Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Skuter Kymco Vitality - padające łożyska na wale i drgania

01 Cze 2012 19:27 10610 28
  • Poziom 9  
    Mam tajwański skuter Kymco Vitality, jest to solidna marka ( nie chińczyk ).

    Jakiś czas temu, chyba przy zmianie rolek wariatora, skrzywiłem wał , miał jakieś 0,20 mm bicia, a więc sporo. Oddałem wał do centrowania do takiego starszego gościa, który siedzi w tym od lat. Wycentrował go ładnie na 0,01 mm, a więc dopuszczalna wartość.

    Po złożeniu silnika niestety nadal były wibracje, choć wał był prosty, a silnik został złożony profesjonalnie. Po 600 km okazało się, że łożyska wału padły.

    Oddałem wał do dziadka jeszcze raz, zdjął łożyska i nawet nie centrował, bo dalej było to 0,01 mm, a więc ok.

    Myślałem, że może kupiłem lipne łożyska, kupiłem lepszy zestaw NTN z luzem C3, niestety teraz patrzę i po 250 km znowu luz na łożyskach wału... Również były niewielkie wibracje w pewnym zakresie obrotów, wydaje mi się, że pojawiły się po przejechaniu jakichś pierwszych 50 km, wiec mogły być może od łożysk już jak zaczynały padać.

    Nie mam już siły do tego skutera i nie mam pojęcia co to może być. Skoro wał jest prosty, to nie powinien być przyczyną, dodam zresztą, że nawet jak miał to skrzywienie 0,20 mm to po kilkaset km łożyskom nic nie było. Silnik składałem na ciepło, nie przegrzałem łożysk, wszystko się ładnie zeszło, wał kręcił się lekko od razu. Simmeringi nie puszczają, ma stabilne obroty. Świeca koloru kawy z mlekiem. Dozownik oleju działa, bo inaczej tłok by się zatarł. Innym łożyskom w skrzyni korbowej ( łożyska sworznia, łożysko wału) , nic nie jest.

    Liczę na rzeczową pomoc od kogoś, kto ma pojęcie, pozdrawiam
  • Poziom 27  
    strugany napisał:
    Jakiś czas temu, chyba przy zmianie rolek wariatora, skrzywiłem wał

    A jak łopatki na kole wariatora, nie połamane, koło nie skrzywione? Koło magnesowe proste ?
    Wał wyważony czy tylko prostowany? Może nie jest wyprostowany na zgięciu tylko przegięty na wykorbieniu.
  • Poziom 9  
    Ten wariator ma osobne, plastikowe koło z łopatkami, jest proste.

    Koło magnesowe - nad tym się właśnie zastanawiałem, ale nigdy nie przeszło upadku itp., wiec powinno być ok, na oko też nie widac żadnych bić. W każdym razie mam drugie i po naprawie założę je zamiast tego.

    Z tego co wiem, wał zostaje wyważony w procesie produkcji, potem się tylko centruje. Chyba że się mylę to proszę o sprostowanie.

    Pan który to robił stwierdził, że wał był skrzywiony na połówkach, tzn tam się troszkę przestawił, potem go wycentrował i nie ma bicia. Również po złożeniu silnika sprawdzałem - wałki wału nie mają najmniejszego bicia.

    Swoją drogą wydaje mi się niemożliwe, by łożyska padły po 250 km od samych drgań, które były tylko w pewnym zakresie obrotów.
  • Poziom 42  
    Nie ma możliwości WYWAŻENIA takiego wału! Można go tylko centrować. To dwa różne pojęcia. Jednak w ostatnim zdaniu helena33 jest ważna uwaga. Choć trudno prawidłowo wycentrować wał ze skrzywionym czopem. Zależy gdzie była ta setka bicia? Wg. mnie bardzo trudna do uzyskania szczególnie dla długich czopów wału.
    A tak w ogóle to jaki jest luz na łożyskach. Kierunek i wartość pomiaru oraz temperaturę silnika (zimny czy gorący) proszę.
    Jaki był stan czopów wału i gniazd w bloku silnika? Przy prawidłowych pasowaniach (wciskach) nie ma możliwości aby nawet przy skłądaniu na gorąco i bez dodatkowych zabiegów, wał kręcił się lekko. Zawsze następuje zaciśnięcie łożysk. Trzeba je usunąć i zmierzyć bicie czopów wału! Jakie bicie jest w tej chwili?
    Ostatnia sprawa. Czy silnik był rasowany? Wiekszy cylinder itd. ???
  • Poziom 9  
    Nie znam się aż tak dokładnie, ale facet mierzył to po centrowaniu tak, że mocuje wał w tokarce, a następnie czujnikiem zegarowym sprawdzał bicie chyba w miejscu osadzania łożysk na wale. Oczywiście łożysk wału tam wtedy nie było :)

