Witam
Pacjent to Fiat panda {stara typ 141a} silnik 1200 fire{ punto 60} alternator panda1000 fire{ chyba 65A taki jak w np: uno1.1}.
Opisze moze problem, ktory troche uprzykrza eksploatacje auta, mianowicie dzis trzeci raz z rzedu w przeciagu 6 miesiecy uszkodzeniu{ wypaleniu} ulegla kostka stacyjki w mojej pandzie, nie da sie zapalic silnika. Po pierwszej awarii kostki stacyjki uznalem, ze "moze sie zdarzyc" auto ma prawie 25 lat. Kupilem nowa kostke wlasciwa dla typu auta wymienilem, wszystko smiga. Dwa miesiace pozniej kostka wyzionela ducha . Bylo to na tyle podejrzane, ze auto oddalem elektrykowi,ktory wymienil kostke na nowa oraz wypalony wlacznik swiatel mijania,poprosilem tez o sprawdzenie instalacji pod katem zwarc spiec itp.Niby wszystko ok bylo.Po kolejnych dwoch miesiacach dzis trzeci raz padla kostka stacyjki, zanim pojade do elektryka z reklamacja mysle, ze warto tu zapytac o porade i pomoc.Napisze skrotowo co sie dzieje:
Wypala sie kostka stacyjki zawsze na tym samym konektorze do ktorego przymocowany jest we wtyczce kostki "gruby" kabel czerwony, zapewne plusowy.Towarzyszy temu kilka minut "smrodu" topionego plastiku, potem prad "sie gubi", wariuje elektrozawor gazu, auto gasnie i generalnie tyle, kostka spalona.Raz padla przy zapalaniu, raz w czasie jazdy.Po wyjeciu kostki widac wybrzuszony od temperatury plastik wokol tego wypalonego pinu.
Przy drugiej wymianie kostki stacyjki elektryk wymienil tez mocno wypalony szwankujacy wlacznik swiatel i ..."puscil wlacznik swiatel na przekazniku z pominieciem stacyjki aby zmniejszyc prad przez nia plynacy"...{ cytat fachowca}
W aucie od zakupu{ poltora roku}caly czas lekko swieci sie kontrolka ladowania{ po wlaczeniu swiatel bardziej}, po zmierzeniu multimetrem ladowanie jest na wolnych w granicach 14.4 i 14.1 na swiatlach,czyli ok, przy 3000rpm troche przekracza 14.5-14.6 , ale lekko caly czas swieci sie to ladowanie,nigdy nie bylo problemu z rozruchem w zimie czy brakiem ladowania, elektryk powiedzial "ze sie koncza diody" ale puki dziala to dziala i jezdzic.
We wtorek po swietach kupie nowa kostke, zalatwilem juz calkowicie sprawny alternator na podmiane, ale chce zapytac fachowcow, co moze byc przyczyna tego ciaglego wypalania sie kostki stacyjki zawsze na tym samym pinie z najgrubszym czerwonym kablem plusem, jakies zwarcie, zbyt duzy prad plynacy przez kostke, szwankujacy regulator napiecia alternatora, czy cos innego?
Tuz przed "padnieciem" kostki w czasie jazdy {kilka minut przed zgasnieciem} pojawily sie "objawy" zwiastujace jakis unfall,mianowicie zaczal wariowac przerywacz kierunkowskazow przy wlaczaniu kierunku "pstrykal" jakis przekaznik, zaczela sama "pstrykac" centralka gazu wlaczajac i wylaczajac sie, pogorszyly sie wolne obroty silnika{niestabilne, zanim zaczela pstrykac kontrolka gazu, czyli pogorszenie "jakosci" iskry zaplonowej}
Jakies pomysly?
ps:przypomnialem sobie jeszcze, ze wtyczka przypinana do kostki stacyjki byla lekko przydymiona kolo tego czerwonego grubego przewodu ktory laczyl sie z wypalanym pinem w kostce stacyjki,miedziana wsuwka we wtyczce byla przykopcona a na lekko odslonietym rdzeniu tego przewodu widac bylo niebieskawe slady utlenionej medzi.Zwrocilem na to uwage elektrykowi, ale nie pamietam teraz czy wymienil ten fragment przewodu czy to olal i zalozyl przykopcony styk do nowej kostki.Tak przykopcony i utleniony konektor nie wplywa jakos negatywnie na przewodzenie pradu?{ wiekszy opor wzrost temp itp}?
