Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

prostownik z regulacją kondensatorową

sp3-4085 23 Mar 2012 23:22 7867 31
  • #1 23 Mar 2012 23:22
    sp3-4085
    Poziom 9  

    Czytając forum, nie znalazłem żadnej wypowiedzi na temat prostowników do ładowania akumulatorów samochodowych z regulacją prądu ładowania poprzez kondensator elektrolityczny włączany szeregowo z uzwojeniem pierwotnym transformatora. A ja w dalekiej przeszłości popełniłem taki prostownik, którego schemat znalazłem w Radioamatorze i Krótkofalowcu. Było to około 40 lat temu. Ten prostownik działa do dziś i spisuje się dobrze. Pewien mankament stanowił brak wyłącznika po naładowaniu akumulatora. Obecnie ten problem już nie istnieje, bo posłużyłem się po stronie wtórnej tyrystorem sterowanym diodą. Niezbyt dawno temu przeglądając strony czeskich krótkofalowców znalazłem na stronie czeskiego kolegi schemat podobnego prostownika sterowanego kondensatorami. Obecnie go buduję. Znajduje sie on na stronie http://www.belza.cz/charge/chc.htm
    Mam pytanie do kolegów, w końcu lepiej niż ja przygotowanych w zakresie elektryki, elektroniki, co sądzicie o takim prostowniku. Watro się nim posługiwać czy nie, są mankamenty takiego ładowania czy nie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Eugeniusz

    0 29
  • #2 24 Mar 2012 08:00
    vodiczka
    Poziom 43  

    sp3-4085 napisał:
    z regulacją prądu ładowania poprzez kondensator elektrolityczny włączany szeregowo z uzwojeniem pierwotnym transformatora.

    Czy na pewno to był elektrolityczny?

    1
  • #3 24 Mar 2012 12:26
    sp3-4085
    Poziom 9  

    Źle się wyraziłem. Chodzi oczywiście o zwykłe kondensatory o pojemności 2 mikrofarady dla ładowania prądem 1,5 A, 4 mikrofarady dla ładowania prądem 2,5A i 6 mikrofaradów dla ładowania prądem 3,8A. Kombinowałem też z równoległym połączeniem kondensatorów i wtedy prąd ładowania rósł proporcjonalnie. Zaprzestałem jednak tych praktyk, bo transformator nie dawał rady. Wykorzystuję do tego prostownika stary transformator bezpieczeństwa 24V10A. Pozdrawiam

    0
  • #4 24 Mar 2012 18:39
    vodiczka
    Poziom 43  

    Na zwykłych jak najbardziej można. Ja od lat mam najprostszy prostownik z samoograniczeniem (w pewnym zakresie) prądu ładowania. Zero elektroniki, zero przełączników. Trafo z wyjściem symetrycznym, prostownik dwupołówkowy i w szereg żarówka od projektora 7,5V 10 A.
    Przy mocno rozładowanym akumulatorze żarówka świeci się jasno i ogranicza prąd do 3,6 - 4 A. Przy końcu ładowania ledwie się żarzy.

    1
  • #5 24 Mar 2012 21:39
    sp3-4085
    Poziom 9  

    Jak z tego widać, można bardzo prostymi sposobami osiągnąć zamierzony rezultat. Przyznam, że trochę prowokacyjnie zamieściłem swoją korespondencję aby wywołać do tablicy wszystkich tych, którzy bez setek elektronicznych elementów, wielu płytek, tranzystorów i układów scalonych nie potrafią lub nie chcą zrobić nic prostego a użytecznego. Czasami śmieję się z korespondencji tych pseudo elektroników prześcigających się w publikowaniu co rusz nowych czasami bzdurnych informacji. Przypuszczam, że chodzi im wyłącznie o punkty, treść się nie liczy. Pozdrawiam tych wszystkich, którym się chce, którzy potrafią zrobić coś dla szerszego grona użytkowników. Piszcie, publikujcie swoje proste i sprawdzone układy. Z pewnością się komuś przydadzą. Oj, chyba dolałem oliwy do ognia. Teraz mi się dostanie. A może nie będzie wcale źle.

    1
  • #6 24 Mar 2012 22:03
    vodiczka
    Poziom 43  

    sp3-4085 napisał:
    Jak z tego widać, można bardzo prostymi sposobami osiągnąć zamierzony rezultat.

    1. Mając sprawną instalację w samochodzie nigdy nie trzeba ładować akumulatora do 15V, wystarczy do 13,2-13,5 V, zakręci i doładuje się w czasie jazdy.
    2. Nie warto na siłę utrzymywać przy życiu akumulatora, który swoje przepracował.