    Chodzi Ci o luz na łożyskach teraz, czy luz na nowych łożyskach, bo nie bardzo rozumiem ?
    Teraz nie wiem jaki jest ( nie mam czym zmierzyć), ale jest wyczuwalny ręką, gdy porusza się wałkiem wału na boki czy góra dół - w zasadzie obojętnie jak, luz da się wyczuć. Więc na pewno jest za duży, bo nie powinien być wyczuwalny nawet jak silnik jest zimny. Sprawdziłem właśnie na zimnym silniku.

    Stan czopów wału był bardzo dobry, w zasadzie wtedy po tym skrzywieniu wał został wyjęty z silnika po raz pierwszy. Gniazda łożysk w karterach również były ok.

    W zasadzie drugą, mniejszą połówkę silnika ( jeżeli nie udało mi się na ciepło) składam w ten sposób, że wkładam rurkę odpowiednich rozmiarów w karter tak, żeby oparła się o łożysko wału. Oczywiście opiera się na jego wewnętrznej stronie, dzięki czemu nie ma możliwości uszkodzenia łożyska. Następnie na wał nakręcam nakrętkę, pod nią podkładkę tak, by oparła się rurce i blokuję również obracanie się wału. Następnie dokręcając nakrętke karter z łożyskiem nasuwa się na wał. Po prawidłowym zrobieniu w ten sposób wał od razu obraca się lekko. Oczywiście nie można przesadzić z dokręcaniem, bo wtedy wał będzie ściśnięty, wiec w momencie odczucia większego oporu trzeba zaprzestać dokręcania.

    Co do bicia w tej chwili - nie mam niestety przyrządów, ale zrobiłem to w ten sposób, że przymocowałem suwmiarkę tak, by dotykała czopu wału w silniku. Oczywiście jest przymocowana na sztywno, żeby nie mogła łatwo się poruszyć. Następnie obracam wałem, jeżeli jest nawet 2-3 setki bicia, można to wychwycić na oko, bo widać jak przy pewnym położeniu wału, czop odsuwa się od suwmiarki. Nie zauważyłem nawet najmniejszego odchyłu, wiec moim zdaniem jest tam maksymalnie 1-2 setki, więcej można wychwycić okiem. Sposób mało profesjonalny, ale jak wał jest krzywy to można od razu to zobaczyć.

    Silnik w 100% oryginał, zależy mi na trwałości.
  • Poziom 35  
    strugany napisał:
    Jakiś czas temu, chyba przy zmianie rolek wariatora, skrzywiłem wał

    W jaki sposób tego dokonałeś, to ważne !
  • Użytkownik usunął konto  
  • Moderator Samochody
    Czopy nie leżą w osi - standardowa usterka w małych dwusuwach, gdzie do ściągania kół ze stożków bywa używany młotek, bądź metoda podważania. Naprawa jest dość trudna, często nieopłacalna - konieczne jest zachowanie równoległości przeciwwag i osi półosi. Czyli tokarka z kłami, czujnik zegarowy do kontroli i prasa.
  • Poziom 9  
    kidu22, w zasadzie nie wiem jak... Tak podejrzewam, że stało się to przy zmianie rolek, bo od tamtej pory były wibracje. Używałem do zablokowania wariatora klucza francuskiego, możliwe że za mocno dokręciłem wariator, albo po prostu niechcący puknąłem nim w wał.

