Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Mechanika pojazdowa - doradźcie co zrobić.

11 Mar 2012 16:30 2801 14
  • Poziom 11  
    W tym roku przystępuję do matury, chciałem iść na studia informatyczne jednak zmieniłem zdanie i chcę się oddać temu co lubię i umiem robić czyli mechanice samochodowej. Niestety 3 lata temu wybrałem liceum zamiast technikum przez co nie będę mieć żadnego wyuczonego zawodu. Chciałbym otworzyć własny zakład mechaniki połączony z wulkanizacją i serwisem klimatyzacji (jeżeli by się udało to dzięki dotacji z UE lub UP).

    Moje pytanie, to co wg Was powinienem teraz zrobić aby dobrze na tym wyjść? Studia raczej odpadają bo dla mnie to zmarnowany czas bo przecież i tak niczego się tam nie nauczę oprócz liczenia całek (które już zresztą umiem) i rysunku technicznego, który do niczego mi się nie przyda.

    Chciałbym na początku zacząć od drobnej mechaniki, nikt nie mówi o remontach silnika i temu podobnych na start dlatego zastanawiam się czy próbować bez żadnego zawodu czy jednak iść gdzieś do jakiegoś technikum uzupełniającego itp.

    Czy ktoś orientuje się jak to jest z dotacją (czy aby ją uzyskać na otworzenie firmy trzeba mieć wyuczony zawód z którym się działalność tej firmy wiąże?).

    Bo rozważam też opcję zrobienia zaocznych studiów tylko dla inż. przed nazwiskiem aby dać ludziom większą pewność :)

    Doradźcie coś z własnego lub cudzego doświadczenia :)
  • Poziom 31  
    Dowiedz się o uprawnieniu czeladniczym.

    Rasoir napisał:
    Czy ktoś orientuje się jak to jest z dotacją (czy aby ją uzyskać na otworzenie firmy trzeba mieć wyuczony zawód z którym się działalność tej firmy wiąże?)


    Zależy od dotacji.
  • Admin grupy audio
    A ja bym chciał otworzyć gabinet lekarski i leczyć ludzi, ale na studia nie będę szedł, bo tam sama teoria, zero praktyki. Niczego mnie nie nauczą.
    Nie chcę od razu być kardiochirurgiem (to później, jak już się interes rozkręci), na początek chciałbym tylko grypkę, kaszelki itp. leczyć. Trochę się na tym znam, jak babcia się podziębiła, to poleciłem jej Gripex, zadziałało.

    Co muszę zrobić?
  • Poziom 11  
    Cytat:
    Dowiedz się o uprawnieniu czeladniczym.


    Zastanawiałem się nad tym. Muszę jutro podpytać o jakiś cech rzemieślniczy w okolicy bo myślę że to byłoby dobre rozwiązanie.

    Cytat:
    A ja bym chciał otworzyć gabinet lekarski i leczyć ludzi, ale na studia nie będę szedł, bo tam sama teoria, zero praktyki. Niczego mnie nie nauczą.
    Nie chcę od razu być kardiochirurgiem (to później, jak już się interes rozkręci), na początek chciałbym tylko grypkę, kaszelki itp. leczyć. Trochę się na tym znam, jak babcia się podziębiła, to poleciłem jej Gripex, zadziałało.

    Co muszę zrobić?


    Zastanowić się czy jest sens pisania takich postów. Wg mnie osoba z Twoim stanowiskiem, stażem i doświadczeniem na forum powinna sobie darować zabawę w piaskownicę. No chyba że resztę postów i punktów nabiłeś też poprzez właśnie takie wywody? Jeżeli tak to gratuluję!

    W mojej skromnej opinii jest zasadnicza różnica pomiędzy leczeniem ludzi Gripexem a naprawą samochodów, do tego jeżeli naprawiło się już parę razy różne usterki w różnych samochodach i te samochody do dziś działają, a ich właściciele są z tego zadowoleni. To chyba nie to samo co podać Gripex i czekać czy pomoże.

