Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Szkolenia SonelSzkolenia Sonel
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Zawód elektromechanik i co dalej?

15 Mar 2012 22:29 3304 15
  • Level 1  
    Witam.
    W 1995 roku ukończyłem szkołę zawodową w zawodzie elektromechanik, otrzymałem świadectwo czeladnicze, w zawodzie pracowałem jeszcze kilka lat, amatorsko cały czas wykonuję różne naprawy sprzętu i sieci nn.
    Mam pytanie: co muszę zrobić żeby móc "legalnie" budować od podstaw wewnętrzne instalacje nn w nowo budowanych domach?
    Oczywiście nie mówię o pomiarach i odbiorach chodzi mi tylko o montaż.
    Z góry dziękuję i pozdrawiam :D
    [30.03.2021, darmowy webinar] Nowoczesna diagnostyka maszyn, monitorowanie i przewidywanie awarii. Zarejestruj się
  • Szkolenia SonelSzkolenia Sonel
  • Level 11  
    Potrzebne Ci świadectwo kwalifikacyjne E (eksploatacja) w zakresie do montażu włącznie. Najlepiej Stowarzyszenia Elektryków Polskich (tylko te jest traktowane poważnie). Koszt kursu to ok.750 zł + 150 zł egzamin. SEP w Zielonej Górze mieści się przy ul.Niepodległości (naprzeciw szkoły muzycznej).
  • Szkolenia SonelSzkolenia Sonel
  • Level 15  
    Witam Po pierwsze uprawnienia elektryczne, to ze ktoś jest elektrykiem czy nie dla egzaminatorów może nie mieć znaczenia. Np słyszałem że sprzątaczki (chyba z rozszerzonym zakresem) muszą mieć uprawnienia na wymianę żarówki?! Posiadasz odpowiednią wiedzę i jest ona sprawdzana przed komisją. I to oni wydają "żółte papiery".
    Instalację domową może robić każdy kto zrobi to zgodnie z przepisami i bezpiecznie! Oczywiście elektryk. A niestety chyba do energetyki musi być firma (proszę o sprawdzenie) taki wymóg formalny.
    Praktycznie uprawnienia elektryczne są potrzebne ale i bez uprawnień tez można robić tyle że na własną odpowiedzialność bo w razie czego właśnie uprawnienia są pierwsze sprawdzane. pozdrowienia
  • Level 14  
    Witam,
    Kurs nie jest rzeczą wymaganą by otrzymać to świadectwo kwalifikacji, ale jest to forma dokształcenia kursanta, bo z prądem nie ma zabaw.
    Nie jest trudno uzyskać Świadectwo kwalifikacji, często ludzie nie mający zielonego pojęcia o elektryce posiadają je.
    To będzie dla Ciebie pomocne :
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic128721.html
  • Level 35  
    jacky_cy wrote:
    Potrzebne Ci świadectwo kwalifikacyjne E (eksploatacja) w zakresie do montażu włącznie. Najlepiej Stowarzyszenia Elektryków Polskich (tylko te jest traktowane poważnie). Koszt kursu to ok.750 zł + 150 zł egzamin. SEP w Zielonej Górze mieści się przy ul.Niepodległości (naprzeciw szkoły muzycznej).

    Nie ma to jak reklama. Kolega należy do "leśnych dziadków" w Zielonej Górze ?
    Nie ma czegoś takiego jak "świadectwo kwalifikacyjne SEP". Wszystkie świadectwa są równoważne i są traktowane jednakowo poważnie.

  • Level 28  
    jacky_cy wrote:
    Najlepiej Stowarzyszenia Elektryków Polskich (tylko te jest traktowane poważnie)
    A dlaczego "niepoważnie" miałoby być traktowane Świadectwo Kwalifikacyjne wydane przez np. SIMP? Proszę o szczegółową odpowiedź wraz z podaniem uzasadnienia.
  • Level 13  
    Tak się składa, że są instytucje w Polsce które "rozdają" uprawnienia elektryczne komu popadnie bez egzaminu (tylko trzeba zapłacic za kurs). Uprawnienia robi się wtedy w ciągu 4-5 godzin. Gdzie u profesorków z Sep-u trwa to o wiele dłużej oraz na egzaminie coś trzeba wiedziec. Dla pracodawcy to bez znaczenia czy uprawnienia są wystawione przez SEP, SIMP czy SPE(aby tylko były ).
  • User removed account  
  • Moderator of the Technical section
    Quote:

    W najlepszym przypadku może będziesz musiał pokryć straty z własnej kieszeni, bo np. ubezpieczyciel zakwestionuje wystawcę papierka.


    A niby na jakiej podstawie? https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1663449.html

  • Level 28  
    Quote:

    tehaceole napisał:
    A dlaczego "niepoważnie" miałoby być traktowane Świadectwo Kwalifikacyjne wydane przez np. SIMP? Proszę o szczegółową odpowiedź wraz z podaniem uzasadnienia.

    Nie ma znaczenia kto wyda ci papier, ale osobiście radziłbym nie iść na łatwiznę. Warto, aby twoją wiedzę sprawdzono rzetelnie, bo jak się coś stanie, to idzie siedzieć właściciel papierów, a nie egzaminator/szkoleniowiec.
    W najlepszym przypadku może będziesz musiał pokryć straty z własnej kieszeni, bo np. ubezpieczyciel zakwestionuje wystawcę papierka. Zakwestionowanie SEP to jednak spore ryzyko.