    Rycho T, być może to były kły, szczerze mówiac nie znam sie na nazewnictwie elementów tokarki. Ale myślę, że facet wie co robi, skoro siedzi w tym od lat i ma nadal klientów. To ok. 70 letni dziadek, robi to hobbystycznie, a z tego co wiem wcześniej pracował na warsztatach w szkole przy tokarkach. Ciągle ma jakąś robotę przy wałach, głównie do motocykli crossowych, więc nie sądzę, żeby odwalał lipę.

    Dodano po 3 [minuty]:

    robokop napisał:
    Czopy nie leżą w osi - standardowa usterka w małych dwusuwach, gdzie do ściągania kół ze stożków bywa używany młotek, bądź metoda podważania. Naprawa jest dość trudna, często nieopłacalna - konieczne jest zachowanie równoległości przeciwwag i osi półosi. Czyli tokarka z kłami, czujnik zegarowy do kontroli i prasa.


    O jakim ściąganiu kół ze stożków mówisz ?
    Silnik był po skrzywieniu wału rozbierany ściągaczem, więc tylko łożysko wału dostało po d... przy tej operacji, które i tak było do wyrzucenia. Także nic nie było podważane ani nie używałem młotka.
  • Poziom 16  
    Na 100% wał krzywy jak byk.

    robokop napisał:

    Czopy nie leżą w osi - standardowa usterka w małych dwusuwach, gdzie do ściągania kół ze stożków bywa używany młotek, bądź metoda podważania. Naprawa jest dość trudna, często nieopłacalna - konieczne jest zachowanie równoległości przeciwwag i osi półosi. Czyli tokarka z kłami, czujnik zegarowy do kontroli i prasa.


    Dodam od siebie że potrzebne są 2 czujniki zegarowe. Sledzą one jednocześnie obie połówki wału w czasie kręcenia, i na tej podstawie tak ustawiamy połówki aby było dobrze.

    Ale wszystkie te zabiegi centrowania można łatwo zniweczyć w czasie zakładania łożysk na wał i montowania jego do korpusu silnika.

    Jeżeli można to łożyska na wał powinno się nabić przed centrowaniem. Jeżeli nie, to wycentrowany wał wkładamy do zamrażarki , łożyska podgrzewamy w gorącym oleju,
    następnie na zimny (obkurczony) wał zakładamy gorące (poszerzone) łożysko. Żadnego siłowego bicia ,pukania, pobijania. Następnie wał z łożyskami wsadzamy do do zamrażarki
    a połówki silnika podgrzewamy . A dalej już wiadomo- zimny wał z łożyskiem do rozgrzanej połówki itd. Wszystkie te czynności dotyczące montażu wału powinny być wykonywane delikatnie i bez siłowo , inaczej cała praca z centrowaniem pójdzie na marne.
  • Poziom 9  
    lancet napisał:
    Na 100% wał krzywy jak byk.

    robokop napisał:

    Czopy nie leżą w osi - standardowa usterka w małych dwusuwach, gdzie do ściągania kół ze stożków bywa używany młotek, bądź metoda podważania. Naprawa jest dość trudna, często nieopłacalna - konieczne jest zachowanie równoległości przeciwwag i osi półosi. Czyli tokarka z kłami, czujnik zegarowy do kontroli i prasa.



    lancet, pisałem już, że nie używałem młotka ani metody podważania przy demontażu czy montażu wału. Nie twierdzę, że nie jest krzywy, ale nie sugeruj się powyższym postem robokopa, bo nigdy wał takich "akcji" nie przechodził. Natomiast facet przy zdejmowaniu łożysk a także centrując używał młotka ( nie ma ściągacza do łożysk ) i może w ten sposób coś przestawił i centrowanie tego nie zniwelowało. Czy jest to możliwe ?

    lancet napisał:
    Dodam od siebie że potrzebne są 2 czujniki zegarowe. Sledzą one jednocześnie obie połówki wału w czasie kręcenia, i na tej podstawie tak ustawiamy połówki aby było dobrze.


    To prawda. Z tym, że mimo usilnych starań, nie udało mi się znaleźć innego warsztatu, który miałby te 2 czujniki. Trafiłem za to na warsztat, który stwierdził, że 4 setki bicia wału to nie problem, a silniki do motocykli składają na zimno. Jakoś mnie nie przekonali. Ciężko o profesjonalistów w takich dziedzinach...

