Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Polonez 1,5 GLE, instalacja Lovato, wyciek LPG po wymianie membran

rzeznia22 08 Kwi 2012 12:00 3703 10
  • #1 08 Kwi 2012 12:00
    rzeznia22
    Poziom 9  

    Witam,
    nie mam już siły do tego samochodu. Ale pomijając to, zaczne wszystko od początku.

    Polonez 1,5 na gaźniku, Caro. Rocznik 94.
    Problemy były na początku takie, że samochód gasł na wolnych obrotach kiedy silnik był zimny. Kiedy doszedł do ~90 stopni, wszystko było w normie, trzymał obroty, chodził jak należy. Do tego doszło koszmarne spalanie ponad 20 litrów LPG na sto kilometrów! Wymieniłem pływak w gaźniku - był przetarty, troche lepiej zaczał trzymać obroty. Okazało się również, że termostat powietrza byl zepsuty i ciągle podawał ciepłe powietrze - zablokowałem na stałe aby leciało zimne - poprawia się od razu moc auta. Ale nadal przygasał kiedy był zimny i palił około 20 litrów, choć jakby ciut mniej. Ostatnia moja diagnoza - zużyte membrany w parowniku. Trzymałem się tego z daleka, ponieważ nie znam się na LPG, ale zrobić było musowo bo szło zbankrutować. Zakupiłem oryginalny zestaw naprawczy Lovato za 80 zł. Po rozkręceniu parownika aż sie przeraziłem - membrany były faktycznie nieco twardsze, ta druga od wody nieco sparciała, ale najbardziej mnie zaskoczył ogólny syf. Tam była dosłownie błoto i jakaś ubita ziemia - nie wiem co robił poprzedni właściciel i zastanawiam się jak samochód w ogóle wcześniej mógł jeździć. Wszystko było dosłownie zalepione i zabite brudem warstwy od 0,5 do 1 cm.

    Pomijając poprzednigo właściela, rozebrałem, wymyłem w benzynie i rozpuszczalniku, parownik czyściutki, wysuszony sprężonym powietrzem, czas zakładac nowe membrany i skręcać. Fachowiec ze mnie żaden, ale myślałem, że jakoś się udało. Jak widać, nie do końca. Po założeniu parownika do auta i przekręceniu zapłonu parownik zamarzł (wtedy zdałem sobie sprawę, że chyba było trzeba go zalać płynem chłodzącym) i ciągle uciekał gaz z kolanka gdzie idzie już gaz rozprężony do gaźnika - tego kolanka w ogóle nie odkręcałem, nie wiem więc dlaczego nie trzyma -, założyłem nową uszczelkę z zestawu naprawczego (ostała się jedna, bo tej akurat nie wymieniałem, mimo, że stara była w dobrej kondycji) mimo to, nic to nie pomogło. Panowie, co robię nie tak? Czy mogłem coś źle złożyć? Odwrotnie? Membran to chyba nie pomyliłem, poza tym kierowałem się tym poradnikiem:

    http://arbiter.pl/galeria/lovato-regeneracja

    W gazie generalnie jestem zielony, wcześniej jeździłem mercedesem 190D i prócz lania paliwa jak i wymiany oleju nie musiałem nic robić. Miałem troche wolnego czasu to się podjąłem regenracji tego parownika, bo na nowy mnie nie stać, na gazowników zresztą tez. Myślałem, że to nie taka trudna sprawa, a teraz mam zagadke. Uszczelka założona pod kolankiem, dokręcone, mimo, że to kolanko i tak luźno sie obraca - miało tak zresztą wcześniej i nic się nie działo, a teraz gaz wywala dosłownie pod dużym ciśnieniem. Może śrubke czułości odkrecić na maksa/dokręcić? Panowie, ratujcie bo do roboty nie mam czym pojechać a sił tez mi już brakuje do tego cudu techniki. Odpalać przy tak dużej nieszczelności to nawet nie próbowałem. Po przekręceniu kluczyka głośno słychać i widać jak ten gaz ucieka, przed "naprawą" takie coś nie miało miejsca. A może coś źle podłączyłem do tego niebieskiego 'ssania'? Bo nie pamiętam szczerze który kabel, czy czarny czy pomarańczowy był na lewym/czy prawym pinie. Ale myślałem, że to nie ma różnicy, zresztą zamieniałem i było to samo.
    Przestał działać dodatkowo tzw. piorunek a przynamniej nie słysze charakterystycznego 'pyk, pyk' kiedy go naciskam. Zawsze gdy jest zimny silnik pykałem dwa razy i było wyraźnie słychać, teraz nie słysze nic.

