Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Politechnika Rzeszowska- Mechatronika, EiT, AiR

Hoolgarez182 03 Cze 2012 21:08 8914 28
  • #1 03 Cze 2012 21:08
    Hoolgarez182
    Poziom 14  

    Witam. Skończyłem w tym roku technikum elektroniczne, a dokładnie ZSE w Rzeszowie. Stanąłem przed wyborem kierunku studiów. Interesują mnie takie kierunki jak mechatronika, elektronika i telekomunikacja oraz automatyka i robotyka na Politechnice Rzeszowskiej. Nie mogę się zdecydować nad jednym konkretnym. Elektronika to moje hobby. Lubię zajmować się nią praktycznie (projektowanie układów, dobór elementów, badanie gotowych układów, serwisowanie, itd.). Natomiast strasznie wkurza mnie czysta teoria. Wiadomo, że aby coś zrobić najpierw należy posiadać podstawy teoretyczne jednak wolę do tych podstaw dochodzić w sposób praktyczny:) Nie przepadam też za programowaniem, informatyką. Jedyny przedmiot zawodowy w technikum za którym nie przepadałem to pracowania układów mikroprocesorowych. Nie lubię programowania i ogólnie informatyki. I tu pojawia się pytanie do studentów Politechniki Rzeszowskiej- aktualnych i byłych... Ile tak naprawdę elektroniki jest na każdym z tych kierunków? Na początku chciałem iść na mechatronikę, ale doszły mnie słuchy, że ten kierunek na Prz ma bardzo mało wspólnego z elektroniką- więcej informatyki i mechaniki, a tego bym nie chciał. Hmmm... Więc... Który kierunek na Prz polecacie gościowi ze sporymi ambicjami, który nie przepada za informatyką, programowaniem i ciskaniem w mózg samą teorią, a wręcz kochającemu elektronikę praktyczną? Do tego dochodzi kwestia tego, że interesuje mnie też mechatronika jednak taka typowa łącząca różne dziedziny techniki jak mechanikę, elektronikę, informatykę (którą ewentualnie mogę przeboleć) , automatykę, itd., nie spychająca żadnej dziedziny na boczny tor.

    0 28
  • #2 03 Cze 2012 21:40
    krzyjak
    Poziom 29  

    Hoolgarez182 napisał:
    Który kierunek na Prz polecacie gościowi ze sporymi ambicjami, który nie przepada za informatyką, programowaniem i ciskaniem w mózg samą teorią, a wręcz kochającemu elektronikę praktyczną?


    Akurat na tych studiach, o które pytasz jest wszystko co wymieniłeś poza "elektroniką praktyczną". Po co pchasz się na studia skoro nie lubisz teorii?

    0
  • #3 03 Cze 2012 21:47
    Hoolgarez182
    Poziom 14  

    "Pcham się" na studia, bo tytuł technika w dzisiejszych czasach to za mało, a tytułu inżyniera raczej sam z siebie się nie pojawi.

    0
  • #4 03 Cze 2012 22:13
    krzyjak
    Poziom 29  

    Hoolgarez182 napisał:
    "Pcham się" na studia, bo tytuł technika w dzisiejszych czasach to za mało, a tytułu inżyniera raczej sam z siebie się nie pojawi.


    Masz racje. Gdy dostaniesz już ten Swój upragniony dyplom to ludzie będą się do Cie zwracać per Panie inżynierze. Rynek pracy przywita Cię z otwartymi ramionami. A gdy emocje już opadną dostaniesz mocnego kopniaka od życia i może zmądrzejesz. Studia techniczne w Polsce nie są niestety rajem dla ludzi lubiących dłubać w sprzęcie, lutować itp. Pasjonujących się techniką. To nieustanne pasmo teorii. Wykłady, ćwiczenia laboratoria, sprawozdania, projekty na papierze, obliczenia, symulacje, a pod koniec semestru sesja. I tak w kółko. Jeśli nie przepadasz za teorią to daj sobie spokój, bo będziesz miał jej na studiach aż nad to.

    0
  • #5 03 Cze 2012 22:49
    Hoolgarez182
    Poziom 14  

    Chodzi tu o wybór odpowiedniego kierunku. Uczyć się czegoś co się lubi i daje satysfakcję, a nie iść na studia z musu, bo tak... Studia to nie sama teoria. Gdyby tak było to studia nie miałyby sensu, bo teorii można nauczyć się samemu z książek, natomiast by działać praktycznie potrzebny jest sprzęt, a taki kosztuje. i od tego są laboratoria na studiach technicznych.

