Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Gdzie cięższa matma AiR, EiT czy Mechatronika

biomedyczny 03 Cze 2012 08:02 6663 51
  • #31
    biomedyczny
    Poziom 26  
    Przesadzacie.
    Nie wierzę że każdy inż jest świetnym matematykiem itd.

    Podstawy matmy wiadomo że każdy musi umieć. Ale całki itd. Nie koniecznie.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #32
    cyclone4
    Poziom 16  
    biomedyczny napisał:
    Nie chodzi by ukończyć na 3.0 tylko jakieś stypendium by się przydało.


    Stypendium? Ha, ha niezły dowcip! Pamiętaj że prócz Ciebie na roku będzie 100 innych osób z całego województwa (albo i dalej), wśród nich ludzie z elitarnych liceów gdzie matematyka jest wykładana przez nauczycieli akademickich, na pewno jacyś finaliści olimpiad się znajdą. A stypendiów jest kilka.

    Dodano po 7 [sekundy]:

    biomedyczny napisał:
    Nie chodzi by ukończyć na 3.0 tylko jakieś stypendium by się przydało.


    Stypendium? Ha, ha niezły dowcip! Pamiętaj że prócz Ciebie na roku będzie 100 innych osób z całego województwa (albo i dalej), wśród nich ludzie z elitarnych liceów gdzie matematyka jest wykładana przez nauczycieli akademickich, na pewno jacyś finaliści olimpiad się znajdą. A stypendiów jest kilka.

    Dodano po 1 [minuty]:

    willardan napisał:
    Panowie, a że tak spytam trochę poza tematem (ale wciąż w nim pozostając) - jeżeli nie miało się rozszerzonego programu z matmy w LO, maturę na podstawie (zeszłoroczną) zdało się w przyzwoicie, i do tego ma się zapał do nauki to da radę ogarnąć te zaległości w ciągu wakacji lipiec-wrzesień? Chodzi mi o studia informatyczne.
    Proszę o poważne odpowiedzi.



    Myślę że szansę są ale bardzo małe, jeśli podstawowa jest tylko "przyzwoicie".

    Dodano po 3 [minuty]:

    biomedyczny napisał:
    Przesadzacie.
    Nie wierzę że każdy inż jest świetnym matematykiem itd.

    Podstawy matmy wiadomo że każdy musi umieć. Ale całki itd. Nie koniecznie.


    No to się nieźle zdziwisz. Z resztą nie masz chyba pojęcia co oznacza współczesna matematyka. Umiejętność rachunku różniczkowego i całkowego (wraz z równaniami) to jest pryszcz w porównaniu z tym co może być na uczelni technicznej. Kiedyś był to materiał z liceum!
  • #33
    Futrzaczek
    Admin Grupy Retro
    Cytat:
    Przesadzacie.
    Nie wierzę że każdy inż jest świetnym matematykiem itd.

    Nie musi być. Ale musi to wszystko rozumieć, by być prawdziwym inżynierem. A nie gnojkiem z papierkiem, jakich teraz jest wielu.
    Pierwsze wrażenie jest zdziebko przerażające: na pierwszym semestrze granice, pochodne, całki oraz macierze, liczby zespolone i przekształcenia liniowe; na drugim: całki i pochodne funkcji wielu zmiennych, szereg Fouriera, analiza zespolona oraz rachunek prawdopodobieństwa. Potem to samo "wchodzi w krew", gdyż stosujesz wszędzie indziej. Prawdopodobnie nie umiałbym teraz obliczyć jakiegoś obwodu prądu zmiennego metodami przybliżonymi; liczby zespolone i transformata Laplace'a są dużo prostsze i dokładniejsze - o ile się je uprzednio zrozumie.

    Póki co, drogi Autorze tego tematu, Twoja rola sprowadza się do obrażania wszystkich naokoło. Matematyka i fizyka to takie same narzędzia inżyniera, jak dla kowala młot i kowadło.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #34
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Ale całki itd. Nie koniecznie.