    Trzymając się tych zasad do awaryjnego podładowania (nie wyłączyło się odbiorników i aku się rozładował) naprawdę wystarczy prosty układ.

    -1
  • #7 24 Mar 2012 22:08
    sq9jjh
    Specjalista elektryk

    sp3-4085 napisał:
    Jak z tego widać, można bardzo prostymi sposobami osiągnąć zamierzony rezultat...


    Faktycznie można osiągnąć zamierzony rezultat.
    3.1.11. (10.2, 10.7, 12) Publikowanie wpisów nie zawierających merytorycznej treści, zawierających szkodliwe porady, porady nie będące próbą rozwiązania problemu oraz publikowanie identycznych wpisów następujących po sobie lub powtarzających informacje ujęte w toku dyskusji.
    3.1.9. (4, 10.8, 10.4) Zabronione jest rozpowszechnianie treści ironizujących, prześmiewczych lub złośliwych, stanowiących przejaw braku szacunku do innych Użytkowników lub osób trzecich.

    -1
  • #8 01 Kwi 2012 19:43
    WojcikW
    Poziom 38  

    sp3-4085 napisał:
    ...Mam pytanie do kolegów, w końcu lepiej niż ja przygotowanych w zakresie elektryki, elektroniki, co sądzicie o takim prostowniku. Watro się nim posługiwać czy nie, są mankamenty takiego ładowania czy nie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Eugeniusz

    Witam
    Na pewno nie warto się nim posługiwać komuś komu życie miłe. Szeregowe połączenie pojemności (kondensator) i indukcyjności (transformator) powoduje powstanie rezonansu i może spowodować wzrost napięcia powyżej znamionowego. Poczytaj na temat: rezonansu napięć. Poza tym ten czeski prostownik z linku jest do bani. Po pierwsze wpływ kondensatora do regulacji jest taki, że po stronie wtórnej prąd jest zniekształcony, po drugie prostownik jest jednopołówkowy, wyprostowany jedną diodą. Konsekwencją tego jest ładowanie akumulatora krótkimi o stromym narastaniu impulsami prądowymi. Akumulator zawsze ładuje się proporcjonalnie do składowej stałej prądu, więc może się okazać, że znaczna część prądu z prostownika zamienia się na ciepło w akumulatorze zamiast go ładować. Poza tym przy parametrach strony wtórnej: 24V/10A piszesz, że możesz ładować akumulator 12V prądem max. 3,8A. Niestety nic dobrego nie da się powiedzieć o tym prostowniku.

    0
  • #9 10 Kwi 2012 20:55
    dumaty
    Poziom 1  

    Miałem do czynienia z tym sposobem ograniczania prądu ,- w sumie to działa lecz trafo zmuszane jest do pracy w innych częstotliwościach i bez obciążenia brzęczy , na wyjściu zmienia wartość napięcia znacznie je podnosząc (2-3 krotnie).Trafo toroidalne wycisza znacznie ,,fonie,,.

    0
  • #10 13 Kwi 2012 18:31
    WojcikW
    Poziom 38  

    Dzisiaj prostownik do ładowania akumulatorów stracił na znaczeniu. Mój leży bezużytecznie w piwnicy ponad 15 lat. Jednak zdarza się, że akumulator jest używany np. na działce i ładowany tylko z prostownika. Najlepszym prostownikiem ze względu na trwałość akumulatora jest taki, który ładuje prądem stałym bez tętnień. Może to być prostownik elektroniczny np. inwertorowy lub tradycyjny z prostownikiem dwupołówkowym i odpowiednim dławikiem wygładzającym. Bardziej wtajemniczeni wiedzą, że przebieg pulsujący można rozłożyć na składową stałą i składowe sinusoidalne. Akumulator ładuje się proporcjonalnie do prądu składowej stałej. Składowe przemienne powodują tylko nagrzewanie się akumulatora i wytrącanie masy czynnej z płyt. Jak się cofniemy o 40 lat:

    sp3-4085 napisał:
    ...A ja w dalekiej przeszłości popełniłem taki prostownik, którego schemat znalazłem w Radioamatorze i Krótkofalowcu. Było to około 40 lat temu...

