Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Deimic One - Szkolenia
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Podstawy lutowania - kilka słów o trudnej sztuce lutowania...

01 Maj 2012 18:50 53249 33
  • #1 01 Maj 2012 18:50
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • Deimic One - Szkolenia
  • #2 01 Maj 2012 19:06
    Quarz
    Poziom 43  

    Witam,
    bardzo dobrze to ująłeś pisząc tu o "trudnej sztuce lutowania" - wszak rzeczywiście to jest pewnego rodzaju sztuka użytkowa i nie każdy "rzemieślnik" potrafi tego nauczyć się w stopniu przynajmniej dostatecznym.
    Coś na ten temat napisałem TAM i nie tylko tam, ale wcześniejsze moje posty, albo poszły do Kosza, albo forumowa szukajka ich mi nie znalazła ... :cry:

    Pozdrawiam

    1
  • Deimic One - Szkolenia
  • #3 01 Maj 2012 19:30
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #4 01 Maj 2012 21:07
    rossa
    Poziom 17  

    Dzięki wielkie kolego! Tego mi było trzeba.
    Poradnik bardzo jasno napisany, uświadomił mi jak to ja kiepsko lutuję :(. Miłoby było gdyby ktoś napisał coś podobnego dla lutowania elementów SMD.

    1
  • #5 01 Maj 2012 22:14
    pawel_aa
    Poziom 25  

    dj-MatyAS napisał:
    2/ Po nagrzaniu tych elementów (nóżka elementu i pole lutownicze) dopiero podajemy cynę - jeśli nóżka elementu ma odpowiednią temperaturę cyna się topi uwalniając jednocześnie topnik; ten z kolei usuwa brudy i pomaga zwilżyć cyną łączone elementy .

    Warto dodać, że cynę należy podawać na nóżkę elementu lub jeszcze lepiej - w miejsce gdzie element styka się z padem. Nigdy na grot lutownicy. Z prawej strony grzejemy pad i wyprowadzenie - z lewej podajemy cynę.
    Na jakość (i przede wszystkim wygląd) lutów ma też ogromny wpływ stosunek średnicy otworu w płytce do średnicy wyprowadzenia. Warto więc uzbroić się w wiertła o średnicach od 0.6mm do 1mm i nieco cierpliwości. Otwory należy wiercić wiertłem o 0,1 mm większym niż średnica wyprowadzenia. Ładny lut wyprowadzenia 0,4mm w otworze o średnicy 1mm to na prawdę trudna sztuka :)

    2
  • #6 01 Maj 2012 22:27
    SowerOfWind
    Poziom 17  

    Ta lekcja to świetna sprawa. Myślę, że w każdym dziale gdzie przewija się dużo amatorów powinien być to temat osadzony na stałe. Sporo tematów niepowstałoby, a doświadczeni forumowicze nie musielby wylewać żółci patrząc na beznadziejne luty i tłumacząc w kółko jedno i to samo ;]. Warto byłoby jeszcze dodać chociaż ogólny zarys elementów, których nienależy przegrzewać i z którymi należy obchodzić się z wyjątkową troską w pobliżu grotu lutownicy. Bywa, że takie błędy są bardzo trudne do naprawienia. Jeszcze raz dzięki, bo jak się okazuje sam nie jestem specem w tej dziedzinie, zostałem uświadomiony.

    2
  • #7 02 Maj 2012 00:59
    FoxTech
    Poziom 20  

    Przy okazji poruszanego tematu myślę że warto przytoczyć fragment artykułu z Elektroniki dla Wszystkich z września 1997 roku pt "Mój pierwszy wzmacniacz" Piotra Góreckiego w którym to sporo miejsca poświęcono technice lutowania:


