Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Praca ciągła transformatora lutownicy

Leomo 01 Kwi 2012 00:25 6109 23
  • #1 01 Kwi 2012 00:25
    Leomo
    Poziom 7  

    Witam
    Nie jestem elektronikiem z wykształcenia, dlatego proszę o wyrozumiałość. Potrzebuję w projektowanym urządzeniu zapewnić ciągłą pracę (10 - 30 min) transformatora pochodzącego z lutownicy. Na razie obojętnie jakiej lutownicy bo jak zdążyłem się zorientować, wszystkie tak długiej pracy nie dopuszczają. Wykonałem już kilka eksperymentów - np transformator z lutownicy Topex 100 W bez problemu wytrzymał 5 min mimo iż nagrzał się okrutnie. U mnie pracuje to w nieco innej konfiguracji: drut (w miejscu grota) jest znacznie dłuższy bo ok. 30 cm. Przy grubości drutu 1,5 uzyskuję dokładnie taką temp jaką chce - ok. 150°C. Problem w tym, że dla transformatora to pewnie bez różnicy i dłuższej pracy pewnie nie wytrzyma.
    No i pytanie podstawowe - jak zapewnić bezpieczną pracę transformatora - najlepiej kilka godzin?
    Planuję w urządzeniu zastosować układ regulacji mocy oparty na kości (np KDFS 03) i wiem, że będę mógł tam ograniczyć (wstawiając dodatkowy opór za potencjometrem) ale nie chciałbym zbyt wiele mocy stracić na starcie - nie mam już manewru skracania drutu a nawet chciałbym go wydłużać. Grubości drutu także nie mogę już zmieniać. Mam zamiar także zastosować wentylator chłodzący. Czy jeszcze coś da się zrobić?

    0 23
  • #2 01 Kwi 2012 00:56
    tuptek
    Poziom 15  

    Co do grzania transformatora to jedynie go schłodzisz wentylatorem lub możesz go zalać olejem transformatorowym, innego wyjścia nie widzę. Zastanawiam się jak jest z lutownicami tego typu https://obrazki.elektroda.pl/66_1258581286.jpg ponieważ u mnie jak podłącze w południe to dopiero wieczorem wyłączę i chociaż jej nie używam to cały czas ma swą temperaturę. Czy nie lepiej było by kupić taką lutownicę (koszt ok 20 zł) i założyć odpowiedni drut oporowy (1,5mm) i mogło by chodzić bez przerwy, moim zdaniem.

    A poza tym do czego chcesz używać?

    0
  • #3 01 Kwi 2012 09:59
    Sokrat58
    Poziom 19  

    Można jeszcze spróbować połączyć 2 transformatory od lutownicy. Uzwojenia pierwotne w szereg więc na każde przypadnie 115 V - wtórne chyba też lepiej szeregowo.

    0
  • Pomocny post
    #4 01 Kwi 2012 10:07
    Ptolek
    Poziom 36  

    Może w ogóle odpuść lutownicę, tylko weź jakikolwiek transformator, najłatwiej toroidalny, przełóż przez rdzeń 1...kilka zwojów odpowiedniego, grubego drutu/przewodu/płaskownika i do niego podłącz ten 30-cm kawałek drutu? Moc transformatora dobierasz do zastosowania i może pracować do końca świata. Przy temperaturze drutu grzejnego 150 stopni, wystarczy, żeby uzwojenie miało 3-5 razy większy przekrój i nie przegrzeje się.

    0
  • #5 01 Kwi 2012 10:12
    Tommy82
    Poziom 39  

    Zapas mocy to podstawa.
    Pytanie tylko gdzie to ma pracować i w jakich warunkach bo może po prostu ludzkość zna lepsze rozwiązanie tego problemu jak lutownica.

