Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Metal Work Pneumatic
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Inercoid - napęd wykorzystujący siłę bezwładności

Jarkon2 02 Cze 2012 19:42 142010 1031
  • #61 02 Cze 2012 19:42
    Jarkon2
    Poziom 25  

    _jta_ napisał:
    Jeśli spróbujesz zawrócić kulkę bez siły zewnętrznej (choćby tarcia), wyłącznie siłami w ramach układu wózek z bramką - kulka, to wózek cofnie się

    Czyli nie jest też możliwe przesunięcie środka masy układu przez wymuszenie działania odśrodkowej siły bezwładności na kulkę w określonym kącie obrotu?
    Zatem stwierdzenia przytoczone w publikacji, które cytuję poniżej są nieprawdziwe?
    Cytat:
    Chodzi o to, że w odróżnieniu od innych sił występujących w mechanice, siły bezwładności:
    a) nie spełniają trzeciego prawa mechaniki Newtona (prawa akcji i reakcji), jako że nie wiadomo od jakich ciał one pochodzą;
    b) przejawiają się równocześnie jako wewnętrzne i zewnętrzne w odniesieniu do danego odizolowanego systemu mechanicznego;
    c) wszystkie cztery siły bezwładności pochodzą od obrotów materii;
    d) w każdym przypadku kolejny opis sił bezwładności wymaga wprowadzenia dziesięciowymiarowej przestrzeni zdarzeń opartej na geometrii Weitzenberga.


    Cytat:
    Wymienione właściwości sił bezwładności wyprowadzają je z ram mechaniki Newtona, a niektóre prawa, dowiedzione w tej mechanice, okazują się nieprzydatne w systemach w których działają siły bezwładności.


    biopteron - silnik nie ma przyspieszać ruchu kulki, tylko zapewnić jej stałą prędkość kątową, pokonując tylko ew. siły tarcia w ruchu kulki.

    "Powstało by coś w rodzaju podwójnego silnika" - to jest ciekawe stwierdzenie.
    Gdyby na torze (okręgu) ruchu kulki umieścić kilka bramek magnetycznych, szeregowo jedna za drugą, to kulka podczas ruchu byłaby przez każdą z nich przesuwana o odcinek X do przodu.
    Porównując teraz 2 takie układy - jeden bez bramek na torze, a drugi z bramkami, widzimy, że w układzie z bramkami kulka ma znacznie większą wypadkową prędkość kątową, niż kulka w układzie bez bramek.
    Większa prędkość kątowa powinna dawać większą odśrodkową siłę bezwładności działającą na kulkę ...
    Muszę trochę odpocząć od myślenia :)

    _jta_ - postaram się później narysować te 2 wózki, żeby zobaczyć o co biega :)

  • Metal Work Pneumatic
  • #62 02 Cze 2012 20:28
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Weź taki przypadek: masa (np. kamień) na uwięzi (np. na sznurku) porusza się po okręgu (poziomym, żeby
    była symetria); kamień działa na sznurek siłą odśrodkową (i pewnie jeszcze swoim ciężarem), a sznurek
    na kamień siłą dośrodkową (plus siłą skierowaną do góry równoważącą ciężar kamienia); w tym wszystkim
    siła odśrodkowa jest siłą bezwładności, a pozostałe nie; jeśli weźmiesz z tego samą siły bezwładności, to
    nie sumują się one do zera, jak nakazuje III zasada dynamiki Newtona; pozostałe siły też nie sumują się
    do zera - żeby się zsumowały do zera, trzeba wziąć wszystkie siły razem, siłę bezwładności i inne, wtedy
    zgodnie z III zasadą dynamiki Newtona ich suma jest zero. Swoją drogą, siła bezwładności jest właśnie
    po to, żeby się zgodziła III zasada dynamiki Newtona - jak przyśpieszasz jakąś masę, działają na nią jakąś
    siłą, to ta masa działa na ciebie równą i przeciwnie skierowaną siłą - jest to siła bezwładności.

    A to, co piszą w tej publikacji, to pewnie jest jakiś bełkot - oszuści często go stosują, bo okazało się, że
    ludzie łatwiej dają się wprowadzać w błąd, jak się im przekazuje taki bełkot, niż jak coś sensownego.

