Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

alternator, ładowanie do modelu pływającego

31 Maj 2012 22:19 2403 13
  • Poziom 9  
    Witam!
    Jako że jestem na etapie budowania szyn na układ napędowy wpadlem na pomysł instalacji alternatora. Model będzie zasilał silnik spalinowy poj. ok 12ccm; moc ok 3 PS ;obroty 3k-16k i pytanie czy istnieje możliwość kupna, zamówienia takiej prądnicy która wytworzyła by prąd na utrzymanie wszystkich elementów elektroniki takich jak serwomechanizmy (gaznik, ster) odbiornik RC, ewentualnie jakieś oświetlenie w technologii LED. Zakres napięcia myślę że od 3 do 12V oczywiście przez jakiś regulator.

    Serdecznie pozdrawiam
  • Sklep HeluKabel
  • Poziom 20  
    Czy istnieje to nie powiem bo nie interesuje się tym tematem, ale można pokusić się o zrobienie wersji mini prądnicy z jakiegoś silnika. trzeba przezwajać ale to chyba dla profesjonalnego modelarza problemem nie będzie:) w sieci jest od groma informacji, w pełni nawet jeżeli nie zapewni to zasilania to na pewno w większym stopniu.
  • Moderator Robotyka
    Możliwość istnieje, ale nikt jej nie stosuje.
    1 - Takie alternatory są bardzo kosztowne - pakiety akumulatorowe są wielokrotnie tańsze.

    2 - Alternator dodatkowo obciąża silnik, tracimy więc moc, która mogłaby napędzać naszą łódkę. Za darmo ta energia nie jest.

    3 - Jeżeli silnik zgaśnie, tracimy sterowanie.

    4 - nie potrzebna komplikacja prostego układu - większa awaryjność.

    Rozwiązanie to nie ma żadnych zalet praktycznych, poza "efekciarstwem".

    Nie ma naprawdę problemu by za pomocą taniego pakietu, o dużej pojemności, zasilać sterowanie przez czas dłuższy niż okres pracy silnika. A pakiety można wymieniać przy tankowaniu.

    A skrócie wyprawka droższa od skórki i to parę razy.
  • Poziom 39  
    Jeśli już masz zaciecie konstruowania to podpowiem, że można by naśladować rozwiązania z elektrowni wiatrowch a dokładnie tzw amerykańki lub rozwiązań motocyklowych (iskrownik). Do tego oczywiście przetwornica. Rozumiem, że nie obędzie się bez akumulatora. Oczywiści jak już napisano powstaje zagadnienie bilansu mocy, ale to twój wybór.
  • Sklep HeluKabel
  • Poziom 9  
    Madrik napisał:
    Możliwość istnieje, ale nikt jej nie stosuje.
    1 - Takie alternatory są bardzo kosztowne - pakiety akumulatorowe są wielokrotnie tańsze.

    2 - Alternator dodatkowo obciąża silnik, tracimy więc moc, która mogłaby napędzać naszą łódkę. Za darmo ta energia nie jest.

    3 - Jeżeli silnik zgaśnie, tracimy sterowanie.

    4 - nie potrzebna komplikacja prostego układu - większa awaryjność.

    Rozwiązanie to nie ma żadnych zalet praktycznych, poza "efekciarstwem".

    Nie ma naprawdę problemu by za pomocą taniego pakietu, o dużej pojemności, zasilać sterowanie przez czas dłuższy niż okres pracy silnika. A pakiety można wymieniać przy tankowaniu.

    A skrócie wyprawka droższa od skórki i to parę razy.



    Witam!

    1. hmm cena nowych faktycznie może być dość wysoka, ale gdyby zrobił to jakiś spec to może nie kosztowało by majątku ;)

    2. To żaden problem bo silnik jest mocny i z rezerwą mocy wystarczy na alternatorek ;)

    3. Racja ale jak już zgasnie to nawet działające stery ani lampki nie pomogą mu wrócić do właściciela ;P

    4. Przykład do polemizowania, ponieważ nie kupował bym baterii żelowych za 400 zł (bo tyle modelarskie stoją) tylk akumulator od skutera więc i 12 v czyli tyle co alternator by miał podawać.