    0
  • #6 01 Kwi 2012 10:38
    Leomo
    Poziom 7  

    Co do urządzenia - jest to zaginarka do cienkich tworzyw termoplastycznych (PVC, PMMA. PP, PC itp). Generalnie konstruuję takie urządzenia wykorzystując standardową grzałkę w obudowie rurowej i układ regulacji mocy (na KDFS) - tam zagina się poprzez konwekcję (od gorącej grzałki) ewentualnie za pośrednictwem dodatkowego bagnetu ogrzanego ciepłem grzałki. Takie urządzenie wymaga 10 min. nagrzewania wstępnego i obsługuje większe długości tworzyw - praktycznie grzałkę można zamówić dowolnej długości (nawet 6 m). Pomysł z urządzeniem opartym na transformatorze z lutownicy pojawił się u mnie już bardzo dawno i już wtedy skonstruowałem dwa takie urządzenia. Jedno na bazie jakiejś archaicznej lutownicy transformatorowej (chyba DDR) - urządzenie działało, ale że przesadziłem z długością drutu grzało bardzo słabo i dało się wyginać tylko poniżej 1 mm grubości tworzywa, drugie było nawet w obudowie lutownicy. Nigdzie tam problem pracy ciągłej się nie pojawił bo nie zdążył. Wracając do pomysłu - tworzywa można giąć grzejąc stykowo np za pośrednictwem drutu. Uzyskiwane zagięcia są estetyczne i mają dużą precyzję. Oczywiście tak mozna obrabiać jedynie cienkie tworzywa - do 3 mm grubości ale są dziedziny gdzie to nagminnie jest potrzebne - np formowanie elementów trójwymiarowych w reklamie. Tak więc idea jest prosta - zamiast 10 min rozpalać w piecu żeby wykonać 3 małe zagięcia - mieć do dyspozycji urządzenie mniejsze, do mniejszych grubości i długości ale natychmiastowe. Przy odpowiedniej temperaturze drutu (używam drutu miedzianego ze zwykłego przewodu) czas nagrzewania tworzywa ok 1 mm wynosi do 10 - 15 sek, przy 3 mm to może być już 40 sek. Patrząc na to, to właśnie charakterystyka lutowania lutownicą! Niestety nie jest łatwa do zrealizowania i trochę ryzykowna. Podczas nagrzewania formatki ma się dwie ręce zajęte - trzeba uważać żeby w odpowiednim momencie przerwać nagrzewanie i zaczynać gięcie. Nie ma więc możliwości sterowania przyciskiem włącznika - musiałoby się to rozwiązać jakoś automatycznie np podłużny klawisz przycisku tuż przy drucie włączany formatką dociskaną do drutu... Już próbowałem wcale nie takie łatwe do rozwiązania bo precyzyjna mechanika się zaczyna. Druga sprawa (i stąd wątek) to próba rozwiązania problemu nagrzewania w ogóle.

    0
  • #7 01 Kwi 2012 11:03
    Tommy82
    Poziom 39  

    Leomo Co do kontroli to masz jeszcze dwie nogi wolne ;).
    takie rozwiązanie masz na przykład w maszynie do szycia.
    Jeśli chcesz tym działać zgodnie z czasami podanymi przez producenta to problemu nie ma
    ale taka transformatorówka to pewnie zgodnie z zaleceniami minuta pracy z 5 odpoczynku.

    0
  • #8 01 Kwi 2012 11:25
    Leomo
    Poziom 7  

    Tommy82 napisał:
    Zapas mocy to podstawa.
    Pytanie tylko gdzie to ma pracować i w jakich warunkach bo może po prostu ludzkość zna lepsze rozwiązanie tego problemu jak lutownica.


    Zgadzam się i bardzo mi zależy na bezpieczeństwie i trwałości.
    Jeszcze co do propozycji tu pojawiających się i zapytań

    @tuptek - trzeba nagrzewać równomiernie drut na całej długości - 25 - 40 cm i on musi być w linii prostej więc oporowo to chyba się nie da. Do czego urządzenie to już wyjaśniłem powyżej.