  • Metal Work Pneumatic
  • #63 02 Cze 2012 21:20
    biopteron
    Poziom 13  

    _jta_ napisał:
    A może zrobić tak: na dużym wózku umieszczamy tor, na nim mały wózek, na końcach toru sprężyste zderzaki.
    Oba wózki - duży wraz z torem małego, i mały - mają jednakową masę. Duży stoi na dużym torze, nie ma tarcia.
    Nadajemy prędkość małemu wózkowi, ten dojeżdża do końca toru, zatrzymuje się, rusza (z tą samą prędkością)
    duży, a mały jedzie po torze w przeciwną stronę (ale względem dużego toru stoi), dojeżdża do drugiego końca,
    odbija się i teraz duży stoi, a mały jedzie do przodu - tak na zmianę. To trochę podobne do tego z kulką, co nie?
    Ale może prościej na tym małym włączyć jakiś hamulec, po zahamowaniu oba będą jechać ze stałą prędkością.


    Można sobie jeszcze inaczej utrudnić myślenie/życie :
    Można by wprowadzić do układu elementy precesji . :D

    ----------------------

    Wystarczy że do jakiejś publikacji wtrąci się -
    Cytat:d) w każdym przypadku kolejny opis sił bezwładności wymaga wprowadzenia
    dziesięciowymiarowej przestrzeni zdarzeń opartej na geometrii Weitzenberga.

    I już można zrobić sobie publikację tajną i "zrozumiałom" tylko dla siebie , tym samym zburzyć całą logikę tekstu/publikacji .
    Bynajmniej dla mnie to z tą 10-o wymiarową przestrzenią zdarzeń - to jakaś abstrakcja (pot.)

  • #64 02 Cze 2012 22:24
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Szypow TEORIA PRÓŻNI FIZYCZNEJ W POPULARNYM WYKŁADZIE, strona 13 napisał:
    energia kinetyczna masy m*, zapisana we współrzędnych układu S
    jest równa połowie iloczynu tych mas, podzielonego przez kwadrat prędkości v

    Oj, a jakby prędkość v była 0, to energia będzie nieskończona? ;)

    A antycząstki (pozytony, antyprotony) mają u niego ujemną masę i odpychają się
    grawitacyjnie (a wydawałoby się, że ujemna z ujemną powinny się przyciągać).

  • #65 03 Cze 2012 02:35
    Jarkon2
    Poziom 25  

    _jta_ - nie żebym za wszelką cenę bronił teorii Szypowa, ale odnośnie cytatu, który podałeś - może to błąd w tłumaczeniu - podzielonego zamiast pomnożonego?
    Mogłeś zacytować cały fragment, a nie tylko kawałek:

    Szypow TEORIA PRÓŻNI FIZYCZNEJ W POPULARNYM WYKŁADZIE, strona 13 napisał:
    Rzeczywiście, energia kinetyczna masy m*, zapisana we współrzędnych układu S jest równa połowie iloczynu tych mas, podzielonego przez kwadrat prędkości v. Przejdźmy teraz z układu S do układu S*, gdzie masa m* jest nieruchoma (v=0). W mechanice Newtona takie przejścia dokonuje się przy pomocy przekształceń współrzędnych Galileusza-Newtona. W wyniku badacz odkryje, że energia kinetyczna ciała m* w układzie S* jest równa zeru. Wynik ten oznacza, że energia kinetyczna poruszających się ciał jest względna.

  • #66 03 Cze 2012 08:12
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Pewnie wypadałoby sprawdzić w oryginale, ale tu nawet jednostki się nie zgadzają - w mechanice Newtona
    energia kinetyczna = masa * kwadrat prędkości / 2, a tam pojawia się połowa iloczynu mas - i podobnie jest
    w wielu miejscach w tym "wykładzie", najwyraźniej autor plecie byle co, byle to nie miało żadnego sensu...

  • #67 03 Cze 2012 11:26
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    W oryginale jest tak:
    Действительно, кинетическая энергия массы m*, записанная в координатах системы S равна половине произведения этой массы на квадрат скорости v. Перейдем теперь из системы S в систему S*, где масса m*, покоится (v = 0). В механике Ньютона такие переходы, совершаются с помощью координатных преобразований Галилея-Ньютона. В результате исследователь обнаружит, что кинетическая энергия тела m* в системе S* равна нулю. Этот результат как раз и доказывает, что кинетическая энергия инерциально движущихся тел относительна.
    (wytłuszczenie moje)
    Zatem nie jest to błąd tłumacza tylko wymysł autora.

  • #68 03 Cze 2012 13:05
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Nie mam (przynajmniej nie znajdę teraz) słownika języka rosyjskiego, ale wpisałem
    to wytłuszczone zdanie do tłumacza Google i przetłumaczył to zdanie na polski tak:
    Rzeczywiście, energia kinetyczna masy m *, napisany we współrzędnych układu S
    jest równa połowie iloczynu masy przez kwadrat prędkości v
    ;
    a na angielski: Indeed, the kinetic energy of mass m *, written in the coordinates of
    the system S is equal to half the product of the mass by the square of the velocity v

    - najwyraźniej произведение to iloczyn (ang: product), w Wikipedii też to słowo
    jest użyte na nazwanie iloczynu, i "произведение X на Y" oznacza "iloczyn X i Y".