    Dawniej, początek lat 70-tych i wcześniej produkowane były akumulatory rozbieralne tzw. czarne. Dla tych akumulatorów zalecane było ładowanie impulsami. Miały one właściwość, że w trakcie prawidłowej eksploatacji ulegały zasiarczeniu. Trwałe związki siarki na płytach powodowały zmniejszenie powierzchni czynnej i tymsamym pojemności akumulatora. Zalecane było ładowanie impulsowe takim prostownikiem tzw. ładowanie odsiarczające. Nawet wielokrotne ładowanie, po rozładowaniu np. żarówką. Wprawdzie takie ładowanie wytrącało masę czynną, ale przede wszystkim likwidowało związki siarki z płyt. Po pewnym czasie osady masy czynnej powodowały zwarcie wewnętrzne i samorozładowanie akumulatora. Ale były to akumulatory rozbieralne, więc można było wyciągnąć płyty i usunąć osad.

    1
  • #11 13 Kwi 2012 22:09
    vodiczka
    Poziom 43  

    WojcikW napisał:
    Wprawdzie takie ładowanie wytrącało masę czynną,

    Przy zbyt silnych impulsach, podobnie jak ładowanie prądem bez tętnień ale o zbyt dużym natężeniu. A najwięcej masa czynna wypada przy rozładowaniu zbyt dużym prądem np. przy kręceniu rozrusznikiem non-sop zamiast naprawy zapłonu lub napełnienia pustego baku :cry:

    0
  • #12 14 Kwi 2012 04:27
    EAndrzej
    Poziom 21  

    Zasadniczo kol. WojcikW przedstawiał słusznie wszystkie mankamenty
    prostownika z regulacją kondensatorową tym niemniej nie można podzielić jego zdania o braku konieczności doładowania akumulatora w samochodzie. Wszystko zależy bowiem od sposobu użytkowania samochodu np. jeżeli jedźmy tylko po mieście na krótkich odcinkach w dodatku używamy wycieraczek, nagrzewnicy, oświetlenia itp. to nawet najlepszy akumulator i sprawny układ ładowania w samochodzie nie poradzi sobie. Akumulator wówczas jest ładowany dużym prądem - przy stałym napięciu - i wpływa to znacząco na skrócenie jego żywotności.Dodatkowo pozostawiony na noc czy następy dzień w stanie głębokiego rozładowania zasiarcza się . Podładowanie akumulatora dobrym "prostownikiem" jest nie do przecenienia wówczas.

    0
  • #13 14 Kwi 2012 10:08
    vodiczka
    Poziom 43  

    EAndrzej napisał:
    Wszystko zależy bowiem od sposobu użytkowania samochodu np. jeżeli jedźmy tylko po mieście na krótkich odcinkach w dodatku używamy wycieraczek, nagrzewnicy, oświetlenia itp. to nawet najlepszy akumulator i sprawny układ ładowania w samochodzie nie poradzi sobie.

    Kolejny mit, jeżeli moc alternatora jest wystarczająca czyli większa od mocy oświetlenia, wycieraczek, nagrzewnicy itp. sprawny układ ładowania doładuje akumulator nawet na krótkim odcinku gdyż alternator daje wystarczająco dużo prądu a akumulator jest rozładowywany jedynie przy kręceniu rozrusznikiem. Przy sprawnym układzie zapłonowym jest to czas 1-1,5 sekundy. Przyjmując nawet 2 sekundy i pobór prądu rzędu 600 A daje to zużycie 0,33 Ah na jeden rozruch silnika. Oczywiście część pojazdów ma alternator zbyt mały do mocy wszystkich odbiorników (zakłada się że bardzo rzadko wszytkie odbiorniki pracują jednocześnie) i wtedy trzeba doładowywać.

    0
  • #14 14 Kwi 2012 22:55
    EAndrzej
    Poziom 21  

    vodiczka napisał:
    EAndrzej napisał:
    Wszystko zależy bowiem od sposobu użytkowania samochodu np. jeżeli jedźmy tylko po mieście na krótkich odcinkach w dodatku używamy wycieraczek, nagrzewnicy, oświetlenia itp. to nawet najlepszy akumulator i sprawny układ ładowania w samochodzie nie poradzi sobie.

    Kolejny mit, jeżeli moc alternatora jest wystarczająca czyli większa od mocy oświetlenia, wycieraczek, nagrzewnicy itp. sprawny układ ładowania doładuje akumulator nawet na krótkim odcinku gdyż alternator daje wystarczająco dużo prądu a akumulator jest rozładowywany jedynie przy kręceniu rozrusznikiem. Przy sprawnym układzie zapłonowym jest to czas 1-1,5 sekundy. Przyjmując nawet 2 sekundy i pobór prądu rzędu 600 A daje to zużycie 0,33 Ah na jeden rozruch silnika. Oczywiście część pojazdów ma alternator zbyt mały do mocy wszystkich odbiorników (zakłada się że bardzo rzadko wszytkie odbiorniki pracują jednocześnie) i wtedy trzeba doładowywać.