    @beatom - bardzo sobię cenię to forum i jego użytkowników. Jeśli taka będzie Wasza diagnoza (nie da się sensownie rozwiązać) to na pewno sobie odpuszczę ten pomysł. Jak zaznaczyłem nie jestem elektronikiem (raczej hobby w młodości - wychowałem się na Nowoczesnych Zabawkach). Co do wydłużania drutu - tak mogę, istotna jest jednak jego temperatura która musi osiągać ok 170 stopni maksymalnie, w dół będę regulował za pomocą układu. Tak, używam drutu miedzianego 1,5 mm (przy 2 mm przy długości 25 cm temperatura jest już trochę za niska)
    @sokrat 58. To ciekawe, nie pomyślałem o tym ale czy to na pewno całkiem sensowne ekonomicznie? Chyba jednak lepiej byłoby zlecić wykonawstwo odpowiedniego transformatora tylko ja chciałem tu zbadać czy to w ogóle słuszny kierunek...
    @ptolek - no właśnie tu na przeszkodzie stoi moja wątła wiedza teoretyczna, wprawdzie skonstruowałem masę działających układów często działających po dziś dzień ale zawsze wykorzystywałem konkretny opis, schemat. Z cienki "teoretycznie" jestem by sam nawinąć poprawnie taki transformator (choć zdarzyło mi się już wykonać działające przetworniki do gitary) i stąd pomysł by wykorzystać to co jest już zgodnie z jakimiś normami wykonane fabrycznie. Pański opis wygląda jednak zachęcająco tyle że i tak nie wiem JAKI transformator, JAK obliczyć, JAK nawinąć, wykończyć itd itp...:)

    Dodano po 15 [minuty]:

    Tommy82 napisał:
    Leomo Co do kontroli to masz jeszcze dwie nogi wolne ;).
    takie rozwiązanie masz na przykład w maszynie do szycia.
    Jeśli chcesz tym działać zgodnie z czasami podanymi przez producenta to problemu nie ma
    ale taka transformatorówka to pewnie zgodnie z zaleceniami minuta pracy z 5 odpoczynku.


    W sumie racja :) ale...
    - pod warunkiem że można kupić gotowy pedał - Za nic w świecie nie chciałbym robić obudowy tego...
    - już mam, nadzieję osiągnąć więcej czyli nie ustanawiać reżymów nie do końca odpowiadających specyfice pracy na tym. Np może wystąpić przegrzania w krótkim czasie 100 szt formatek w cyklu 15 sek pracy, 10 sek wyłączenia....

    Przyjrzałem się temu transformatorowi - w sumie, gdyby tylko zająć się tym uzwojeniem wtórnym to rzecz nie wydaje się jakaś skomplikowana. Co raz bardziej mi się to podoba. Ale wpierw teoretycznie muszę mieć pewność.

    0
  • #9 01 Kwi 2012 11:28
    Sokrat58
    Poziom 19  

    Odpowiem na Twoje wątpliwości co do mojej propozycji. Otóż za 15-20 zł nikt Ci nie zrobi transformatora na zamówienie a za tyle można już dostać lutownicę transformatorową. Ale to rozwiązanie wymaga dobrania elementu grzejnego - może okazać się, że lepszy będzie np drut stalowy.

    0
  • #10 01 Kwi 2012 12:04
    Leomo
    Poziom 7  

    Sokrat58 napisał:
    Odpowiem na Twoje wątpliwości co do mojej propozycji. Otóż za 15-20 zł nikt Ci nie zrobi transformatora na zamówienie a za tyle można już dostać lutownicę transformatorową. Ale to rozwiązanie wymaga dobrania elementu grzejnego - może okazać się, że lepszy będzie np drut stalowy.


    Źle się wyraziłem - może nie o ekonomię tu chodzi a o celowość "akuratność" rozwiązania technicznego. Nie wiem jak to inaczej określić :) Co do kosztów - to oczywiście mają być jak najmniejsze ale gwarantujące osiągnięcie założonego efektu. Oczywiście z uwzględnieniem owej akuratności...