    W związku z tym mam pytanie - czy znacie panowie może jakiś warsztat ( najlepiej w Małopolsce, ale niekoniecznie, mogę wysłać wał jak będzie warto), który sprawdzi mi ten wał i jak będzie trzeba PROFESJONALNIE go wycentruje ? Kogoś, kto nie odwali roboty byle zrobić, ale włoży w to tzw "serce" i będzie mu zależało na zadowoleniu klienta. Byłbym wdzięczny za namiary na kogoś takiego


    lancet napisał:

    Ale wszystkie te zabiegi centrowania można łatwo zniweczyć w czasie zakładania łożysk na wał i montowania jego do korpusu silnika.


    To prawda, starałem się właśnie tego nie zniweczyć... :)

    lancet napisał:

    Jeżeli można to łożyska na wał powinno się nabić przed centrowaniem. Jeżeli nie, to wycentrowany wał wkładamy do zamrażarki , łożyska podgrzewamy w gorącym oleju,
    następnie na zimny (obkurczony) wał zakładamy gorące (poszerzone) łożysko. Żadnego siłowego bicia ,pukania, pobijania. Następnie wał z łożyskami wsadzamy do do zamrażarki
    a połówki silnika podgrzewamy . A dalej już wiadomo- zimny wał z łożyskiem do rozgrzanej połówki itd. Wszystkie te czynności dotyczące montażu wału powinny być wykonywane delikatnie i bez siłowo , inaczej cała praca z centrowaniem pójdzie na marne.


    Ja stosuję jednak metodę z wkładaniem łożysk do karterów w pierwszej kolejności. Dlaczego ? Jeżeli łożyska mamy już w karterach, a potem wkładamy wał - jeżeli pójdzie coś nie tak, to zawsze jest możliwość dociągnięcia wału np tzw "wciągaczem wału", nie narażając łożysk.

    Jeżeli natomiast łożyska mamy już na wale i w trakcie montażu na ciepło np łożysko stanie w połowie karteru, wtedy wciskając to na silę, łożysko może ulec uszkodzeniu, ponieważ będzie przenosić siły, jakich przenosić nie powinno. Dociskając karter wał będzie pchał na wewnętrzną część łożyska, a łożysko będzie musiało wejść do karteru swoją zewnętrzną powierzchnią. Oczywiście jak ktoś ma duże doświadczenie w takim składaniu i mu to zawsze wychodzi od razu, na ciepło, to chyba nie ma przeszkód.

    A czy są jakieś powody, żeby nie składać w ten sposób, w który ja składam ? ( zimne łożyska w nagrzane kartery, potem zimny wał w podgrzane lekko łożyska ).
  • Poziom 35  
    Nieopłacalne prof prostowanie, kup wał.
  • Poziom 16  
    strugany napisał:

    Ja stosuję jednak metodę z wkładaniem łożysk do karterów w pierwszej kolejności
    I bardzo dobrze że tak robisz, ta metoda (kolejność) wydaje mi się lepsza niż poprzednia.


    kidu22 napisał:
    Nieopłacalne prof prostowanie, kup wał.

    Trochę racji w tym jest, ale i nowy wał trzeba sprawdzić bo nie wiadomo czy nie '' zaliczył gleby'' w transporcie.

    strugany napisał:
    Ciężko o profesjonalistów w takich dziedzinach...

    Może odpowiedz będzie śmieszna ale prawdziwych pasjonatów od napraw motocykli można znaleźć po wsiach, gdzie goście zaczynali od WESek, Jaw, MZetek .