    To nie mit. Krótkie odcinki jazdy nie zapewnią prawidłowego ładowania nawet przy sprawnym układzie. Ładownie to odbywa się przy stałym napięciu 14,4 V a wówczas przy rozładowanym akumulatorze prąd ładowania osiąga wartość ponad 15 A i więcej a to szybko skraca żywotność akumulatora. Czyli nawet przyjmując, że akumulator zostanie podładowany to jakim kosztem :!: . Czyli nie mit a prawda. Takie właśnie mity jak proponuje kolega vodiczka powodują, krótką żywotność akumulatora.

    0
  • #15 15 Kwi 2012 10:18
    vodiczka
    Poziom 43  

    EAndrzej napisał:
    Ładownie to odbywa się przy stałym napięciu 14,4 V a wówczas przy rozładowanym akumulatorze prąd ładowania osiąga wartość ponad 15 A i więcej a to szybko skraca żywotność akumulatora. Czyli nawet przyjmując, że akumulator zostanie podładowany to jakim kosztem


    Kolega myli szybsze zużycie akumulatora spowodowane częstym rozruchem silnika (co właśnie ma miejsce przy jeździe na krótkich odcinkach) z zużyciem powodowanym ładowaniem przy stałym napięciu mocno rozładowanego akumulatora.
    Wyjaśniłem, że przy sprawnym zapłonie zużycie energii na rozruch jest minimalne i twierdzenie kolegi:
    EAndrzej napisał:
    Ładownie to odbywa się przy stałym napięciu 14,4 V a wówczas przy rozładowanym akumulatorze prąd ładowania osiąga wartość ponad 15 A i więcej

    mimo że jest prawdziwe nie ma sensu bo niby kiedy akumulator zdążył się rozładować? Utrata 0,3 Ah przy jednym rozruchu dla akumulatora 55Ah to pryszcz i zostanie uzupełniona po kilku minutach jazdy. Jaki sens ma ładowanie naładowanego akumulatora? Natomiast każdy nawet krótkotrwały pobór prądu liczbowo większy od pojemności znamionowej akumulatora (a to ma miejsce w czasie rozruchu) przyspiesza zużycie płyt i wypadanie masy czynnej.
    Podładowanie przydaje się kilkuletniemu akumulatorowi, który jest częściowo zasiarczony, część masy czynnej już mu wypadła, nie ma jeszcze zwarcia ale ma zmniejszoną pojemność i zwiększoną upływność. Po kilku dniach (w skrajnym przypadku po kilkunastu godzinach) nieużywania samochodu rozładuje się do tego stopnia że samochód nie odpali. Normalny użytkownik w tej sytuacji kupuje nowy akumulator, nadmiernie oszczędny ratuje się prostownikiem i jeszcze kilka miesięcy pojeździ ryzykując że pewnego razu samochód nie odpali w takim miejscu gdzie nie będzie możliwości podłączenia prostownika.

    0
  • #16 17 Kwi 2012 04:22
    EAndrzej
    Poziom 21  

    vodiczka napisał:

    Kolega myli szybsze zużycie akumulatora spowodowane częstym rozruchem silnika (co właśnie ma miejsce przy jeździe na krótkich odcinkach) z zużyciem powodowanym ładowaniem przy stałym napięciu mocno rozładowanego akumulatora.
    Wyjaśniłem, że przy sprawnym zapłonie zużycie energii na rozruch jest minimalne i twierdzenie kolegi:
    EAndrzej napisał:
    Ładownie to odbywa się przy stałym napięciu 14,4 V a wówczas przy rozładowanym akumulatorze prąd ładowania osiąga wartość ponad 15 A i więcej

    mimo że jest prawdziwe nie ma sensu bo niby kiedy akumulator zdążył się rozładować? Utrata 0,3 Ah przy jednym rozruchu dla akumulatora 55Ah to pryszcz i zostanie uzupełniona po kilku minutach jazdy.