    Jeszcze co do drutu. Generalnie chciałbym go zaizolować (np teflonem albo emalią) i wsunąć w rurę mosiężną o średnicy 3/1,7 mm. Wszystko to wymuszone potrzebą dużej precyzji i zwiększenia nieco powierzchni i poradzenia sobie z efektami rozszerzalności. Drut stalowy? Nie sądziłem, że może się nadawać

    Dodano po 18 [minuty]:

    Jeszcze tylko załączam zdjęcie stanowiska badawczego :) które pokaże jak to mniej więcej ma wyglądać
    Praca ciągła transformatora lutownicy

    0
  • Pomocny post
    #11 01 Kwi 2012 13:45
    Ptolek
    Poziom 36  

    Leomo napisał:
    Przyjrzałem się temu transformatorowi - w sumie, gdyby tylko zająć się tym uzwojeniem wtórnym to rzecz nie wydaje się jakaś skomplikowana. Co raz bardziej mi się to podoba. Ale wpierw teoretycznie muszę mieć pewność.

    Nic nie trzeba przewijać, kupujesz transformator 100W np. do zasilania halogenów, upewniając się, że nie jest zalewany - musi mieć pusty otwór w środku. Potem kupujesz izolowany przewód np. 16mm^2 albo 25mm^2 i przewlekasz np. 3 razy przez otwór w transformatorze, w ten sposób tworzysz uzwojenie. Ilość zwojów i moc transformatora trzeba oszacować, najlepiej na podstawie pomiarów tego, co masz teraz zrobione z lutownicy.
    To kosztowna opcja, ale łatwa do wykonania, i możesz dowolnie dobierać ilość zwojów w razie problemów, w lutownicy tak łatwo się nie da. Transformator z lutownicy nie daje też gwarancji, że będzie mógł pracować bez przerwy, nawet bez obciążenia, bo nie jest po prostu do takiej pracy przewidziany.

    0
  • #12 01 Kwi 2012 16:01
    Leomo
    Poziom 7  

    Ptolek napisał:
    Leomo napisał:
    Przyjrzałem się temu transformatorowi - w sumie, gdyby tylko zająć się tym uzwojeniem wtórnym to rzecz nie wydaje się jakaś skomplikowana. Co raz bardziej mi się to podoba. Ale wpierw teoretycznie muszę mieć pewność.

    Nic nie trzeba przewijać, kupujesz transformator 100W np. do zasilania halogenów, upewniając się, że nie jest zalewany - musi mieć pusty otwór w środku. Potem kupujesz izolowany przewód np. 16mm^2 albo 25mm^2 i przewlekasz np. 3 razy przez otwór w transformatorze, w ten sposób tworzysz uzwojenie. Ilość zwojów i moc transformatora trzeba oszacować, najlepiej na podstawie pomiarów tego, co masz teraz zrobione z lutownicy.
    To kosztowna opcja, ale łatwa do wykonania, i możesz dowolnie dobierać ilość zwojów w razie problemów, w lutownicy tak łatwo się nie da. Transformator z lutownicy nie daje też gwarancji, że będzie mógł pracować bez przerwy, nawet bez obciążenia, bo nie jest po prostu do takiej pracy przewidziany.


    Ok. Już się zdecydowałem, rezygnuję z użycia gotowych transformatorów z lutownic. Prac mechanicznych się nie boję, bo to zawsze była moja pasja. Gorzej z teorią no bo jak to pomierzyć i obliczyć? Nie bardzo wiem jakiego rzędu prąd potrzebuję w drucie ale to ustalę jak będę w warsztacie. Zmierzę jaki prąd teraz przepływa w moim drucie (bo napięcie to pewnie znikome jakieś). Załóżmy że modyfikuję proponowany transformator 100W. Wychodzi, że płynie w jego uzwojeniu ok. 0,5A. Czyli mam podzielić te wartości i tak obliczyć liczbę zwojów? Potem obliczyć stosowny przekrój przewodu na podstawie prądu zmierzonego na wtórnym + zapas - tylko jak to się robi? Tak się zastanawiam czy powodem grzania się transformatora (w tym przypadku) jest tylko uzwojenie wtórne? Bo jeśli tak należałoby dążyć do jak największej dysproporcji pomiędzy wtórnym a przekrojem drutu do grzania... No ale ja naprawdę nie jestem orłem z teorii dlatego liczę na dalszą pomoc a dotychczasową pięknie dziękuję - a teraz idę poszukać tych transformatorów...

