Witam
Peugeot 206, 2005r, 1,4 16V 55kW (75KM)
Trasa około 2x70km. W jedną stronę OK, w drodze powrotnej problemy. Pomiędzy przejazdami samochód stał bezpośrednio na słońcu (ale to raczej nie powinno mieć znaczenia).
Wyglądało to tak:
- przy hamowaniu na skrzyżowaniach auto gasło i zapalały się kontrolki akumulatora i hamulca ręcznego, po wrzuceniu niższego biegu i dodaniu gazu silnik ruszał i do następnego skrzyżowania było dobrze;
- miałem wrażenie, że brak mu mocy, trudno wchodził na obroty nawet na niskimi biegu, jakby "nie miał" jednego cylindra;
- po kilkunastu kilometrach prostej bez skrzyżowań samochód zaczął działać normalnie;
- ale po kolejnych kilku skrzyżowaniach zaświeciły się kontrolki poduszki, ABSu, wyłączyła klimatyzacja.
Do domu nie dojechałem, samochód zgasł i zapaliła się kontrolka STOP. Akumulator rozładowany do zera, rozrusznik nie kręcił, odpalanie na kable pomogło i bez zatrzymywania jakoś się doturlałem, pomimo choinki na desce.
Po całym zajściu:
- napięcie akumulatora zaraz po przyjeździe ~10,5V
- na biegu jałowym na zaciskach ~12,5V
- przy 3000rpm dalej napięcie ~12,5V
Teraz samochód odpala, naładowany prostownikiem, kontrolki nie świecą, wygląda na to, że jest dobrze.
Tylko martwi mnie czy to i tak przypadkiem nie jest brak ładowania, albo akumulator nagle znów straci ładunek. Nie znam modelu akumulatora, z nalepki nie da się nic odczytać.
Jakieś wskazówki dla dalszego postępowania mile widziane.
Peugeot 206, 2005r, 1,4 16V 55kW (75KM)
Trasa około 2x70km. W jedną stronę OK, w drodze powrotnej problemy. Pomiędzy przejazdami samochód stał bezpośrednio na słońcu (ale to raczej nie powinno mieć znaczenia).
Wyglądało to tak:
- przy hamowaniu na skrzyżowaniach auto gasło i zapalały się kontrolki akumulatora i hamulca ręcznego, po wrzuceniu niższego biegu i dodaniu gazu silnik ruszał i do następnego skrzyżowania było dobrze;
- miałem wrażenie, że brak mu mocy, trudno wchodził na obroty nawet na niskimi biegu, jakby "nie miał" jednego cylindra;
- po kilkunastu kilometrach prostej bez skrzyżowań samochód zaczął działać normalnie;
- ale po kolejnych kilku skrzyżowaniach zaświeciły się kontrolki poduszki, ABSu, wyłączyła klimatyzacja.
Do domu nie dojechałem, samochód zgasł i zapaliła się kontrolka STOP. Akumulator rozładowany do zera, rozrusznik nie kręcił, odpalanie na kable pomogło i bez zatrzymywania jakoś się doturlałem, pomimo choinki na desce.
Po całym zajściu:
- napięcie akumulatora zaraz po przyjeździe ~10,5V
- na biegu jałowym na zaciskach ~12,5V
- przy 3000rpm dalej napięcie ~12,5V
Teraz samochód odpala, naładowany prostownikiem, kontrolki nie świecą, wygląda na to, że jest dobrze.
Tylko martwi mnie czy to i tak przypadkiem nie jest brak ładowania, albo akumulator nagle znów straci ładunek. Nie znam modelu akumulatora, z nalepki nie da się nic odczytać.
Jakieś wskazówki dla dalszego postępowania mile widziane.