Witam,
Od tygodnia jestem posiadaczem fiata uno, stan bardzo dobry, zanim go wziąłem we własne ręce to jeździł bez zarzutów, 2 tyg u ojca i 0 objawów jakiejkolwiek awarii.
Przejechałem nim do Krk, i tutaj problem, pierwszy dzień nic, po 6 dniach (tyle stał na parkingu) zaczął gasnąć, kilka razy nie było problemu z odpaleniem. Od poprzedniego właściciela dowiedziałem się że w takiej sytuacji należy takie dwa "kable" (jeden z lewej, drugi z prawej strony silnika, z tego co znalazłem to jeden jest do silnika krokowego) na 4 piny. Kolejne objawy, po zapaleniu które następuje bez problemu obroty spadają i po czasie od 10s do 2 min gaśnie. Później zauważyłem że jak mu trochę przygazuje przez minute to do 10min wytrzyma i nie zgaśnie, dla pewności pojeździłem po bocznych drogach i było ok do momentu aż chciałem wjechać na główną, dojechałem do świateł, zgasł i koniec. Po chwili odpalił ale od razu gaśnie bez różnicy czy gazuje czy nie. Zepchnąłem na parking i patrze, tutaj doszedłem do kolejnego problemu. Przed przyjazdem do Krk nie miał przedniego długiego, sprawdzaliśmy z ojcem żarówki ale mimo wymiany nadal nie działała. Teraz oba przednie długie są (samo zaczęło działać) ale w zamian nie mam kierunków i awaryjnych. Nie wyjadę nim nigdzie bo jak zdechnie to nawet awaryjnych nie włączę. Dodatkowo jeżeli myrdne kierunek żeby świecił i skręcam to pod deską rozdzielczą słychać pstrykania którego normalnie nie słychać jeżeli kręcę kierownicą. Najgorsze w tym jest to że nie trawie mechaniki ale coś muszę zrobić, zastanawiam się nad bezpiecznikami, czy to może być ich wina ? a jeżeli nie to co innego polecicie sprawdzić ?
jeżeli jakieś pytania co do innych testowych zachowań samochodu pytajcie, będę sprawdzał i odpowiadał
Od tygodnia jestem posiadaczem fiata uno, stan bardzo dobry, zanim go wziąłem we własne ręce to jeździł bez zarzutów, 2 tyg u ojca i 0 objawów jakiejkolwiek awarii.
Przejechałem nim do Krk, i tutaj problem, pierwszy dzień nic, po 6 dniach (tyle stał na parkingu) zaczął gasnąć, kilka razy nie było problemu z odpaleniem. Od poprzedniego właściciela dowiedziałem się że w takiej sytuacji należy takie dwa "kable" (jeden z lewej, drugi z prawej strony silnika, z tego co znalazłem to jeden jest do silnika krokowego) na 4 piny. Kolejne objawy, po zapaleniu które następuje bez problemu obroty spadają i po czasie od 10s do 2 min gaśnie. Później zauważyłem że jak mu trochę przygazuje przez minute to do 10min wytrzyma i nie zgaśnie, dla pewności pojeździłem po bocznych drogach i było ok do momentu aż chciałem wjechać na główną, dojechałem do świateł, zgasł i koniec. Po chwili odpalił ale od razu gaśnie bez różnicy czy gazuje czy nie. Zepchnąłem na parking i patrze, tutaj doszedłem do kolejnego problemu. Przed przyjazdem do Krk nie miał przedniego długiego, sprawdzaliśmy z ojcem żarówki ale mimo wymiany nadal nie działała. Teraz oba przednie długie są (samo zaczęło działać) ale w zamian nie mam kierunków i awaryjnych. Nie wyjadę nim nigdzie bo jak zdechnie to nawet awaryjnych nie włączę. Dodatkowo jeżeli myrdne kierunek żeby świecił i skręcam to pod deską rozdzielczą słychać pstrykania którego normalnie nie słychać jeżeli kręcę kierownicą. Najgorsze w tym jest to że nie trawie mechaniki ale coś muszę zrobić, zastanawiam się nad bezpiecznikami, czy to może być ich wina ? a jeżeli nie to co innego polecicie sprawdzić ?
jeżeli jakieś pytania co do innych testowych zachowań samochodu pytajcie, będę sprawdzał i odpowiadał