    Czyli w oryginale jest poprawnie: energia kinetyczna = m•v²/2. Tłumacz pokręcił,
    nie wiadomo skąd mu się zrobił iloczyn mas i dzielenie zamiast mnożenia. Myślę,
    że skoro tłumacz robi takie błędy, to nie warto zajmować się tym tłumaczeniem.

  • #69 03 Cze 2012 13:24
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    _jta_, masz rację. W oryginale jest OK.

  • #70 21 Cze 2012 00:31
    PędnikNieŁągiewki
    Poziom 9  

    Witam - jestem nowy, ale temat dla mnie dość stary, zajmuje mi ~45 lat z 60 lat egzystencji. Cały czas "stałem w miejscu", gdyż każdorazowo suma momentów oraz sił uporczywie wynosząca zero sprowadzała mnie do rzeczywistości...aż pewnej późnej nocy, a właściwie b. wczesnego poranka nastąpił przełom typu "Eurekaaa!!"... Nie o tym jednak chciałem pisać - problem zacytuję:

    Cytat:
    "W Rosji podobne urządzenie skonstruował inżynier W.N. Tołczyn (rys. 47) - patrz publikacja str. 80."

    Czy mogę prosić o bliższe dane: gdzie szukać inkryminowanej "publikacji", gdzie jest ów rysunek, który chciałbym skonfrontować ze swoim "wynalazkiem", dowiedzieć się, czy przypadkiem z mozołem budując prototyp nie okażę się tym, który wyważa dawno już otwarte drzwi? :D

  • #72 22 Cze 2012 01:50
    PędnikNieŁągiewki
    Poziom 9  

    Jarkon2 napisał:
    PędnikNieŁągiewki: w pierwszym poście tego tematu podałem link:
    http://marian-wasilewski.pl/teoria_prozni_fizycznej/szypow.pdf
    ale jak się okazało w tym tłumaczeniu jest sporo poważnych błędów.


    Dzięks za link - z uwagi na to, że wszedłem do Sieci koło 23.30 (mecz...) nie miałem czasu na wertowanie dokonań prof. Tołczyna - za dużo tam matematyki, do której skomlikowanych piętrowych wzorów mam wrodzoną awersję, bardziej cenię sobie wyobraźnię i samodzielne, nieskrępowane konwencjami myślenie... Rysunek na str. 80 upewnił mnie w przekonaniu, że "to ne je to", pane Havranek", co miałem niedawno przyjemność odpalić jako model, ze skutkiem pozytywnym...

    Cytat:
    Natomiast chętnie zapoznam się z Twoim wynalazkiem :)


    Niestety - choć nadzwyczaj chętnie wchodzę w dyskursy o istocie rzeczy niemożliwych (o kt. Einstein powiedział, że choć są one wszystkim znane, aleć zawsze znajdzie się maruder, który o tym, że coś jest niemożliwe, nie wie - no i to zrobi...) niechętnie się dzielę szczegółami, jako że są one szczególnej natury...

    Dlaczego? - odpowiedź jest prosta: gdy z urządzenia o masie 1500 gramów samego "elementu tworzącego" (elementu który jest "istotą" dającą siłę ciągu, nie liczę niewielkiej masy koniecznych "nośnych" elementów towarzyszących) uzyskuję ~10kG siły wektorowo skierowanej przy poborze mocy 10W prądu 12V - to zgodnie z opinią uznanego autorytetu naukowego "ten" wynalazek jest wart każde pieniądze świata...i, jako że umożliwi lot na drzwiach od chlewika czy "stodoły"(dosłownie!) będzie niezwykle groźną bronią... Daltego przezornie model "rozproszyłem" (trochę km przejechałem, ale warto było, koordynaty GPS - znane "Redakcji"... :D :D ), i mam go w tej chwili jedynie w głowie...
    O ile rzecz jasna znajdą się Możni tego świata-chętni do zakupu 49% udziałów w prawach patentowych można się bdzie pokusić o próbę patentowania - dopiero mając ich "za plecami" i przedpłaconą na konto stosowną sumę można się będzie pokusić o wspólne z nimi opatentowanie urządzenia, nie prędzej... Za dużo ludzi odprawiono z UPatentowych IIIRP z kwitkiem i rękami po pachę w nocniku, wcześniej poznając sekrety ich rozwiązań, vide p. L.Łągiewka, o czym poniżej...

