o pracę manualną o odchodzenie od niej, bo przecież nie o wiedzę - opanowanie umiejętności programowania procków to chyba większy wysiłek jak umiejętność obliczenia wg. podanego wzoru wartości kilku rezystorów i dwóch kondensatorów?
    -------------

    Artur, masz rację, taki sklepowy zasilacz będzie tańszy jak wykonany własnym przemysłem i nikt dziś takich raczej nie robi. Ale kiedy chcemy mieć zasilacz "na miarę", np. do naszego małego warsztaciku amatorskiego - to tu już sprawy wyglądają inaczej. A to dlatego, ze popularnych zasilaczy do domowych urządzeń produkuje się setki milionów a takich innych to już znacznie mniej, ceny ich wyższe i często samoróbka wychodzi taniej.

    Takich przykładów można by znaleźć znacznie więcej - i na Twoje słowa i na moją kontrargumentację. Tanie są rzeczy produkowane w milionach sztuk, drogie te których wykonuje się dziesiątki tysięcy. Wobec tego amatorska elektronika i tak znajduje sobie szerokie pole do działania bez narażenia się na zarzut robienia rzeczy nieopłacalnych (aczkolwiek dalej powtórzę, że hobby ma służyć rozrywce i rozwijaniu się a nie zarobkowaniu). Jeśli chcesz mieć coś "na miarę" to musisz to sam wykonać albo zlecić - a koszty takich zleceń bywają zabójcze, sam wiesz. Jeśli chcesz mieć coś lepszego od chińskiego badziewia - to musisz to sam wykonać albo kupić sprzęt z wyższej półki, którego ceny kilkakrotnie przewyższają ceny tego azjatyckiego chłamu. Nawet głupi prostownik warsztatowy do ładowania akumulatorów o niewygórowanych parametrach za to firmowany przez Boscha i z pełną automatyką kosztuje 1500-2000 zł, podczas gdy chiński albo polski o podobnych parametrach dostaniesz za 150-200 zł. A wiadomo ile ten ostatni wytrzyma. Wiec tu nawet opłaca się wykonać samodzielnie taki zwyczajny dobry prostownik. To świadczy o tym, że ekonomiczne podstawy elektroniki amatorskiej nadal mocno się trzymają - tylko ludziom się robić nie chce.
  • Admin grupy audio
    malpek napisał:
    Wielu amatorów zawodowo zajmuje się całkiem innymi rzeczami, ale po pracy zajmuję się elektronika może dlatego że ją lubią, sprawia im to przyjemność. Nie można patrzeć na wszystko przez pryzmat pieniędzy.

    Trochę prawdy w tym jest, ale zaręczam Ci, że nikt nie będzie samodzielnie budował czegoś, co fabryczne można kupić połowę taniej.
    Jak napisałem - ja mając części w gratach, nie wziąłbym się za budowę zasilacza wtyczkowego, bo prąd i czas kosztuje więcej.
    Kiedyś ludzie oscyloskopy budowali własnoręcznie, a teraz kto się tego podejmie? Nikt, bo sprawny, używany, fabryczny oscyloskop można kupić za 200zł.
    Oczywiście nikt Tobie nie zabroni budowy takich urządzeń - chcesz to buduj, tylko powiedz uczciwie - podejmiesz się? Wydasz 2-3x tyle dla własnej satysfakcji?

    kybernetes napisał:
    Dawniej początkujący robili takie układy na tranzystorach i jakoś dawali radę, teraz to już i 555 im za trudny - ale proca zaprogramować przy biureczku - to owszem, czemu nie? :wink:

    To temat na odrębną dyskusję :) Prawda jest taka, że ja, czy Ty, złożymy 3 takie układy na dwóch tranzystorach w czasie gdy zapalony programista napisze program i zlutuje swój układ :)
    To niestety bolączka obecnych czasów i promowania uC na wszelkie możliwe sposoby przez czasopisma.
    Są układy w których uC są niezastąpione, ale są też takie w których zastosowanie uC jest kompletnym bezsensem. Niestety za sprawą promocji techniki uC, mamy pokolenie analfabetów elektronicznych, którzy mrygałkę LED będą robili za pomocą uC.

    kybernetes napisał:
    A to dlatego, ze popularnych zasilaczy do domowych urządzeń produkuje się setki milionów a takich innych to już znacznie mniej, ceny ich wyższe i często samoróbka wychodzi taniej.

    Coś Ty :)
    http://www.piekarz.pl/?page=offer&item=33406
    Zrobisz taniej o takich samych parametrach, z miernikami na LED? O obudowie nie wspomnę :)
    Jakbyś chciał samodzielnie, typowo "po amatorsku", nawinąć transformator, to drut Cię wyniesie połowę ceny tego urządzenia :)
  • Poziom 39  
    Artur k. napisał:
    Zrobisz taniej o takich samych parametrach, z miernikami na LED? O obudowie nie wspomnę :)

    Ha! Nie zrobię...