    Prawdziwą ,,biblią'' dotyczącą napraw motocykli jest książka; '' Naprawa motocykli '' http://www.junak.comuv.com/napr_moto/4_0.html może i stara , ale wiedzy opisanej w tej książce współcześnie nigdzie nie znajdziesz.
  • Poziom 35  
    Uważam, że "Robokop" ma rację. Podczas rozbierania silnika nie korzysta się z odpowiednich narzędzi. Rozbieranie - remont silnika w sposób prymitywny tj. z użyciem tzw. ruskiego klucza ( młot i przecinak) doprowadził chyba do przesunięcia względem siebie obu połówek korbowodu i efekt znany: kolejne łożyska itd..
  • Poziom 42  
    "Biblia" niezła. Jednak nie wszystko jest w niej opisane, bo nie ma takiej możliwości... Resztę musi zapewnić wyobraźnia i doświadczenie. Dlatego znalezienie dobrego fachowca na wsi graniczy z cudem. Moje doświadczenia są akurat dokładnie odwrotne. Typowa dla ludzi ze wsi niechęć do "teorii" czyli zdobywania wiedzy z książek i lekceważenie zasad: "będzie dobrze..." prowadzi do fatalnych skutków.
    Odnośnie teksty wytłuszczonego. Przeczytaj PW.
  • Poziom 9  
    Witam po dłuższej przerwie.

    Staszek49 napisał:
    Uważam, że "Robokop" ma rację. Podczas rozbierania silnika nie korzysta się z odpowiednich narzędzi. Rozbieranie - remont silnika w sposób prymitywny tj. z użyciem tzw. ruskiego klucza ( młot i przecinak) doprowadził chyba do przesunięcia względem siebie obu połówek korbowodu i efekt znany: kolejne łożyska itd..


    Staszek49 napisał:

    Czopy nie leżą w osi - standardowa usterka w małych dwusuwach, gdzie do ściągania kół ze stożków bywa używany młotek, bądź metoda podważania.


    Wielokrotnie pisałem, że nie używam tego typu narzędzi przy remoncie silnika, więc proszę mi więcej takich bzdur nie sugerować. Poza tym, gdyby czopy nie leżały w osi, to jak można taki wał wycentrować ? Było by to niemożliwe. A jednak poprzedni wał był wycentrowany na 0,01 mm.

    Posłuchałem rad niektórych i kupiłem nowy, oryginalny wał.
    W tej chwili zrobiłem jakieś 60 km od remontu i podejrzewam, że będzie to samo. Im więcej przejechane tym bardziej czuć, że coś tam "rzęzi" w silniku, dokładnie tak jak było wcześniej...

    Łożyska włożyłem w kartery chłodząc je, a kartery nagrzewając do ok. 100C.
    Do włożenia wału zamówiłem u tokarza specjalne wciągacze, które wciągają wał opierając się o wewnętrzny pierścień łożyska, a więc bez ryzyka ich uszkodzeń.

    Dla pewności wymieniłem dozownik oleju na inny. Niestety czuję, że znów będzie to samo, a ja już przestaję wierzyć, że da się naprawić ten silnik, żeby było ok.

    Oczywiście takie rzeczy jak waga rolek odpadają ( ważone przed założeniem, waga nie różni się więcej niż 0,1 g). Koło zamachowe także jest proste.

    Jeżeli ma ktoś jeszcze jakieś pomysły, to piszcie. Ja zastanawiam się ciągle, czy to nie jest wina złego montażu wału w łożyskach, ale nie wiem już jak można to inaczej zrobić i wydaje mi się, że robię to prawidłowo ( wał obraca się prawie całkiem luźno po złożeniu).

    Wygląda to zazwyczaj tak, że pierwsze kilometry jedzie ładnie, bez drgań. Potem, w pewnym zakresie obrotów pojawia się takie "rzężenie" i lekkie drgania. Wraz z rosnącym przebiegiem zakres obrotów gdzie są drgania rośnie, a same drgania ( bardziej może "rzężenie"), staje się bardziej nieprzyjemne. Po prostu czuć, że silnik nie kręci się tak ładnie, gładko, tylko coś tam jest nie tak.