    Urządzenie, którego całą "dokumentacją" może być rysunek - kilka linii i innych figur napołówce kartki pocztowej - jest skrajnie proste, a opis działania to może 3-4 zdania... Zero obliczeń - kręcę (nawet pedałami!) i płynę, lecę, jadę. Jeśli lecę w przestrzeni kosmicznej - lecę z regulowanym dowolnie przyspieszeniem, a więc dysponuję niebagatelną dla zdrowia pokładową grawitacją - problemem będzie tylko... ochrona przed zderzeniami z wolnymi atomami wodoru i innych gazów...oraz przed promieniowaniem kosmicznym! O pyłach nie wspominam, gdyż przy łatwo osiągalnych prędkościach relatywistycznych zderzenie z najmniejszym z nich będzie oznaczało katastrofę...





    Napęd jest bezpaliwowy, elektryczny(wystarczy termoogniwo jędrowe typu "Cassini" czy "Voyager'y"), sterowalny, przewidywalny, skrajnie nieskomplikowany więc niezawodny, supercichy, odbierze on śruby okrętom podwodnym, a ich stery zewnętrzne zlikwiduje i... niejako przeniesie do wewnątrz! Zabierze helikopterom niewygodne i wciąż problematyczne technicznie, wrażliwe na uszkodzenia i ogień wroga wirniki, a zagrożenie Ziemi kosmicznymi impaktami zniknie raz na zawsze.
    Sonda z tym rodzajem napędu permanentnego najkrótszą realną drogą do celu doleci, wyląduje, zepchnie albo zmodyfikuje orbitę asteroidy, np. na parkingową, dogodną do eksploatacji - a gdy skończy misję - "zabierze mandżur" i wystartuje do kolejnej...np. do sprzątania przestrzeni ze złomu kosmicznego, do spychania z orbit nieczynnych lub wrogich satelitów...
    Podróż sond badawczych na Marsa będzie kwestią niewielu tygodni, o ile nie kilkunastu dni, a nie jak dzisiaj - miesięcy czy lat... Nasze auta przestaną się bać zasp, piasku i błota, korków itp.

    Nareszcie (o ile specjaliści opracują stosowne "opancerzenie") stanie się realne wysłanie do innych układów gwiezdnych sond podróżujących z prędkościami relatywistycznymi, sond nie potrzebujących planetarnych asyst grawitacyjnych, aby uzyskać i tak niewiele, o ile w ogóle, skracające czas przelotu przyspieszenia - cóż z tego, że sonda "Horizons" mknie z szybkością ponad 60 000km/h, skoro w okolice Plutona zaleci po ~15-16 latach od wystrzelenia tylko dlatego, ponieważ w kosmosie obowiązujących orbit i torów (z konieczności mechaniki lotów odbywających się siłą końcowego pędu-sumy składowych "popędów" i bezwładności) obowiązuje zasada: im szybciej lecisz, tym dłużej - bo po większym okręgu - lecisz!?
    Tymczasem obiekt zaopatrzony w stały, niezależny napęd uzyskuje nieznany obiektom kosmicznym "wigor" i "ruchliwość własną", więc może dużo więcej, a tor jego lotu już "tak nie zależy od...", jak lot obiektów pokonujących przestrzeń siłą raz nabytego i od tej chwili już tylko traconego rozpędu. On może sobie pozwolić na, jak to nazywam, do pewnego stopnia "lot myszkujący" (od obiektu do obiektu, od satelity do satelity, od asteroiidy do planetoidy...), na lot po możliwie spłaszczonej (linii prostych w lotach kosmicznych niestety nie ma...) cięciwie, a nie mozolnie i długo po łuku okręgu - tym większego, im szybciej obiekt mknie do celu...

