Witam. Mam problem z moim vw t5 2006 rok- nie odpala po nocy.
Problem polega na tym ze rano jak chce odpalic auto nie wazne czy jest +20 czy - 20 stopni musze dlugo grzac swiece jakies 3-4 razy i krecic okolo 10-15 sekund zanim zaskoczy a jak juz zaskoczy to strasznie rzuca silnikiem przez pare sekund jakby nie chodzil na wszystkie i czasami potrafi zgasnac .Ale za drugim razem i reszte dnia juz pali na dotyk nawet jak jest zimy.
Zauwazylem ze obroty silnika nie zmieniaja sie po odpaleniu jak jest zimy czy jak jest rozgrzany wynosza 900 o/min. Moze to byc wina ssania ??
Bylem w serwisie powiedzieli ze wtryski dlatego nie odpala-zmienilem i nic dalej to samo.
Swiece zmienione ,paliwo sie nie cofa -sprawdzane i zakladane nawet elektrozaworki.
W programie Vag i Vas nie pokazuje zadnych bledow.
W serwisie twierdza ze wszystko jest ok.
Jezeli mial ktos taki problem lub wie o co chodzi prosze o podpowiedz.
Problem polega na tym ze rano jak chce odpalic auto nie wazne czy jest +20 czy - 20 stopni musze dlugo grzac swiece jakies 3-4 razy i krecic okolo 10-15 sekund zanim zaskoczy a jak juz zaskoczy to strasznie rzuca silnikiem przez pare sekund jakby nie chodzil na wszystkie i czasami potrafi zgasnac .Ale za drugim razem i reszte dnia juz pali na dotyk nawet jak jest zimy.
Zauwazylem ze obroty silnika nie zmieniaja sie po odpaleniu jak jest zimy czy jak jest rozgrzany wynosza 900 o/min. Moze to byc wina ssania ??
Bylem w serwisie powiedzieli ze wtryski dlatego nie odpala-zmienilem i nic dalej to samo.
Swiece zmienione ,paliwo sie nie cofa -sprawdzane i zakladane nawet elektrozaworki.
W programie Vag i Vas nie pokazuje zadnych bledow.
W serwisie twierdza ze wszystko jest ok.
Jezeli mial ktos taki problem lub wie o co chodzi prosze o podpowiedz.