    Proszę o pomoc. Pozdrawiam.

    jack63 napisał:
    Dlatego znalezienie dobrego fachowca na wsi graniczy z cudem. Moje doświadczenia są akurat dokładnie odwrotne. Typowa dla ludzi ze wsi niechęć do "teorii" czyli zdobywania wiedzy z książek i lekceważenie zasad: "będzie dobrze..." prowadzi do fatalnych skutków.


    jack63, jestem ze wsi i mam wręcz odwrotne podejście, lubię, gdy wszystko jest zapięte na ostatni guzik i zrobione perfekcyjnie, z dokształcaniem się też nie mam problemów. Aczkolwiek za fachowca nie uważam się, choć trochę doświadczenia już mam.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 9  
    Na 99% to nie to, składałem to na dwóch zestawach karterów, jedne i drugie mało zużyte. Na obu było tak samo.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 9  
    Tak, nie wiem czy są numerowane, ale połówki jedne i drugie pochodzą z dwóch silników, które były oryginalne i nigdy nie rozbierane. Ja rozpołowiłem te silniki po raz pierwszy. O pomyłce karterów ( jedna z jednego silnika, druga z drugiego też nie ma mowy ).

    @edit:

    Zauważyłem też jedną rzecz. W tych łożyskach, które padały i zostały wyjęte z silnika można zauważyć, że pierścień zewnętrzny można troszkę ( może z 0,5 mm) przesuwać równolegle względem pierścienia wewnętrznego. Być może takie uszkodzenie powstało podczas wyjmowania wału z karterów ( łożyska wychodzą razem z wałem), ale może też w czasie pracy. A wydaje mi się, że takie zachowanie łożysk może o czymś świadczy, choć znawcą w tym temacie nie jestem. A może przy normalnym zużyciu też takie coś występuje...
  • Poziom 42  
    Czy sprawdzałeś bicie czopów wału zaraz po złożeniu silnika?
    Czy przy jeszcze gorącym ale skręconym wkrętami silniku dało się wyczuć luz promieniowy łożysk?
    Luz ten powinien "zaginąc" po ostygnięciu!
    Jakie opory obrotu miał wał w zimnym silniku bez simmeringów?
  • Poziom 9  
    Tak, sprawdzałem bicie czopów czujnikiem zegarowym. Zaraz po złożeniu silnika na wałku, mniej więcej na 2/3 jego długości licząc od koła wału było 5 setek. Dociągałem więc delikatnie wał w łożysko ściągaczem. Bicie zmniejszyło się do 2 setek. Ciężko już w silniku sprawdzić bicie na końcu wałka ( tam gdzie jest miejsce na stożek np tokarki), ale na tyle na ile zmierzyłem jest tam obecnie ok. 5 setek. Wiem, że jest to trochę, jednak pomyślałem, że silnik powinien zrobić chociaż te 10 tys zanim padną łożyska.

    Czytałem również w jakimś starym opracowaniu (http://simsony.net/showthread.php?t=24532), że wał można założyć do silnika, gdy bicie czopów jest do 5 setnych milimetra. Opierałem się na tym, a także wziąłem pod uwagę to, że gdy miałem wał skrzywiony na początku na 20 setek, łożyskom nic nie było po jakichś 300 km. Teraz jest 4 razy mniejsze bicie, więc pomyślałem, że zrobię chociaż te kilka tys bez remontu ( chociaż jeden sezon).

    Wał zaraz po zakupie miał 3 setki od strony magneta i 2 setki od strony wariatora. Więc też nie był idealny.

    Silnik podczas zakładania wału nie był gorący. Na gorąco wkładałem tylko łożyska, wał już na drugi dzień, na zimno, ponieważ mam zrobione wciągacze wału.

    Luzu promieniowego łożysk na żadnym etapie montażu nie wyczułem. W chwili obecnej po przebiegu 60 km też nie ma jeszcze luzu, jednak już łożyska "rzężą".

    Hmmm... Obracał się lekko, ale nie tak bardzo lekko. Nie wiem jak to zobrazować... Palcem można było bez wysiłku go obracać trzymając za czop.
  • Poziom 14  
    Podstawowe pytanie to raczej jakiej produkcji ten wał ? Chińskiej, jakiś z allegro ? Jeżeli tak to ja bym się nie dziwił że takie problemy są z nim. Ja bym kupił wał RMS Standard lub Top Racing STD i do tego łożyska SKF - bo tylko do tych mam zaufanie. I dopiero wtedy próbował bym składać silnik na gorąco.