    Montaż i uruchomienie

    Po zidentyfikowaniu i przygotowaniu elementów należy zmontować je na płytce drukowanej. Niektórzy wkładają wszystkie elementy w otwory płytki, a następnie po kolei lutują wszelkie wyprowadzenia do punktów lutowniczych i ścieżek. Sam częs to stosuję ten sposób.
    Ale początkującym należy raczej polecić stopniowe lutowanie kolejnych elementów. Na pewno na początek na płytce trzeba wykonać zwory, czyli połączenia przewodem (o ile takie zwory występują). Następnie można lutować kolejne elementy, zaczynając od najniższych, czyli leżących rezystorów. Rozpoczęcie montażu od elementów najniższych daje pewność, że nie wysuną się one z otworów płytki przez wlutowaniem. Jednak układy scalone (zwłaszcza wykonane w technologii CMOS) warto lutować na samym końcu, ze względu na możliwość ich uszkodzenia. Dobrym przyzwyczajeniem jest lutowanie najpierw końcówek zasilania, a potem pozostałych nóżek układów scalonych. W wielu zestawach dla amatorów układów scalonych się nie lutuje, bowiem stosowane są pod nie podstawki. Układy scalone należy wkładać do podstawek po zmontowaniu wszystkich innych elementów.
    Po zmontowaniu całości należy dokładnie skontrolować poprawność montażu. Ponieważ błąd może słono kosztować, warto zawsze przed pierwszym włączeniem zasilania dać komuś układ do sprawdzenia poprawności montażu – inna osoba może znaleźć błędy, które my przegapimy, bo czymś się zasugerujemy. Innym dobrym sposobem jest odłożenie układu na jeden dzień i sprawdzenie go „świeżym okiem”. Często wychodzą wtedy na jaw ewidentne pomyłki.
    Do lutowania potrzebna jest lutownica o mocy 15...40W. Przy małej mocy lutownicy nie spiesz się z lutowaniem, bo lutując szybko kolejne końcówki możesz doprowadzić do zbytniego wychłodzenia grota i do powstania lutów słabej jakości. Temperatura grota powinna być rzędu 300°C.
    Zaopatrz się we właściwy lut. To co potocznie nazywamy cyną jest w rzeczywistości stopem cyny z ołowiem, a zawiera dodatkowo tak zwany topnik. Ze względu na zawartość trującego ołowiu, jak najmniej miej do czynienia z lutem (dawniej zawodowe lutowaczki pracowały w rękawiczkach właśnie ze względu na ołów).
    Choć tak zwana cyna ma w środku topnik, zaopatrz się w kawałek kalafonii – ten topnik znakomicie pomoże ci pobielić cyną końcówki przewodów. Nie wdychaj oparów kalafonii podczas lutowania – działają zdecydowanie drażniąco na drogi oddechowe.
    Oprócz kalafoni używa się w elektronice różnych aktywniejszych topników. Jeśli miałbyś kłopoty z pobieleniem jakiegoś zaśniedziałego przewodu miedzianego lub końcówki drutu nawojowego, wykorzystaj znany nie tylko wśród amatorów bardzo aktywny topnik w postaci... tabletki aspiryny. Nie wdychaj tylko powstających oparów.




    Do lutowania nie używaj grubej cyny. Nie chodzi tu tylko o średnicę, ale i fakt, że często gruba cyna jest przeznaczona do „nieelektronicznych” zastosowań i nie zawiera topnika, albo zawiera niewłaściwy topnik.
    Odżałuj parę złotych i zaopatrz się w „elektroniczną” cynę o średnicy 0,5...1mm.
    Przy lutowaniu płytka powinna leżeć elementami do dołu. Zapamiętaj raz na zawsze, że należy grzać lutownicą nie ścieżki, nie cynę, tylko końcówkę lutowanego elementu. Po jej rozgrzaniu (czyli po 1...2 sekundach grzania nóżki) należy dotknąć końcówki elementu lutem cynowym, kawałek lutu stopi się i spłynie po końcówce na punkt lutowniczy, tworząc pewne połączenie. Pokazuje to fotografia.

    Podstawy lutowania - kilka słów o trudnej sztuce lutowania...



    Niedopuszczalne jest lutowanie przez roztapianie cyny na grocie i przenoszenie tej płynnej cyny na miejsce połączenia. Przecież ty nie lutujesz rynien, tylko delikatne elementy elektroniczne. Właśnie w taki sposób powstają tak zwane „zimne luty”, czyli miejsca niepewnego kontaktu, które z czasem powodują przerwy w pracy urządzenia.
    Dużym błędem jest także lutowanie polegające na grzaniu lutownicą cyny w miejscu połączenia.
    Jeszcze raz ci powtarzam – masz grzać końcówkę elementu, po nagrzaniu dotknąć końcówki cyną i stopić tyle lutu, żeby powstało połączenie o wklęsłych ściankach. Właściwe i niewłaściwe luty zobaczysz na poniższym rysunku:

    Podstawy lutowania - kilka słów o trudnej sztuce lutowania...