    Pewnie. Bo potem ustawiając warunki brzegowe w programach FEM my inżynierowie bierzemy to sobie z d*** (co za tym idzie wszelkie symulacje są do tego samego). Najpierw trzeba rozumieć co i do czego, gdzie użyć i jak użyć. W jaki sposób wyeliminować niepożądany rezonans w układzie, a gdzie i jak użyć rezonansu jako zjawiska pożądanego. Dlaczego PSPICE albo Matlab pokazuje jakieś dziwne "piki" albo nie potrafi przetrawić jakiejś symulacji i jak im dopomóc. To wszystko bierze swój początek w ogarnięciu podstaw "zaawansowanej" matmy i bez tych podstaw nie ma co udawać inżyniera. I nie, nie chodzi mi o to, że inżynier zawsze i wszędzie ma umieć policzyć całkę potrójną, albo rozwiązać układ równań różniczkowych, ale dostając filtr czy układ regulacji ma się orientować CO TO ROBI I DLACZEGO!
  • #35
    biomedyczny
    Poziom 26  
    Stypendia są bodajże od 4.0

    Laplasa też miałem w technikum.

    O filtrach też było i było obliczanie i zaawansowanej matmy to dam nie było.

    Więc na mój gust przesadzacie i to bardzo.

    Dodano po 6 [minuty]:

    Czy ktoś poszedł na informatykę nie potrafiąc programować, a jest teraz dobrym programistą ??
  • #36
    revolt
    Poziom 34  
    Primo nie ma, że jest czarne i białe. Znam ludzi z maturami na 90% rozszerzonej matmy co wylecieli z informatyki, EiT czy ET i znam też ludzi co są cepami z matmy, ale się zaparli i skończyli. Wśród jednych i drugich wielu było takich, co to nie wiadomo po co studiowali.
    Secundo pewnie, że można być inżynierem i matematyczną sierotą - ustawa nie zabrania. Na pewno lepiej jest jednak to rozumieć i potrafić wykorzystać.
    Trzeciundo masz trochę racji, że obecnie dużo się robi z pomocą oprogramowania wspierającego. I tak samo niebezpieczne jest znać program i nie wiedzieć jak działa jak przejrzeć na wylot mechanizmy na jakich bazuje a nie ogarniać obsługi.
    I po czwarte - w inżynierce są różne wyzwania - w jednych trzeba znać matmę, w innych mieć empiryczny zmysł inżynierki a gdzie indziej zdolności interpersonalne i organizacyjne (te są przeważnie najlepiej płatne bo wiążą się z posadami kierowniczymi) także jak chcesz być tym inżynierem (mądrze postępujesz nie mając parcia na mgr) to nim będziesz - uprzyj się jak osioł i przelecisz te 3 czy 4 lata. Potem to już tylko umieć się sprzedać. Czy to dobry schemat postępowania to materiał na osobny temat. Powodzenia.
  • #37
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Stypendia są bodajże od 4.0
    Nie wiem jak gdzie indziej, ale podejrzewam, że wszędzie już tak samo. Obecnie na PŚ (i od jakiś 4 lat wstecz) stypendium dostają studencji z bodajże 3% najlepszych wyników - co jest rozbite później na kilka kategorii względem których ustalana jest wielkość stypendium. Mogłem coś pomieszać z konkretnymi liczbami, ale mniej więcej tak nowy system działa.
    Cytat:
    O filtrach też było i było obliczanie

    To, że ktoś gdzieś napisał magiczny wzór na fc nie oznacza, że Ty to rozumiesz, wiesz z czego się wywodzi, co w sensie fizycznym oznacza.
    Cytat:
    Więc na mój gust przesadzacie i to bardzo

    Zobaczymy jak będziesz projektował antenę wifi bez tej matmy ;)
    Cytat:
    I tak samo niebezpieczne jest znać program i nie wiedzieć jak działa