    Wyliczenia zużycia 0,3 Ah przy rozruchu jest błędne. Prąd 600 A praktycznie zniszczy akumulator 55 Ah. Nie rzecz w aż tak wysokim prądzie a utrudnionym rozruchu - szczególnie zimą. Dochodzi duży pobór :światła, nagrzewnica, wycieraczki, a u niektórych mocne radio itp.. Dodatkowo zimą przy niskich temperaturach akumulator praktycznie wcale się nie doładowuje w czasie jazdy na mrozie na krótkich odcinkach - zimny silnik i komora silnika - niska temperatura poniżej 4 stopnie C- zero ładowania - gdyż napięcie ładowania szybko wzrasta i proces ładowania nie jest efektywny. W miejscach, gdzie cały siarczan ołowiawy zostaje przetworzony na ołów lub dwutlenek ołowiu, reakcje te już nie zachodzą. Następuje rozkład wody zawartej w elektrolicie: na płycie ujemnej wydziela się wodór, a na dodatniej - tlen. Wówczas akumulator "gazuje".
    Także teorie kol. vodiczka są nieprawdziwe i dlatego musi często jak napisał wymieniać akumulator.

    0
  • #17 17 Kwi 2012 10:09
    vodiczka
    Poziom 43  

    EAndrzej napisał:
    Także teorie kol. vodiczka są nieprawdziwe i dlatego musi często jak napisał wymieniać akumulator

    Gdzie to napisałem, proszę o cytat. W zeszłym roku wymieniłem akumulator po 6 latach i 2 miesiącach użytkowania. Akumulator tylko dwa razy widział prostownik; gdy z powodu mojej choroby samochód stał raz ponad dwa tygodnie a drugi raz prawie dwa tygodnie nieużywany i profilaktycznie go podladowałem.
    Napisał kolega: "Wyliczenia zużycia 0,3 Ah przy rozruchu jest błędne. Prąd 600 A praktycznie zniszczy akumulator 55 Ah"
    Jeżeli kolega przyjmie 160 - 240A bo mniej więcej tyle pobiera rozrusznik to wyjdzie jeszcze mniejsze zuzycie, przyjąłem z nadmiarem żeby wykazać że przy sprawnym (szybkim) odpaleniu zużycie energii jest minimalne. Tej zimy nawet przy -20 odpalałem w 1,5 s.
    EAndrzej napisał:
    niska temperatura poniżej 4 stopnie C- zero ładowania

    Pierwsze słyszę, kolega to zmierzył czy gdzieś przeczytał, jeżeli to drugie - proszę o link.
    EAndrzej napisał:
    Wówczas akumulator "gazuje".

    Przy napięciu ładowania 14,4 V? Jakim cudem? Chyba kolega ma niesprawny albo źle ustawiony regulator napięcia :cry:
    Ponadto napięcie ładowania 14,4 V to maksymalne dopuszczalne, po przekroczeniu którego traci się gwarancję na akumulator. Minimalne dopuszczalne to 13,9 V. Zazwyczaj regulator ustawia się na 14,2 -14,3 V.

    0
  • #18 18 Kwi 2012 02:56
    EAndrzej
    Poziom 21  

    vodiczka napisał:

    EAndrzej napisał:
    niska temperatura poniżej 4 stopnie C- zero ładowania

    Pierwsze słyszę, kolega to zmierzył czy gdzieś przeczytał, jeżeli to drugie - proszę o link.
    EAndrzej napisał:
    Wówczas akumulator "gazuje".

    Przy napięciu ładowania 14,4 V? Jakim cudem? Chyba kolega ma niesprawny albo źle ustawiony regulator napięcia :cry:
    Ponadto napięcie ładowania 14,4 V to maksymalne dopuszczalne, po przekroczeniu którego traci się gwarancję na akumulator. Minimalne dopuszczalne to 13,9 V. Zazwyczaj regulator ustawia się na 14,2 -14,3 V.


    Myślałem, że kolega ma jakieś pojęcie o akumulatorach kwasowo-ołowiowych a tu niestety wykazuje się kolega podstawowymi brakami wiedzy :cry: . Przecież tłumaczyłem:

    EAndrzej napisał:
    Dodatkowo zimą przy niskich temperaturach akumulator praktycznie wcale się nie doładowuje w czasie jazdy na mrozie na krótkich odcinkach - zimny silnik i komora silnika - niska temperatura poniżej 4 stopnie C- zero ładowania - gdyż napięcie ładowania szybko wzrasta i proces ładowania nie jest efektywny. W miejscach, gdzie cały siarczan ołowiawy zostaje przetworzony na ołów lub dwutlenek ołowiu, reakcje te już nie zachodzą. Następuje rozkład wody zawartej w elektrolicie: na płycie ujemnej wydziela się wodór, a na dodatniej - tlen. Wówczas akumulator "gazuje".