    Zwróć uwagę, żeby raczej nie wykorzystywać starej, przegrzanej cyny, odzyskanej z odsysacza. Taka przegrzana cyna zwykle nie zawiera już topnika i nie gwarantuje mocnego połączenia.
    Postaraj się też o rodzaj odpornej gąbki do czyszczenia grota lutownicy (gąbka powinna być stale wilgotna). Często taką gąbkę można dostać w sklepach gospodarstwa domowego. Z czasem wykonasz lub kupisz sobie wygodną podstawkę pod lutownicę.
    Nie bój się panicznie przegrzania elementów. Jeśli wykonanie jednego lutu będzie trwało 2...4 sekund, niczego nie przegrzejesz.
    Podane wskazówki pozwolą ci poprawnie zmontować płytkę.


    A dla tych którzy lubią historie obrazkowe polecam komiks:

    Podstawy lutowania - kilka słów o trudnej sztuce lutowania...

    1
  • #8 02 Maj 2012 09:46
    mikstu2
    Poziom 27  

    dj-MatyAS napisał:
    Elementy przed podaniem na nie cyny z kalafonią muszą być nagrzane do odpowiedniej temperatury.Po nagrzaniu tych elementów (nóżka elementu i pole lutownicze) dopiero podajemy cynę - jeśli nóżka elementu ma odpowiednią temperaturę cyna się topi uwalniając jednocześnie topnik; ten z kolei usuwa brudy i pomaga zwilżyć cyną łączone elementy

    Owszem, mógłbym zgodzić się z tym - tylko jakim grotem to skutecznie nagrzać, gdy końcówka elementu jest okrągła, a pad płaski?

    1
  • #9 02 Maj 2012 10:16
    Brivido

    Poziom 28  

    A nie dajesz rady normalnym?

    1
  • #10 02 Maj 2012 12:31
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #11 02 Maj 2012 18:53
    mikstu2
    Poziom 27  

    dj-MatyAS
    Dziękuję za bardzo rzeczowe wytłumaczenie mych wątpliwości.
    W całej tej bardzo pożytecznej dyskusji o lutowaniu nie wspomniano, moim zdaniem, o bardzo ważnym aspekcie, tj. czystości lutowanych końcówek.
    Przy nowiutkich elementach i pocynowanej płytce nie ma problemu, ale często używamy także starsze elementy, mające już utlenione końcówki...

    0
  • #12 02 Maj 2012 19:30
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #13 02 Maj 2012 21:00
    pudzianowski
    Poziom 28  

    Cześć.
    Pragnę zaprezentować moje lutowanie lutownicą transformatorową, techniką polegającą na "nabieraniu" cyny na grot lutownicy i późniejszym wykonywaniem lutu tą cyną z grota:

    Filmik nie najlepszej jakości i nie widać dokładnie efektów, załączam zdjęcie:
    Podstawy lutowania - kilka słów o trudnej sztuce lutowania...
    Przy dłuższym doświadczeniu w tejże metodzie można obyć się bez stosowania topnika tj. pasty czy kalafonii. Mówimy oczywiście o standardowej cynie do lutowania, zawierającej już w sobie topnik. UWAGA! Odradzam tę metodę w przypadku lutownicy oporowej czy stacji lutowniczej.
    Tutaj zaś lutowanie w bardziej popularny sposób:

    Osobiście uważam, iż w posługiwaniu się lutownicą transformatorową najważniejsze jest wyczucie punktu granicznego temperatury groty i niedopuszczanie do przegrzewania grota i, nawet w znikomej ilości, cyny na nim będącej.
    Mateusz

    2
  • #14 02 Maj 2012 21:29
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #15 02 Maj 2012 21:57
    pudzianowski
    Poziom 28  