    Dodano po 13 [minuty]:

    W technikum też było sporo teorii, ale oprócz niej godziny pracowni, praktyk, powiązania teorii z praktyką. Godziny spędzone przy aparaturze kontrolno-pomiarowej no i multum godzin poświęconych na pisanie sprawozdań, ale dzięki temu jest sporo w głowie. Są umiejętności, a nie tylko sucha teoria której nijak nie umie się wykorzystać w świecie realnym. Nie wybieram się na uniwerek w celu nauki matmy, zostania nauczycielem przy odrobienie szczęścia i nauczania młodego pokolenia korzystania z wykutych regułek. Tytuł inżyniera to dodatek. Najważniejsze są umiejętności, ale jak się już idzie na studia. Zdobedzie się tam wiedzę to chyba trochę łyso wyjśc bez tytułu. Tak jak z technikum bez zdania egzaminu zawodowego. Jest wiedza, a nie ma świstka. Ja wiem, że sporo wiem, ktoś może wiedzieć, że sporo wiem, ale szef tego kogoś wymaga zaświadczenia o stanie mojej wiedzy no i za przeproszeniem dupa zbita. Świstek nie odzwierciedla stanu wiedzy i umiejetnosci, ale jednak czasami sie przydaje. Jednak chce sie uczyc by miec i swistek i umiejetnosci, a bez dalszej szkoly tego nie osiagne. Nie rozumiemy sie. Czy kazdy musi z gory zakladac, ze ktos idzie na studia byle tam chodzic i zdobyc byle jakie wyksztalcenie wyzsze, albo po prostu zagrzac tam tylek i pojsc w cholere...

    Dodano po 21 [minuty]:

    Pytanie nadal obowiązuje. Może je przeformułuje i napisze skrótowo, aby znowu nie pojawiły się dyskusje na temat sensu kontynuowania nauki na studiach. I czy w ogóle nauka ma sens, bo może lepiej się nie uczyć i tyrać posiadając już wykształcenie techniczne na polu niemieckich ogórków po 12h dziennie, albo przy odrobienie szczęścia pracować jako dyspozytor w zagranicznej fabryce zarabiając kilka tysięcy euro miesięcznie, ale jednocześnie zrywając kontakt z Polską, czyli być zarobkowym uchodźcem.
    A więc... Który z kierunków dostępnych na Prz, które wymieniłem w temacie polecacie człowiekowi z wykształceniem średnim technicznym w zawodzie technik elektronik? Nie wiem... Może teraz lepiej (dla co poniektórych).

    0
  • #6 03 Cze 2012 23:07
    revolt
    Poziom 34  

    Hoolgarez182 napisał:
    Studia to nie sama teoria.

    Pierwszy błąd w rozumowaniu. Proponuję rozpatrywać w kategorii "Studia nie nauczą praktyki". Mniej potem boli rozczarowanie.

    0
  • #7 03 Cze 2012 23:27
    Hoolgarez182
    Poziom 14  

    Więc według Was powinienem zaprzestać na technikum, ponieważ "pójście" na studia "uwstecznia praktycznie"? Cztery lata technikum daje większe umiejętności niż 5 lat nauki na politechnice? A może studia są jedynie dla teoretyków i dlatego większość osób po studiach kończy z dyplomem w ręce sprzedając za ladą jakiegoś podrzędnego sklepu śniąc o utraconym marzeniu światłej przyszłości, która okazała się fikcją na polskim gruncie, który nawet dla rolnika przestaje być patriotycznym dobrodziejstwem?

    Dodano po 5 [minuty]:

    Sranie w banie. Jeśli ktoś chce to nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Sprzęt na wydziale EiT nie leży po to by leżeć i leżeć i kur*czę leżeć, ale by z niego korzystać. Może miałem urojenia będąc na labkach. Może te oscyloskopy, generatory, wobulatory to tylko przywidzenie, albo są by sie prezentować. Tylko ciekawe czemu studenci z nich korzystali podobnie jak ze środowiska Labview.

    0
  • #8 04 Cze 2012 00:10
    revolt
    Poziom 34  

    Rób co chcesz tylko oczekujesz czegoś innego niż Cię tam spotka. Mam Ci napisać, że przez większość czasu będziesz siedział, lutował, składał, uruchamiał itp. itd.? Nie nie będziesz.