    Co do tanich pakietów to nie jestem przekonany po za tym wymieniać ciągle jakieś baterie nie przemawia do mnie tym bardziej że w moim przekonaniu jest tak- potrzebuję lub chcę popływać- nie mogę bo nie ma baterii naładowanych ;P Tak wyglądają spr z aparatem, z latarką itp itd więc jednak bedę myśleć dalej nad alternatorem ;)
  • Poziom 22  
    Nie wiem dlaczego miałby to być alternator. Przecież wystarczy prądnica prądu stałego a tą jest zwykły silnik szczotkowy. Trzeba tylko dobrać przekładnię żeby prądnica pracowała z nominalnymi obrotami. Do prądnicy podłączasz stabilizator na 5V z kondensatorami i ewentualnie mały akumulator 4,8V, który zapewni działanie aparatury przed załączeniem i po wyłączeniu silnika spalinowego.
  • Poziom 39  
    miroskop napisał:
    Przecież wystarczy prądnica prądu stałego a tą jest zwykły silnik szczotkowy.

    Nie do końca jest tak pięknie , silnik prądu stałego tak ale nie z magnesem trwałym jako stojan tylko z osobnym uzwojeniem stojana tak aby istniała możliwość regulacji prądu wzbudzenia . Przy magnesach w stojanie wartość napięcia będzie rosła proporcjonalnie do obrotów co przy pewnych obrotach doprowadzi do tego że większość energii będzie tracona na ciepło w stabilizatorze . Ponadto dochodzi kwestia odłączania wirnika przy postoju lub niskich obrotach dodatkowo musi to być silnik ( prądnica ) nie na łożyskach ślizgowych bo szybko ulegną zatarciu . Tak więc aby to miało sens to układ regulatora będzie praktycznie taki sam jak dla alternatora mostek 3f to żaden majątek a gabarytowo alternator ma o wiele większą sprawność niż prądnica nie wspominając o budowie wirnika prądnicy ( komutator ) . Oczywiście wszystko da się zrobić tylko tak jak napisał kolega wcześniej jaki jest sens , nawet jak masz odpowiednie zaplecze techniczne do budowy alternatora / prądnicy to czeka Cię jeszcze wiele prób i testów aż osiągniesz zadowalające efekty takie rozwiązania .
  • Moderator Robotyka
    Maciej1991P napisał:
    Madrik napisał:
    Możliwość istnieje, ale nikt jej nie stosuje.
    1 - Takie alternatory są bardzo kosztowne - pakiety akumulatorowe są wielokrotnie tańsze.

    2 - Alternator dodatkowo obciąża silnik, tracimy więc moc, która mogłaby napędzać naszą łódkę. Za darmo ta energia nie jest.

    3 - Jeżeli silnik zgaśnie, tracimy sterowanie.

    4 - nie potrzebna komplikacja prostego układu - większa awaryjność.

    Rozwiązanie to nie ma żadnych zalet praktycznych, poza "efekciarstwem".

    Nie ma naprawdę problemu by za pomocą taniego pakietu, o dużej pojemności, zasilać sterowanie przez czas dłuższy niż okres pracy silnika. A pakiety można wymieniać przy tankowaniu.

    A skrócie wyprawka droższa od skórki i to parę razy.



    Witam!

    1. hmm cena nowych faktycznie może być dość wysoka, ale gdyby zrobił to jakiś spec to może nie kosztowało by majątku ;)


    A co? Zrobi to po kosztach lub za miskę bigosu? Praca też kosztuje. A rękodzieło jest koszmarnie drogie.

    Maciej1991P napisał:

    2. To żaden problem bo silnik jest mocny i z rezerwą mocy wystarczy na alternatorek ;)


    Tą samą moc można wykorzystać znacznie korzystniej. Rezerwa mocy i tak zostanie przetworzona z dużymi stratami. I dodatkowe obciążenie konstrukcji, która musi zużyć więcej pozostałej energii na ruch.