    Zaś co do perypetii p.Łągiewki - nie wspomniałem o Nim bez kozery: w krótkim okresie czasu znalazłem w necie 3 doniesienia o sensacyjnych wynalazkach, a każdy dziwnym trafem został dokonany w Israelu, a o których w "Przeglądzie Technicznym", w "Problemach" czytałem jeszcze w połowie lat '80 - a później cisza o nich zapadła martwa, jak ręką uciął!
    Kto chce wiedzieć, jak to się dzieje - jaki jest mechanizm "tej" "wynalazczości po latach"- niech poświęci ~4 minuty i obejrzy dwie 2-minutowe końcówki filmów: http://www.youtube.com/watch?v=ea_F0GEx4GY (od 8min.30sek.) oraz http://www.youtube.com/watch?v=9mH3ISf07_U - od 21min.30 sek. Szokujące jest to, iż mimo, że 2 wydarzenia - konfiskatę przez b.WSI i odzyskanie EPARU przez syna L.Ł.... z Izraela!! - dzieli 10 lat!, w tych dwu 2-minutowych sekwencjach odnajdujemy wszystko, co potrzebne jest do wyjaśnienia mechanizmu tzw. "ponownej wynalazczości po latach".
    Kiedy Prawdziwi Wynalazcy i ich rodziny... powiedzmy "pomrą" nie ważne w jakich okolicznościach, z reguły idzie za nimi fama, że "wzięli duuużą kasę i hurtem wyjechali na Wyspy Szczęśliwe", (a tak naprawdę - do ziemi...) - po dekadach lat w szufladach dzierżących ich wynalazki brodatych dziadków zaczynają grzebać wtedy rozkoszne, dziś dorosłe i wyrafinowane jak ich dziadowie wnuki-"dziedzice fortuny", i... zaczynają stamtąd wyciągać-co ja mówię wyciągać!: one tam zaczynają "wynajdywać"!! akurat potrzebne, w danej chwili chodliwe i przynoszące krocie... wynalazki!!

    Od siebie dodam, że p.Lucjana, ponad dekadę temu zgłaszającego do opatentowania tzw. Pędnik Łągiewki (w "Nie do wiary" p.Lucjan wyraźnie stwierdził, że - a były to bodajże czasy prezydencji Wałęsy - "nawiedzili" w domu "smutni panowie" z BBN z ustnym zakazem dalszych prac nad pędnikiem!) wypuszczono z UPatentowego IIIRPrzenajświętszej z ręką po pachę w nocniku odmawiając patentu!! Żeby było ciekawiej - w końcówce ub. roku wyczytałem na wp.pl, że (to w kontekście nabrzmiewającego konfliktu Iran-Israel) na Pustyni Negev stoją gotowe do startu baterie rakiet "... z zupełnie nowym systemem napędu"! Nie mam nic przeciwko Żydom, murzynom, Eskimosom, Czukczom, Ewenkom a nawet Samojedom - ale jeżeli nie mówi Wam to "coś" z tego, coście obejrzeli pod w/w linkami - to co Wam "to" mówi?! "To" - czyli ten "nowy" system napędu... który - gdyby go zastosować w lotnictwie - F16 uczynił by niesłyszalnymi!
    Sarkastyczne zakończenie przez lektora tego programu brzmiało mniej więcej tak: "...a dlaczego nie polskie odrzutowce miałyby mieć zainstalowany ten "polski" przecież napęd, tylko amerykańskie, dlaczego my ciągle wynajdujemy, a ktoś inny zbiera korzyści"? No właśnie - Dlaczego? Może p. Macierewicz-I Tropiciel afer, szpiegoman i I Dochodzeniowiec IIIRP nam na to kiedyś odpowie... bez kuli w głowie?! Niestety - ani myśli... nawet nie myśli odpowiedzieć na zapytanie...
    Może ktoś - Petelicki odpada, sam "wziął i się odpadł" - nam wyjaśni do dziś skrzętnie przemilczaną gigant-aferę szpiegowską, kiedy to mające chronić ekonomiczne interesy oraz bezpieczeństwo Polski i Polaków WSI - a szerzej mocodawcy WSI: Armia, Sztab Generalny, MON, Prezydent-Naczelnik Sił Zbrojnych!! - przekazują pod suknem czyjąś skradzioną (bo zwiniętą ze stołów bez pokwitowania!) własność intelektualną obcemu - i wrogiemu! - brużdżącemu gdzie się tylko da i jak się tylko da Polsce... kraikowi mniejszemu o 7000 km^2 od woj. Wielkopolskiego, kraikowi słynącemu z nieliczenia się na świecie z nikim i z niczym, poza rzecz jasna głównym jego poplecznikiem i - jak to podał portal Wp.pl "jedynym w świecie przyjacielem", Stanami Zł....czonymi: kraikowi nieliczącemu się z kilkuset rezolucjami ONZ, z zakazem proliferacji broni "A", nieliczącemu się z odpowiedzialnością przed ścigającego wszystkich innych (tylko nie Jego) Trybunałami za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości, itd., itp?!

