witam
opisze moją historię z tym problemem i chciałbym posłuchać waszych rad
a więc:
samochód kupiłem we wrześniu ub. roku a od listopada zaczęły się problemy, pewnego dnia zauważyłem mega wyciek oleju, jak się później okazało spod głowicy, więc wymiana uszczelki była potrzebna oraz planowanie głowicy, pomogło na kilka tygodni, potem wyciek znów był widoczny, uszczelniłem aparat zapłonowy i brok w silniku, pomogło na kilka tygodni, potem znów ciekło i zapadła decyzja o planowaniu bloku silnika, ale mechanik dociągnął szpilki głowicy i o dziwo pomogło ! diagnoza - rozciągnięte szpilki głowicy, kupiłem nowe, mechanik wymienił, jedną z nowych zerwał, ale udało się wyjąć i zastąpił jedną starą i stwierdził, że ona była nawet lepsza od tej nowej, no nic, ostatnia naprawa była ok tydzień temu, dzień po niej od razu miałem wyjazd na drugi koniec polski, 500km, trasa przebiegła bez problemu bez żadnego wycieku, a samochód dostał w dupę nieźle, obroty czasem nawet do odcinki przy wyprzedzaniu, z powrotem to samo i też bez żadnego problemu, więc już byłem szczęśliwy, że problemy moje minęły, dzień po zrobiłem 20km i też bez problemu, dziś zrobiłem 20km, wracam - silnik zalany. już nie wiem co o tym myśleć i co robić dalej, już nie chce mi się go naprawiać i tak dużo kasy włożyłem i sprzęgło i amortyzatory i te uszczelki i opony zimowe, poradzicie coś ? jest tu może jakiś mechanik z lubelskiego co by mógł na to zerknąć ? pozdrawiam i liczę na pomoc
opisze moją historię z tym problemem i chciałbym posłuchać waszych rad
a więc:
samochód kupiłem we wrześniu ub. roku a od listopada zaczęły się problemy, pewnego dnia zauważyłem mega wyciek oleju, jak się później okazało spod głowicy, więc wymiana uszczelki była potrzebna oraz planowanie głowicy, pomogło na kilka tygodni, potem wyciek znów był widoczny, uszczelniłem aparat zapłonowy i brok w silniku, pomogło na kilka tygodni, potem znów ciekło i zapadła decyzja o planowaniu bloku silnika, ale mechanik dociągnął szpilki głowicy i o dziwo pomogło ! diagnoza - rozciągnięte szpilki głowicy, kupiłem nowe, mechanik wymienił, jedną z nowych zerwał, ale udało się wyjąć i zastąpił jedną starą i stwierdził, że ona była nawet lepsza od tej nowej, no nic, ostatnia naprawa była ok tydzień temu, dzień po niej od razu miałem wyjazd na drugi koniec polski, 500km, trasa przebiegła bez problemu bez żadnego wycieku, a samochód dostał w dupę nieźle, obroty czasem nawet do odcinki przy wyprzedzaniu, z powrotem to samo i też bez żadnego problemu, więc już byłem szczęśliwy, że problemy moje minęły, dzień po zrobiłem 20km i też bez problemu, dziś zrobiłem 20km, wracam - silnik zalany. już nie wiem co o tym myśleć i co robić dalej, już nie chce mi się go naprawiać i tak dużo kasy włożyłem i sprzęgło i amortyzatory i te uszczelki i opony zimowe, poradzicie coś ? jest tu może jakiś mechanik z lubelskiego co by mógł na to zerknąć ? pozdrawiam i liczę na pomoc