    0
  • #9 04 Cze 2012 04:12
    Darektbg
    Poziom 21  

    Najlepiej jak sobie sam zobaczysz na rozkład przedmiotów:
    http://weii.prz.edu.pl/pl/plany-studiow//
    Jetem studentem PRz, ale informatyki. Kilku znajomych mam na EiT i z tego co wiem to są dość duże luzy jeżeli tylko chociaż trochę się ogarnia. Na AiR dochodzą Ci elementy mechaniki i informatyki.
    Jeden z moich wykładowców stwierdził, że na tym wydziale informatyka jest pierwszym kierunkiem pod względem nakładu pracy jaki trzeba włożyć, a elektronika ostatnim, więc AiR będzie gdzieś pośrodku ;)
    Dodatkowy + za AiR to fakt, że jest to kierunek zamawiany, co za tym idzie: 900zł/mc dla najlepszych strudenótw, dodatkowe(bezpłatne) kursy które w większości kończą się certyfikatem.
    U mnie np. na informatyce to pierwszy stopień Oracle czy IBM Mainframe.

    Na KAŻDYM kierunku na tym wydziale masz mniej lub więcej programowania, co widać dobrze na rozkładach.

    0
  • #10 04 Cze 2012 08:18
    morswin89
    Poziom 23  

    Niestety ale Koledzy wyżej mają rację w technikum było więcej praktyki niż na studiach. Na większości laboratoriów układy są połączone i bez wiedzy prowadzącego nie można dotknąć czegokolwiek a pomiary sprowadzają się do pokręcenia zasilaczem i spisania wyników a potem pisania bezsensownych sprawozdań. Obecnie przy nowym trendzie zastępują konwencjonalne laboratoria symulacjami na komputerach gdzie polega to na przepisaniu instrukcji a potem ładnym skopiowaniu wyników do worda, większość nie ma nawet pojęcia co robi. A sytuacją z jaką się spotkałem to koleś po 4 latach technikum i 3 studiów pyta się jak policzyć stałą watomierza bo nie wie jak odczytać, nie wspominając o obsłudze oscyloskopu większość kręci gałkami aby kręcić więc sprzęt który wymieniłeś nie jest na pewno dla studentów.

    0
  • #11 04 Cze 2012 15:41
    seba70838
    Poziom 12  

    Niestety tu muszę się zgodzić - w technikum elektronicznym (ja akurat Koszalin) mogłeś naprawdę poczuć tą elektronikę mierzyłeś, badałeś, sam podłączałeś a jak coś poszło z dymem to fun :D i czegoś się jednak nauczyłeś, bo nawet nauczyciel był mocno w to wkręcony. Teraz jestem na pierwszym roku mechatroniki i aż dziw bierze - nic samemu, bo drogie, bo "niebezpieczne", sucha teoria, która i tak się nie przyda. Tu historyjka: jak odłączyłem po ćwiczeniu autotransformator z sieci to naskoczyli że nie wolno -ja mówię "elektryka prąd nie tyka" a wykładowca na to że mam SEPa zaprowadził mnie na kantor by mu pokazać w której dziurce w gniazdku jest faza :D.

    Co do pytania Kolegi - jeśli chcesz iść na studia to najlepiej EiT, tam będziesz (chyba ?) miał najwięcej "przydatnych" :P rzeczy - AiR oraz Mechatronika są dość podobne i tam masz raczej budowanie z klocków mało zagłębiania w szczegóły, programowanie w C++ i to niewiele raczej jakieś drabinkowce (nie wiem jeszcze nie miałem), ale są nawet jakieś ćwiczenia praktyczne(!).
    Tak czy siak - ogarnij sam Matlaba bo to wszędzie chyba jest wszędzie i bardzo przydatne do programowania i symulacji, a (u mnie przynajmniej) wsadzili nas na kompy z ML, 2 godziny wstępu i z grubej rury - do dziś nikt z grupy pracy semestralnej nie zrobił, a koniec sesji blisko :D .

    I nie słuchaj innych - jeżeli uważasz TY że studia ci się przydadzą (a nuż może coś cię wciągnie?) to idź - praktyki jak wielu stwierdziło można samemu próbować.

    0
  • #12 04 Cze 2012 17:59
    199693
    Użytkownik usunął konto  
  • #13 04 Cze 2012 18:16
    biomedyczny
    Poziom 26  

    Czyli tak samo jak ja mówię.

    A u nas trzeba było robić kabelki na laborki za różne kary :) A na studiach lutownicy nie widzieli.