    Kolejna sprawa to studiowanie medycyny, a studiowanie mechaniki. Medycyna chyba w głównej mierze opiera się na teorii którą stosuje się w praktyce (choroby, przyczyny, objawy, leczenie). Zaś mechanika samochodowa... hmmm... znajomość wzoru na pracę, umiejętność obliczenia całek czy wprawna ręka w rysowaniu nie pomoże mi w wymianie sprzęgła, regulacji zaworów czy odkręceniu śruby (bo momentów dokręcania liczyć nie muszę - są podane). Tutaj liczy się tylko praktyka, a nie wiedza o tym jak działa turbosprężarka i ile powietrza spowoduje wytworzenie ciśnienia 1,5 BAR przy 40 000rpm zaś jej brak w sytuacji kiedy trzeba ją odkręcić i wymontować (naprawą zajmie się PZL Mielec). I nie mów mi, że Twój mechanik naprawia samochód całkami, rysunkiem technicznym i wzorem na pracę wykonaną przez tłok w cylindrze jeżeli dostarczono do niego 10ml mieszanki paliwowo-powietrznej...

    To tyle w kwestii wyjaśnienia.

    A temat skierowany jest do ludzi którzy należą do branży albo znają ludzi którzy do niej należą i mają jakieś ciekawe informacje czy spostrzeżenia oraz do tych którzy skończyli lub kończą szkoły związane z mechaniką pojazdową i mogą się wypowiedzieć o poziomie i sensie nauczania.

    Pozdrawiam!
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Rasoir napisał:
    Bo rozważam też opcję zrobienia zaocznych studiów tylko dla inż. przed nazwiskiem aby dać ludziom większą pewność :)

    No popatrz, a ci głupi ludzie nic nie rozumieją, tylko patrzą, czy fachowiec ma ukończone studia i takiemu bardziej wierzą.
  • Admin grupy audio
    Kolego, nie zrozumiałeś mojego ironicznego przekazu, trudno, wyjaśnię innymi słowami.

    Rasoir napisał:
    jeżeli naprawiło się już parę razy różne usterki w różnych samochodach i te samochody do dziś działają, a ich właściciele są z tego zadowoleni.

    Parę razy to za mało, żeby powiedzieć, że jest się mechanikiem samochodowym i świadczyć tego typu usługi.
    Sam napisałeś, że liczy się doświadczenie, a jakie Ty masz doświadczenie po tych kilku razach?

    Rasoir napisał:
    Medycyna chyba w głównej mierze opiera się na teorii którą stosuje się w praktyce (choroby, przyczyny, objawy, leczenie).

    No właśnie - chyba - nie wiesz, bo nie byłeś ani nie miałeś styczności ze studentami tegoż kierunku. Studenci medycyny jak najbardziej mają zajęcia praktyczne. W Warszawie są nawet szpitale AM (akademia medyczna) oraz wojskowe, gdzie studenci odbywają praktyki pod okiem doświadczonych lekarzy i czynnie biorą udział w zabiegach.

    Rasoir napisał:
    Tutaj liczy się tylko praktyka, a nie wiedza o tym jak działa turbosprężarka i ile powietrza spowoduje wytworzenie ciśnienia 1,5 BAR przy 40 000rpm zaś jej brak w sytuacji kiedy trzeba ją odkręcić i wymontować (naprawą zajmie się PZL Mielec).

    Niestety nie. Żeby cokolwiek naprawić, trzeba mieć pojęcie jak to coś działa. Do tego jest potrzebna teoria. Jak chcesz naprawić usterkę związaną z turbosprężarką, skoro nie chcesz wiedzieć jak działa turbosprężarka i po co ona w ogóle jest?

    Rasoir napisał:
    I nie mów mi, że Twój mechanik naprawia samochód całkami, rysunkiem technicznym i wzorem na pracę wykonaną przez tłok w cylindrze jeżeli dostarczono do niego 10ml mieszanki paliwowo-powietrznej...

    Nie wiem jak mój mechanik naprawia samochód, wiem jednak że jest w stanie wyłożyć zasadę działania każdej części, jaka się tam znajduje.
    Znajomość rysunku technicznego jest mu potrzebna choćby po to, żeby umiał go czytać, ale nie tylko - przydaje się również w momencie, gdy trzeba coś dorobić i zlecić to np. tokarzowi. Wtedy właśnie trzeba narysować element, który ma zostać wykonany, a bez znajomości rysunku technicznego się nie da.

    Rasoir napisał:
    Chyba nie bardzo masz pojęcie o mechanice samochodowej skoro porównujesz leczenie ludzi do naprawy samochodów, dlatego też dziwię się po co się wypowiadasz?