    Reasumując: dziś po prostu nie ma komu "tego" - i każdego innego wynalazku! - na tym świecie sprzedać, żeby "to" jutro komuś na głowy nie spadło, np. rakietą z cichego jak duch, bezśmigłowego drona z wewnętrznym napędem, który - o ile już będzie musiał po miesiący-dwóch wylądować - to tylko dla uzupełnienia rakiet "Hellfire", bo baterie słoneczne+LiJon to dla niego będzie aż nadto!!!

  • #73 22 Cze 2012 06:40
    kybernetes
    Poziom 39  

    Ech... piękne ;)
    Nie myślałeś o tym, żeby napisać jakieś grubsze opowiadanie albo nawet powieść? Pisać umiesz, pomysły masz doskonałe, zapotrzebowanie społeczne jest... Podszlifujesz lekko warsztat a sam bym chętnie kupił :)

    PS: Jak się boisz wydawców to na początek możesz opublikować w necie ebooka żeby sprawdzić jak ludzie to przyjmą. Taki Pilipiuk pisze i mu wydają wiec czemu nie Ty?

  • #74 22 Cze 2012 07:15
    zimny8
    Poziom 33  

    Mam ten sam dylemat, wynaleziony przeze mnie tokamak wielkości obwarzanka, leży rozproszony/ukryty na kilku wysypiskach śmieci, na razie jest bezpieczny ale zauważyłem po ujawnieniu się Tutaj, że kilku takich z wyrazistymi rysami twarzy już łazi za mną.
    Boję się, panie oni mogą "zeskanować" mózg.

  • #75 22 Cze 2012 15:34
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    PędnikNieŁągiewki napisał:
    Dzięks za link - z uwagi na to, że wszedłem do Sieci koło 23.30 (mecz...) nie miałem czasu na wertowanie dokonań prof. Tołczyna - za dużo tam matematyki, do której skomlikowanych piętrowych wzorów mam wrodzoną awersję, bardziej cenię sobie wyobraźnię i samodzielne, nieskrępowane konwencjami myślenie... Rysunek na str. 80 upewnił mnie w przekonaniu, że "to ne je to", pane Havranek", co miałem niedawno przyjemność odpalić jako model, ze skutkiem pozytywnym...

    Nie raczyłeś zauważyć, że wzory, do których masz awersję, jak i cała książka nie ma z Tołczynem dokładnie nic wspólnego? O przepraszam, jest tam fotografia urządzenia które zostało przez Tołczyna opracowane.

    Twoj post tym razem zostawię, choć jego lwia część nie ma wiele wspólnego z tematem dyskusji, natomiast ma wiele wspólnego ze spiskowymi teoriami dziejów. Natępny tak tematyczny post zostanie usunięty z forum albo przeniesiony do godniejszego działu.

  • #76 22 Cze 2012 17:59
    PędnikNieŁągiewki
    Poziom 9  

    kybernetes napisał:
    Ech... piękne ;)
    Nie myślałeś o tym, żeby napisać jakieś grubsze opowiadanie albo nawet powieść? Pisać umiesz, pomysły masz doskonałe, zapotrzebowanie społeczne jest... Podszlifujesz lekko warsztat a sam bym chętnie kupił :)

    PS: Jak się boisz wydawców to na początek możesz opublikować w necie ebooka żeby sprawdzić jak ludzie to przyjmą. Taki Pilipiuk pisze i mu wydają wiec czemu nie Ty?

    Jeśli uważasz, że tym "ostatnim śmiejącym się" będziesz-już jesteś Ty - Twój problem. :D
    A na poważnie - poruszasz temat dla mnie z racji tej, że się z nim nie zetknąłem (ebook? Pilipiuk? Kononowicza rozumiem sobie rezerwujesz na padrone? :D ) - nieznany... A że nie mam czasu na e-p.ierdoły - więc go chyba nie zgłębię. :cry:

    zimny8 -
    Cytat:
    Mam ten sam dylemat, wynaleziony przeze mnie tokamak wielkości obwarzanka, leży rozproszony/ukryty na kilku wysypiskach śmieci, na razie jest bezpieczny ale zauważyłem po ujawnieniu się Tutaj, że kilku takich z wyrazistymi rysami twarzy już łazi za mną.

    Boję się, panie oni mogą "zeskanować" mózg.