    Pozdrawiam, rzeznia22

    0 10
  • #2 08 Kwi 2012 12:08
    MakroSerwis
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Kolego, chyba nie włożyłeś sprężyny pod śrubę regulacyjną głównej membrany (w Lovato ta duża, z tworzywa sztucznego), przez co zaworek klapkowy jest cały czas otwarty. Wykręć tą śrubę i zobacz, czy jest sprężyna lub czy dobrze leży.

    0
  • #3 08 Kwi 2012 12:12
    rzeznia22
    Poziom 9  

    Sprężyny wszystkie założyłem, nie została mi żadna część po złożeniu, więc myślałem, że wszystko dobrze.
    Ogólnie sprezyn było trzy w parowniku ,jedna nieco większa niż w długopisie właśnie pod śrubą, jedna 'średnia' pod najmniejszą membranką w środku prawonika i trzecia dość duża, między membraną od wody i obudową parownika. Więc może ta śruba nie dokręcona jak należy?

    0
  • #4 08 Kwi 2012 12:43
    MakroSerwis
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Membrana w reduktorze porusza się pod wpływem podciśnienia generowanego w rurze ssącej układu dolotowego. Poruszając się, otwiera zawór klapkowy. Podczas montażu mogłeś popełnić kilka błędów: krzywo zamontować gumki w dźwigniach zaworów klapkowych pierwszego i drugiego stopnia, źle zahaczyć cięgna na połączeniu membran i zaworów, nieprawidłowo ułożyć sprężyny. Bez podciśnienia reduktor ma prawo puszczać na wyjściu tylko tyle gazu, na ile pozwoli mu by-pass biegu jałowego (jeżeli takowy jest, bo były 2 rodzaje Lovato, z i bez). Każde inne zachowanie jest spowodowane niedomykaniem się zaworka fazy lotnej lub zbyt wysokim ciśnieniem generowanym przez źle złożony stopień fazy ciekłej, czyli ten ze sztywną membraną.

    0
  • #5 08 Kwi 2012 12:47
    gimak
    Poziom 37  

    Kolego, maiłem takiego poldka i go zagazowałem, żałowałem, że tak późno się na to zdecydowałem. Też wcześniej nie miałem zielonego pojęcia na temat gazu.
    Ale wracając do tematu. Jeżeli koledze gaz ucieka na kolanku wyprowadzającym gaz z parownika do miksera, to kolega coś skopał przy montażu samego parownika i to podejrzewam, że na pierwszym stopniu. Na wyjściu z parownika gaz ma normalnie tak małe ciśnienie i tak łatwą drogę do miksera, że tam sobie pójdzie i nie będzie szukał ujścia koło kolanka. Więc nie pozostaje nic innego jak ponownie rozebrać parownik, przy okazji spróbować poznać zasadę jego pracy. Ja to zrobiłem przy pierwszym demontażu. Teraz będzie to trudniej, bo coś już jest sknocone, ale tam filozofii nie ma wielkiej.
    Jak ma kolega dostęp do sprężonego powietrza, to próby czy dobrze jest zmontowany parownik, dobrze jest robić na sucho, przy pomocy sprężonego powietrza wpiętego na wlot gazu do parownika ("na stole"). Można w ten sposób wstępnie ustawić parownik. Ja napiszę jak to było w moim parowniku (nie było w nim cewki na pokrywie). Przy dobrze ustawionym parowniku na wyjściu powinno wypływać minimalna ilość powietrza - pojedyncze pęcherzyki powietrza wypływające z końcówki węża z parownika lekko zanurzonego w wodzie. Intensywność wypływy można regulować śrubką na parowniku (można nią całkowicie zatrzymać bąbelkowanie - tak było w moim parowniku). Można wtedy sprawdzić szczelność samego parownika bo jest wszędzie dobry dostęp.
    U kolegi może być trochę inaczej przez tą cewkę na pokrywie - przypuszczam, że bąbelki polecą dopiero po podaniu na nią napięcia.
    Takie byłyby moje uwagi na gorąco.