    Cześć.
    Lutowanie płytki niepocynowanej, nieodtłuszczonej czy w jakikolwiek sposób przygotowanej:

    Zdjęcie:
    Podstawy lutowania - kilka słów o trudnej sztuce lutowania...
    (punkt lutowniczy z prawej strony). Sekret? Posmarowanie pastą lutowniczą płytki przed rozpoczęciem lutowania.
    Mateusz

    0
  • #16 02 Maj 2012 22:44
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #17 02 Maj 2012 22:51
    komalik
    Poziom 14  

    Witam
    Płytka posmarowana pastą czyli jednak przygotowana.
    Poza tym to jakiś fatalny pomysł po prostu. Każdy punkt grzejesz 3 razy. Nawet ten układ scalony w pierwszych filmikach - każde wyprowadzenie minimum dwa razy.
    Chyba, że te filmy to ma być tylko ciekawostka przyrodnicza... bo na porady dla początkujących słabo się nadają.

    Pozdrawiam

    0
  • #18 02 Maj 2012 23:33
    pudzianowski
    Poziom 28  

    Cześć.
    Jest to moja reakcja na przedstawiane tu sformułowania, z częścią których nie mogę się zgodzić a których część uważam za wprowadzające w błąd, głównie poprzez nie oddające sensu sformułowania.
    A że nadarzyła się okazja, to zaprezentowałem swoje podejście do tematu. Podejście praktyczne, na przykładach zaprezentowanych z użyciem dostępnych na forum intenetowym środków technicznych.
    Z poważaniem
    Mateusz

    PS Płytka wcześniej nie przygotowana w sensie nie myta różnymi substancjami chemicznymi, nie czyszczona/szlifowana papierem ściernym itd., wielokrotnie dotykana palcami, przeleżała jakiś czas i z już nieco zmienionym kolorem.

    0
  • #19 03 Maj 2012 00:14
    komalik
    Poziom 14  

    Witam ponownie
    Myślę, że to może być punkt wyjścia do omówienia i wyjaśnienia tego z czym się nie zgadzasz. Tylko sformułuj konkretne zarzuty - można będzie merytorycznie się do tych kwestii odnieść.
    Oczywiście Twój sposób jak widać działa (choć nowy scalak, cynowane pady i sodlermaska to jednak jest łatwizna), ale miej swiadomość, że wielu początkujących nie radzi sobie nawet z kolbą, którą ile łatwiej jest lutować. Sam zresztą napisałeś "Osobiście uważam, iż w posługiwaniu się lutownicą transformatorową najważniejsze jest wyczucie punktu granicznego temperatury groty i niedopuszczanie do przegrzewania grota i, nawet w znikomej ilości, cyny na nim będącej.
    Mateusz " co tylko potwierdza, że nie można tego traktować jako instruktażu dla niewprawionych.
    I chcę to podkreślić.

    PS. naprawde zmęczona musiałaby być to płytka by dodatkowa dawka topnika nie załatwiała sprawy - ta płytka sądząc po kolorze miedzi nie zaznała trudnego przechowywania.

    Pozdrawiam

    1
  • #20 03 Maj 2012 00:28
    Błażej
    VIP Zasłużony dla elektroda

    pudzianowski napisał:

    Pragnę zaprezentować moje lutowanie lutownicą transformatorową, techniką polegającą na "nabieraniu" cyny na grot lutownicy i późniejszym wykonywaniem lutu tą cyną z grota

