Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

VSI Prins - błąd 321 i 150

23 Cze 2012 09:22 2602 5
  • Poziom 2  
    Po pierwsze witam całą Społeczność elektrody, na różne tematy wiele się tu już dowiedziałem. Wreszcie dokonałem też rejestracji, bo nie mogłem odszukać rozwiązania. Poza tym może przyszłości uda mi się podzielić pewnymi swoimi doświadczeniami.

    Mam Opla Fronterę B 2.2 z instalacją VSI Prins. Od ponad roku zwalczam różne usterki, bo okoliczni gazownicy nie chcą się do tego dotykać. Problemy były już na samym początku. Objawem był pęcznienie przewodów gazowych zaraz po przełączeniu na LPG. W aucie siedziała za mała (nie fabryczna chłodnica), przez którą temperatura była chyba za wysoka, po jej wymianie było już lepiej. Następstwem tego, że trochę pojeździłem na za małej chłodnicy było uwalenie termostatu - instalacja też robiła wtedy podobne historie, był też problem niedogrzania i trudności w przełączeniu na LPG podczas chłodnych dni. Po wymianie termostatu znów odrobinę lepiej. W końcu auto zaczęło chodzić chwilami na 3 cylindrach. Rozebrałem reduktor - wyglądał wewnątrz jak nowy. Wysłałem więc wtryskiwacze do czyszczenia do BDB. Wyczyścili elegancko wtryskiwacze i listwę, dowiedziałem się od nich, że jeden ze wtryskiwaczy ktoś kiedyś próbował samodzielnie czyścić, ale wszystko działa.
    Założyłem wyczyszczone sprzęty, zmieniłem filtr fazy ciekłej, do lotnej nie znalazłem. Dodam, że tankuję markowy gaz, ale z biegiem czasu zastanawiam się czy ma to jakiekolwiek znaczenie...

    Od czasu do czasu znów pojawiać się zaczęły jazdy z puchnącym wężem. Ciśnienie musiało tam być potworne, bo w czujniku Boscha na filtrze fazy lotnej gaz znalazł sobie ujście. i syczał stamtąd. Zakleiłem :)

    Teraz znów jest kiepsko. Ale wiem trochę więcej. Wymieniłem filtry i czujnik (miałem do 3,5, teraz jest do 4.0 bar). W programie ustawiłem zmianę czujnika, ale tak nie chciał działać (a w programie nie pokazywał odczytu z czujnika), wróciłem więc z ustawieniem do tego co było i pokazuje mi w okolicach 2.2 bar. Idle mam ustawione na 2.4. I dalej błędy: najpierw 150 (brak gazu lub za małe ciśnienie), potem 321 (za duże ciśnienie?). Węże puchną i nici z jazdy na gazie. Zdarza się, że w czasie jazdy na moment załapie LPG i kilkanaście sekund pojedzie, a potem to samo. Pomyślałem, że może na reduktorze warto popróbować z regulacją, ale jest jakoś tak, że w którą stronę bym nie kręcił - nie widzę zmiany w odczycie. Czy mogła się ta śruba wykręcić czy coś?

    Mieliście może podobny problem? Może macie jakieś pomysły, co jeszcze można zrobić. Będę wdzięczy za wszelką pomoc.

    EDIT:
    Wyskakuje jeszcze 322. Nie przechodzi wcale na gaz, zaraz po przełączeniu przewód puchnie. Gaz ma tak duże ciśnienie, że syczy puszka filtra fazy lotnej. W którą stronę zakręcić śrubą regulacyjną na reduktorze, żeby tak nie nabijał?
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    Kolego chyba nie czytałeś wszystkiego na temat Prins'a, co było napisane na tym forum i kombinujesz jak koń pod górę. Inna sprawa, że problem przedstawiasz trochę chaotycznie.
    Cały problem jest w reduktorze i tylko w nim. Po prostu nie trzyma stabilnego ciśnienia, a to dlatego, że iglica w tulei prowadzącej i zawór gazowy (grzybek) w gnieździe nie mają możliwości płynnego przesuwania się z powodu zanieczyszczenia. Przy czyszczeniu reduktora szczególnie na te miejsca należy zwrócić uwagę. Iglica i zawór musi chodzić bez żadnego oporu.
    Następna sprawa - puchnięcie węży - nienormalna i niebezpieczna sprawa - wskazuje to na niesprawny zawór bezpieczeństwa na reduktorze - jego należy przy czyszczeniu reduktora sprawdzić.
    Ciśnienie zadziałania zaworu bezpieczeństwa powinno być wprowadzone w ustawieniach - prawdopodobnie 3.5 bara.
    Obie te sprawy radzę zrobić niezwłocznie, a do tego czasu nie jeździć na gazie - dla własnego bezpieczeństwa.
  • Poziom 2  
    Faktycznie trochę zamotałem. Dzięki za wyrozumiałość i cenne wskazówki. Na gazie już nie jeżdżę, dziś zakręciłem zawór na butli. W poniedziałek zamówię zestaw naprawczy i rozkręcę. W ubiegłym roku wyglądał w środku jak nowy - żadnego syfu, a membrany nie wyglądały na wypracowane, ale przez rok wiele się mogło zmienić.