    Na tym forum często zjawiają się ludzie znający PSPICE czy MATLABA, a mający problem z ogarnięciem wyników "bo nie wychodzi".
    Ja dodam tylko, że na matematyce (analizie) leci na EiT cała teoria i dynamika obwodów, teoria pola, przetworniki elektromechaniczne (silniki, prądnice itp. serio ;) elementy co prawda, ale jednak), automatyka, przetwarzanie sygnałów, trochę w telekomunikacji, metodyka projektowania i techn. realizacji, trochę w metrologii i techn. pomiarowej, dużo w algorytmach przetwarzania sygnałów, odrobina w sieciach neuronowych (trochę algebry rozmytej przy omawianiu fuzzy logic, metody polowe, troszkę sensoryki, projektowania przekształtników en.el., dużo w robotyce (macierze transformacji - ale to algebra), trochę w inżynierii dźwięku i obrazu, trochę w projektowaniu i optymalizacji systemów mechatronicznych). Nie ma tak, że wystarczy jakoś przebrnąć przez matmę i dać sobie spokój. Ona jest dlatego na pierwszych semestrach, że jest potrzebna do późniejszych przedmiotów. NIEZBĘDNA by je naprawdę ogarnąć. W prawdzie dotyczy to głównie przedmiotów magisterskich (II stopień), ale bez matmy to się najzwyczajniej nie da. Ze względu na duże podobieństwo sporej ilości przedmiotów AiR wypada dość podobnie, w przypadku infy matma skupia się na trochę innych rzeczach, co nie znaczy, że jest łatwiej.
  • #38
    biomedyczny
    Poziom 26  
    Ale fanzolicie.

    Typowe kujony na studiach.

    Antenę wi fi budowałem w gimnazjum. I nic więcej niż program ci nie trzeba. Lub długość fali podzielić więc jaką tu masz zaawansowaną matematykę chłopie.

    Eit to sama matma i głupoty i najmniej mnie obchodzi. Bo co tam się nauczysz poza liczeniem ??
    Z tego co czytam to ja w technikum miałem to samo na laboratoriach itd.
  • #39
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Antenę wi fi budowałem w gimnazjum. I nic więcej niż program ci nie trzeba

    Pewnie. Bo jak zachowuje się fala em. w zależności od kształtu anteny, jej umiejscowienia i typowych przeszkód to "sie wklepuje w program" jakieś dane, nie wiadomo skąd i po co. Ale się wklepuje i wychodzi :P
    Cytat:
    Lub długość fali podzielić więc jaką tu masz zaawansowaną matematykę chłopie.

    Trochę elementarnych zasad kultury koledze się przyda. A poza tym patrz wyżej.
    Cytat:
    Bo co tam się nauczysz poza liczeniem

    Dużo różnych rzeczy. W zasadzie za dużo i dlatego rozbijają to na mniejsze, a bardziej wyspecjalizowane profile. I owszem, wiele rzeczy jest średnio przydatnych, tyle tylko, że to jest POLITECHNIKA, a nie wyłącznie przysposobienie do określonego zawodu. Inżynier elektronik musi znaleźć wspólny język z robotykiem czy mechanikiem. Proste i jasne. Jeśli szukasz uczelni, która od A do Z wykształci cię jedynie w rzeczach, które uznasz że ci są potrzebne na stanowisku np. automatyka przemysłowego (czyt. programowanie plc, nc, robotów przemysłowych, układy sterowania itp.) to jej nie znajdziesz w PL, wątpię by gdziekolwiek tak się jakaś uczelnia techniczna ograniczała.
  • #40
    wojtek_r
    Poziom 2  
    Co do programowania to np. na Politechnice Wrocławskiej
    jest ono takie samo na pierwszym semestrze AiR, Inf oraz EiT.
    Nie da się więc go uniknąć.
    Jak jest gdzie indziej to nie wiem.
  • #41
    biomedyczny
    Poziom 26  
    Nidzie nie widziałem na pierwszym semestrze programowania nawet na informatyce.