    Maciej1991P napisał:

    3. Racja ale jak już zgasnie to nawet działające stery ani lampki nie pomogą mu wrócić do właściciela ;P


    Wręcz przeciwnie. Masz ster, jest wiatr i prądy - masz kontrolę. Chyba, że nie masz pojęcia jak wygląda rozkład sił działających na łódź i nie umiesz tego wykorzystać. Weź sobie żaglówkę wypłyń na jezioro, a potem wyjmij np. miecz i zobacz jak się tak "fajnie" pływa. ;) Tu będzie podobnie. Mogąc sterować, możesz wykorzystać siły naturalne działające na łódkę. To może wystarczyć, by podpłynąć np. do brzegu. Może nie w wybrane miejsce, ale na pewno lepiej niż pływać po łódkę samemu.

    Maciej1991P napisał:

    4. Przykład do polemizowania, ponieważ nie kupował bym baterii żelowych za 400 zł (bo tyle modelarskie stoją) tylk akumulator od skutera więc i 12 v czyli tyle co alternator by miał podawać.


    Nie wiem jak ty, ale u mnie na bazarze, "żelówki" stoją po 30-50zł. łódka ma to do siebie, że nie wymaga ultralekkich i super wydajnych akumulatorów. W zupełności wystarczą jej zwykłe ogniwa NIMH, NICD lub "zwykłe" żelowe PB. Zwłaszcza, ze nie mówimy o zastosowaniu napędowym, a jedynie do zasilania elektroniki.

    Maciej1991P napisał:

    Co do tanich pakietów to nie jestem przekonany po za tym wymieniać ciągle jakieś baterie nie przemawia do mnie tym bardziej że w moim przekonaniu jest tak- potrzebuję lub chcę popływać- nie mogę bo nie ma baterii naładowanych ;P Tak wyglądają spr z aparatem, z latarką itp itd więc jednak będę myśleć dalej nad alternatorem ;)


    Pakiet wystarczy ładować po powrocie do domu, a będzie gotowy do użycia czekał na ciebie. Poza tym, zapotrzebowanie na energię dla odbiornika i serw w modelu spalinowym jest stosunkowo małe i nawet pojedynczy pakiet o pojemności ok 1-2Ah, wytrzyma dłużej niż ty będziesz w stanie zabrać i spalić paliwa.
  • Poziom 9  
    rozumiem że mój pomysł jest projektem NASA (kosztowny, długotrwały,do stałego testowania) niemający absolutnego sensu stosowania w modelu? ;P no cóż myślałem że sprawa jest nieco bardziej prosta ;)

    pozdrawiam
  • Poziom 30  
    Pominięcie całkowicie pakietu wydaje się mało realne/praktyczne...
    Ale jeśli chodziłoby o wydłużenie czasu działania na pakiecie to dość prostym i względnie tanim rozwiązaniem mogło być coś takiego:
    1. Jako generator mały silnik BLDC - czyli jako generator 3F - z magnesami stałymi... tak czytałem, wiem napięcie zależne od obrotów...
    2. Dalej oczywiście prostujemy może wstępnie wygładzamy
    3. Żeby nie bawić się w uzwojenie wzbudzenia, regulatory itd dajemy przetwornicę DC/DC o odpowiednim zakresie napięcia wejściowego.
    4. Na bieżąco doładowujemy/wspomagamy pakiet aku.