    Dodatkowo w tej sytuacji proponuję koledze odpowiednio literaturę – najlepiej ujmuje ona zagadnienie:
    1.Jerzy Ocioszyoski "Samochodowe urządzenia elektryczne" - WSiP Warszawa 1989;
    2. Instrukcja obsługi akumulatorów CENTRA rok 2009;
    3. Bogusław Pijanowski -"Akumulator" WKiŁ Warszawa 1988
    4. Ziętkiewicz „Akumulatory samochodowe i motocyklowe”
    5. Poradnik inżyniera elektryka tom. 1.
    W Internecie też można znaleźć ( choć tylko w wyrywkowym zakresie – lepiej sięgnąć do literatury , którą podałem powyżej) :
    http://www.radiotelefony.pl/akumulatory.html
    http://www.radiotelefony.pl/akumulatory.html
    http://forum.vw-passat.pl/threads/70676-Jak-ladowac-akumulator-zima/page4
    Jak kolega zapozna się dokładnie z omawianą tematyką to wrócimy do dyskusji - na razie życzę miłej i oby owocnej lektury.

    0
  • #19 18 Kwi 2012 23:19
    Sokrat58
    Poziom 19  

    Dodam od siebie, że prostownik z kondensatorem, mimo pewnych wad ( trzeba uważać aby najpierw podłączyć akumulator do prostownika a dopiero później - prostownik do sieci) posiada cenną zaletę stabilizacji prądu co jest ważne przy ładowaniu "niepewnych" akumulatorów ze zwarciami lub wewnętrznymi przerwami. W takich warunkach tyrystory nie zdają egzaminu. Mój pozostawiony bez dozoru poszedł z dymem.

    0
  • #20 19 Kwi 2012 08:23
    vodiczka
    Poziom 43  

    EAndrzej napisał:
    Myślałem, że kolega ma jakieś pojęcie o akumulatorach kwasowo-ołowiowych a tu niestety wykazuje się kolega podstawowymi brakami wiedzy . Przecież tłumaczyłem:

    A ja prosiłem o podanie gdzie kolega wyczytał że przy -4 "zero ładowania" Zamiast listy lektur, konkretnie w której publikacji tak napisano. Inaczej uznam ze kolega konfabuluje. Jak napisałem koledze jeździłem na jednym akumulatorze (Bosch) ponad sześć lat, również zimą na krótkich odcinkach i nie doładowywałem poza opisanym przypadkiem dłuższego nieużywania samochodu (akumulator miał wtedy 4 lata) żeby było zabawniej akumulator padł w końcu kwietnia przy temperaturze około +20 stopni (zwarcie w jeden celi) zimą nie sprawiał żadnych problemów. Powtarzam, gdy ma się alternator odpowiedniej mocy i sprawny zapłon, zima niestraszna, doładowywanie niepotrzebne. Dawno temu miałem Wartburga 353, jeszcze z prądnicą zamiast alternatora. Wtedy faktycznie doładowywałem zimą.

    0
  • #21 19 Kwi 2012 19:41
    EAndrzej
    Poziom 21  

    vodiczka napisał:
    EAndrzej napisał:
    Myślałem, że kolega ma jakieś pojęcie o akumulatorach kwasowo-ołowiowych a tu niestety wykazuje się kolega podstawowymi brakami wiedzy . Przecież tłumaczyłem:

    A ja prosiłem o podanie gdzie kolega wyczytał że przy -4 "zero ładowania" Zamiast listy lektur, konkretnie w której publikacji tak napisano.


    Napisano we wszystkich, które podałem :!:. Kolega może sobie uznawać nawet za konfabulację to że Ziemia krąży wokół Słońca to tylko pokazuje jak kolega podchodzi do literatury fachowej. Zresztą o i ile dla kolegi podana literatura jest za trudna to w linkach, które podałem jest również wprawdzie skrótowo ale konkretnie napisane.
    Więcej koledze nie mogę pomóc :cry: nic nie poradzę skoro kolega jest odporny na literaturę :cry: a nawet przeczytanie już istniejących tematów na elektrodzie , które podałem :!: .

    1
  • #22 20 Kwi 2012 00:36
    vodiczka
    Poziom 43  

    Kolega sobie przeczyta dowolną pozycję skoro jak twiedzisz w każdej o tym piszą, sprawdzę pozycje w internecie bo do biblioteki nie będę biegał.