    Sama matma, fizyka, algebra, bhp i jakiś przedmiot ogólny. Przynajmniej na zaocznych bo o takie mi chodzi.
  • #42
    Elektronik9
    Poziom 30  
    biomedyczny napisał:
    Eit to sama matma i głupoty i najmniej mnie obchodzi. Bo co tam się nauczysz poza liczeniem ??

    Tak się składa, że jestem już prawie na finiszu EiT i mogę coś na ten temat powiedzieć. Matematyki jest sporo - owszem. Po paru semestrach człowiek przestaje się dziwić i przechodzi nad tym do porządku dziennego i oswaja się z tymi "krzaczkami" w postaci sum, całek, exp, macierzy, liczb zespolonych itp.
    Mówisz, że na EiT nic nie nauczą poza liczeniem. ;) Ciekawe. :) Program studiów widział? Przedmioty? Specjalności? Pytanie retoryczne. Mnie te studia bardzo dużo nauczyły. Wiem jak działa telefonia komórkowa, światłowody, umiem programować w paru językach, wiem jak działa kompresja, MP3, DivX, JPG, jak są zbudowane anteny, jak działają sieci komputerowe, WiFi, GPS, mikroprocesory i dziesiątki innych rzeczy. I co najważniejsze nie jest to sucha teoria, ale poparta praktyką w postaci laborek, ćwiczeń, projektów.
    Matematyka to tylko narzędzie. Swoją drogą nie wyobrażam sobie inż. telekomunikacji bez znajomości szeregów Fouriera czy Transformaty Fouriera, bo w telekomunikacji to jak alfabet. Są przedmioty, które z nazwy nie mają nic wspólnego z matematyką, np. Teoria Sygnałów czy Teoria Systemów. A w praktyce okazuje się, że to sama matma. Nie licz więc na to, że matma skończy Ci się po pierwszym roku. Bo to tak, jakbyś na polonistyce po 1 roku chciał przestać czytać.

    Dodano po 5 [minuty]:

    I zgadzam się z wcześniejszymi wypowiedziami, matma na polibudzie jest też po to, aby odsiać przypadkowych ludzi. Dodam jeszcze jedno: matematyka rozwija logiczne, analityczne myślenie, a to umiejętność niezbędna dla każdego inżyniera.
  • #43
    c4r0
    Poziom 36  
    biomedyczny napisał:
    Eit to sama matma i głupoty i najmniej mnie obchodzi. Bo co tam się nauczysz poza liczeniem ??

    Ja też jestem świeżym absolwentem EiT i nauczyłem się całkiem sporo przydatnych rzeczy. Muszę powiedzieć, że w obecnej pracy przydało mi się już kilka różnych rzeczy których nauczyłem się na studiach. Np. obsługa matlaba, symulacja w spice, metody doboru wzmacniaczy operacyjnych, obliczanie parametrów filtrów, metody projektowania układów optycznych, wiedza na temat materiałów wykorzystywanych w elektronice i na temat oddziaływania pola EM z tymi materiałami itp.
  • #44
    Elektronik9
    Poziom 30  
    O właśnie, Matlab, Spice i inne programy - o tym zapomniałem napisać. ;)
  • #45
    gaskoin
    Poziom 38  
    biomedyczny napisał:
    Nidzie nie widziałem na pierwszym semestrze programowania nawet na informatyce.


    Na AiR na polsl na wydziale AEI jest programowanie (obliczeń komputerowych). PIsze się tam w C lub jeśli się zgodzi prowadzący i ktoś chce, to w C++.

    Co do stypendium:

    biomedyczny napisał:
    Ale fanzolicie.

    Typowe kujony na studiach.


