Witam użytkowników [H] i nie tylko.
Zwracam się z prośbą o radę, bo powoli zaczyna brakować mi już nerwów. Po raz drugi w życiu miałem poważniejszy problem z moją hanką (za pierwszym razem uszczelka, planowanie, zapieczone wtryski, problemy z tłokami itp, usterka została usunięta i bujała się ładnie).
Ostatnio miałem mały wypad na weekend - zaczęła kopcić. Okazało się, że termostat ubity. Termostat wymieniono, ale to nie wystarczyło. Znów wydmuchało uszczelkę.
Parę dni temu zostało wymienione:
- uszczelka (sama bez planowania)
- rozrząd
- olej
- płyn do chłodnicy
Objawy są następujące:
- Szaleje obrotomierz - w różnych zakresach zazwyczaj powyżej 3tyś (załączam filmik) silnik pracuje w miarę normalnie tzn skoki obrotomierza nie wpływają na jazdę.
http://wyslijto.pl/plik/byzwd5b7x7
- coś bulgocze przy dodawaniu gazu (podobno nagrzewnica) to bulgotanie jest od początku zimy i nie miało wpływu na jakiekolwiek wartości jezdne (słychać to wyraźnie na filmiku podczas dodawania gazu powyżej 4tyś - potem już nie)
- auto jest mulaste. Kiepsko przyspiesza. Przy gwałtownym dodawaniu gazu i wyprzedzaniu zatyka się. Wolno się wkręca na obroty. Jakby nie miało mocy. Jakbym jechał autem z mocą 50km.
- czasem jak cofam albo ruszam to obroty falują i lubi zgasnąć
Jeżdzę na benzynie, choć mam instalacje LPG (nie używaną od 3 lat - ale raczej to nie to bo usterka wystąpiła około 17 marca)
Dziś trasa 60km, dobra droga średnia prędkość 100km/h.
W pierwszą stronę bez problemu.
W drugą po około 20km zaczął skakać obrotomierz, potem - uwaga - prędkościomierz
auto zaczęło tracić moc, redukcja biegów nic nie dawała zjechałem na bok auto zgasło na dwójce przy 10km/h.
Nie dało się ponownie odpalić - zakręciło i nic.
Kolega podpowiedział podobnie jak Ty - sprawdziłem kable wyjąłem ze swiec i z aparatu, włożyłem z powrotem.
Nie odpaliło. Wykonałem jeden trik - wrzuciłem na zapłon poczekałem aż pompka zgaśnie, zgasiłem i tak 3 razy.
Po tym odpalił bez problemu i bez żadnego szarpnięcia wróciłem do domu, obrotomierz i prędkościomierz pracował normalnie. Nic nie szarpie itp.
Może to być rzeczywiście zalana świeca, musi odparować i odpali....tylko co ma wspólnego z tym to 3-krotne włączenie zapłonu?alarm się chyba sam nie uzbraja....?
Czy to może być aparat ?
co innego może być nie tak?
p.s świece ngk wszystkie wymienione rok temu, kable seiwa silikonowe rok temu, kopułka i palec również. Co nie znaczy, że świece nie mogą być walnięte.
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Zwracam się z prośbą o radę, bo powoli zaczyna brakować mi już nerwów. Po raz drugi w życiu miałem poważniejszy problem z moją hanką (za pierwszym razem uszczelka, planowanie, zapieczone wtryski, problemy z tłokami itp, usterka została usunięta i bujała się ładnie).
Ostatnio miałem mały wypad na weekend - zaczęła kopcić. Okazało się, że termostat ubity. Termostat wymieniono, ale to nie wystarczyło. Znów wydmuchało uszczelkę.
Parę dni temu zostało wymienione:
- uszczelka (sama bez planowania)
- rozrząd
- olej
- płyn do chłodnicy
Objawy są następujące:
- Szaleje obrotomierz - w różnych zakresach zazwyczaj powyżej 3tyś (załączam filmik) silnik pracuje w miarę normalnie tzn skoki obrotomierza nie wpływają na jazdę.
http://wyslijto.pl/plik/byzwd5b7x7
- coś bulgocze przy dodawaniu gazu (podobno nagrzewnica) to bulgotanie jest od początku zimy i nie miało wpływu na jakiekolwiek wartości jezdne (słychać to wyraźnie na filmiku podczas dodawania gazu powyżej 4tyś - potem już nie)
- auto jest mulaste. Kiepsko przyspiesza. Przy gwałtownym dodawaniu gazu i wyprzedzaniu zatyka się. Wolno się wkręca na obroty. Jakby nie miało mocy. Jakbym jechał autem z mocą 50km.
- czasem jak cofam albo ruszam to obroty falują i lubi zgasnąć
Jeżdzę na benzynie, choć mam instalacje LPG (nie używaną od 3 lat - ale raczej to nie to bo usterka wystąpiła około 17 marca)
Dziś trasa 60km, dobra droga średnia prędkość 100km/h.
W pierwszą stronę bez problemu.
W drugą po około 20km zaczął skakać obrotomierz, potem - uwaga - prędkościomierz
auto zaczęło tracić moc, redukcja biegów nic nie dawała zjechałem na bok auto zgasło na dwójce przy 10km/h.
Nie dało się ponownie odpalić - zakręciło i nic.
Kolega podpowiedział podobnie jak Ty - sprawdziłem kable wyjąłem ze swiec i z aparatu, włożyłem z powrotem.
Nie odpaliło. Wykonałem jeden trik - wrzuciłem na zapłon poczekałem aż pompka zgaśnie, zgasiłem i tak 3 razy.
Po tym odpalił bez problemu i bez żadnego szarpnięcia wróciłem do domu, obrotomierz i prędkościomierz pracował normalnie. Nic nie szarpie itp.
Może to być rzeczywiście zalana świeca, musi odparować i odpali....tylko co ma wspólnego z tym to 3-krotne włączenie zapłonu?alarm się chyba sam nie uzbraja....?
Czy to może być aparat ?
co innego może być nie tak?
p.s świece ngk wszystkie wymienione rok temu, kable seiwa silikonowe rok temu, kopułka i palec również. Co nie znaczy, że świece nie mogą być walnięte.
Z góry dziękuję za odpowiedź.