    Dodano po 50 [minuty]:

    Przeczytałem i nic z tej lektury nie wynika poza stwierdzeniem że ładowanie w ujemnych temperaturach grozi wybuchem akumulatora. Na ostatnim forum "jak ładować akumulator zimą" piszą goście którzy próbują reanimować jakieś trupy lub wycisnąć trochę życia z akumulatora wydającego ostatnie tchnienie ewentualnie męczący akumulator przez niesprawny układ zapłonowy: "witam. mam problem bo mam trochę wyeksploatowane świece i wczoraj wyładowałem przez to aku..."
    RoGaz50 napisał:"Ładowanie zmarzniętego akumulatora nic nie daje - tzn tyle ze pomaga na chwilę. Można uruchomić auto doraźnie a po następnej mroźnej nocy - klops"
    Skoro akumulator jest w takim stanie że nie może zakręcić bez ładowania to prawdopodobnie następnego dnia też nie zakręci obojętne czy będzie ładowany w cieple czy w zimnie.
    Kolego nie porozumiemy się bo dajesz za przykład akumulatory, które dawno powinny trafić na złom podobnie jak część samochodów w których są zainstalowane a ja do sprawnych, których zimą nie potrzeba ratować podładowaniem jeżeli instalacja w samochodzie jest sprawna. Ty masz rację i ja mam rację tylko mówimy o innych akumulatorach.

    0
  • #23 20 Kwi 2012 00:43
    WojcikW
    Poziom 38  

    Zero ładowania? To ciekawe bo mój maluch (126p) z prądnicą, którą regulator odłączał przy niskich obrotach silnika i wielotygodniowych mrozach nie wymagał doładowywania. Gdyby nie było ładowania to nie wytrzymał by doby.

    0
  • #24 20 Kwi 2012 00:48
    vodiczka
    Poziom 43  

    WojcikW napisał:
    Zero ładowania? To ciekawe bo mój maluch (126p) z prądnicą, którą regulator odłączał przy niskich obrotach silnika i wielotygodniowych mrozach nie wymagał doładowywania. Gdyby nie było ładowania to nie wytrzymał by doby.


    Może ten argument dotrze do mego adwersarza.
    Przypominam, akumulator w maluchu znajduje się w bagażniku a nie w komorze silnika, jest mu zimniej niż w innych samochodach.

    0
  • #25 20 Kwi 2012 04:27
    EAndrzej
    Poziom 21  

    Podaję linki gdzie jest mowa wyraźnie o sprawnych akumulatorach i braku ładowania a w ręcz jego szkodliwości w temperaturze poniżej 5 stopni C.
    http://www.akumulator.pl/baza-wiedzy/ekspert-...ratura-powietrza-a-ladowanie-akumulatora.html
    http://www.akumulator.pl/aktualnosci/artykuly/jak-naladowac-akumulator.html
    http://www.mototechnika.republika.pl/pliki/akumulatory.html

    O ile to nie wystarczy - tyle przykładów - chyba to nie idioci pisali wszystkie te artykuły i książki :?: :!: a może muszą pobrać lekcje u kolegi vodiczka a może znów kolega wyczyta tam zupełnie coś innego niż jest napisane po Polsku.

    Więcej nie mam zamiaru dyskutować z kolegą , ponieważ kolega wybitnie lekceważy literaturę a to co wyczyta w internecie pokrętnie i niewłaściwie interpretuje.
    To że komuś się wydaje, że w maluchu akumulator się ładował przy niskiej temperaturze wbrew dawno ustanym krzywym ładowania to nie dowód - brak pomiaru faktycznie występującej temperatury (mógł raz się ładować a innym razem nie).

    -1
  • #26 20 Kwi 2012 05:42
    mmm777
    Poziom 29  

    Ci, którzy jeżdżą w PL zimą potwierdzą, że akumulator się w samochodzie ładuje...
    Po prostu - przy spadku temperatury akku traci pojemność - i to w obie strony: przy rozładowaniu i przy ładowaniu. Akumulator ładowany w ujemnej temperaturze naładuje się tylko do części swojej pojemności - i tylko dlatego odradza się ładowanie w ujemnej temperaturze.

    Z czeskich pomysłów: transformator na 24V, żarówka z ciężarówki 24V, prostownik - najprostsza awaryjna ładowarka. Wada - trzeba pilnować przy ładowaniu. Zaleta - nie ma się co zepsuć.