    No to rzeczywiście katastrofa, według mnie dlugo nie pożyjesz, geniusze, a geniusze miniaturyzacji w szczególności - albo giną tragicznie, albo umierają młodo... :D Jeśli chodzi o tych deszczowców-twarzowców z "wyrazistymi rysami" to zdaje się Przemysław Łągiewka osobiście miał z nimi do czynienia, jeśli oglądałeś drugi z filmów to pewnie wiesz o czym - i że o faktach ode mnie niezależnych - piszę, więc... żadna to, a jeśli już - to nie moja, "spiskowa teoria dziejów", podobnie jak osobiste "przygody" pewnego dość mocno osadzonego w realiach Polaka z Kanady http://kronikanarodowa.com/grunwald_2010/lista_mosadu.html
    Wyprzedzająco chcę zaznaczyć, że od tego typu portali osobiście jestem biegunowo odległy, jednak z obiektywnie przedstawionymi (mam nadzieję) faktami trudno polemizować i z przeżyciami Autora się nie zgodzić...

    jankolo
    Cytat:
    Nie raczyłeś zauważyć, że wzory, do których masz awersję, jak i cała książka nie ma z Tołczynem dokładnie nic wspólnego? O przepraszam, jest tam fotografia urządzenia które zostało przez Tołczyna opracowane.

    Pokornie przyznaję - pisałem o tym poprzednio - z uwagi na późną porę nie miałem okazji wczytać się w meritum tego linku, dokonać w tamecznym meritum jakiejkolwiek "separacji", więc potraktuj moją pisaninę o "awersji do wzorów" bardziej ogólnie, ona nie jest szczególnie związana z tamtejszymi wywodami...

    Cytat:
    Twoj post tym razem zostawię, choć jego lwia część nie ma wiele wspólnego z tematem dyskusji, natomiast ma wiele wspólnego ze spiskowymi teoriami dziejów. Natępny tak tematyczny post zostanie usunięty z forum albo przeniesiony do godniejszego działu.

    Bądź wola Twoja, tyś w tym Edenie Panem-Stóżem z mieczem ognistym strzegącym porządku, ja się pokornie podporządkuję. :D
    Za sążnistość postu wszystkich przepraszam, tak się jakoś złożyło, że pisząc o jednym - problemach Pana Łągiewki - nie mogłem pominąć milczeniem oczywistych i jednoznacznie bijących po oczach faktów, wstrzymać się od wyrażenia nasuwających się konkluzji...nie mających nic wspólnego ani ze "spiskową", ani z żadną inną teorią dziejów, jeśli już - to tylko z faktografią zawartą w filmach i osobistych wynurzeniach samych zainteresowanych.

  • #77 22 Cze 2012 18:56
    zimny8
    Poziom 33  

    PędnikNieŁągiewki napisał:
    gdy z urządzenia o masie 150 gramów samego "elementu tworzącego" (elementu który jest "istotą" dającą siłę ciągu, nie liczę niewielkiej masy koniecznych "nośnych" elementów towarzyszących) uzyskuję ~10kG siły wektorowo skierowanej przy poborze mocy 10W prądu 12V

    Element "czynny" o masie 150 g wytwarza 10kg siły wektorowo skierowanej?
    Do jakiej prędkości trzeba rozpędzić takż masę żeby np, odśrodkowa dała taki wynik?
    Zakręciło mi się w głowie, może _Jta_ to wyliczy, a z czego to to zrobione?
    Ważę niecałą setkę, czyli coś co waży 1.5kg uniesie mnie i będę lewitował?
    Przy poborze prądu (12V) 100W?
    Język giętki, ale co wymyśliła głowa?

  • #78 22 Cze 2012 21:03
    _jta_
    Specjalista elektronik

    To nie jest kwestia prędkości, a przyspieszenia - trzeba by tym trząść z przyspieszeniem 67g...

  • #79 22 Cze 2012 22:50
    PędnikNieŁągiewki
    Poziom 9  

    Co w tym wszystkim najciekawsze, a dla mnie-"tradycjonalisty" technicznego szokujące - "wydajność siłowa" urządzenia nie jest, jak to zawsze w układach mechanicznego przetwarzania energii bywa, powiązana z mocą zaangażowaną w wytworzenie siły ciągu!! "Coś" inne, nie moc (a ściślej mówiąc moment: Nm'etry) na wale decyduje o wzroście wielkości tej siły!

  • #80 22 Cze 2012 23:29
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Ale to wszystko wciąż istnieje tylko w twojej wyobraźni (w świecie W), bo nie umiesz ocenić, jak jest
    w rzeczywistości (w świecie R) - ciekawi mnie, czy chociaż potrafisz odróżnić świat W od świata R?

  • #81 22 Cze 2012 23:32
    Jarkon2
    Poziom 25  

    Wiedziałem, że pan Lucian Ł. wymyślił jakiś super zderzak, ale że pędnik tego nie wiedziałem :)
    Na poniższym filmiku (od ok. 1.30 min) jest mowa o pędniku Łągiewki:
    http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=-ne4wg6ogCs
    Po 6 min filmu jest pokazany ciekawy eksperyment ze śrubą, podkładkami i sprężyną (jako modelem uproszczonego pędnika) przeprowadzony już w 1935r.

