Witam serdecznie,
Kilka dni temu kupiłem lampkę dotykową marki Clarus. Posiada ona trzystopniową regulację mocy oświetlenia. Dziś próbowałem ją uruchomić i usłyszałem w jej podstawie jakby delikatne skrzypienie. Mimo to lampka włączyła się, pracowała gdzieś z godzinę po czym wyłączyłem ją ale ponownie już się nie zapaliła. Odkręciłem żarówkę, wkręciłem na nowo i robi się tak, że żarówka miga co sekundę i na tym koniec.
Lampka nie mogła się w żaden sposób uszkodzić, nie została zalana ani nie była źle użytkowana. Zmieniłem żarówkę (używałem takiej polecanej przez producenta 40 watowej) na mniejszej mocy – to samo. Ponieważ nie mam paragonu i nie mogę jej reklamować, postanowiłem ją rozłożyć i zobaczyć co się stało. Zauważyłem że moduł dotykowy, ukryty w plastikowym pudełeczku był niedomknięty, widać stało się to w transporcie, poza tym żadnych oznak spalenia czy zwarcia. Zamieszam fotkę układu + schemat z instrukcji:
Co mogło się stać? Dlaczego lampka, która ma 3 dni nagle w jednej chwili się zniszczyła? Nie oczekuję odpowiedz w stylu „bo to chiński szmelc” bo to sam wiem, tylko wyjaśnienia czy np. ja mogłem się przyczynić do jej uszkodzenia? Użytkowałem ją właściwie, pierwszego dnia tylko z ciekawości włączyłem ją i wyłączyłem z 10 razy pod rząd. Proszę, napiszcie czy mogę jakoś sprawdzić ten układ? Podsuńcie jakieś wskazówki. Wizyta u elektronika oczywiście odpada bo pewnie znowu mi powie: „Panie, wywal chińczyka kup co inne”, ale może spotkaliście się z podobnym problemem i możecie coś doradzić?
Kilka dni temu kupiłem lampkę dotykową marki Clarus. Posiada ona trzystopniową regulację mocy oświetlenia. Dziś próbowałem ją uruchomić i usłyszałem w jej podstawie jakby delikatne skrzypienie. Mimo to lampka włączyła się, pracowała gdzieś z godzinę po czym wyłączyłem ją ale ponownie już się nie zapaliła. Odkręciłem żarówkę, wkręciłem na nowo i robi się tak, że żarówka miga co sekundę i na tym koniec.
Lampka nie mogła się w żaden sposób uszkodzić, nie została zalana ani nie była źle użytkowana. Zmieniłem żarówkę (używałem takiej polecanej przez producenta 40 watowej) na mniejszej mocy – to samo. Ponieważ nie mam paragonu i nie mogę jej reklamować, postanowiłem ją rozłożyć i zobaczyć co się stało. Zauważyłem że moduł dotykowy, ukryty w plastikowym pudełeczku był niedomknięty, widać stało się to w transporcie, poza tym żadnych oznak spalenia czy zwarcia. Zamieszam fotkę układu + schemat z instrukcji:
Co mogło się stać? Dlaczego lampka, która ma 3 dni nagle w jednej chwili się zniszczyła? Nie oczekuję odpowiedz w stylu „bo to chiński szmelc” bo to sam wiem, tylko wyjaśnienia czy np. ja mogłem się przyczynić do jej uszkodzenia? Użytkowałem ją właściwie, pierwszego dnia tylko z ciekawości włączyłem ją i wyłączyłem z 10 razy pod rząd. Proszę, napiszcie czy mogę jakoś sprawdzić ten układ? Podsuńcie jakieś wskazówki. Wizyta u elektronika oczywiście odpada bo pewnie znowu mi powie: „Panie, wywal chińczyka kup co inne”, ale może spotkaliście się z podobnym problemem i możecie coś doradzić?