    Uważam tą metodę za kiepską, a to z kilku powodów:
    - wielokrotne grzanie tej samej cyny,
    - zwielokrotnienie pracy lutowaniem,
    - wydłużenie czasu lutowania.
    Przecież dużo, ale to dużo prościej jest przytknąć grot lutownicy do punktu lutowniczego, włączyć i po chwili raz dotknąć tinolem (któż jeszcze pamięta tą nazwę :) ). Jest ładniej, szybciej, pewniej, mniej dymu... Więc zdecydowanie nie polecam metody przenoszenia cyny na grocie. Bo to tylko niepotrzebna robota, która jest pozbawiona głębszego sensu.
    Osobiście uważam, że lutownica transformatorowa jest dobrym sprzętem dla początkującego. Właśnie przez jej uniwersalność i niskie koszty obsługi. Przepalenie grota nie wiąże się z wydatkiem, a z odizolowaniem kawałka miedzianego, który to można sobie wyprofilować wedle potrzeb. Sam robię czasami płaskie szerokie groty, jeśli mam na szybko wylutować np układy scalone. Za jednym zamachem grzeję od razu cały rząd nóżek i układ tak podgrzany i podważony, wyskakuje z jednej strony bez problemów. A odpowiednio "cykając " lutownicą transformatorową można dość wygodnie kontrolować temperaturę. Transformatorówka ma też, prócz szybkiej i taniej wymiany grota, kolejną zaletę - nie grzeje, jak nie jest włączona. Bo nie wyobrażam sobie pracy w aucie lutownicą kolbową, choćby dlatego, że nie można by takiej bezpiecznie odłożyć... dlatego twierdzę, że początkujący znacznie łatwiej nauczy się posługiwać lutownicą transformatorową i będzie mu ona bardziej przydatna od stacji, czy kolby. Oczywiście najlepiej mieć i to i to :D (ja mam dwie lub trzy transformatorówki, kolbę dużą, gdzieś jakąś radziecką małą i dwie stacje lutownicze - jedna kupna, druga ojej "produkcji", a w tej chwili pracuję jeszcze nad kolejnym sprzętęm :) )
    Ja do czyszczenia zaśniedziałych, spatyniałych elementów nie stosuje gumki, a watę stalową, taką, jaką się czyści rury miedziane - drobne włosie. Wkładam nóżkę elementu w kawałek waty, zaciskam watę na nóżce palcami i przeciągam dwa - trzy razy. Efekt piękny, nóżka zaczyna lśnić i nie sprawa żadnych problemów przy lutowaniu.

    0
  • #21 03 Maj 2012 00:46
    pudzianowski
    Poziom 28  

    Cześć.
    :arrow: komalik
    Na samym początku, już w tytule:

    Cytat:
    Podstawy lutowania - kilka słów o trudnej sztuce lutowania...

    Dlaczegóż znalazło się miejsce na tezę o trudności tej czynności, a brak innych istotnych określeń?
    Nie jest podane, iż dotyczy to lutowania lutownicą oporową lub stacją lutowniczą. Skoro zakładanym odbiorcą ma być osoba z zerowym lub znikomym doświadczeniem w materii lutowania (bądź też tworzymy poradnik, do którego mielibyśmy zaglądać celem przypomnienia sobie zasad rzadko wykonywanej czynności), wówczas za celowe uznaję zamieszczenie poglądowych zdjęć typu bądź typów lutownic. Jednocześnie warto by zaznaczyć iż chodzi o lutowanie układów czy podzespołów elektronicznych.
    Cytat:
    Lutowanie polega na pokryciu elementów metalowych warstwą wiążącą z innego metalu (stopu)

    Takie sformułowanie bardziej mi pasuje do procesu galwanizowania bądź jakiegoś pokrywania jednego metalu cienką warstwą innego metalu.
    Cytat:
    Aby móc to wykonać, oraz aby elementy silnie się ze sobą połączyły, należy PRZEDE WSZYSTKIM je nagrzać do temperatury nieco wyższej, niż temperatura stopu (cyny) używanego do tego procesu

    Dla mnie to nonsens.
    Cytat:
    czy nawet lakieru - jak w drucikach w słuchawkach, czy transformatorze). Do tych celów używa się TOPNIKA

    Ten fragment można zrozumieć jako tezę o topniku mogącym rozpuszczać nawet lakier.
    Cytat:
    Do tych celów używa się TOPNIKA - zwanego czasem kalafonią (bo w istocie jej jest tam najwięcej), lub pasty lutowniczej

    Topnik , to topnik. Kalafonia to jeden z rodzai tychże topników, innym rodzajem topnika jest pasta lutownicza.
    Nieco dalej:
    Cytat:
    Proszę jednak ewentualnych Użytkowników o nie zadawania pytań dotyczących innych sposobów lutowania - w tym temacie skupmy się tylko na montażu przewlekanym.