    0
  • #6 08 Kwi 2012 18:06
    rzeznia22
    Poziom 9  

    Tak, chodzi o podciśnienie.

    Tak myślałem, że musiałem coś skopać. Chociaz nie wiem dokładnie co, bo wszystko wyglądało i pasowało w swoje miejsce. A sama budowa na mega skomplikowaną nie wyglądała. A przynajmniej tak mi się wydawało.
    Z wierzchu parownik wyglądał normalnie jak każdy inny, w środku elementy też nie wyglądały na zużyte, były po prostu zasyfione ale tego zwyczajnie nie mogłem zobaczyć przed rozbiórką. Jutro rozbiore raz jeszcze i postaram się poprawić co źle złozyłem. Choć nie wiem jeszcze bardzo co. Mam nadzieję, że membrany czy pozostałe elementy się przez to nie uszkodziły.
    Inwestować dużej kasy w to auto nie chce, bo warte jest generalnie ceny złomu, a dwa, że zwyczajnie nie mam, ale do roboty czymś pojechać muszę. Choć jak pomyślę, że co raz się psuje, to niedługo kupiłbym normalne auto. Nie ma miesiąca, bym nie musiał sobie brudzić rąk. Jedno naprawie, popsuje się drugie. Tyle dobrego, że części w miare tanie. Zdecydowałem się na wymianę membran, bo koszt nowego parownika troche przeraża, a kupić coś na szrocie, to cholera wie, czy nie w podobnym stanie jak mój, nie widze w końcu co jest w środku. Mam nadzieję, że się chociaż czegoś naucze na temat LPG, byle nie za drogo mnie to wyszło.


    //Edit

    No i Panowie chyba znalazłem przyczynę... Po głębszym studiowaniu i analizowaniu obrazków z sieci, okazało się, że chyba zapomniałem założyć gumowy zaworek w komorze, że tak powiem, "pierwszej kolejności". No cóż, za gapowe się płaci, nie trzeba było jednak robić nic na szybko i hurra, tylko spokojnie się zastanowić i powoli składać. Tak bywa jak człowiek sie ciągle spieszy a potem nic dobrego z tego nie wychodzi. Jutro rozłoże i założe ten zaworek, o ile to to - bo nie przypominam sobie, bym go zakładał. A z logicznego punktu widzenia, objawy by się zgadzały doskonale. Oczywiście napisze, czy to było na pewno powodem. A na razie dzięki wszystkim za pomoc :)

    Dodano po 4 [godziny] 47 [minuty]:

    Jednak zabrałem się za to dzisiaj, bo nie dawało mi spokoju. Tak jak myślałem, ta mała gumeczka wielkości paznokcia na zaworku była przyczyną, parownik skręcony, założony w aucie, instalacja szczelna, nic nie ucieka :)
    Pozostaje jeszcze dokładniejsza regulacja, na razie zrobiłem to w przybliżeniu.

    Ale ciągle jest coś nie tak. Nie wiem jeszcze jak ze spalaniem, wypalę ten zbiornik i się dowiem, ile wyszło. Problem w tym, że auto generalnie jakoś żywsze się nie zrobiło a obrotów na zimnym jak nie trzymał, tak nie trzyma... :|

    Parownik zregenerowany, pływak zmieniony, filtry wszystkie zmienione, gdzie szukać dalej problemu? ;/

    0
  • #7 08 Kwi 2012 18:39
    gimak
    Poziom 37  

    rzeznia22 napisał:
    a obrotów na zimnym jak nie trzymał, tak nie trzyma...

    Tylko na gazie, czy na benzynie też? Jak to rozumieć - nie trzyma - obroty raz są większe, raz miejsze, zmieniają w ten sposób- po zwiększeniu obrotów (dodanie gazu) nie wracają do poprzednich? Jak wyglądają luzy na panewkach ośki przepustnicy?

    0
  • #8 08 Kwi 2012 18:51
    rzeznia22
    Poziom 9  

    Na benzynie aktualnie nie mam jak sprawdzić, bo standardowo pompka jest rozwalona. Zakupie ją dopiero za jakiś tydzien, jak budżet się poprawi.