    Nie rozważałem tego, że tak powiem dogłębnie ale wydaje mi się to proste i logiczne...
    Oczywiście prąd będzie dostarczany od momentu kiedy obroty pozwolą wygenerować napięcie wystarczające do startu przetwornicy...
  • Poziom 39  
    Masz rację Pubus nawet myślałem żeby o tym napisać , ale zwróć uwagę na to że autor będzie musiał zlecić wykonanie części mechanicznej podejrzewam że również elektronicznej a to już na pewno nie będzie tanio .
    Zastosowanie przetwornicy DC / DC faktycznie rozwiąże częściowo problem z szerokim zakresem napięcia wejściowego , pozostaje kwestia fizycznego sprawdzenia przy jakiej prędkości uzyskamy napięcie które będzie użyteczne . Większym problemem jest część mechaniczna bez względu na rodzaj przeniesienia napędu bezpośrednio czy z przekładnią przy tak dużych obrotach będzie wymagana duża precyzja wykonania i wyważenie wirujących elementów . Silniki BLDC stosowane w CD-ROM , HDD pracują najczęściej w zakresie 6000-7200 obr/min przy 16000 obr/min nie wiadomo jak długo wytrzymają , przekładnia 2:1 rozwiązała by ten problem . Pozostaje kwestia wytrzymałości łożysk ponieważ silniki pracują w pionie przy napędzaniu ich będą będą w poziomie dodatkowe siły boczne na przeniesienie napędu nie wiadomo jak wpłyną na ich trwałość , pomijam już fakt ich porządnego / solidnego zamocowania . Silniki najczęściej pracują przy napięciu 12V prądzie pracy ok. 0,5-1A czyli teoretycznie przy 7200 obr/min będzie można uzyskać takie wartości , bardziej sensowne jest zastosowanie 2-fazowych silników BLDC z magnetowidów są większe i solidniej wykonane jednak bez względu na zastosowany silnik w roli alternatora wymagane będą przeróbki mechaniczne i to dość precyzyjne . Reasumując elektronika nie jest tu problemem , większym jest mechanika całego układu a na koniec pozostaje ekonomia takiego rozwiązania która jest pod wielkim znakiem zapytania .
  • Poziom 9  
    Witam!

    Jeżeli chodzi o wykonanie projektu to faktycznie wszystko poszło by na zlecenie a już na pewno elektronika. Generalnie posiadam taki silnik od cd rom i faktycznie daje napięcie przy dobrych obrotach. na początku pomysł wydawał mi się dość prosty i użyteczny, ominięcie szeregu kabli, pakietów elektrycznych itp ale teraz przedstawiliście mi stan faktyczny rzeczy. Wylkonalne - nieopłacalne chociaż nie ukrywam, że lubie "innowacyjne" rozwiązania i lubie majsterkować ale to raczej przerosło by moje umiejęstności.
    Odnośnie przekładni to nie był by żaden problem wykonanie, bardziej obawaił bym się obliczenia przełożenia. Jeżeli silnik pracowal by zakladając na 4k to na wyjściu (przekładni) było by 2k co zdecydowanie za mało i sprawa w odwrotnej sytuacji także nie posiada rozwiązania. Chyba że ustawić silnik na jednych i stałych obrotach. Podsumowując to projekt wydawał się być praktycznym i ciekawyl ale w praktyce ciężki do zrealizowania.

    Pozdrawiam !
  • Poziom 39  
    Tyle napisano i nikt nie zapyatał o rodzaj silnika do tego modelu. Domyślam się, że może chodzić o zapłon samoczynny, ale może mylę się. Umieszczenie na elemencie wirującym symetrycznie magnesów nie jest zbyt trudne dla konstruktora modelu. W okolicy tych magnesów dwie/kilka cewk to też nie jest nieosiągalne. A dalej jeśli już nie ma inwencjii to może regulator od skutera. Nie wiem znów o jakim napieciu mowa. Tymczassem łatwiej zadyskutowywać się na śmierć zamiast zakasać rękawy.

    Kolega Madrik pewno ma rację. Ale zkładam w tym działaniu elemnety edukacyjne i realizację określonych idei. Czyli, że np model ma być jakimś odwzorowaniem rozwiązań użytkowych. Nie wiem jaka wielkość modelu, ale można by sobie wyobrazić napęd główny z pakietu a nie z silnika spalinowego.
  • Moderator Robotyka
    Owszem, da się. Ale autor chce zrezygnować z pakietu, na rzecz 100% zasilania z alternatora.
    Teraz pytanie, co alternator zrobi z elektroniką modelu, przy np. starcie czy wahaniach prędkości obrotowej?
    Pakiet jest zatem potrzebny jako bufor. A skoro już mamy pakiet... to po co nam alternator?

    To rozwiązanie dla pojazdów długodystansowych. W jachcie pełnomorskim jest to sensowne rozwiązanie - długi rejs, długo działający silnik, sporo urządzeń pokładowych na prąd. W modelu - bardziej niż zbyteczne. Mamy tylko odbiornik i serwa.
    Nic nie upraszcza, nic nie daje, mnóstwo komplikuje.