    No ale inż by się przydał. Tylko z matmy strach. Bo nie wiadomo na co ta matma na tych studiach. Jak to ktoś napisał chyba tylko po to by uwalić studentów.

    0
  • #14 04 Cze 2012 18:44
    tymon_x
    Poziom 30  

    Hoolgarez182 napisał:
    Nie przepadam też za programowaniem, informatyką. Jedyny przedmiot zawodowy w technikum za którym nie przepadałem to pracowania układów mikroprocesorowych. Nie lubię programowania i ogólnie informatyki.

    Tego to będziesz miał pod dostatkiem, asm/C/C++/Java/Matlab/VHDL/Verilog. Non-stop będziesz siedział przed komputerem na laboratorium. A tu filtry FIR/IIR w Matlabie, a tu znowu to samo na FPGA :D A jak jeszcze pójdziesz na EiT, tam gdzie są przedmioty telekomunikacyjne, to dopiero Ciebie szlag trafi, jak mnie...

    Teraz jak chcesz zostać inżynierem elektronikiem-projektantem, to wybacz, ale zacznij już się zaprzyjaźniać z komputerem, to nie są już czasy składania wzmacniaczy i zasilaczy. Już na przykład zwrotnice w głośniku projektują w torze cyfrowym na jakimś DSP, takie czasy.

    0
  • #15 04 Cze 2012 19:26
    199693
    Użytkownik usunął konto  
  • #16 05 Cze 2012 11:37
    RitterX
    Poziom 36  

    @Hoolgarez182
    Nie będę nic tutaj "ogarniał" bo ogarnąć to można kupę liści, która później leży i paruje. To co piszę jest spojrzeniem ciut dalszym jak końcówka studiów. Nie będę rozważał tego co zrobiłbym ja bo i po co? To twoje życie, Twoje błędy i Twoje sukcesy! Skoro podjąłeś decyzję o studiowaniu i stać cię na to finansowo Rób TO bez wahania!
    Po pierwsze, którego kierunku byś nie studiował, a nie chcesz zaliczyć jedynie "odsiadki" na studiach dla dyplomu tylko chcesz się czegoś nauczyć, będziesz musiał w sposób konstruktywny studiować przedmioty podstawowe czyli matematykę, fizykę a w niektórych kierunkach elektrotechnikę i mechanikę. Tym, którym matematyka czy fizyka nie przydaje się po studiach mogę napisać z pełnym przekonaniem, że zmarnowali kilka lat życia... .
    Druga sprawa jest najważniejsza. Musisz sobie odpowiedzieć co chcesz robić za 5 lat. Tylko bez takich pierdoł "Wyjeżdżam za granicę..." bo to nie jest żaden plan! Z takim planem możesz już pakować manatki. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcesz pracować w dziale utrzymania ruchu, projektować, sprzedawać produkty techniczne, nadzorować pracę techiczne innych, uczyć, być przedsiębiorcą, "specjalistą" (niewolnikiem) korporacyjnym. To oczywiście może się jeszcze zmienić ale warto byś sam określił co chcesz czynić i do czego się nadajesz. To powinieneś wiedzieć doskonale przecież?
    Jak będziesz wiedział czego chcesz to pozostałe "komponenty" pod postacią zaliczanych przedmiotów etc. będą jedynie częściami układanki. Nie zdawaj się na opinie innych łącznie z wykładowcami bo cóż oni mogą wiedzieć o tym jak będzie wyglądał świat za 5 lat?! Nie wierzysz?! Zobacz co się stanie w najbliższym czasie z całą grupą, która w pocie czoła studiowała i właśnie kończy wszelką "budowlankę" by szybko i skutecznie się "nachapać".
    Studiowanie to przede wszystkim umiejętność wyciągania trafnych wniosków na podstawie obserwowanych zjawisk a także predykcja na podstawie powyższych, co stanie się w przyszłości?

    0
  • #17 05 Cze 2012 23:30
    KaW
    Poziom 34  

    Niestety bez matematyki,fizyki i informatyki w przyszłym elektronicznym świecie
    człowiek kierunku elektronicznego nie ma szans.
    W Łodzi juz nie ma technikum łaczności .Absolwencj trochę pracowali na stażach
    a potem ...koniec .
    Dawno temu informatyki -programowania -uczono tylko /!/ informatyków.
    "Dzięki" temu całe rzesze inżynierów były niedouczone w programowaniu -konkretnie w myśleniu o innym sposobie rozwiązywania problemów.Jedyne co było spójne to fizyka i matematyka.Ale to dopiero kawałek wiedzy.

