Sprawa wygląda tak: auto słabo odpalało kolega sprawdził mi świece i stwierdził ze 2 są do wymiany co też zrobił. Zadowolony wróciłem do domu, po czym rano po ok. 12h akumulator był wyładowany do zera. Naładowałem go i sprawdziłem jeszcze raz okazał się że wystarczy 5h i jest rozładowany. Ciekawi mnie jedna rzecz czy kolega czegoś nie popsuł przy wymianie tychże świec. Może jakieś zwarcie, które mogło spowodować spalenie wspomnianego modułu itp. nie wiem co się stało i czy moje przypuszczenia są w ogóle realne. Ciekawi mnie czy to wszystko stało się przez tą wymianę świec, czy jest to po prostu zwykły zbieg okoliczności i popsuło się coś innego (w co nie do końca mi się chce wierzyc.