    Ale zrobię za to inne rzeczy, którym się Chińczykom robić (jeszcze) nie opłaca ;)
  • Admin grupy audio
    Nie wiem co tam za inne rzeczy chcesz robić, ale z jednym się zgodzę - "jeszcze się chińczykom nie opłaca", ale możliwe że już się opłaca, tylko Ty (jeszcze) o tym nie wiesz :)
  • Poziom 28  
    Cześć.
    Spójrzmy jednak na jakość tychże najtańszych produktów... Zdarza się, że po niekrótkim czasie użytkowania trzeba wymieniać wtyczki czy przewody. Nie z powodu błędu użytkownika a z powodu możliwie najtańszych i najsłabszych materiałów użytych do ich wytworzenia. Jednocześnie bywa, że zasilacze są nierozbieralne i wymiana załamanego przewodu może okazać się niemożliwa lub wymagająca uszkodzenia obudowy by dostać się do środka urządzenia.
    Dodajmy jeszcze do tego parametry, które nie zawsze pokrywają się z tymi deklarowanymi na opakowaniu.
    Według mnie opłaca się "dłubać w elektronice" w przypadku zapotrzebowania na produkt mający długo i bezawaryjnie działać. Choć w tym miejscu wspomnieć należy o obecnie stosowanym lutowaniu bezołowiowym, mającym niższą jakość od wcześniej wykonywanego przy użyciu cyny z domieszką ołowiu. Urządzenia tworzone domowymi sposobami lutowane są niemalże w 100% starą metodą i choćby pod tym względem mogą przewyższać te produkowane przemysłowo.

    Co do sytuacji stosowania mikrokontrolera zamiast budowania generatora na układzie scalonym NE555: z drugiej strony to pisać programy i właściwie zapisywać wsady też trzeba było się nauczyć.
    Mateusz
  • Poziom 18  
    Cytat:
    malpek napisał:
    Wielu amatorów zawodowo zajmuje się całkiem innymi rzeczami, ale po pracy zajmuję się elektronika może dlatego że ją lubią, sprawia im to przyjemność. Nie można patrzeć na wszystko przez pryzmat pieniędzy.


    Trochę prawdy w tym jest, ale zaręczam Ci, że nikt nie będzie samodzielnie budował czegoś, co fabryczne można kupić połowę taniej.

    Zgodnie z tym połowa zasilaczy w DIY nie powinna powstać. Koszt samego transformatora to ponad 100 zł, a reszta elementów, robocizna? A przecież na znanym portalu aukcyjnym za ok 200 zł można kupić zasilacz, gotowy, sprawny w ładnej obudowie.
  • Poziom 15  
    Dlaczego coraz mniej osób zajmuje się elektroniką amatorską?

    Też się nad tym zastanawiałem. I doszedłem do wniosku, że to przez zmianę priorytetów. Na przykład jesteś w jakimś nowym gronie osób, i co? pochwalisz się że ostatnio zbudowałeś sobie wzmacniacz, albo naprawiłeś sobie oscyloskop ;) heh "a co to jest oscyloskop..." nie pogadasz. Wiem po sobie, chodzę do technikum 3 klasa elektroniczna... i co? Są 2-3 osoby z którymi można pogadać o elektronice.
    Większy posłuch mają opowieści z imprez albo jakieś krzywe akcje.

    Od strony ekonomicznej moim zdaniem nie ma co rozpatrywać czy się opłaca czy nie. To jest hobby i na tym polega, coś niekonieczne jest opłacalne ale sprawia radość.
  • Poziom 15  
    Ruzby napisał:
    Moje pytanie pochoodzi stąd że zauważyłem coraz mniejsze zainteresowanie elektroniką amatorską... Jest ktoś w stanie wyjaśnić dlaczego?


    Grzebanie było modne w Peerelu jak nic innego nie było: w telewizorze jeden kanał z gównianą treścią, bez internetu, książki tylko ocenzurowane, w kinach ruskie filmy. Zdobywanie części i polowanie na odrzuty w Bomisach to były emocje. Dziś ludzie mają do dyspozycji o wiele więcej rozrywek. Czy ktoś 30 lat temu marzył o czymś takim jak paintball czy jazda quadami?
    Do tego polskie społeczeństwo jest biedne, spójrz na projekty DIY na elektrodzie: nędzne zasilacze i wzmacniacze audio na kościach TDA. Mało którego stać na oscyloskop, generator czy inne urządzenia pozwalające zrobić zaawansowane projekty. Kto może mieć w domu tokarkę czy frezarkę?
  • Poziom 39  
    A na paintballa czy jazdę quadami to stać? :)

    Skoro społeczeństwo jest biedne, że nie stać go na urządzenia warsztatowe to - przez analogię z tym co było w PRL, jak to przytoczyłeś w poprzednim akapicie - tym bardziej powinno tą elektroniką się zajmować by tę biedę zrekompensować własną pracą. Tak jednak nie jest. Powtórzę to co napisałem wyżej - ludzie przestali się interesować elektroniką amatorską bo w ogóle przestali się interesować działalnością wytwórczą. Ich zainteresowania skupiły się na konsumpcji bez własnego wkładu w cokolwiek.
    agent.orange napisał:
    w telewizorze jeden kanał z gównianą treścią, bez internetu, książki tylko ocenzurowane, w kinach ruskie filmy.