    Dodano po 3 [minuty]:

    Ptolek napisał:
    Może w ogóle odpuść lutownicę, tylko weź jakikolwiek transformator, najłatwiej toroidalny, przełóż przez rdzeń 1...kilka zwojów odpowiedniego, grubego drutu/przewodu/płaskownika i do niego podłącz ten 30-cm kawałek drutu? Moc transformatora dobierasz do zastosowania i może pracować do końca świata. Przy temperaturze drutu grzejnego 150 stopni, wystarczy, żeby uzwojenie miało 3-5 razy większy przekrój i nie przegrzeje się.


    Przepraszam ale przegapiłem te informację - tu mam już trochę odpowiedzi - dzięki :)

    I jeszcze - rozumiem, że dowijam jedynie nowe uzwojenie czyli te istniejące dające 12 V zostaje - ale ma chyba jakiś wpływ na parametry i trzeba je uwzględnić w obliczeniach?

    Dodano po 9 [minuty]:

    Drogo ale podoba mi się, że ma zabezpieczenie. Taki będzie odpowiedni? Trochę mało tego miejsca w środku ale przecież u mnie będzie tylko kilka zwojów
    http://allegro.pl/transformator-toroidalny-12v-100w-fv-sopot-i2202947062.html
    Nie mam też pewności czy będę miał wiedzę co do ilości zwojów w pierwotnym więc jak liczyć tę przekładnię...

    0
  • #14 01 Kwi 2012 16:53
    stomat
    Specjalista elektryk

    Drut stalowy byłby o wiele lepszy bo ma większy opór. Będzie się bardziej grzał przy niższym prądzie.

    0
  • #15 01 Kwi 2012 17:01
    Leomo
    Poziom 7  

    beatom napisał:
    A nie pomyslales o zastosowaniu gotowych elementow grzejnych: http://termik.pl/grzalki-ceramiczne.html

    Pomyślałem i już wykorzystuję w urządzeniach ale one nie dają mi całego potrzebnego zakresu użyteczności. Problem tkwi w różnorodności grubości tworzyw które trzeba wyginać. Każde tworzywo należy przegrzać na szerokości minimum dwukrotnej jego grubości. Tworzywa mamy w zakresie od 19 mm do 0,5 mm a nawet cieńsze. To można sensownie rozwiązać jedynie ogrzewając ciepłym powietrzem w mechanicznie regulowanej szczelinie - to już skonstruowałem ale to dość kosztowne i trudne rozwiązanie. Mechanizm wymaga precyzji i trzeba zmagać się z problemem rozszerzalności cieplnej materiałów, nagrzewaniem urządzenia itp. W związku ze stopniem skomplikowania urządzenia i jego kosztem pojawiło się właśnie miejsce dla stworzenia rozwiązania dla części tworzyw - znacznie tańszego i prostszego. Wracając do grzałek - stykowo raczej odpada, ich obudowy to zawsze rura o średnicy minimum 6,3 mm a więc już za dużo jak na tworzywa poniżej 3 mm. Te które pokazałeś mają średnicę minimum 10. Obawiam się też, że w zakresie 100 - 170°C regulacja temperatury powierzchni samej grzałki (co innego jak oddaje to w powietrze) już może być utrudniona. Tak czy inaczej, grzałki tego typu już wykorzystuję - także do grzania stykowego ale wtedy zawsze pośrednio: powietrze nagrzane grzałką podgrzewa profil aluminiowy na którego krawędzi (2 mm ) można zaginać stykowo.

    Dodano po 6 [minuty]:

    stomat napisał:
    Drut stalowy byłby o wiele lepszy bo ma większy opór. Będzie się bardziej grzał przy niższym prądzie.