    Fakt, o mechanice samochodowej mam niewielkie pojęcie, jednak od lat zajmuję się bliźniaczą branżą (patrz moja specjalizacja, widoczna pod rangą) i doskonale wiem jaką trzeba mieć wiedzę i co umieć, by świadczyć usługi serwisowe.

    Czymś się różni naprawa elektroniki od naprawy samochodów albo leczenia ludzi? Niczym się nie różni - we wszystkich przypadkach trzeba znać zagadnienie od strony teoretycznej, a w praktyce tę wiedzę teoretyczną trzeba wykorzystać. I tyle, albo aż tyle.
  • Poziom 11  
    Cytat:
    No popatrz, a ci głupi ludzie nic nie rozumieją, tylko patrzą, czy fachowiec ma ukończone studia i takiemu bardziej wierzą.


    A brakuje Ci tego przykładów? Choćbym miał w głowie najlepszy tester diagnostyczny i po zapachu spalin wiedział co dolega danemu pojazdowi, a będę miał ukończone technikum hotelarskie to i tak znajdzie się spora grupa ludzi, która wybierze inżyniera Kowalskiego.

    Artur, zrozumiałem Twój ironiczny przekaz, tylko zastanawia mnie po co chciałeś się podzielić ironicznymi spostrzeżeniami skoro można było to na spokojnie napisać?

    Nie twierdzę, że studenci medycyny nie mają praktyki, bo mieć ją muszą, stwierdzam jedynie, że im potrzebna jest szeroka wiedza teoretyczna z różnych zagadnień aby mogli cokolwiek zrobić i tejże wiedzy się uczą.

    Zaś mechanika w głównej mierze opiera się na doświadczeniu i ja właśnie pytam o to gdzie mógłbym go nabyć, znam rynek samochodowy bo się nim interesuję i wiem, że teraz mechanik od wszystkiego jest do niczego. Zakład mechaniki samochodowej to coś w rodzaju pogotowia ratunkowego.

    Czasy kiedy części do samochodów dorabiał zaprzyjaźniony tokarz podczas przerwy w zakładzie już dawno minęły (choć jeszcze pamiętam jak mój tata naprawiał w taki sposób swój pierwszy samochód) i teraz jest coś takiego jak hurtownia części i telefon. Co zrobimy? Takie czasy i nie powiesz mi, że jak Twój mechanik ma wymienić zużyte tarcze hamulcowe to zbiera niezbędne wymiary i zleca pracę tokarzowi ;) Teraz samochody są tak robione, że jak się coś zepsuje to się to wymienia, a nie naprawia i nie zmienisz tego. Po co znać zasadę działania każdej części skoro i tak się jej nie naprawia tylko wymienia jeżeli się zepsuje? Chyba tylko dla satysfakcji :) Taka jest prawda, takie jest założenie producentów i takie są zakłady mechaniki pojazdowej, pomimo pozorów nie jestem w tym temacie laikiem :)

    Wiem jak działa turbosprężarka i po co działa... wiem też co i jak trzeba sprawdzić aby stwierdzić czy pracuje poprawnie, nie rozumiem natomiast po co mi wiedza o nachyleniu łopatek na wirniku oraz pracy wykonanej przez turbinę w czasie sprężania przez sprężarkę powietrza :) Niech się tym martwią inżynierowie z PZL Mielec lub Świdnik. I wiem na pewno, że nawet najlepszy mechanik nie naprawi sam turbosprężarki bo tam liczą się nawet tysięczne milimetra (a jakie są skutki takiej kowalskiej naprawy to już wielu się przekonało) ;)

    Takie jest moje zdanie na temat mechaniki pojazdowej i dobrze wiem, że jest poprawne bo sprawdzone przykładami praktycznymi.

    I jeszcze raz podkreślam, że zakłady mechaniki pojazdowej to nie to samo co specjalistyczne zakłady napraw. O tym też się przekonałem.
  • Poziom 31  
    Artur k. napisał:
    we wszystkich przypadkach trzeba znać zagadnienie od strony teoretycznej, a w praktyce tę wiedzę teoretyczną trzeba wykorzystać


    I tu bym wtrącił swoje trzy grosze.

    Często wiedza nie idzie z praktyką, ktoś kto nie posiada wiedzy teoretycznej ale za to posiada wiedzę praktyczną czasami zrobi więcej niż ten po nawet studiach z wiedzą teoretyczną.

