komatssu napisał: Przepuszczanie 3A przez pojedynczy styk goldpin to nie za dużo? Teraz to działa, ale z upływem czasu rezystancja styku wzrośnie i może się to zemścić.
To przy zapalonych wszystkich LEDach. Zazwyczaj świeci się około 70% przy wyświetlaniu tekstu. Poza tym 3A to nie jest jakiś powalający prąd.
Sh44dow napisał: Niestety, ale z forum DIY powoli robi się stragan.
A widzisz tutaj gdzieś ofertę handlową?
Zrozumiałe jest że jeśli spędziłem nad czymś mnóstwo czasu nie udostępnię sobie ot tak całości projektu. Polska jest pełna leserów którzy tylko żerują na pracy innych a ja nie mam zamiaru pracować w czynie społecznym. Te czasy już minęły. W regulaminie jest jasno napisane że publikacja wsadu itp. nie jest obowiązkowa więc w czym problem? Szukasz kolego darmowego źródła dokumentacji? Jeśli nie to w jakim celu jest ten komentarz?
Sh44dow napisał: nie ma możliwości rozbudowy
Mylisz się. Układ ma wyprowadzone 7 dodatkowych złącz CLK dzięki czemu możliwa jest rozbudowa do 8 wierszy. Maksymalna długość może wynieść 7,5m co jest związane z zastosowanym w źródle typem zmiennych (to też można rozbudować).
Sh44dow napisał: Co w przypadku większych paneli, np. 64x16? 128 rejestrów i 12A?
Kolego ja nie chcę wyświetlać napisów tak wielkich żeby były czytelne z orbity okołoziemskiej. Z założenia tablica miała mieć max 1,2m (choć bez żadnych przeróbek można ją rozbudować do 7,5m podpinając tylko dodatkowe panele). Zasilanie większym prądem to nie problem. Wystarczy podzielić tablice na sekcje np po 10 paneli i do każdej doprowadzić zasilanie osobnym przewodem.
Sh44dow napisał: Przy odpowiednim multipleksowaniu diody wcale nie muszą świecić dużo słabiej, a zużycie mocy jest znacznie mniejsze
Ot widzę że kolega jest bliski odkrycia perpetuum mobile. Zmniejsza ilość dostarczanej energii a światłość wzrasta. Czyży była mowa o sprawności powyżej 100%?
Fizyka jest nieubłagana dlatego światłość multipleksowanej tablicy w najlepszym dobrze zorganizowanym przypadku dorówna statycznej przy takim samym poborze prądu i tych samych LEDach. Same martwe czasy potrzebne na każdorazowe przepisanie wszystkich rejestrów do wyświetlenia poszczególnych wierszy już znacznie zaciemnią obraz.
Kolejny fakt jest taki że nie ma możliwości tak szybkiego odczytania danych z karty pamięci żeby nie zakłócić multipleksowania (przynajmniej nie na rodzinie AVR).
Zdaję sobie rację z przewagi C nad Bascomem ale nie o tym jest ten temat. Jak wspomniałem jestem inż. informatyki i C nie jest mi obcy ale Bascom znacznie upraszcza wiele rzeczy. Gdybym miał dużą firmę elektroniczna to pobawił bym się w C jeśli robił bym projekty które będą schodzić w 10 tysięcy sztuk. Ja zrobiłem sobie tablicę w Bascomie gdzie kod zajmuje 60% pamięci z czego 1/3 to logo i komunikaty więc po co ma szukać oszczędności w rozmiarze kodu?
Pozwolę sobie na pewną anegdotę gdyż niektóre uwagi przypominają mi tamte czasy.
Kiedyś pracowałem w dużej firmie. Chciałem się z niej zwolnić i szukać lepiej płatnej posady. Jako że byłem jednym z najlepszych pracowników kiedy chciałem się zwolnić pewien gość o pseudonimie "Mietełka" (kierownik działu nowych technologii) zaproponował mi podwyżkę o 100% pod warunkiem że zamiast się zwalniać przeniosę się z działu oprzyrządowania technicznego do jego działu nowych technologii. Propozycja była kusząca a pieniądze konkretne (załatwił mi jeszcze dofinansowanie na pokrycie 100% czesnego oraz dodatkowe 20 dni płatnego urlopu). Był w tym tylko 1 haczyk. Gość był strasznym debilem. Kierownikiem został przez znajomości partyjne a reprezentował sobą tyle co moja lewa skarpetka. Wszyscy mówili nie idź tam. Niestety skusiły mnie pieniądze.