    Obecnie sa gotowe programy demonstrujace prace układów elektronicznych.
    Można bez lutownicy zlepić jakiś układ w postaci schematu.Wybiera się detale i
    uruchamia.Wirtualnie podłącza się generator sygnału i na wirtualnym "tektroniksie" ogląda przebieg. Zabawa robi się niemiła jak to coś, zlepione samemu- nie działa .Wtedy trzeba przejrzeć cały schemat i każdy użyty detal .Na przyklad dane techniczne są zapisane dla danego modelu/typu/ tranzystora w języku "zrozumiałym" dla programu.....W "języku" to znaczy : w postaci zapisu matematycznego- "zjadliwej" dla programu jaki znajduje sie w danym komputerze.

    0
  • #18 06 Cze 2012 00:03
    RitterX
    Poziom 36  

    @KaW
    Jak spojrzymy na to gdzie pracują ci niedouczeni inżynierowie to... możemy dojść do wniosku, że czym prędzej należy przerwać obecny sposób kształcenia na kierunkach technicznych.
    Skoro te wszelkie dobrodziejstwa symulacyjne są takie dobre to dlaczego tylko kilka nacji podejmuje wysiłek by zbudować do swoich samolotów bojowych np. radar fazowy? Albo dlaczego, skoro wszystko wiadomo z tych symulacji znowu tylko kilka nacji jest w stanie zbudować owe samoloty? Przecież wystarczy zasymulować... .
    Jeśli to ma być ten inny sposób rozwiązywania problemów to ja się wypisuję z tego przybytku. Śmiem wręcz twierdzić, że symulacje zastąpiły raz zdrowy rozsądek, dwa praktyczne myślenie dając w zamian jedynie złudną namiastkę rzeczywistości. To tak jakby w wojsku żołnierze byli na strzelnicy i zamiast używać ostrej amunicji "symulowali" jej działanie... kaszląc :-D . Wmówiono studentom, że programy symulacyjne robią wszystko i mogą wszystko a tymczasem to nadal są narzędzia CAD czyli jedynie wspierające proces projektowania. A wmówili to wykładowcy, którzy albo chcieli bez większego wysiłku odwalić pensum albo, co gorsza, sami równie nieświadomi rzeczywistości utknęli umysłowo w symulacjach i symulowanym świecie. Bowiem nigdy w rzeczywistości niczego nie zaprojektowali. No to jak "do jasnej ciasnej..." mieli się przekonać, że to jest jedynie narzędzie pomocnicze jedynie przyspieszające i ułatwiające pracę ale nie zwalniające od myślenia i operowania pojęciami z matematyczno-fizycznego świata.

    0
  • #19 06 Cze 2012 06:15
    cassius17
    Poziom 17  

    Mogę się wypowiedzieć o kierunku mechatronika na Politechnice Śląskiej, wydział Mechaniczny-Technologiczny.

    Aktualnie(2 rok) bardzo mało korzystamy z jakichkolwiek programów symulacyjnych. Oczywiście były zajęcia z Zapisu grafiki inżynierskiej, ale tylko liznęliśmy Inventora. Rysunki ręcznie na kartce, obliczenia np. do budowy manipulatora też ręcznie, tzn. korzysta się tylko z programu do liczenia macierzy na znakach.


    Fakt, nie ma zbyt dużo praktyki, ale zawsze jest możliwość samodzielnego rozwinięcia skrzydeł np. w ramach koła naukowego. Projekt manipulatora przemysłowego wymusił na mnie samodzielnego zapoznanie się z programowaniem mikrokontrolerów i ich obsługą.

    Dużą wagę kładzie się na poznanie języka programowania(C++), najpierw zajęcia z samego C++, potem metody numeryczne, w których na większości zajęć należało napisać program obsługujący dane zagadnienie.

    Spotykam się natomiast z tym, że prowadzący zajęcia nie mają pojęcia o tym co wykładają, wymagają na zajęciach, tak jakby nigdy nie pracowali w przemyśle i nie poznali zagadnień ze strony praktycznej a tylko teoretycznej.

    Podsumowując: dużo jest pokazane na laboratoriach, wymaga się sporo(oczywiście nie wszystkie przedmioty) i jeżeli ktoś naprawdę chce być inżynierem a nie tylko osobą z tytułem inżyniera, to nie ma najmniejszego problemu żeby się nim stać.