    A odnośnie dozownika oleju, to dużo ludzi posiadających skutery "wyrzuca go" tzn odłącza i robi samodzielnie mieszanki i jest pewność że jest smarowanie.

    Może nie jestem bardzo doświadczony w tych sprawach lecz pozwoliłem sobie na wypowiedź w tym temacie, jeżeli są błędy z mojej strony przepraszam i proszę o poprawienie mnie.
  • Poziom 9  
    slowik57, wał top-racinga mam w posiadaniu. Dla mnie jest to badziew. Po pierwsze - miejsca na łożyska są zbyt ciasne w porównaniu do oryginalnego wału, nawet na gorąco jest bardzo ciężko te łożyska założyć, do tego łożyska kręcą się wyraźnie ciężej po nałożeniu na ten wał, właśnie z powodu pasowania. Po drugie - tam gdzie na wale jest ślimak do napędu dozownika - wałek dozownika ( przynajmniej u mnie), we współpracy z tym wałem wydawał bardzo nieprzyjemny hałas, ten ślimak na wale był więc niedokładnie wykonany. Po trzecie - jakość wykonania - niby jest solidny z wyglądu, ale np korbowód nie jest nawet z grubsza wyśrodkowany między kołami wału, w moim egzemplarzu, przy skrajnym położeniu wału, korbowód dotykał jednego koła wału, do drugiego nawet nie dało się go zbliżyć. Może być więc problem z takim wałem, żeby był dokładnie w środku cylindra. Kupiłem teraz oryginalny wał w Motorlandzie - oficjalny dystrybutor marki ( wał produkcji tajwańskiej - Kymco) i taki tylko uznaję.

    Rozkręcałem dozownik oleju i tam wszystko ok, moim zdaniem nie ma tam się co zepsuć. Jedyne ryzyko to urwanie się linki od gazu, gdzie jej jedna część idzie do dozownika. Gdyby dozownik nie działał, zacierał by się również tłok, cylinder, łożysko korbowodu i łożysko sworznia, a nic takiego nie występuje. Mam 2 dozowniki, dla pewności teraz założyłem drugi.

    Ja używam łożysk NTN, nie udało mi się jeszcze znaleźć SKF-ów w tym rozmiarach, ale wezmę pod uwagę zmianę łożysk na inną markę. A jakie masz doświadczenia z łożyskami NTN ?
  • Poziom 42  
    strugany napisał:
    Cytat:
    Wał zaraz po zakupie miał 3 setki od strony magneta i 2 setki od strony wariatora. Więc też nie był idealny.

    Te 0.03 i 0.02 to całkiem nieźle. Choć ocena mocno zależy od długości czopów. Im dłuższe czopy tym trudniej "zosiować" wał.
    strugany napisał: (pogrubienia moje)
    Cytat:
    Silnik podczas zakładania wału nie był gorący. Na gorąco wkładałem tylko łożyska, wał już na drugi dzień, na zimno, ponieważ mam zrobione wciągacze wału.

    Tak się nie powinno robić! Składanie karteru musi być ciągłym i szybkim procesem.
    Ktoś powiedział, że "przerywanie jest niezdrowe" i miał rację. :D
    W sieci można znaleźć film instruktażowy o składaniu silnika ETZ. Może są też inne podobne filmy? Dobrze by było abyś go sobie obejrzał i przeanalizował na tyle aby opracować sposób składania odpowiedni dla twojego silnika.
    Dobrze że masz wciągacz, ale nie może on służyć jako podstawowe narzędzie wkładania (i to jeszcze na zimno!) wału!!! To raczej ostatnia instancja jakby coś poszło za wolno (temp. za niska!) lub zbyt ciasno lub inne takie...

    Bicie końcówek(!) czopów wału będącego w karterach jest najważniejsze! Nie powinno przekraczać 0.02 - 0.03 w każdym przypadku.
    Bo co z tego że masz pięknie wycentrowany wał na stole jak po włożeniu do karteru bije jak cholera i na dodatek łożyska mają nieuwolnione naprężenia poosiowe od montażu....
  • Poziom 9  
    jack63, tak wiem, że bicie końcówek jest najważniejsze. W tej chwili uznałem, gdy zmierzyłem to bicie, że i tak trochę pojeżdże, a w międzyczasie mam drugi zestaw karterów i 3 inny wały w domu :D , więc na spokojnie drugi silnik złożę, a tym można jakoś jeździć.