Pacjent to Fiat panda {stara typ 141a} silnik 1200 fire{ punto 60} alternator panda1000 fire{ chyba 65A taki jak w np: uno1.1}.
Opisze moze problem, ktory troche uprzykrza eksploatacje auta, mianowicie dzis trzeci raz z rzedu w przeciagu 6 miesiecy uszkodzeniu{ wypaleniu} ulegla kostka stacyjki w mojej pandzie, nie da sie zapalic silnika. Po pierwszej awarii kostki stacyjki uznalem, ze "moze sie zdarzyc" auto ma prawie 25 lat. Kupilem nowa kostke wlasciwa dla typu auta wymienilem, wszystko smiga. Dwa miesiace pozniej kostka wyzionela ducha . Bylo to na tyle podejrzane, ze auto oddalem elektrykowi,ktory wymienil kostke na nowa oraz wypalony wlacznik swiatel mijania,poprosilem tez o sprawdzenie instalacji pod katem zwarc spiec itp.Niby wszystko ok bylo.Po kolejnych dwoch miesiacach dzis trzeci raz padla kostka stacyjki, zanim pojade do elektryka z reklamacja mysle, ze warto tu zapytac o porade i pomoc.Napisze skrotowo co sie dzieje:
Wypala sie kostka stacyjki zawsze na tym samym konektorze do ktorego przymocowany jest we wtyczce kostki "gruby" kabel czerwony, zapewne plusowy.Towarzyszy temu kilka minut "smrodu" topionego plastiku, potem prad "sie gubi", wariuje elektrozawor gazu, auto gasnie i generalnie tyle, kostka spalona.Raz padla przy zapalaniu, raz w czasie jazdy.Po wyjeciu kostki widac wybrzuszony od temperatury plastik wokol tego wypalonego pinu.
Przy drugiej wymianie kostki stacyjki elektryk wymienil tez mocno wypalony szwankujacy wlacznik swiatel i ..."puscil wlacznik swiatel na przekazniku z pominieciem stacyjki aby zmniejszyc prad przez nia plynacy"...{ cytat fachowca}
W aucie od zakupu{ poltora roku}caly czas lekko swieci sie kontrolka ladowania{ po wlaczeniu swiatel bardziej}, po zmierzeniu multimetrem ladowanie jest na wolnych w granicach 14.4 i 14.1 na swiatlach,czyli ok, przy 3000rpm troche przekracza 14.5-14.6 , ale lekko caly czas swieci sie to ladowanie,nigdy nie bylo problemu z rozruchem w zimie czy brakiem ladowania, elektryk powiedzial "ze sie koncza diody" ale puki dziala to dziala i jezdzic.
We wtorek po swietach kupie nowa kostke, zalatwilem juz calkowicie sprawny alternator na podmiane, ale chce zapytac fachowcow, co moze byc przyczyna tego ciaglego wypalania sie kostki stacyjki zawsze na tym samym pinie z najgrubszym czerwonym kablem plusem, jakies zwarcie, zbyt duzy prad plynacy przez kostke, szwankujacy regulator napiecia alternatora, czy cos innego?
Tuz przed "padnieciem" kostki w czasie jazdy {kilka minut przed zgasnieciem} pojawily sie "objawy" zwiastujace jakis unfall,mianowicie zaczal wariowac przerywacz kierunkowskazow przy wlaczaniu kierunku "pstrykal" jakis przekaznik, zaczela sama "pstrykac" centralka gazu wlaczajac i wylaczajac sie, pogorszyly sie wolne obroty silnika{niestabilne, zanim zaczela pstrykac kontrolka gazu, czyli pogorszenie "jakosci" iskry zaplonowej}
Jakies pomysly?
ps:przypomnialem sobie jeszcze, ze wtyczka przypinana do kostki stacyjki byla lekko przydymiona kolo tego czerwonego grubego przewodu ktory laczyl sie z wypalanym pinem w kostce stacyjki,miedziana wsuwka we wtyczce byla przykopcona a na lekko odslonietym rdzeniu tego przewodu widac bylo niebieskawe slady utlenionej medzi.Zwrocilem na to uwage elektrykowi, ale nie pamietam teraz czy wymienil ten fragment przewodu czy to olal i zalozyl przykopcony styk do nowej kostki.Tak przykopcony i utleniony konektor nie wplywa jakos negatywnie na przewodzenie pradu?{ wiekszy opor wzrost temp itp}?