    Takie zastrzeżenia proponuję umieszczać gdzieś na początku.
    To tak wyrywkowo.
    :arrow: Błażej
    Wielokrotnie grzeję tę samą cynę, lecz do niższej temperatury - cała sztuka polega na wyczuciu "tego" momentu.
    Zwielokrotnienie pracy, ale nie używam np. kalafonii na usunięcie któ¶ej musiałbym poświęcić czas. Osobiście metoda z przytykaniem grota do np. nóżki układu scalonego i podgrzewaniu tej nóżnki oraz tzw. pada częściej prowadzi mnie do przegrzania cyny i konieczności poprawek. Głębszy sens jest taki, że sam doszedłem do takiej techniki i dla mnie jest ona najszybsza i najwygodniejsza. Ogólnie zaś chcę zwrócić uwagę na szerokie pole do popisu w technice lutowania, proponuję samemu popróbować i wybrac najlepszą dla samego siebie technikę.
    Może któryś z Forumowiczów zechciałby zamieścić film lub zdjęcia ze Swego lutowania?
    Z poważaniem
    Mateusz

    0
  • #22 03 Maj 2012 11:19
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #23 03 Maj 2012 11:42
    mikstu2
    Poziom 27  

    Tak z moich doświadczeń:
    Ta dyskusja, czy lepiej lutować transformatorówką, czy oporówką lub też stacją, przypomina mi trochę dyskusję o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy.
    Ale tak już na poważnie:
    1. Kiedyś, bardzo dawno temu, używałem tylko lutownic z grzałką opornościową, które dość szybko się przepalały. Inne - przynajmniej wtedy na naszym rynku były niedostępne.
    2. Potem pojawiły się transformatorówki, bardzo wygodne jeśli chodzi o czas nagrzewania, zaś mniej jeśli chodzi o ciężar. Używałem je długo, i jeszcze do dziś używam z powodzeniem do napraw starszego sprzętu.
    3. Do konstruowania obecnych układów w technice przewlekanej, używam stacji lutowniczej Elwik. Użycie tu tranformatorówki byłoby raczej kiepskim pomysłem z uwagi na małe odstępy punktów lutowniczych, delikatność elementów oraz brak kontroli temperatury.

    0
  • #24 03 Maj 2012 11:44
    pudzianowski
    Poziom 28  

    Cześć.
    Proszę nie imputować mi nie wypowiedzianych przeze mnie słów.
    Nie założyłem sam takiego tematu ze względu, na początek, na brak posiadania opracowanej koncepcji całości.

    Cytat:
    Skoro Kolega pudzianowski opanował sztukę posługiwania się transformatorówką (a sam przyznał że nie było to łatwe)

    W którym miejscu i co przyznałem?
    Cytat:
    Ale nadal uważam, że polecanie tego typu lutownicy początkującemu jest nieporozumieniem

    Proponuję takie uwagi umieszczać jako wstęp.
    Cytat:
    wystarczy przyjrzeć się na załączonych filmikach ile finezji, drobnych szczegółów musi Autor dokonać aby w miarę poprawnie polutować te kilka punktów

    Ja po prostu się tego wyuczyłem, lecz nie z opracowań innych osób a poprzez własne próby. Polecam tę metodę każdemu.
    Cytat:
    ama regulacja temperatury "pstrykaniem" wyłącznikiem wymaga ogromnego doświadczenia - doświadczenia, którego początkujący nie ma jak zdobyć

    Tym nie mniej za celowe uznaję przedstawienie sposobu posługiwania się tym przyciskiem, coś jak nauka zmiany biegów na kursie prawa jazdy.
    Doświadczenie zdobywać będzie każdy sam, zadaniem takiego artykułu powinno być omówienie zasad i pokazanie na przykładzie właściwego a może przede wszystkim bezpiecznego posługiwania się lutownicą.
    Cytat:
    (nadal zaznaczam fakt, że płytka była pocynowana fabrycznie)

    Ja zaś odsyłam do mojego drugiego postu, ukazującego tę operację wykonywaną na płytce śmiało mogącej być określoną mianem brudnej.
    Cytat:
    i uznaje to za wystarczający powód aby się tym popisywać (bo chyba o to jednak chodzi)...

