Mam autko jak w tytule 95r, auto trochę stało gdyż brakło paliwa. W tym czasie jeździłem innym. Nie mogę teraz znaleźć "pilota", tak to zawsze walał się po kieszeni, jak to mawia mój znajomy "lezy gdzieś i się z Ciebie śmieje
. Przetrząsnąłem całą chałupę i nic. Jest to jakiś chyba prosty alarm w środku pulsuje dioda pod korekcją świateł. Na tą chwilę wyjąłem duży czerwony bezpiecznik spod maski i auto nie wyje, odpala ale nie działają z tego co widzę kierunkowskazy. Czy jest jakaś możliwość odłączyć na jakiś czas ten alarm nie dokonując dewastacji (bo znając życie "pikacz" w końcu się znajdzie) .Pozdrawiam
Skoro nie znasz producenta lub typu alarmu, to zamieść chociaż zdjęcia centralki.
Mod.[CameR]
Nie wiem gdzie to siedzi wszystko zabudowane, no nic szukam dalej "pikacza". Może kobieta ma gdzieś swojego pikacza na dnie torebki, na razie jest w pracy. Pewnie mi sie dostanie że swojego zgubiłem
.
Skoro nie znasz producenta lub typu alarmu, to zamieść chociaż zdjęcia centralki.
Mod.[CameR]
Nie wiem gdzie to siedzi wszystko zabudowane, no nic szukam dalej "pikacza". Może kobieta ma gdzieś swojego pikacza na dnie torebki, na razie jest w pracy. Pewnie mi sie dostanie że swojego zgubiłem