Kilka dni temu jadąc samochodem zauważyłem, że mi mrygają światła. Nie zauważyłem, że mimo przekręconej manetki nie mam świateł. Zatrzymałem się, chciałem włączyć awaryjne - też nic.
Zgasiłem silnik, wyjąłem kluczyk, odpaliłem - światła się pojawiły.
Niestety, parę kilometrów dalej przestały działać wycieraczki (a tu deszcz leje...) na szczęście tuż przed pracą. I ta sama sytuacja - po ponownym odpaleniu wszystko działa.
W międzyczasie doczytałem się że winny jest moduł UCH. Faktycznie jeśli światła "znikną" wystarczy szturchnąć kable wchodzące w moduł i światła się pojawiają ;-/
W sobotę pojąłem heroiczny wysiłek i wyjąłem spod deski moduł UCH.
Porozpinałem kable, przeczyściłem i podgiąłem styki, psiknąłem Konekt Sprayem. Przy okazji - co to są te kosteczki przyczepione do UCH-a? U mnie mam ich 6 sztuk w sumie.
Rozebrałem obudowę i wyjąłem ze środka elektronikę - wszystko wygląda OK, żadnych zimnych lutów czy luźnych nóżek nie zauważyłem.
Przez dwa dni było OK, wczoraj rano znowu dyskoteka :crazy:
Wypiąłem kable, wpiąłem ponownie dodając między obudowę a wtyczkę pasek plastiku dla usztywnienia. Dodatkowo wiążki kabli wchodzące do UCH-a spiąłem z obudową modułu opaską samozaciskową. Wczoraj było OK.
Dziś znów pierd**ca idzie dostać, znów dyskoteka.
Co ciekawe - zauważyłem prawidłowość, że te przerwy w zasilaniu występują tylko parę minut po odpaleniu, jak już "załapie" po poruszeniu kablami to już jest OK.
Pytanie 1 - u mnie z UCH'em połączony jest blok z jakimiś mikroprzełącznikami (takie kosteczki). Czy za w/w objawy odpowiadają te kosteczki czy sam moduł UCH?
Pytanie 2 - załóżmy, że skończy się wymianą UCH'a - to się po prostu podmienia i tyle, czy jednak potrzebne będą jakieś zabiegi, które kosztują ekstra kasę, np. jakieś programowanie? Jeśli tak, to jaki +/- koszt takich zabiegów?
Pytanie 3 - czy UCH musi mieć taki sam numer jaki mam teraz, czy może być inny? Teraz mam P8200234046, UCH N-3, V4.8
Zgasiłem silnik, wyjąłem kluczyk, odpaliłem - światła się pojawiły.
Niestety, parę kilometrów dalej przestały działać wycieraczki (a tu deszcz leje...) na szczęście tuż przed pracą. I ta sama sytuacja - po ponownym odpaleniu wszystko działa.
W międzyczasie doczytałem się że winny jest moduł UCH. Faktycznie jeśli światła "znikną" wystarczy szturchnąć kable wchodzące w moduł i światła się pojawiają ;-/
W sobotę pojąłem heroiczny wysiłek i wyjąłem spod deski moduł UCH.
Porozpinałem kable, przeczyściłem i podgiąłem styki, psiknąłem Konekt Sprayem. Przy okazji - co to są te kosteczki przyczepione do UCH-a? U mnie mam ich 6 sztuk w sumie.
Rozebrałem obudowę i wyjąłem ze środka elektronikę - wszystko wygląda OK, żadnych zimnych lutów czy luźnych nóżek nie zauważyłem.
Przez dwa dni było OK, wczoraj rano znowu dyskoteka :crazy:
Wypiąłem kable, wpiąłem ponownie dodając między obudowę a wtyczkę pasek plastiku dla usztywnienia. Dodatkowo wiążki kabli wchodzące do UCH-a spiąłem z obudową modułu opaską samozaciskową. Wczoraj było OK.
Dziś znów pierd**ca idzie dostać, znów dyskoteka.
Co ciekawe - zauważyłem prawidłowość, że te przerwy w zasilaniu występują tylko parę minut po odpaleniu, jak już "załapie" po poruszeniu kablami to już jest OK.
Pytanie 1 - u mnie z UCH'em połączony jest blok z jakimiś mikroprzełącznikami (takie kosteczki). Czy za w/w objawy odpowiadają te kosteczki czy sam moduł UCH?
Pytanie 2 - załóżmy, że skończy się wymianą UCH'a - to się po prostu podmienia i tyle, czy jednak potrzebne będą jakieś zabiegi, które kosztują ekstra kasę, np. jakieś programowanie? Jeśli tak, to jaki +/- koszt takich zabiegów?
Pytanie 3 - czy UCH musi mieć taki sam numer jaki mam teraz, czy może być inny? Teraz mam P8200234046, UCH N-3, V4.8