    Lubię porządną robotę, a że udaje mi się nieźle lutować to prezentuję przykład. Przykład z życia wzięty, filmiki i zdjęcia wykonane "na zawołanie". Moja konkluzja jest taka: to jest do opanowania.
    Cytat:
    Czy przeciętny użytkownik po przeczytaniu całego tematu uzna że jeden sposób jest lepszy, czy gorszy - tak naprawdę nie ma znaczenia - i tak najpierw musi się lutowania nauczyć.

    Według mnie Czytelnik zdobędzie mieszaninę wiedzy z półprawdami, a stosując te informacje w praktyce może spotkać rozczarowanie i zniechęcić się.
    Z poważaniem
    Mateusz

    0
  • #25 03 Maj 2012 12:56
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #26 03 Maj 2012 13:39
    Artur k.
    Admin grupy audio

    Pudzianowski - nie masz pojęcia o tym o czym piszesz.
    Szkoda mi czasu na wypunktowanie i uzasadnienie Twoich błędów, bo musiałbym przy okazji poszatkować na fragmenty posty dj-MatyAS, do których to fragmentów się odniosłeś i raczyłeś podważyć.

    Napiszę tylko krótko - podczas lutowania mamy do czynienia z wnikaniem (dyfuzją) cząsteczek spoiwa i cząsteczek łączonych metali.
    Podczas galwanizowania niby także, tyle że galwanizacja to proces elektrolityczny.
    Zupełnie inne są również cele tych procesów - lutuje się, żeby połączyć ze sobą dwa metale, zaś galwanizuje się jeden metal, w celu ozdobnym (np. chromowanie), albo w celu ochronnym (np. cynkowanie).
    Jak wyobrażasz sobie proces lutowania, bez podgrzania łączonych metali powyżej temperatury topnienia spoiwa? Jak to spoiwo ma wniknąć w łączone metale i trwale je połączyć?
    Tak to działa klej cyjanoakrylowy, ale nie o tym jest mowa w tym temacie (swoją drogą ciekawy jestem, czy wiesz jak działa klej cyjanoakrylowy).
    Jeśli chodzi zaś o topnik - to jest substancja z założenia odtleniająca (usuwająca/rozpuszczająca tlenki), kwestia tylko jak agresywna jest ta substancja. Topników jest całe mnóstwo i mają różne właściwości, dawniej, jak nie było cyny z kalafonią, to używano np. kwasu solnego jako topnika. Zaręczam, że w obecności kwasu solnego, emalia puści.
    Po co zatem piszesz głupoty, że nie puści pod wpływem topnika? Topnikami Tobie znanymi i technikami Tobie znanymi się pewnie nie da, ale są ludzie, którzy trochę więcej widzieli i trochę więcej wiedzą na ten temat.

    Następnym razem takie wypowiedzi zostaną nagrodzone.

    0
  • #27 19 Sty 2017 12:35
    kryada
    Poziom 13  

    Witam mam problem z polutowaniem przewodu 2,5mm2 linka, skręcam przewody ze sobą i grzeje długo daje kalafonie a później przykładam cyne a cyna nie wsiąka w przewod tylko kulki się robią próbowałem lutownicą transformatorową jak i grotową i caly czas to samo, czyscilem przewody papierem sicernym ale też nie pomogło. te przewody są troche przegrzane czy to może mieć wpływ na możliwość lutowania?

    1
  • #29 19 Sty 2017 18:13
    Brivido

    Poziom 28  

    I czy inne linki dają się pobielić?

    0
  • #30 19 Sty 2017 18:17
    phantom48
    Poziom 27  

    Coraz częściej można trafić na przewody z innowacyjnej miedzi to jest takiej z dodatkiem żelaza. Lutowanie takiego przewodu zwykłym topnikiem lub kalafonią jest trudne, trzeba dobrze pocierać grotem aby coś chwyciło.Spróbuj czy kawałek druciku będzie się trzymał namagnesowanego śrubokręta lub jakiegoś magnesu.Po cynie bezołowiowej pojawiła się nowa zmora w postaci miedzi żelazowej.Oby na tym był koniec ale wątpię.

    0