    Przerywanie chyba rzeczywiście jest niezdrowe, a w niektórych przypadkach jest nawet grzechem... :P

    Kiedyś składałem ten silnik na ciepło, mimo, że łożyska tak szybko nie padały, to i tak było słychać jakieś dziwne odgłosy i były drgania. Bo chciałem właśnie dodać, że na wolnych obrotach są słyszalne takie charakterystyczne głuche "pukania", coś jakby drewnem uderzać w metal. I tak samo było też zawsze, gdy składałem silnik na ciepło.

    Zastanawiałem się nieraz, czy składanie silnika na ciepło jest warunkiem poprawnego złożenia. Nigdzie nie znalazłem takiego stwierdzenia, więc uznałem, że jak ładnie zrobię to wciągaczami to powinno wszystko grać.

    Widziałem wiele filmów instruktażowych, składałem ten silnik już nie raz na różne sposoby i zawsze coś było nie tak... Zastanawiam się, czy w ogóle możliwe jest złożenie tego silnika w warunkach domowych poprawnie...

    A czy teraz nie ma możliwości odprężenia tych łożysk ? Wyszedłem z założenia, że po uruchomieniu, gdy silnik będzie ciepły, wszelkie naprężenia same się zniwelują, na skutek drgań i wysokiej temperatury.

    jack63, a czy masz jakieś większe doświadczenie praktyczne w składaniu tego typu silników ?
  • Poziom 42  
    Jak trudne (dla większości) jest poprawne złożenie urządzenia z łożyskowaniem łożyskami tocznymi niech zobrazuje autentyczna historyjka z przeszłości:
    Znajomu stolarz wymieniał łożyska w strugarce. Dwurzędowe wahliwe (trochę trudniejsze do montażu niż zwykłe kulkowe) "nabijał" młotkiem z użyciem jakiś rur. Nieważne... Po przykręceniu opraw do korpusu wał kręcił się ze sporymi oporami. Łożyska były tak ściśnięte w kierunku osiowym, że silnik nie mógł się rozpędzić do prawidłowej prędkości i termik go wyłączał. Po kilku próbach uruchomienia łożyska były tak zużyte że trzeba było je wymienić na nowe. Bieżnie miały takie wżery jakby łożyska pracowały tysiące godzin!
    Bierz pod uwagę, że łożyska toczne wykonywane są z dokładnością mikrometryczną (0.001 mm !) więc ich montaż też musi zapewniać taką dokładność. Szczególnie chodzi o to aby środki bieżni i kulek były w jednej płaszczyźnie! KAŻDY montaż zaburza to ułożenie i prowadzi do wprowadzenia poosiowych naprężeń montażowych! Niby nieobciążone łożysko a już dostaje w d.. Chodzi o to aby uwolnić te naprężenia.
    Wg. mnie to one są główną przyczyną nienormalnego zużycia łożysk w twoim silniku.
    Paradoksalnie, im lepsze są elementy składowe: karter wał łożyska, tym większe są naprężenia montażowe i tym trudniej je usunąć! Wszystko jest nowe, pasowne ...
    Jednak da się to zrobić. Trzeba tytko chcieć i umieć!
  • Poziom 9  
    Pewnie masz rację, nie wątpie, że tak jest. Co w takim razie radzisz ? Chętnie bym to komuś oddał, ale gdzie znaleźć kogoś, kto zrobi to lepiej...

    Jakiś czas temu byłem w jednym z warsztatów motocyklowych. Sprawdzili mi bicie wału, wyszło 4 setki i stwierdzili że to jest nic. Przy okazji dowiedziałem się, że silnik składają zbijając to młotkiem, nawet nie na gorąco... Właśnie boję się trafić na takich "fachowców". A podejrzewam, że takich mamy większość, ze świecą szukać kogoś, komu będzie zależało i zrobi to naprawdę solidnie. Może możesz kogoś naprawdę sprawdzonego polecić, najlepiej w naszym województwie ?