    Myślisz, że będziesz miał stypendium leżąc na kanapie? Ja studiowałem AiR. Na pierwszym semestrze było koło 175 osób. Stypendium dostawało wtedy 18% ludzi (teraz pewnie mniej %) z najlepszymi wynikami czyli koło tych 30 osób. Mając średnią około 4.61 dostawało się najniższą stawkę. Mając średnią 4.55 można było pomarzyć sobie o stypendium. Przy czym pamiętaj, że średnie są WAŻONE. Na pierwszym roku najważniejsze przedmioty (najwyżej punktowane) to nie WF i religia, ale właśnie Analiza matematyczna, algebra liniowa i fizyka.

    Na drugim roku osób już było tylko koło 120 osób, na trzecim z 80 i ostatecznie z 65 uzyskało tytuł inżyniera. Mówię o dziennych, bo na płatnych studiach, nawet na tym samym kierunku i wydziale jest krótko mówiąc lipny.
  • #46
    Elektronik9
    Poziom 30  
    Teraz już nie ma stypendiów naukowych, tylko rektorskie i sama średnia 4.0 czy tam wyżej to za mało, a jeżeli sama średnia ma dać stypendium to musi ona być naprawdę wysoka, co najmniej 4,6. Do tego masa innych rzeczy jak konferencje, osiągnięcia, artykuły.

    Dodano po 1 [minuty]:

    A dostaje garstka osób na roku - ok. 8 osób i jest to kwota 380zł miesięcznie.
  • #47
    tymon_x
    Poziom 30  
    Elektronik9 napisał:
    A dostaje garstka osób na roku - ok. 8 osób i jest to kwota 380zł miesięcznie.

    Ale bieda, poważnie...
    Kiedy studiowałem było to 15% na roku. Z przedziału od 300 do 600 zł. Sam do łapki dostawałem prawie 500 zł, najwyższa średnia była refundowana albo przez grupę Lotos 1000zł albo przez prezydenta miasta, tyle samo. Ale i tak to stypendium to tak tylko fajne z nazwy, część osób, które poznałem na studiach, przeznaczała całość na przeżycie kolejnego miesiąca... jeszcze mało tego, że czasem to i prawie 3 miesiące nie wypłacali.

    Chyba nie taka powinna być idea stypendiów ? Ciekawe dzisiaj podejście ma reforma. Każą pisać referaty, artykuły, brać udział w projektach, tylko wszystko fajnie i pięknie na papierze, ale żeby się rozwijać, coś wnieść, i u mieć coś praktycznego, to najpierw trzeba coś włożyć i to nie małe pieniądze czasem. Nawet do teoretyzowania są potrzebne $$$, a taki młody człowiek martwi się jak tu opłacić czynsz, mieć na środki na przeżycie, wesprzeć rodzinę i nie już szans się rozwijać. To koło się zamyka, chyba że ktoś ma wsparcie, np. z rodziny.

    W elektronikę trzeba dzisiaj włożyć dość sporą kasę, nikt nie robi sprzętu z demobilu, jedynie w celach edukacyjnych.

    biomedyczny napisał:
    O filtrach też było i było obliczanie i zaawansowanej matmy to dam nie było.

    Powiem tak, mało żeś w życiu widział, to ... wiesz. Odnoszę się do całej Twojej opinii na temat matematyki w zastosowaniu stopniu inżynierskim.
  • #48
    czuga
    Poziom 23  
    biomedyczny napisał:
    Chodzi mi po prostu czy dam radę nie potrafiąc programować.
    Bo wciąż nie wiem czy AiR czy informatyka.

    To zależy ile czasu poświęcisz na naukę programowania i jak bardzo jesteś bystry.

    Matematyka, fizyka itp. na początkowych semestrach studiów dziennych jest podobna na wszystkich tych kierunkach. Nie jest łatwo. Pamiętam, jak robiłem na EiT drugi kierunek, to z 1000 przyjętych na pierwszym roku pozostało 200 na drugim. "Druty", "magnesy", analiza, fizyka zrobiły swoje :D.
  • #49
    alagner
    Poziom 26  
    Te 300 zł miesięcznie to i tak wypas. Ostatnio na załapałem się na stypendium - 150 zł miesięcznie (byłem jakoś w połowie stawki -średnia ca. 4.5). Kumpel ze średnią 5.0 tak samo - półtorej "bańki".