    W takim razie pomiarów dokonam na drucie stalowym i miedzianym i dam znać co wyszło. Zastanawiam się jeszcze czy zamiast pakować drut w rurkę nie spróbować z samą rurką mosiężną. Czy to może zachowywać się podobnie jak drut?
    Teraz dopiero pomyślałem, że pewnie nie zmierzę bo nie mam czym. Przecież byle miernik nie może mieć takiego zakresu sądząc po kabelkach.... :) Czym więc to zmierzyć?

    0
  • Pomocny post
    #16 01 Kwi 2012 17:06
    Ptolek
    Poziom 36  

    Trochę szkoda kupować transformator za 80zł, na Allegro znajdziesz pół tańszy o tej samej mocy (100W), tylko musi być albo używany, albo musi to być autotransformator. Oczywiście te 100W to taki strzał w ciemno, trzeba oszacować moc. Jeżeli jest jakieś uzwojenie wtórne, to po prostu zostawiasz je w spokoju. Nieobciążone uzwojenie nie zmienia nic w obliczeniach, jedynie zajmuje miejsce na rdzeniu, ale zawsze jest go jeszcze na tyle, żeby parę zwojów grubym kablem dowinąć.

    Co do obliczeń, jeżeli masz działający przyrząd, to dobrze by było zmierzyć napięcie na końcach drutu grzejnego i obliczyć jego rezystancję (z wzoru, korzystając z przekroju drutu i rezystywności miedzi), na tej podstawie wyznaczasz napięcie uzwojenia wtórnego i moc. Do pomiaru prądu potrzebowałbyś drogą sondę prądową, trzeba sobie radzić prostszymi metodami. Proponuję, aby napięcie wtórne było nieco większe niż z lutownicy, bo i tak planujesz zastosować regulację.
    Ilość zwojów wyznaczasz eksperymentalnie, wystarczy nawinąć na transformatorze np. 10 zwojów, zmierzyć i potem z proporcji obliczyć potrzebną ilość zwojów. Wiedza o przekładni nie jest potrzebna, wystarczy wiedza o mocy i ilości zwojów na 1V.
    A, i uwaga, potrzebny jest woltomierz (lub multimetr) z zakresem pomiaru napięcia przemiennego zdolny mierzyć napięcia rzędu 100mV, czyli najlepiej z zakresem 2V lub ewentualnie 20V. Najtańsze multimetry nie spełniają tego warunku, ale można sobie ostatecznie poradzić bez tego pomiaru, czyniąc za to więcej eksperymentów. Tylko żeby nie wtopic i nie kupić za małego transformatora.
    No i możesz iść inną drogą i używać drutu stalowego (oporowego), wtedy potrzebny prąd jest mniejszy a napięcie większe, można dobrać ten drut dla gotowego transformatora np. na 12V, bez dowijania żadnych zwojów.

    0
  • Pomocny post
    #17 01 Kwi 2012 17:06
    beatom
    Poziom 32  

    Sa jeszcze do wyboru druty oporowe typu Kanthal.

    0
  • #18 01 Kwi 2012 17:53
    Leomo
    Poziom 7  

    beatom napisał:
    Sa jeszcze do wyboru druty oporowe typu Kanthal.

    Tak - tego tematu jeszcze nie zgłębiałem a należałoby to zrobić przed zakupem transformatora... Dzięki za podpowiedź

    Dodano po 42 [minuty]:

    Ptolek napisał:
    Trochę szkoda kupować transformator za 80zł, na Allegro znajdziesz pół tańszy o tej samej mocy (100W), tylko musi być albo używany, albo musi to być autotransformator. Oczywiście te 100W to taki strzał w ciemno, trzeba oszacować moc. Jeżeli jest jakieś uzwojenie wtórne, to po prostu zostawiasz je w spokoju. Nieobciążone uzwojenie nie zmienia nic w obliczeniach, jedynie zajmuje miejsce na rdzeniu, ale zawsze jest go jeszcze na tyle, żeby parę zwojów grubym kablem dowinąć.