Przepracowałem w tym dziale chyba 3 lata i to była najgorsza praca jaka miałem w życiu. Powiedziałem że już nigdy nie będę pracował z przełożonym debilem.
Gość normalnie latał w obłokach. Ciągle coś zmieniał w dokumentacji i dawał rady na poziomie przedszkolaka. Każdy kto miał kiedyś w ręce rysunek techniczny wie że zmiana choćby 1 szczegółu niesie za sobą zmiany całej dokumentacji (rysunki złożeniowe, montażowe, detaliczne).
Wyobraźcie sobie sytuację gdzie siedzicie nad ustalonym wcześniej z kierownikiem projektem przez tydzień. Kiedy juz kończycie on dochodzi do wniosku że jednak dokonamy pewnych zmian. To po co do ch..ja były te wszystkie ustalenia na początku!!!
OK zmieniam projekt według jego wytycznych. Znów siedzę tydzień a on znów dochodzi do wniosku że wypadało by dokonać jeszcze kilku zmian ^%!$$!&@^%&!^%!&@^#$!!!!!!
Sytuacja powtarza się kilkukrotne aż w końcu kierownik dochodzi do wniosku że pierwszy projekt był najlepszy i zdecyduje się jednak na niego

Witki opadają. Tak były robione projekty wszystkich maszyn i urządzeń w tej nieszczęsnej firmie.
Teraz do meritum. "Mietełka" jako były kierownik ZMS w czasach PRL miał bardzo komunistyczne podejście do życia. Jak oglądacie filmy Barei to tak jak by oglądać jego biografię. Mimo iż wszystko było dobrze to on musiał coś zmienić żeby miał swój wkład.
Pewnego razu projektowaliśmy taki mały zsyp (może 10cm). Na dnie był dość kanciasty przez co wsypywany tam topnik spawalniczy nie zsypywał się tylko czasem zacinał. Kazał mi zaprojektować takie paraboliczne blachy (zsyp był jak rura zaślepiona płasko na dole z małym otworem) aby wspawać je przy wylocie w ten sposób aby topnik sypał się bezpośrednio w otwór. Projekt było zrobić dość łatwo gdyż jestem bardzo biegły w programach CAD i 3D. Niestety wyszlifowanie tego według wzorca nie było już tak proste. Chłopaki z prototypowni męczyli się z tym ze 2 godziny ale wyszło im to naprawdę ładnie.
Wtedy na warsztacie zjawia się "Mietełka" ogląda całość i stwierdza że należy to skrócić o 5mm bo jest za wysokie (co oczywiście nie ma żadnego znaczenia w działaniu chodzi tylko o to żeby dodać coś od siebie). Skośna blacha w rurce daje parabolę. Skrócenie tego o 5mm to zmiana całej krzywizny i wszystko trzeba zaczynać od początku. Chłopaki z opuszczonymi rękami zmierzają w stronę szlifierki.
Wtedy ja uratowałem sytuację. "Mietełka" opuściła warsztat a ja mówię:
- po....ło was? Wy na serio chcecie to robić od początku? Darek dawaj spawarkę i jedziemy z tym.
Po przyspawaniu całości (oczywiście nie zmienionej o jakże bardzo istotne 5mm) na warsztacie znów zjawia się "Mietełka" i stwierdza że po skróceniu tego o 5mm jest znacznie lepiej. My z uśmieszkami które wcale nie były owocem pochwały przytaknęliśmy geniuszowi naszego kierownika.
Rozpisałem się trochę ale mam nadzieję że przekazałem istotę
Takich sytuacji było setki jak nie tysiące. Teraz wiecie dlaczego tak uwielbiam uwagi w stylu:
- wiesz co jak byś zrobił tak ... to było by lepiej
Projekt jest gotowy. Przedstawiam wam owoc mojej pracy.
Nie robię tutaj żadnego straganu.
Oczywiście inteligentne porady są mile widziane ale proszę was nie bawcie się w "Mietełkę"
Pozdro