kwok napisał: Komputer... może nie zawsze. Jak padł altek to nie było ładowania a zatem spadło napięcie w instalacji. Komputer kombinuje jak zrobić żeby silnik poprawnie pracował na niskim napięciu i zmienia swoje nastawy. Teraz, jeśli ładowanie jest poprawne (to trzeba jeszcze sprawdzić), wyuczone nastawy w komputerze nie pasują do napięcia zasilającego i silnik nie pracuje poprawnie - musi się znowu nauczyć albo trzeba mu zrobić "reset" diagnoskopem (jeśli jest to możliwe) ale najpierw napięcie w instalacji, potem podłączyć diagnoskop żeby zobaczyć czy są jakieś nieprawidłowości w parametrach a jeśli jest ok to reset.
Masz rację. TAK BYŁO! Najpierw było kilkadziesiat tysiecy km z przestawionym wałkiem rozrządu, a potem też pęknięty alternator. Po naprawie mechanicznie było perfekcyjnie, tylko komp nie chciał się już zaadaptować. Stąd wymiana na "inny- czysty". Dodam że stary nie wykazywał błędów. Było jeszcze karygodne zaniedbanie "masy" silnika. Przewód masowy jest prowadzony spod szpilki pokrywki wałka rozrządu. Szpilka się machanikowi ukreciła i kabel masy przykrecony był na dotyk. W momencie ładowania przy wyższych obrotach różnica masy silnika i nadwozia dochodziła do 200 mV!!! To też mogło ogłupiać komputer... o czym wspominasz.
Praprzyczyną wszystkich nieszczęść była moja przezorność. Jesienią 14 roku oddałem autko na wymianę rozrządu w dziadowskim warsztacie w Klcach. Panowie nie zablokowali wałków, zmienili pasek, ale też nie ruszyli napinacza ani kółek. Fakturę dostałem na komplet. Samochód zgłupiał, rzęził i nie palił, ale jeździł. Dopiero wyjazd nad morze zakończył się przeskoczeniem paska na wale o 4 zęby. Na szczęscie zawory ocalały. Ponowne ustawienie wałków. Ciśnienie na każdym cylindrze 12 barów. Silnik chodzi jak zegareczek, tylko ten feler wolnych obrotów- tak charakterystycznie występujący zgodnie z Waszymi opisami. Ale temat chyba mamy już rozgryziony. Jeżdzę już drugi tydzień i już zapomniałem o stresie przed skrzyzowaniem i na parkingu.. Dziękuję. Pozdrawiam. Wojtek