Jerzykowski napisał: Ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu tego telefonu nie opłaca im się szukać. Co innego jakby kradzież wiązała się z brutalnym pobiciem, morderstwem czy gwałtem.
Ok. 4-rech lat temu mój młody sąsiad poprosił mnie o pomoc w takiej sprawie:
- znalazł na ulicy, w nocy telefon komórkowy. Była z nim wtedy jego dziewczyna, jej brat i osoba przyjezdna, wszyscy trzeźwi.
Z tego telefonu nie skorzystał, schował do szuflady.
Po ok. 18 m-cach dał ( za darmo) ten telefon znajomemu, który akurat był uprzejmy swój zgubić.
Po kilku dniach był już przesłuchiwany przez policjantów, potem sąd.
W sądzie zaś został skazany za to, że nie oddał znalezionego telefonu policji.
Wyrok: 6 godzin prac społecznych i 860 zł ( grzywna, koszty sądowe, itp...) Nastąpiła też konfiskata telefonu na rzecz jego pierwszego właściciela, który zgłosił utratę telefonu podczas rzekomego napadu i pobicia.
Tak naprawdę zaś zgubił go "po dużym spożyciu", co potwierdzili kolejni świadkowie, ale dopiero po wyroku.