  • #82 23 Cze 2012 00:00
    Pocieszny
    Poziom 38  

    Jeżeli mowa o tym eksperymencie http://youtu.be/-ne4wg6ogCs?t=6m29s to ta śruba porusza się tylko dzięki tarciu o stół. Gdybyśmy umieścili ją np. w kosmosie, to nie miałoby prawa działać. Kłania się 3 zasada dynamiki... Kiedy sprężyna rozrzuca na boki 2 ciężarki, to wypadkowa siła rzeczywiście jest większa w jedną stronę. Ale te ciężarki zostają na końcu wyhamowane, reakcja ma zwrot przeciwny do akcji, więc po chwili mamy te same siły, ale skierowane przeciwnie.

    Skoro konstrukcja jest tak banalnie prosta - dlaczego przez tyle(dziesiąt) lat nikt jeszcze tego nie uruchomił? Przecież każdy mógłby sobie to poskładać w domu.

  • #84 23 Cze 2012 09:26
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Syn Lucjana, członek zarządu kilkunastu firm, zarabiających głównie (a może
    nawet wyłącznie) na wynalazku, którego działania nie daje się potwierdzić. ;)

  • #86 23 Cze 2012 22:14
    PędnikNieŁągiewki
    Poziom 9  

    _jta_ napisał:
    Ale to wszystko wciąż istnieje tylko w twojej wyobraźni (w świecie W), bo nie umiesz ocenić, jak jest
    w rzeczywistości (w świecie R) - ciekawi mnie, czy chociaż potrafisz odróżnić świat W od świata R?

    Potrafię... :cry:
    zenobeusz napisał:
    Cytat:
    Skoro konstrukcja jest tak banalnie prosta - dlaczego przez tyle(dziesiąt) lat nikt jeszcze tego nie uruchomił? Przecież każdy mógłby sobie to poskładać w domu.

    Na najprostsze rozwiązania - paradoksalne! - najtrudniej jest wpaść... :cry: Nie chcę za wiele pisać, za mocno wchodzić w szczegóły, by na to wprost genialne rozwiązanie nie naprowadzać konkurencji, ale ktoś już - być może - wpadł na to rozwiązanie.(być może, bo i u mnie "zachodzi" to "coś", na czym rzekomo oparte jest działanie tego tajemniczego urządzenia).

  • #87 23 Cze 2012 22:18
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    PędnikNieŁągiewki: każdy kolejny Twój post o takim poziomie konkretności zostanie usuniety z forum.

  • #88 23 Cze 2012 23:14
    PędnikNieŁągiewki
    Poziom 9  

    jankolo napisał:
    PędnikNieŁągiewki: każdy kolejny Twój post o takim poziomie konkretności zostanie usuniety z forum.


    Przepraszam, że się ośmielam zapytać, ale... co mam każdorazowo robić, kiedy - ze zrozumieniem i nie eskalując - odpowiadam na jawne kpiny i zaczepki, gdzie tam jest ów "poziom konkretności", pytam? Może zdjęcia-rysunki wykonawcze mam zamieścić z opisem co i jak działa, by bliżej nieokreślonemu "kryterium konkretności" zadośćuczynić?! :cry: Czy moja celowa niekonkretność, ogólnikowość, którą przecież uzasadniam, to mało, by zrozumieć jej motywy?

  • #89 23 Cze 2012 23:23
    Pocieszny
    Poziom 38  

    Po co z takim rozmachem opowiadać o wynalazku skoro nie chce się go ujawnić?

  • #90 23 Cze 2012 23:40
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    PędnikNieŁągiewki napisał:
    Czy moja celowa niekonkretność, ogólnikowość, którą przecież uzasadniam, to mało, by zrozumieć jej motywy?

    Motyw kolegi jest bardzo prosty i oczywisty: opowiedzieć o tym, czego nie ma i nie będzie, wyrabiając sobie równocześnie opinię genialnego wynalazy, którego ścigają wszystkie złe moce tego świata, a on się nie poddaje, w sposób genialny ukrywając swój wynalazek. Stąd właśnie ta niekonkretność i ogólnikowość.
    Proszę z takimi opowiastkami przenieść się do szkoły Harry Pottera - może kolega zostanie przyjęty na asystenta głównego bohatera. No, może bliżej będzie na overunity, chociaż tam też nie chcą takich, co roztaczają opowieści z serii "mam ale nie pokażę".

  Szukaj w 5mln produktów