    0
  • #20 06 Cze 2012 07:55
    KaW
    Poziom 34  

    Gdyby zasymulowano na jakimś symulatorze warunki lotu do miejscowości "S....."
    samolot nie dał by się uruchomić -i nie było by tylu ofiar.

    Symulator jest przed konkretna realizacja fizyczną pomysłu -narzędzie pomocnicze .

    0
  • #21 06 Cze 2012 21:14
    ja3ro
    Poziom 9  

    Hoolgarez182 napisał:
    "Pcham się" na studia, bo tytuł technika w dzisiejszych czasach to za mało, a tytułu inżyniera raczej sam z siebie się nie pojawi.

    oj, drogi kolego abyś nie przeliczył się w swoich ocenach skoro dopiero skończyłeś technikum to nie możesz się nazywac technikiem - narazie nawet nie posiadasz tego tytułu więc za dużo nie powinieneś psioczyć na tytuł technika, ja sam jestem dyplomowanym technikiem i studiuję AiR na PolŚl. Studia mnie satysfakcjonują i ciesze sie z dokonanego wyboru.


    off: sam tytuł jeszcze nic nie znaczy znam wielu fachowców elektroników którzy w szkole uczyli się czegos innego.

    0
  • #22 06 Cze 2012 21:42
    RitterX
    Poziom 36  

    KaW napisał:
    Gdyby zasymulowano na jakimś symulatorze warunki lotu do miejscowości "S....."
    samolot nie dał by się uruchomić -i nie było by tylu ofiar.

    Symulator jest przed konkretna realizacja fizyczną pomysłu -narzędzie pomocnicze .


    Jeśli już jesteśmy przy lotnictwie to po prostu wiem jaka jest różnica po między symulatorem szybowca a lataniem szybowcem. Jak dla mnie kolosalna! Symulacje prowadzi się jedynie po to by na sucho potrenować rozwiązywanie problemów pod presją czasu, którego w powietrzu w krytycznych chwilach jest zawsze za mało. To jednak inny rodzaj wspomagania jakim jest nauka pilotażu i wiedzy o potencjalnych awariach.
    Symulacje związane np. z przestrzennym rozłożeniem brył, integralnością sygnałową, projektowaniem elementów wspomagają jedynie zapis pewnych nazwijmy to koncepcji a nie zastępują koncepcji jako takich. Dla komputerowej symulacji rozłożenie elementów na pcb nie będzie miało większego znaczenia jeśli będą spełnione warunki czasowo sygnałowe a dla nas dosyć często tak np. krótszy ciepłowód, mniejsze zakłócenia od zewnętrznego zasialcza,... . Dlatego oponuję przeciw bezmyślnemu nauczaniu za pomocą programów symulacyjnych choć nie jestem ich przeciwnikiem w rzeczy samej.

    0
  • #23 06 Cze 2012 22:26
    Hoolgarez182
    Poziom 14  

    Co do Twojej wypowiedzi kolego ja3ro dla mnie tytuł jest równoznaczny ze zdobytym wykształceniem, czy to dyplom technika, czy później dyplom na konkretnej uczelni. Nie ma sensu robić czegoś na siłę. Tylko dla samego tytułu. Odbębnić to co się musi, wziąć papier w łapę i tyle mieć wspólnego z tym czego się "uczyło". Do tego musi być zamiłowanie, zacięcie. Inaczej to jest bez sensu. Znam swoje możliwości i wiem, że zdam egzamin teoretyczny i praktyczny. Dlatego pisze o tytule technika tak jakbym go już miał. Szczerze mówiąc to jestem nimi rozczarowany, bo znam wymagania. Jednak egzamin zawodowy powinien zmuszać do większego wysiłku. Powinien sprawdzać kwalifikacje, a ten raczej nie do końca spełnia swoje zadanie. Część praktyczna... No właśnie. Gdzie ta praktyka? Dostaje się wszystko gotowe i polega to jedynie na nauczeniu się schematu i czytaniu ze zrozumieniem, a następnie przepisaniu tego według schematu. Jedyne co trzeba względnie znać to sposoby wykonywania pomiarów dla danych układów, ale i to nie zawsze. Ostatnio pisałem badanie demodulatora AM i wszystko było podane jak na tacy, nawet sposób pomiaru. Te wymogi egzaminacyjne są chyba coraz niższe. Matura w tym roku to też żenada. Matematyka na poziomie gimnazjalnym, rozszerzona też niewiele wspólnego z rozszerzeniem miała. Z tego co piszę możecie wnioskować, że jestem kimś o narcystycznym podejściu do własnej osoby, ale to co podaję to akurat tylko fakty.