    "Praktyka czyni mistrza"
  • Admin grupy audio
    Rasoir napisał:
    Czasy kiedy części do samochodów dorabiał zaprzyjaźniony tokarz podczas przerwy w zakładzie już dawno minęły (choć jeszcze pamiętam jak mój tata naprawiał w taki sposób swój pierwszy samochód) i teraz jest coś takiego jak hurtownia części i telefon. Co zrobimy? Takie czasy i nie powiesz mi, że jak Twój mechanik ma wymienić zużyte tarcze hamulcowe to zbiera niezbędne wymiary i zleca pracę tokarzowi :wink: Teraz samochody są tak robione, że jak się coś zepsuje to się to wymienia, a nie naprawia i nie zmienisz tego. Po co znać zasadę działania każdej części skoro i tak się jej nie naprawia tylko wymienia jeżeli się zepsuje? Chyba tylko dla satysfakcji :) Taka jest prawda, takie jest założenie producentów i takie są zakłady mechaniki pojazdowej, pomimo pozorów nie jestem w tym temacie laikiem :)

    Wbrew pozorom, nie jest tak. Części wymienia się na zachodzie, ale też trzeba wiedzieć którą wymienić i nie dowiesz się tego na podstawie wyników z interfejsu diagnostycznego.
    W Polskich (i nie tylko) realiach nadal się naprawia, a nie wymienia. Żeby naprawić, trzeba mieć wiedzę o zasadzie działania urządzenia, a nie o tym jak wymontować część i zamontować nową.

    Powiem Ci tak - znam takich w mojej branży, którzy przy uszkodzeniu końcówki mocy wymieniają wszystkie elementy i mają naprawione (bo inaczej w tym przypadku być nie może). Ja też wymieniam, tyle że tylko te uszkodzone. A dlaczego wymieniam te uszkodzone? Bo wiem jak ich szukać i jak je znaleźć.
    W szkole nauczyłem się jak działa tranzystor - w praktyce nauczyłem się jak szybko i sprawnie znaleźć ten niedziałający.
    Wielu teoretyków mówi i pisze, że element do pomiaru trzeba wylutować - oczywiście tak jest poprawnie, ale w praktyce robi się inaczej - mierzy w układzie, a jak się coś nie zgadza, to dopiero wtedy się element wyciąga. Skąd wiem jak znaleźć uszkodzony element? Bo w szkole mnie nauczyli jak on powinien działać - jeśli działa inaczej, to coś jest nie tak. Jak go znaleźć, spośród tysiąca innych, to połączenie teorii z praktyką. Trzeba znać zasadę działania urządzenia oraz wiedzieć jak szukać (pierwsze masz ze szkoły, a drugie z praktyki).

    jarewa napisał:
    Często wiedza nie idzie z praktyką, ktoś kto nie posiada wiedzy teoretycznej ale za to posiada wiedzę praktyczną czasami zrobi więcej niż ten po nawet studiach z wiedzą teoretyczną.

    Tak, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Praktyk ma opanowany jeden model urządzenia i naprawia je w ciemno, jak mu się trafi nowy model, to dużo wody w Wiśle upłynie, zanim dojdzie do perfekcji.
    Do czego zmierzam - do tego, że ktoś z ogólną wiedzą teoretyczną szybciej zrozumie zasadę działania nowego urządzenia i się przestawi, niż też, kto tej wiedzy nie ma.
    Z tego powodu wyginęli domorośli naprawiacze telewizorów, domorośli mechanicy samochodowi i wielu innych.
    Znam samouka, praktyka, naprawiał telewizory - naprawa polegała na wymianie lampy albo opornika, który się spalił. Pojawiły się TV tranzystorowe - jeszcze jakoś sobie radził, choć z oporami. Jak pojawiły się TV kolorowe, to rozłożył ręce - nie potrafił tego pojąć, bo podstaw teoretycznych zero.
  • Poziom 11  
    Po dłuższej konwersacji z Tobą Arturze, dochodzę do wniosku, że sporo racji w Twoich słowach :) (nie można było gadać z sensem od razu? :) ). Tylko teraz jak to zastosować w praktyce? Szukać jakiegoś technikum uzupełniającego czy kierować się na studia. Bo tak jak pisałem nie potrzebuję nie wiadomo jakiej wiedzy, ale tak jak piszesz przydałyby się informacje chociaż podstawowe.
  • Admin grupy audio
    Napiszę tak - są szkoły policelane np.:
    http://www.apedukacja.pl/nowosc_mechanik_pojazdow_samochodowych_,477.html
    Jutro jest poniedziałek, z pewnością mają czynne, znajdź najbliższą i biegnij się zapisać. Dłużej niż 2 lata tam nie spędzisz. Znajdź sobie pracę w warsztacie samochodowym, choćby jako podawacz narzędzi.
    Nauczysz się teorii w szkole, a w warsztacie podejrzysz jak to wygląda w praktyce i jak to się robi fachowo (z obsługą klienta włącznie).

