Najbanalniejszy wzmacniacz odwracający ma wzmocnienie dokładnie proporcjonalne do rezystancji pomiędzy wejściem odwracającym a wyjściem.
Wejście nieodwracające na masę a wejście całego układu poprzez rezystor na wejście odwracające.
Dla idealnego wzmacniacza operacyjnego wzmocnienie jest dokładnie równe Ro/Ri, gdzie Ro to rezystancja pomiędzy wyjściem wzmacniacza operacyjnego a wejściem odwracającym a Ri to rezystancja pomiędzy wejściem odwracającym a wejściem całego układu. I tyle.
Tylko cały czas nie pojmuję problemu - 'od zawsze' do regulacji głosności używa się potencjometru jako klasycznego, pasywnego dzielnika napięcia.
Zabawa w obwodzie sprzężenia zwrotnego jest dość niesympatyczna - jakakolwiek przerwa powoduje wzrost wzmocnienia do maksimum, że o takich drobiazgach jak skoki poziomu napięcia stałego spowodowane przejściem wzmacniacza w stan totalnego nasycenia spowodowanego wejściowym napięciem (lub prądem) niezrównoważenia przy otwartej pętli sprzężenia szkoda gadać. W efekcie potencjometr, który w układzie prostego dzielnika troszkę przerywa, zastosowany w sprzężeniu zwrotnym wyrywa membrany z głośników...
RoMan
Nie udzielam prywatnych porad technicznych czy korepetycji via e-mail/PW. Jeśli szukasz pomocy - pytaj innych na forum. W sprawach komercyjnych kontakt ze mną zawsze da się znaleźć.
Zapraszam na stronę wieloletniego redaktora naczelnego czasopisma Elektronika dla Wszystkich - Piotra Góreckiego, wydającego obecnie czasopismo w formie elektronicznej, pod tytułem Zrozumieć Elektronikę:
https://patronite.pl/Zrozumiec-Elektronike