    Co do obliczeń, jeżeli masz działający przyrząd, to dobrze by było zmierzyć napięcie na końcach drutu grzejnego i obliczyć jego rezystancję (z wzoru, korzystając z przekroju drutu i rezystywności miedzi), na tej podstawie wyznaczasz napięcie uzwojenia wtórnego i moc. Do pomiaru prądu potrzebowałbyś drogą sondę prądową, trzeba sobie radzić prostszymi metodami. Proponuję, aby napięcie wtórne było nieco większe niż z lutownicy, bo i tak planujesz zastosować regulację.
    Ilość zwojów wyznaczasz eksperymentalnie, wystarczy nawinąć na transformatorze np. 10 zwojów, zmierzyć i potem z proporcji obliczyć potrzebną ilość zwojów. Wiedza o przekładni nie jest potrzebna, wystarczy wiedza o mocy i ilości zwojów na 1V.
    A, i uwaga, potrzebny jest woltomierz (lub multimetr) z zakresem pomiaru napięcia przemiennego zdolny mierzyć napięcia rzędu 100mV, czyli najlepiej z zakresem 2V lub ewentualnie 20V. Najtańsze multimetry nie spełniają tego warunku, ale można sobie ostatecznie poradzić bez tego pomiaru, czyniąc za to więcej eksperymentów. Tylko żeby nie wtopic i nie kupić za małego transformatora.
    No i możesz iść inną drogą i używać drutu stalowego (oporowego), wtedy potrzebny prąd jest mniejszy a napięcie większe, można dobrać ten drut dla gotowego transformatora np. na 12V, bez dowijania żadnych zwojów.

    Jeszcze raz dzięki - powoli jednak wychodzi na to, oceniając zupełnie na oko, że łatwiej i taniej będzie można to rozwiązać drutem oporowym. Muszę jednak zgłębić te druty kanthalowe. Skoro potrzebuję jedynie 30 cm w niezbyt wysokiej temperaturze to przecież amperaż nie będzie kosmiczny. Transformator w związku z tym pewnie tańszy i całkiem typowy...

    0
  • #19 01 Kwi 2012 22:47
    563113
    Użytkownik usunął konto  
  • #20 01 Kwi 2012 23:24
    Leomo
    Poziom 7  

    kpp_jacek napisał:
    Nagrzewanie trafa w lutownicy pochodzi w sporej części od ciepła wydzielanego w grocie. może spróbuj schłodzić końcówki drutu przed punktem podłączenia do taśmy uzwojenia. Innym pomysłem może być wykorzystanie lamp halogenowych stosowanych w drukarkach laserowych do utrwalania wydruku.


    W lutownicy pewnie tak, ale w moim układzie prezentowanym na zdjęciu już nie - cały transformator nagrzał się przez 5 min do temp która parzyła dłonie - nie sądzę by zdołał przenieść tą temp drut o przekroju łącznym 4 mm2. Wykorzystanie promienników to ciekawy pomysł który zostawiłem sobie na później. Dotarłem do nich analizując wstępnie temat już wcześniej ale na razie odpuściłem realizując prostsze projekty. Podstawowym problemem przy promiennikach będzie regulacja temperatury ale sam nie czyniłem żadnych prób, wiem tylko z literatury. Na razie wciąż nie mam pewności jak rozwiązać temat bieżący czyli czy drut oporowy kanthal i zwykłe trafo + regulacja na pierwotnym czy jednak transformator jak w lutownicach. Jeśli chodzi o to ostatnie to model do pomiarów mam i niedaleko już do ustalenie ostatecznych parametrów. W pierwszym przypadku muszę zaczynać teorię od zera. To ma być urządzenie ewentualnie powielane a więc pewne i rozwiązane sensownie już w teorii. No nic, zaprosiłem kolegę biegłego matematyczno-fizycznie i mam nadzieję że korzystając z Waszych udzielonych już rad i wskazówek dojdziemy jakoś do przybliżonych danych. Resztę wykażą eksperymenty

    Dodano po 8 [minuty]:

    kpp_jacek napisał:
    Nagrzewanie trafa w lutownicy pochodzi w sporej części od ciepła wydzielanego w grocie. może spróbuj schłodzić końcówki drutu przed punktem podłączenia do taśmy uzwojenia. Innym pomysłem może być wykorzystanie lamp halogenowych stosowanych w drukarkach laserowych do utrwalania wydruku.