    Dzięki za wypowiedzi, które też pomogły mi w podjęciu decyzji co do dalszej edukacji. Rozmawiałem ze studentami z tych kierunków i ich "wersje" pokrywały się z tym co Wy piszecie. Dużo zależy od osobowości i zainteresowań. Ostatecznie wybrałem EiT, ale na AGH. Jednak Prz mnie do siebie nie przekonała. Dużo dobrego słyszałem też o Politechnice Wrocławskiej, ale to za daleko i zbyt drogo...

    0
  • #24 08 Cze 2012 12:10
    Elektronik9
    Poziom 30  

    Hoolgarez182 napisał:
    Natomiast strasznie wkurza mnie czysta teoria. Wiadomo, że aby coś zrobić najpierw należy posiadać podstawy teoretyczne jednak wolę do tych podstaw dochodzić w sposób praktyczny:)

    W takim razie odradzam studia, bo srogo się zawiedziesz. :)

    Dodano po 42 [sekundy]:

    Hoolgarez182 napisał:
    Nie przepadam też za programowaniem, informatyką.

    Na EiT i AiR jest masa programowania i informatyki. Masa.

    Dodano po 1 [minuty]:

    Hoolgarez182 napisał:
    Który kierunek na Prz polecacie gościowi ze sporymi ambicjami, który nie przepada za informatyką, programowaniem i ciskaniem w mózg samą teorią, a wręcz kochającemu elektronikę praktyczną?

    Nie ma takiego kierunku. Na każdym kierunku związanym z elektroniką (EiT, AiR, ET, Mechatronika) masz kupę teorii, programowani i informatyki. Od tego nie uciekniesz.

    Dodano po 12 [minuty]:

    tymon_x napisał:
    A jak jeszcze pójdziesz na EiT, tam gdzie są przedmioty telekomunikacyjne, to dopiero Ciebie szlag trafi, jak mnie...

    Skonkretyzuj, co takiego złego jest w przedmiotach telekomunikacyjnych?

    0
  • #25 08 Cze 2012 12:35
    tymon_x
    Poziom 30  

    Elektronik9 napisał:
    tymon_x napisał:
    A jak jeszcze pójdziesz na EiT, tam gdzie są przedmioty telekomunikacyjne, to dopiero Ciebie szlag trafi, jak mnie...

    Skonkretyzuj, co takiego złego jest w przedmiotach telekomunikacyjnych?

    Jako osoba studiująca, nie za bardzo przepadałem za przedmiotami telekomunikacyjnymi, wtedy moje zainteresowania były skierowane ku elektronice stricto użytkowej, projektowanie PCB, analogówka, cyfrówka, DSP, kompleksowe systemy wbudowane.

    Obecnie pracuje w branży telekomunikacyjnej i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że warto było nie poświęcać Swojego cennego czasu na te przedmioty. Banialuki oderwane od rzeczywistych systemów. Jak z elektroniki można coś wynieść oraz bardzo przydatnej matematyki, to przedmioty telekomunikacyjne na pierwszych latach studiów połączone z elektroniką to jakieś nieporozumienie.

    Podobno na jakieś uczelni za głosem studentów, absolwentów oraz przede wszystkim konsultacją z pracodawcami rozdzieli ten nieszczęsny stwór. Proszę nie mieszać tego z takimi przedmiotami jak zastosowanie cyfrowego przetwarzania sygnałów w telekomunikacji czy podstaw komunikacji, ale mówię tu o warstwach systemowych, standardach oraz protokołach. Tak po za tym, poziom nauczania nie jest przystosowany do obecnego rynku pracy, jest zacofany i nie pomaga, a bardziej szkodzi obecna forma edukacyjna. I mówię to już na etapie szkół średnich oraz techników. Ale to jest rozmowa na osobny temat.