    Co ty za bzdury opowiadasz!? PRL to Ty widziałeś chyba tylko w bajkach dla niegrzecznych dzieci. Nawet nie podejmuję się komentować takich - przepraszam za słowo - idiotyzmów :)
  • Admin grupy audio
    malpek napisał:
    Zgodnie z tym połowa zasilaczy w DIY nie powinna powstać.

    Najwidoczniej ich konstruktorzy (zazwyczaj młodzi ludzie) nie mają pojęcia, że mogą kupić za te same lub mniejsze pieniądze fabryczny zasilacz. Ewentualnie skrzętnie zbierają części za kieszonkowe (łatwiej kupić na raty, niż jednorazowo wyłożyć gotówkę).
    Ja zbudowałem zasilacz do warsztatu kilka lat temu, tylko dlatego, że dostałem w prezencie transformator, który idealnie się do tego celu nadawał, miałem też obudowę po starym mierniku PH. Gdyby nie to, to bym nie budował tego zasilacza, choć do dziś zastanawiam się, czy to miało sens - przeróbka panelu (a właściwie zrobienie go od nowa), kilka innych prac mechanicznych itd. Zajęło to z dzień przynajmniej i do tego zaangażowałem kolegę do projektu panelu, bo moje umiejętności w tym zakresie są mierne.
    Miałem więcej wolnego czasu, nie miałem zasilacza, części leżały, a fabrycznego bym nie kupił za 200zł (jak teraz) - chyba tylko to mnie podkusiło do budowy.
    Teraz się za takie rzeczy nie zabieram, bo nie ma sensu ekonomicznego. Nawet amatorsko - przez ten czas, który trzeba poświęcić na budowę zasilacza, można zarobić pieniądze na kilka takich zasilaczy. Dotyczy to tak samo amatorów, jak i zawodowców.
    Sam napisałeś, że amatorzy mają swoje zajęcia na co dzień, a po godzinach zajmują się hobby - wykonując swoją pracę zawodową, zarobią więcej niż takie urządzenie jest warte - wierz mi.
    Jedyny sens, to zbudować coś, czego nie da się kupić - 100% dostosowane do własnych potrzeb. Tylko, że takich rzeczy nie ma wiele.
    Co innego było 30 lat temu, kiedy generalnie nic nie było. Wówczas opłacało się dłubać samemu i zbudować cokolwiek.
  • Poziom 22  
    Tak jak pisałem urządzenia stają się coraz bardziej skomplikowane. Ilu amatorów potrafi zbudować odbiornik gps? Ilu potrafi zbudować falownik ze sterowaniem wektorowym? Przykłady można mnożyć. Dalej, obudowy coraz mniejsze. Niedługo nawet pcb nie będzie można wykonać samemu, a zasadniczo już dziś. Zaprojektować jakiś bardziej skomplikowany algorytm - wymagana znajomość wyższej matematyki. Dla amatora zostaną jakieś proste układy na podzespołach wygrzebanych ze szuflady dziadka. Dla mało kogo będzie to na tyle atrakcyjne aby się tym zajmować hobbystycznie.
  • Admin grupy audio
    Zdziwiony - głupoty piszesz. Zbudowanie odbiornika GPS amatorsko nie jest wielkim problemem, są dostępne gotowe moduły GPS, wystarczy kawałek procesora, wyświetlacz i oprogramowanie. Tylko kto i po co będzie to robił, jak gotowy GPS można kupić za 300zł.
  • Poziom 22  
    Rozumiem że potrafisz zbudować taki moduł?
  • Poziom 9  
    Cytat:
    Teraz się za takie rzeczy nie zabieram, bo nie ma sensu ekonomicznego.