    Przechodząc kursy zarówno w SEP jak i w SIMP mam skalę porównawczą. Na podstawie doświadczeń z tymi instytucjami stwierdzić mogę jedynie:
    lefik wrote:
    Tak się składa, że są instytucje w Polsce które "rozdają" uprawnienia elektryczne komu popadnie bez egzaminu (tylko trzeba zapłacic za kurs). Uprawnienia robi się wtedy w ciągu 4-5 godzin.

    i że nieprawdą jest, że:
    lefik wrote:
    u profesorków z Sep-u trwa to o wiele dłużej oraz na egzaminie coś trzeba wiedziec.

    Nie zamierzam wyciągać tutaj na światło dzienne pewnych rzeczy jednak prawdą jest to, że kurs na "D" organizowany przez SIMP kosztował mnie ponad 4 miesiące czasu po 2 razy w tyg. Kolega robiący "D" w jednym z oddziałów SEP zaliczył kurs wraz z egzaminem w jeden dzień...
    Porównywaliśmy później zakresy materiału, zakresy ćwiczeń praktycznych i koszty kursów mojego i jego zarówno na "E" jak i "D". I teraz już wiem, że moje dalsze kwalifikacje zawodowe będę poszerzać właśnie w SIMP a nie w SEP.
  • Moderator of the Technical section
    tehaceole wrote:

    Przechodząc kursy zarówno w SEP jak i w SIMP mam skalę porównawczą.


    Nie masz żadnej skali porównawczej.
    Komisje biorą pod uwagę zarówno wykształcenie, jak i staż pracy w zawodzie oraz rodzaj pracy. Dlatego niektórych maglują, a innych nie. I nieważne czy to komisja SEP-u, SPE, SIMP, NOT, KTiR, czy dowolna inna. Każda ma odpowiednie umocowanie prawne i ich decyzje mają taką samą moc prawną.
  • User removed account  
  • Moderator of the Technical section
    All In One wrote:

    Co to do licha jest tytuł mistrzowski, a co to jest tytuł czeladnika. Jak to się uzyskuje i jakie to ma w dzisiejszych czasach relacje do zaświadczenia kwalifikacyjnego E i D?


    Nie wiem czy w dzisiejszych czasach to funkcjonuje. Ale w dziedzinie rzemiosła, pewnie tak jak funkcjonowały wszystkie inne cechy. Jeszcze w latach 70-tych całkiem nieźle to funkcjonowało.
    Wtedy każdy uczeń, niezależnie od przyszłej specjalności, murarz, piekarz, kaletnik czy też elektryk albo cukiernik, zaczynał od miotły i nauki dokładnego zamiatania u majstra.
  • Level 43  
    Funkcjonuje jak najbardziej.
    Szkoła w której kształci się w jednej klasie, piekarz, malarz, fryzjer, elektryk, hydraulik itp. wymaga aby każdy z uczniów w swoim zakresie odbył praktyczną naukę zawodu.
    Po zakończonej edukacji zdaje on egzamin teoretyczny i praktyczny.
    Pozytywny wynik skutkuje tym, że otrzymuje on tytuł czeladnika.
    Gdy tego egzaminu nie zaliczy, to mimo ukończonej szkoły zawodu praktycznie nie posiada.

    Nauczyciel zawodu kiedyś musiał posiadać dyplom Mistrza a dziś dodatkowo musi mieć ukończony kurs pedagogiczny.
    Właśnie dyplom ukończenia tego kursu uprawnia nauczyciela (firmę) do otrzymania ulgi podatkowej w podatku dochodowym za wyszkolenie ucznia.
    Takie wymogi stawia Urząd Skarbowy.

    Być może dziś coś w tej kwestii uległo zmianie, ale tak to wyglądało sześć lat temu.

  • Level 28  
    retrofood wrote:
    I nieważne czy to komisja SEP-u, SPE, SIMP, NOT, KTiR, czy dowolna inna. Każda ma odpowiednie umocowanie prawne i ich decyzje mają taką samą moc prawną.
    no dokladnie o to mi chodzilo, gdy zadalem pytanie:
    tehaceole wrote:
    A dlaczego "niepoważnie" miałoby być traktowane Świadectwo Kwalifikacyjne wydane przez np. SIMP?

    Myślę, że pokazaliśmy Autorowi dosadnie, że stwierdzenie jednego z Kolegów:
    jacky_cy wrote:
    Najlepiej Stowarzyszenia Elektryków Polskich (tylko te jest traktowane poważnie)
    nie ma racji bytu :) Wszystko zależy od konkretnej komisji kwalifikacyjnej, oraz od podejścia samych kursantów. Osobiście wolę zapłacić więcej, ale odbyć kurs / szkolenie z którego wyniosę coś wartościowego niż "skakać po łebkach". W naszym fachu żartów niestety nie ma, gdy coś sknocimy - od tego może zależeć czyjeś życie.
    Kolego retrofood - nie kłóćmy się o skalę porównawczą... Ty twierdzisz, że żadnej nie mam. Ja twierdzę, że ją mam. Czemu? We wcześniejszym poście to opisałem. Nie zmienia to faktu, że:
    retrofood wrote:
    Każda ma odpowiednie umocowanie prawne i ich decyzje mają taką samą moc prawną.

    Pozdrawiam :)
  • Level 29  
    Załap się na pomocnika, a potem z czasem dojdziesz do mistrza. Ćwiczenie prowadzi do doskonałości.