    A co do matmy, tego co jest na studiach itd. to smutna (albo i piękna, kwestia pktu widzenia) prawda jest taka, że każdy ze studiów wynosi ile chce. Przy czym dla jasności: model "mało uczymy ale często i gęsto sygnalizujemy problemy do douczenia się samemu" jest może i fajny, jeżeli człowieka któreś z przedstawianych zagadnień wciągnie, ale imho do tego trzeba naprawdę dobrze ułożyć program oraz umożliwić studentowi rozwój. A problem bywa z tym niestety. Wiem po sobie ile kasy włożyłem w zestawy uruchomieniowe i narzędzia, bo na uczelni a to obłożenie laboratoriów, a to laborant na L4, a to kasy im brakło, ew. przedmiot był fajny ale mało na nim zrobiono bo był okrojony godzinowo czy np. profesorowi akurat trafiały się ważne konferencje i odwoływał zajęcia.
    Do czego zmierzam: gdy coś człowieka zainteresuje, a matmę potraktuje jako narzędzie do zrozumienia i analizy pewnych zjawisk a nie "zło koniecznie" nabiera to sensu i - mówię poważnie - przyjemnie się uczy rzeczy ciekawych. Nawet jeśli niekoniecznie są łatwe.
    A i orłem matematycznym być nie trzeba, bardziej chodzi - przynajmniej w moim odczuciu - o "czucie" jak co działa i świadomość po co coś liczymy, a niekoniecznie umiejętności rachunkowe, bo to faktycznie zrobić można na kompie. Ale jeśli nie daj Boże kiedyś nam komputer umrze, dobrze byłoby chociaż umieć oszacować wynik ;)

    pzdr.
  • #50
    przyjacielkuternogi
    Poziom 13  
    biomedyczny napisał:
    Nie chodzi by ukończyć na 3.0 tylko jakieś stypendium by się przydało.