    A ja myślę, że się zestarzeliśmy Arturze i nie powinniśmy się wypowiadać w takich tematach, bo wypaczamy w ten sposób, sposób myślenia młodych ludzi. Jak coś się nie opłaca, to nie robię. Mnie już też nie chce się niczego budować, nawet jak się opłaca, ale za mało. :)
    Natomiast jestem w stanie zrozumieć takiego młodego zapaleńca, jakim ja byłem kiedyś taaaam, że chce coś zbudować samemu, przejść przez kolejne etapy, zrozumieć zasadę działania, poeksperymentować, może coś unowocześnić, poprawić, dodać jakąś nową funkcję, itd... Wtedy nikt nie patrzy na koszty, chce się po prostu czegoś nauczyć. A to najlepsza droga, to jest edukacja przez praktykę i o to chyba chodzi. Nie można wszystkiego przeliczać na pieniądze.
  • Użytkownik obserwowany
    Miło jest ludzi okradać za wymianie warystora i bezpiecznika tak z 100 zł humor sam się oprawia :)
  • Poziom 26  
    agent.orange napisał:
    bez internetu

    Gdy u nas był PRL, internetu w obecnej formie nie było NIGDZIE na świecie.

    Cytat:
    w kinach ruskie filmy.

    W latach 80. było już dość sporo filmów amerykańskich czy japońskich, że o TV nie wspomnę.

    Cytat:
    Czy ktoś 30 lat temu marzył o czymś takim jak paintball czy jazda quadami?

    Bez obrazy, ale ani to ani to nie jest dla mnie atrakcyjne. Bardzo prymitywne rodzaje rozrywki dla ludzi, których klasyczna rozrywka "nudzi". Typowy stuff na tzw. wyjazdach integracyjnych korporacyjnych niewolników.

    Cytat:
    wzmacniacze audio na kościach TDA.

    No tak, bo każdy wzmacniacz DIY musi mieć od razu audiofilskie brzmienie...
  • Admin grupy audio
    zdziwiony napisał:
    Rozumiem że potrafisz zbudować taki moduł?

    Co, moduł GPS? Może bym potrafił, tylko musiałbym zapoznać się z dość skomplikowaną zasadą działania odbiornika GPS, następnie spędzić kilka dni na projekcie, testach, uruchomieniu itp. Dać się da, tylko po co, skoro gotowy moduł kosztuje niecałe 100zł:
    http://www.maritex.com.pl/pl/shop/products/ggid/10521
    Do tego dorobić resztę elektroniki i napisać program, a i tak na koniec będę miał tylko współrzędne miejsca w którym się znajduję, bez żadnych map itp.
    Po co mi taki GPS i wiele dni pracy, jak gotowy odbiornik z mapą można kupić za 300zł?
    http://www.sklepkierowcy.pl/20-nawigacja-samochodowa-gps

    dismar napisał:
    Natomiast jestem w stanie zrozumieć takiego młodego zapaleńca, jakim ja byłem kiedyś taaaam, że chce coś zbudować samemu, przejść przez kolejne etapy, zrozumieć zasadę działania, poeksperymentować, może coś unowocześnić, poprawić, dodać jakąś nową funkcję, itd...

    A ile to lat temu było?
    Jeszcze na początku lat 90 wiele opłacało się robić samemu, pomimo zmiany ustroju nadal był sens, jednak z końcem lat 90 nadeszła chińska era przestało się opłacać - tak amatorom, jak i profesjonalistom.
    Co innego dłubanie w celach edukacyjnych - to się zawsze opłaca, jeśli ktoś wiąże z tym przyszłość, zdobyta wiedza zaprocentuje :)

    opamp napisał:
    Miło jest ludzi okradać za wymianie warystora i bezpiecznika tak z 100 zł

    Nie masz racji. Zacznij prowadzić legalną działalność, a zrozumiesz dlaczego ;)
    Owy warystor musisz najpierw kupić - jak nie osobiście w sklepie, to zamówić. W obu przypadkach to kosztuje. W pierwszym - paliwo, bilet komunikacji miejskiej, czas i co tam jeszcze - do sklepu trzeba przecież pojechać. W drugim przychodzi nam pocztą, ale za przesyłkę trzeba zapłacić wielokrotność wartości owego warystora. Niech nasz warystor kosztuje 2zł, przesyłka będzie kosztowała przeciętnie 10-15zł, to już mamy w najtańszym przypadku 12zł. Oprócz tego trzeba urządzenie otworzyć, wlutować uszkodzony warystor, wlutować nowy. Niby proste - tylko że po ciemku nikt tego rozkręcał nie będzie, trzeba mieć światło (nawet w dzień), a to kosztuje - prąd jaki zużywa lutownica też kosztuje i na koniec - czas. Do tego trzeba doliczyć koszty najmu lokalu, koszty ogrzewania/wentylacji, wywóz śmieci, kanalizacja, utylizacja, podatek dochodowy, ubezpieczenie i wiele innych.
    W efekcie ze 100zł pobranych od klienta za wymianę warystora, realnie masz do kieszeni jakieś 20zł. Cała reszta to opłaty. Łatwo się gada...
    Jakbyś dostał rachunek za sam prąd 3000zł za dwa miesiące z ogrzewaniem (elektryczne), to byś zmienił zdanie...
  • Użytkownik usunął konto