    I po czymś takim, mogę dać Ci samochód do ręki, na początek do przeglądu ;)
  • Poziom 31  
    Artur k. napisał:
    Tak, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Praktyk ma opanowany jeden model urządzenia i naprawia je w ciemno, jak mu się trafi nowy model, to dużo wody w Wiśle upłynie, zanim dojdzie do perfekcji.


    Oj nie za bardzo o to mi chodziło praktyk czasami sam się doucza swoimi słowami i swoimi teoriami z nowszymi modelami. Po prostu wie jak to działa wie jak naprawić ale nie powiej regułki książkowej.


    Artur k. napisał:
    Do czego zmierzam - do tego, że ktoś z ogólną wiedzą teoretyczną szybciej zrozumie zasadę działania nowego urządzenia


    Znam paru takich wszystko wiedzą mają w jednym paluszku jak to się mówi, lecz jest duży odłamek gdzie trzeba dojść do czynów a oni nie wiedzą gdzie rękę wsadzić co zrobić.
  • Admin grupy audio
    Widzisz, to wszystko zależy od człowieka. Jeden się tym pasjonuje i się douczy, inny się tym pasjonuje, ale nie jest w stanie pewnych rzeczy pojąć. Dawniej co drugi mieszkaniec wsi był mechanikiem samoukiem, miał garaż/warsztat i naprawiał sobie oraz sąsiadom. Technika poszła do przodu i tacy fachowcy przeszli do lamusa. Oni Poloneza rozkładali i składali z zamkniętymi oczami, ale nowe BMW, gdzie nie dotknie, to tylko popsuje bardziej.

    Rozpatrujemy tu konkretny przypadek - człowiek po ogólniaku, pasjonat, coś tam naprawił. Ja nie neguję tego, dobrze że się tym pasjonuje i chce to robić, kiedyś będzie fachowcem. Jednak taki człowiek na podstawie liceum ogólnokształcącego, który naprawił kilka samochodów (nie wiadomo jakich i jakie usterki, bo kolcki hamulcowe to i ja umiem wymienić), chce otworzyć warsztat i świadczyć usługi. Zaprowadziłbyś swój samochód do takiego warsztatu? Ja nie! I nie chodzi tu o tytuły przed nazwiskiem. Może być i doktor habilitowany, ale co z tego, jak silnik widział tylko na zdjęciu.

    Wszystko trzeba wypośrodkować i trzeba po kolei - najpierw zdobyć wiedzę teoretyczną, a potem teorię wprowadzić w życie - czyli praktyka. Każda inna droga jest skazana na niepowodzenie, prędzej czy później.
  • Poziom 31  
    No ale ostatnie zdanie powiem jeszcze, dziś się uczysz technologi dzisiejszej a że technika idzie do przodu i to co będzie za 10lat to już będziesz sam musiał się douczyć, czyli wychodzi i tak na jedno.

    Miałem ostatnio kursy wpajali nam teorie z 10lat o żadnych nowościach nie było mowy, a gdy się zapytałeś o coś z nowości to wykładowcy wielkie oczy że ten materiał nas nie interesuje lub o tym nie słyszeli.

    I tu też rodzi się pytanie, czy taki warsztat gdzie jest człowiek wyuczony z czasów PRL wie wszystko o dzisiejszych technologiach?. Zauważyłem że nie.
  • Admin grupy audio
    Oczywiście, że nie wie wszystkiego, ale ile byś nowości nie wpakował do czegokolwiek, to i tak podstawowa zasada działania urządzenia się nie zmienia.
    Zasada działania silnika spalinowego nie zmieniła się odkąd go wynaleziono, współcześnie to nadal ten sam silnik, tyle że nieco ulepszony, z różnymi dodatkami itp.