Witam. Znalazłem podobny temat na forum ale nie za bardzo rozumiem o co chodzi więc może ktoś mnie rozjaśni. Posiadam wzmacniacz Pioneer 1200 GM, kupiłem używkę, podłączyłem dzisiaj wszystko i wzmacniacz nie chce się uruchomić. Nawet lampka kontrolna się nie zaświeciła na ułamek sekundy. Oto jak go podłączyłem: http://imageshack.us/photo/my-images/43/img0024tp.jpg/
Czerwony dałem do + na aku, czarny uziemiłem na śrubie od auta, niebieski to remote podłączony do radia, 2 pozostałe to kable do skrzyni basowej, z prawej strony mam jeszcze podłączone cinch od radia ale foto nie załapało, oczywiście miałem podłączony bezpiecznik tylko wyjąłem podczas robienia zdjęcia, bezpiecznik nowy więc działa na 100 %. Orientuje się ktoś czy to wina złego podłączenia czy zepsutego wzmacniacza?
Czerwony dałem do + na aku, czarny uziemiłem na śrubie od auta, niebieski to remote podłączony do radia, 2 pozostałe to kable do skrzyni basowej, z prawej strony mam jeszcze podłączone cinch od radia ale foto nie załapało, oczywiście miałem podłączony bezpiecznik tylko wyjąłem podczas robienia zdjęcia, bezpiecznik nowy więc działa na 100 %. Orientuje się ktoś czy to wina złego podłączenia czy zepsutego wzmacniacza?