    Leomo napisał:

    Praca ciągła transformatora lutownicy


    Jeżeli w tym urządzeniu jest transformator z lutownicy to ma dość liche uzwojenie wtórne. Taśma uzwojenia z LT-75 ma ok 35 mm2. i na pewno nie dałaby się tak wyginać.

    Racja - w LT przecież końcówka uzwojenia wychodzi na zewnątrz i to kawał sztaby jest. Użyłem najtańszej chińszczyzny o wielu nazwach: Topex, Toya i cholera wie jak jeszcze.. Ale studiowałem opisy wielu lutownic - ciągła eksploatacja każdej z nich skończy się spaleniem trafo. Mnie się kiedyś zwarł przełącznik w polskim "jajku" - chyba Lutola ale oceniam, że do spalenia potrzebowała aż godziny. Poznałem po lekkim smrodku ale to już było po więcej niż godzinie (nie przebywałem w tym pomieszczeniu non stop). Raczej wytrzymałe urządzenie ale nie na tym przecież to ma polegać...

    1
  • #21 01 Kwi 2012 23:26
    563113
    Użytkownik usunął konto  
  • #22 01 Kwi 2012 23:40
    Leomo
    Poziom 7  

    kpp_jacek napisał:
    Nie znam dokładnie wartości prądu w obwodzie wtórnym lutownicy, ale szacuję go na kilkadziesiąt do stu amper. Przy gęstości prądu w uzwojeniach ok 2A/mm2, taśma 35 mm2 powinna pozwolić na przepływ prądu ok 70A bez nagrzewania się. Stąd moje przypuszczenie o nagrzewaniu się uzwojenia pod wpływem ciepła z grotu.

    Swego czasu wykorzystywałem do podgrzewania tworzyw sztucznych grzałkę z grzejnika kolejowego (rurkowa, prosta grzałka o długości ok. 60 cm, na napięcie 220V) giąłem (chyba to był plexiglas) o grubości ok 6 mm i długości krawędzi ok 40 cm i pamiętam, że trzeba było sporo wprawy w wyczuciu momentu w którym tworzywo było już plastyczne, ale nie rozpływało się pod własnym ciężarem.

    No przy ostatniej kwestii mogę pomóc bo uzbierało się doświadczeń:) Grzałka ok. ale regulacja temp. to rzecz bardzo ułatwiająca sprawę. PMMA i tak bardzo wiele rzeczy wybacza - gorzej jest z polistyrenem

    0
  • #23 11 Kwi 2012 16:58
    Leomo
    Poziom 7  

    Drut stalowy tej samej grubości co miedziany, nagrzewa się znacznie mniej. Wykorzystałem szprychę rowerową, niestety nie osiąga wymaganej temperatury. Ostatecznie postanowiłem pozostać przy drucie miedzianym i wymusić takie warunki użytkowania jak ma to miejsce w lutownicy transformatorowej - a więc praca transformatora tylko w momencie przyłożenia formatki (włącznik przyciskowy uruchamiany pod naciskiem). Do przegrzania wystarcza od 15 do 45 sek, potem trzeba wykonać zagięcie poza urządzeniem a więc jest przerwa + złapanie nowej formatki - ogółem ok 30 sek. Mam nadzieję, że w takim trybie transformator będzie mógł pracować ok. 1 h. Nawet jak ktoś ma większą partię do przegrzania to i tak zrobi przerwę. W odwodzie mam jeszcze wentylator. Dam znać jak to się będzie sprawować

    0
  • #24 12 Kwi 2012 16:28
    stomat
    Specjalista elektryk

    Drut stalowy nie osiągnął temperatury bo spadł ci prąd w obwodzie. Dzięki temu transformator przestał się grzać a o to ci przecież chodziło. Jeżeli temperatura drutu jest zbyt niska to trzeba by było ciut zwiększyć napięcie (dowinąć trochę wtórnego).

    0