    Słuchaj biomedyczny, ja nie jestem złośliwy i nie lubię jak ktoś tak ci docina jak koledzy powyżej, ale muszę przyznać, że mają absolutną rację. Masz zamiar studiować na technicznej uczelni i jednocześnie ignorować matematykę.....nierealne....a stypendium dostają nie marzyciele tylko pracusie albo zdolni ludzie......w szczególności na studiach. Lepiej posłuchaj rad kolegów i pracuj w zawodzie. Mam paru kumpli, którzy tak zrobili i uważam, że lepiej na tym wyszli. ....nie patrz tak do końca na wykształcenie bo to raczej mit......znam gościa który zajmuje się projektowaniem i montażem systemów typu: inteligentne domy po.....zawodówce :)
  • #51
    svistak2000
    Poziom 12  
    Pozwól biomedyczny że ci wytłumaczę po co ci ta matematyka i fizyka. Otóż mówisz że chcesz coś konstruować, no i okej. Tylko że na takich studiach jak: elektronika i telekomunikacja, mechatronika czy automatyka i robotyka znajomość matmy i fizy to naprawdę podstawa. Już tłumaczę ci dlaczego na przykładzie toku studiów kierunku elektronika i telekomunikacja. Pierwszy semestr to sama matma i fizyka + programowanie (są jakieś kierunkowe laborki ale to bardziej niegroźny wstęp do późniejszych naprawdę hardcorowych laborek). Ogólnie to przez pierwsze dwa semestry robią z ciebie kalkulator do liczenia całek i pochodnych. My też z kumplami po pierwszym semestrze byliśmy zawiedzeni że na tych studiach jest sama matma bez jak to nazwałeś "konstruowania". Tylko że od drugiego semestru wchodzi jakże "piękny i śniący się po nocach" 3-semestralny kurs zwany obwodami i sygnałami (na różnych polibudach może się pojawić pod nazwą teoria obwodów, elektrotechnika itd...). I tutaj znajomość wyższej matematyki i podstaw fizyki z zakresu prądu elektrycznego i magnetyzmu musisz mieć w małym palcu. Bo nikt już na tym przedmiocie nie będzie cię uczył liczb zespolonych gdzie w prądzie zmiennym lub w stanach nieustalonych właśnie takich liczb używasz nikt nie będzie cię uczył rozwijać w szereg Fouriera funkcję by policzyć kolejne harmoniczne przebiegu i nikt też nie będzie cię uczył liczyć residuów funkcji, transformat i licznych transmitancji układów. Bo na tym przedmiocie będziesz miał dany schemat gdzie musisz obliczyć transmitancję, dobrać jakiś element aby transmitancja wynosiła tyle a tyle, wyliczyć oraz dorysować jakiś układ do danego schematu tak aby następowała kompensacja mocy biernej. Między innymi takie zadania spotkasz na tym przedmiocie (to już można nazwać początkiem konstruowania gdzie bez matmy ani rusz). A to tylko jeden przedmiot z kilkunastu gdzie przez całe studia będziesz musiał się z nimi zmierzyć. Pewnie będziesz się bronił że i ten przedmiot nie będzie ci potrzebny żeby konstruować. Bo ty przecież chcesz konstruować a nie liczyć. I otóż niestety nie. Aktualnie pewnie wchodzisz na elektrodę bierzesz jakiś gotowy sprawdzony schemat, robisz jakiś układ i tyle. Nie zastanawiasz się jak to działa po co w tym miejscu jest ten kondensator, rezystor, jak płynie prąd w tym układzie. Po prostu bezrozumnie powielasz to co ktoś kiedyś ktoś wymyślił.
    NIE MOŻNA TEGO NAZWAĆ KONSTRUOWANIEM! BO KONSTRUOWANIE CZEGOŚ W ELEKTRONICE BEZ MATEMATYKI I FIZYKI NIE ISTNIEJE! I masz rację od tego wszystkiego jest matlab (Poteżny kombajn kalkulator jeśli byś nie wiedział z którym na studiach też się zetkniesz) PSPICE do liczenia tych wszystkich obwodów, ALTIUM do projektowania elektroniki. Tylko że z tymi wszystkimi programami jest taki sam problem jak z kalkulatorem. One tylko mogą przyspieszyć twoje liczenie. Nie pomyślą za ciebie a inżynier niestety musi myśleć. Więc niestety drogi kolego bez matmy na tych studiach ani rusz.

    P.S.
    Czyżby kolega Tronics studiował EIT na wydziale elektrycznym na PŚ? Bo wspomniał kolega o energoelektronice :)
  • #52
    revcorey
    Poziom 11  
    Odniosę się do matematyki(PWr, AiR, Elektryczny). Na wydziale zajmujemy się głównie napędami elektrycznymi i PLC(+dsp). I tu w układach sterowania przekształtników matmy jest pełno. Miałem projekt na laboratorium DTC-SVM. Podstawy tego to nic innego jak całki. Wiadomo że układ sterowania się siepie w simulinku i tam tylko bloczki 1/s i s ale co po tym komu jak nie kuma matmy. Nie mówię że trzeba być mega mózgiem ale warto umieć.
    Moja praca mgr. to estymacja momentu elektromagnetycznego za pomocą procka DSP czyli de facto zapisanie wzorów w C(różne estymatory).
    Z drugiej strony pracuję jako automatyk. Sprawa z matmą jest dość skomplikowana. Przez większą część etapu projektowania jej nie ma. Ale trzeba coś zoptymalizować, coś policzyć i wychodzi w pewnych miejscach(wiadomo wspomagasz się scilabem czy coś).

    Kwestia laboratoriów. Od razu mówię że można się załapać na wejście do laboratorium jak się chce. Trzeba działać tylko przez koło naukowe. Sam sobie załatwiałem wejście i członkom koła to wiem że da radę.