    Kiedy silnik jest ciepły, obroty są takie, jak ustawiłem 750 obr/min +/-, po dodaniu gazu i odjęciu silnik do nich wraca, nie gaśnie. Choć zdarza się, że padnie dojeżdzając do świateł czy krzyżówki. Natomiast na zimnym spuszcze nogę z gazu i silnik zdechnie. Niby na ciepłym wszystko ok, tak jak być powinno, ale na zimnym wydaje mi się, że też nie powinno gasnąć. Przynamniej u znajomych co mają poldki w lpg i potaraniają 24/7 z LPG nie ma to miejsca a spalanie jest rzędu 10 - 14 litrów a nie 20. Wiem, że powinno się grzać silnik na benzynie i dopiero potem przełączyć na gaz, ale aktualnie jak sami widzicie, nie mam jak. Przyuważyłem właśnie, że gdy wcisne pedał hamulca delikatnie, choć prawie niewyczuwalnie reagują obroty. Może coś z podciśnieniem nie tak? Jakieś lewe powietrze?

    0
  • #10 08 Kwi 2012 22:57
    gimak
    Poziom 37  

    rzeznia22 napisał:
    Niby na ciepłym wszystko ok, tak jak być powinno, ale na zimnym wydaje mi się, że też nie powinno gasnąć.

    Zgadza się nie powinien gasnąć. Z tym rozgrzewaniem silnika na benzynie przy silnikach gaźnikowych, z pompami benzyny mechanicznymi i mikserach to katowanie akumulatora.
    Mój poldek od czasu założenia gazu benzynę widział jak gazu brakło. Lepiej odpalał w zimie na gazie niż na benzynie, więc jaki sens miałoby męczenie akumulatora przy rozruchu na benzynie. Co do spalania - przed założeniem gazu benzyny chlapał 8.6 litra/100, a później gazu 10.5 - 11 litrów/100.
    Z tym gaśnięciem to trudno mi wyrokować, bo u mnie po czyszczeniu (regeneracji) parownika były problemy na ciepłym, a właściwie gorącym silniku, że obroty po zdjęciu nogi z gazu czasem zatrzymywały się na 1200-1500 obr. zamiast zejść do 750 i tu moim zdaniem przyczyna leżała w układaniu się zaworka, którego kolega zapomniał wyposażyć w gumkę. Nie jestem w 100% tego pewien na czym to polegało, ale za trzecim rozbieraniem i składaniem udało się to wyeliminować. Przypuszczam, że nie zawsze powtarzalnie ustawiał się ten zaworek po zdjęciu nogi z gazu. U kolegi to może wyglądać inaczej bo jest inny reduktor.
    Nie wykluczone jest też lewe powietrze. Ja z tym nie miałem doświadczeń, bo bardzo dbałem o to aby dolot był szczelny. Miałem natomiast problemy z wolnymi obrotami (ale to jeszcze na benzynie), nie takimi, żeby silnik gasł, tylko raz one były wyższe, raz niższe niż powinny być, a odpowiedzialny za to był za duży luz na łożyskowaniu ośki przepustnicy.

    0
  • #11 11 Kwi 2012 21:23
    rzeznia22
    Poziom 9  

    No więc nie wiem dalej co z nim zrobić. Znów mam mało czasu aby przy nim grzebać.
    Tymczasowo podkręciłem tą magiczną śrubke ze sprężynką przy gaźniku, aby nieco zwiększyć obroty, żeby nie gasł na krzyżówkach - choć nadal mu się zdarzy, ale już rzadziej.

    Ciągle czuje, że to coś z powietrzem musi być nie tak. Dzisiaj osłuchałem, oglądałem i niczego sie nie doszukałem. Jedynie zauważyłem, że gdy popompuje sporo hamulcem obroty zaczynają wzrastać aż o 400 obr/min, po chwili oczywiście spadając. Ja rozumiem, ze może być niewielka róznica, ale nie aż taka. Dodam, że hamulce działają sprawnie, serwo zresztą też, po odpaleniu slinika pedał hamulca robi się miekki. Może jakiś przewód, uszczelka? Jeśli macie Panowie jakieś pomysły to piszcie, sprawdze, bo już nie mam głowy do tego auta. A spalanie jakby było nieco mniejsze po wymianie tych membran, choć ciągle wyglada na spore... Może świece, przewody do wymiany? Może magiczny 'zielony kabelek' nawalił? ;/ Nie chce też wymieniać od razu pół samochodu, bo zbankrutuje przez tego rupiecia :|

    0