    Piszesz, że może być padnięty zawór bezpieczeństwa. Da się to stwierdzić wzrokowo, czy istnieje jakaś metoda na jego sprawdzenie? W programie mam faktycznie ustawione na 3.5 bara.
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    KozJe napisał:
    W ubiegłym roku wyglądał w środku jak nowy - żadnego syfu,

    Ja jak rozebrałem swój reduktor też wyglądał jak nowy, tyle że na dole było parę kropel czyściutkiego oleju (prawdopodobnie parafinowego). Iglica w tulei i grzybek zaworu gazowego w gnieździe z leciutkim oporem (film olejowy) i to już wystarczyło, żeby przy szybkich zmianach poboru gazu, wahania ciśnienia zamiast maleć (być tłumione) rosły. Doskonale to widać na manometrze (jak jest zamontowany).
    Że zawór bezpieczeństwa nie działa wynika z tych grubych węży gazowych i syczenia puszki filtra gazowego. U mnie jak on zadziałał, to śmierdziało gazem, a zawór wył jak syrena alarmowa, a o takich efektach kolega nie pisze.
    Sprawdzić go można po wykręceniu z reduktora i podpięciu pod ciśnienie powietrza większe od 3.5 bara (np. 4 bary) i powinien dmuchać.
  • Poziom 2  
    Po rozebraniu reduktora okazało się, że zarośnięty ostro w środku. Trzpień nie miał jak się poruszać. Czarny twardy osad udało się zmyć. Membrany dużo się zużyły od ubiegłego roku.

    Efektem czyszczenia jest to, że gaz działa. Zaworek też się chyba zakitował, bo już nie nabija ciśnienia. Zanim na reduktorze wyregulowałem na wolnych obrotach, łapał błędy 321. Dziwne, że Psys udało mi się ustawić najwięcej na 1,7Bara, wyżej się nie dało. Wydaje mi się, że powinien na 2,2 chodzić. Może wymiana membran i sprężynek pomoże.

    Samochód postał i po ostygnięciu pojawił się nowy problem. Odpalił i po przejściu na gaz - zdychał, przy wciśniętym gazie przełączał non stop jakby nie miał gazu. Pierwszemu takiemu nieudanemu przełączeniu towarzyszył brzęczyk i na sofcie widoczna była ułamek sekundy kontrolka błędu, ale błąd nie pojawiał się. Jak przełączałem na samą benzynę, Psys bardzo powoli spadał w okolice 1bar.

    Rodzą się mi z tego 2 pytania:
    1. Czy możliwe, że gdzieś coś zwiera i przez to naprzemian włączało i wyłączało gaz nie pokazując błędu (jakby się sam resetował?).
    2. Czy spadek Psys na gdy silnik chodzi na benzynie jest naturalny.

    Mam też prolem z nowym czujnikiem na filtrze. Wcześniejszy było do 3,5Bara, teraz jest do 4. Wiem z Twoich wpisów na forum, że trzeba softem wprowadzić "3" w typ czujnika, ale wtedy niestety nie mam odczytu Psys (a konkretnie to mam odczyt: 149.0Bar...). Czy to wina starego softu (może nie obsługuje tego czujnika)?

    I teraz najlepsze: kilka godzin później załapał i teraz już chodzi, nawet po kolejnym ostudzeniu silnika. Gubię się w tym już. W planie regeneracja reduktora, byłoby super jakby ona rozwiązała wszelkie problemy.

    Dzięki za wskazówki, które pomogły mi wyjeździć już trochę gazu :)
  • Poziom 38  
    KozJe napisał:
    Mam też prolem z nowym czujnikiem na filtrze. Wcześniejszy było do 3,5Bara, teraz jest do 4.

    A co się stało ze starym? Ten nowy był doświadczany tym ciśnieniem przy którym puchły węże, bo w takim przypadku może być uszkodzony. To może wiązać się z tym
    Cytat:
    Dziwne, że Psys udało mi się ustawić najwięcej na 1,7Bara, wyżej się nie dało. Wydaje mi się, że powinien na 2,2 chodzić.
    bo obydwa czujniki są ze sobą zintegrowane i tworzą coś w rodzaju mostka (może nie być kontaktu na którejś końcówce). Tak wynikało z pomiarów oporności między końcówkami czujnika u mnie. Jak masz stary czujnik to na nim spróbuj.
    Co do błędów to nie wiem czy się wyświetlały, bo wtedy nie dysponowałem programem diagnostycznym
    Cytat:
    Jak przełączałem na samą benzynę, Psys bardzo powoli spadał w okolice 1bar.
    To świadczyłoby o jakiejś nieszczelności i to raczej dużej. Jeżeli to nieszczelność zewnętrzna, to powinno być czuć gazem. Mogą przepuszczać wtryskiwacze, to wtedy mogą być kłopoty z odpaleniem silnika szczególnie zimnego. Może gaz uciekać z reduktora do układu chłodzenia, wtedy objawy jak przy przedmuchach do układu - b. twarde węże do chłodnicy i inne objawy temu towarzyszące. W takiej sytuacji najlepiej jest pojechać na stację diagnostyczną i niech przewąchają czujnikiem instalacje.
    Co do ciśnienia gazu, to najlepiej jest sprawdzić jakie jest faktycznie normalnym manometrem i porównać z tym co widzi diag. Ja mam taki manometr na stałe zabudowany w komorze silnika i w każdej chwili mogę sprawdzić w jakiej kondycji jest reduktor, no i jak jest ze szczelnością instalacji.