    0
  • #27 20 Kwi 2012 10:23
    vodiczka
    Poziom 43  

    EAndrzej napisał:
    Więcej nie mam zamiaru dyskutować z kolegą

    Może kolega wierzyć że wszyscy doładowują zimą, że ponad 6 lat żywotności mojego akumulatora to ściema albo wyjątek potwierdzający regułę.
    Może zatem kolega podyskutuje z Wójcikiem W:
    WojcikW napisał:
    Zero ładowania? To ciekawe bo mój maluch (126p) z prądnicą, którą regulator odłączał przy niskich obrotach silnika i wielotygodniowych mrozach nie wymagał doładowywania....

    lub mmm777:
    mmm777 napisał:
    Ci, którzy jeżdżą w PL zimą potwierdzą, że akumulator się w samochodzie ładuje...

    Ciekawe co im kolega odpowie? że te -5 dotyczyło temperatury wewnątrz akumulatora a nie na zewnątrz?
    Cieplej, cieplej tylko na przyszłość proszę wyrażać się precyzyjnie i nie pisać o zimnym silniku i komorze silnika a o akumulatorze i nie zapominać że zarówno w trakcie rozładowania jak i ładowania w akumulatorze wydziela się ciepło ,które go podgrzewa. Dlatego niektórzy przed rozruchem zimą zalecają włączyć na chwilę światła.

    Jeżeli kolega wierzy ekspertowi który nie odróznia mieszaniny od roztworu (drugi link) i pisze:"Ważną rzeczą jest, aby przed ładowaniem wymieszać elektrolit. Czynimy to poprzez kilkukrotne przechylenie akumulatora do przodu i do tyłu. Elektrolit jest mieszaniną kwasu i wody. Po dłuższym okresie przechowywania akumulatora, kwas, (jako, że jest cięższy od wody) zbiera się bliżej dna i tam jego gęstość wzrasta. " to faktycznie zakończmy naszą dyskusję.

    0
  • #28 20 Kwi 2012 11:19
    ryszardon
    Poziom 20  

    Witam.Akumulator w niskich temperaturach jest ładowany.W dobrej klasy regulatory mają zmienną charakterystykę napięcia ładowania.Latem niższe napięcie a zimą wyższe napięcie ładowania.Pojemność akumulatora maleje przy spadku temperatury otoczenia np:przy -25 stopni C wynosi 25%.Pozdrawiam

    0
  • #29 20 Kwi 2012 11:56
    vodiczka
    Poziom 43  

    ryszardon napisał:
    W dobrej klasy regulatory mają zmienną charakterystykę napięcia ładowania. Latem niższe napięcie a zimą wyższe napięcie ładowania.

    Wraz ze spadkiem temperatury wzrasta napięcie gazowania (około 14,4 V przy temp.30 stopni i około 15,2 V przy temp. 0 stopni) więc zmienna charakterystyka podwyższająca napięcie ładowania w miarę spadku temperatury ma sens.

    0
  • #30 07 Kwi 2013 10:34
    partyzancik
    Poziom 17  

    sp3-4085 napisał:
    Czytając forum, nie znalazłem żadnej wypowiedzi na temat prostowników do ładowania akumulatorów samochodowych z regulacją prądu ładowania poprzez kondensator elektrolityczny włączany szeregowo z uzwojeniem pierwotnym transformatora. A ja w dalekiej przeszłości popełniłem taki prostownik, którego schemat znalazłem w Radioamatorze i Krótkofalowcu. Było to około 40 lat temu. Ten prostownik działa do dziś i spisuje się dobrze. Pewien mankament stanowił brak wyłącznika po naładowaniu akumulatora. Obecnie ten problem już nie istnieje, bo posłużyłem się po stronie wtórnej tyrystorem sterowanym diodą. Niezbyt dawno temu przeglądając strony czeskich krótkofalowców znalazłem na stronie czeskiego kolegi schemat podobnego prostownika sterowanego kondensatorami. Obecnie go buduję. Znajduje sie on na stronie http://www.belza.cz/charge/chc.htm
    Mam pytanie do kolegów, w końcu lepiej niż ja przygotowanych w zakresie elektryki, elektroniki, co sądzicie o takim prostowniku. Watro się nim posługiwać czy nie, są mankamenty takiego ładowania czy nie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Eugeniusz

    Sorry z odgrzanie ale Takie coś jak w opisie to stosować mozna do transformatorów (toroidów, rdzeniowych, płaszczowych itp) jeśli napięcie na wtórnym jest za niskie (doprowadzany obwód szeregowy RLC w stan bliski rezonansowi napieć ,podnosi cię napięcie na pierwotnym uzw i również na wtórnym) ale skąd wziąć jakiś kondensator zmienny (trymer) aby działał na 230V?

    0