    0
  • #26 21 Sty 2013 19:00
    kolorek1991
    Poziom 2  

    Też kończyłem ZS Elektronicznych w Rzeszowie. Aktualnie Studiuje Elektronike i Telekomunikacje(EiT) na Politechnice Rzeszowskiej - 2-gi rok. Studia stacjonarne. Jak dobrze wiesz elektronika jak i telekomunikacja to dziedziny, które są związane z najnowszą technologią i które będą bardzo długo na topie. Jeżeli cię ta tematyka interesuje to się nie zastanawiaj tylko idź ale nie mówię wcale, że będzie łatwo. Ten kierunek to wyższa matematyka i fizyka w zastosowaniu do tego informatyka, jeśli ktoś myśli, że będzie lutował czy składał telefony to niech przejrzy na oczy - będzie całkował od rana do nocy i inne niepotrzebne pierdoły, tysiące wzorów na pamięć, regułek, pierdółek, sprawozdan...studiuje na 2 roku zaczynało nas 180 osób, pozostało niespełna 70 i nadal będą cięcia..rok wyżej studiuje 34 osoby, jeśli chcesz oszczędzić zdrowie i psychike to odradzam ten kierunek. Żałuję, że go wybrałem patrząc po znajomych jak „studiują” a ja siedzę w książkach - mam nadzieję, że w przyszłości mi się to jakos zrekompensuje.

    zalety kierunku EiT to :
    - kierunek EiT kończy góra 30% tych którzy zaczynali
    - łatwość znalezienia pracy/ przyszłościowy zawód
    - dobrze płatna praca
    - deficytowy zawod w Polsce
    - mozliowść dokształcenia na innym kierunku po skończeniu EiT co daje większe możliwości
    - wszechstonosć tzn można pracować i jako elektronik i spcejalsita telekomunikacji bądź informatyk
    - kierunek EiT jest trudniejszy od Elektrotechniki czy też Informatyki

    0
  • #27 21 Sty 2013 21:02
    biomedyczny
    Poziom 26  

    Ale koloryzujesz...

    Mój znajomy był coś z lepszych na roku teraz robi za montera.
    Też kończyłem ZSE i przykro mi ale max 10 osób jest w polsce reszta wyjechała. A znałem 3klasy.
    Tydzień temu odnawiałem sepa w Rzeszowie. Spotkałem 1 osobę - montera.

    Tak że może nie powinienem cie uświadamiać ale jak znajdziesz pracę inną niż zelmer / wsk to gratuluje. Jedynie jak zrobisz kurs cnc masz szanse jakieś. Ewentualnie Jak zrobisz kurs spawacza światłowodów czy coś.

    Z EiT w Rzeszowie znam z 50 osób które ukończyły. I jw nie znam pracującego w Polsce w zawodzie. Chyba ze zawodem nazwiesz kopanie i układanie kabli.

    Ludzie z EiT w dodatku dużo kolorują tak jak ty że trudniej od infy czy elektry. Ok macie masę bzdur. Ale jw całkowicie nieopłacalne a zawsze się panoszycie. Jeśli chcesz mieć w miarę pewną pracę akurat elektro czy infa jest znacznie lepsza.

    -----
    Jeśli się zamierzasz wyprowadzić na śląsk / wawa/ poznań / wrocław już tak tragicznie nie jest. Ale na > 3 tyś nie licz.

    0
  • #28 25 Mar 2014 11:08
    study4_u
    Poziom 1  

    Ja zdecydowanie polecam Politechnikę Rzeszowską! Studiuje tam Architekturę i Urbanistykę i jestem bardzo zadowolona.

    Zajęcia są bardzo interesujące, a kadra naukowa wykwalifikowana.

    Zostawiam linka jakby ktoś chciał zapoznać się z informacjami o tej uczelni!

    study4u.eu/Uczelnie/Polska/Rzeszow/Politechnika_Rzeszowska_im_Ignacego_Lukasiewicza_PRz.html

    0
  • #29 25 Mar 2014 19:17
    Hoolgarez182
    Poziom 14  

    Może kiedyś się to komuś przyda. Aktualnie jestem na czwartym semestrze elektroniki i telekomunikacji na PRz. Miałem też do czynienia z AGH przez znajomych, którzy tam studiują/studiowali (dziekanka na 3 semestrze i rewizja "potrzeby i sensu studiowania"). Pomimo tego, że otrzymuję stypendia łącznie dające przyjemną sumkę zastanawiam się nad przejściem na tryb zaoczny. Praca za granicą w wakacje, a po powrocie studia + nauka we własnym zakresie i dorabianie. Skąd taka myśl. Przekonałem się już, że na studiach w zasadzie człowiek nauczy się niewiele. Ramy są tak ułożone, że uczy się wszystkiego na raz, z czego wychodzi wielkie nic. Zamiast nawet po zajęciach skupić się nad praktycznymi zagadnieniami i rozwijaniu swojej wiedzy, trzeba robić coś z czego większego pożytku nie ma,a jest to konieczne, aby zaliczyć semestr.

    0