Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Konserwator Urządzeń Dźwigowych
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

zdobywanie doświadczenia zawodowego

01 Lip 2012 16:51 1919 16
  • Poziom 9  
    Temat trochę dziwny ale chciałbym zdobyć jakieś wskazówki od osób które przeszły ten etap w swoim życiu. Mam 24 lata, skończone technikum elektroniczne (technik elektronik) i ostatnio obroniłem inżyniera na PWSZ kierunek elektrotechnika a specjalność technologia informacyjna w elektrotechnice. Wiem że nie jest to renomowana uczelnia co dodatkowo komplikuje sprawę, ale przechodząc do rzeczy nie chce zmarnować tych lat nauki. Niestety nie mam doświadczenia zawodowego wiec pozostaje mi szukać jakiegoś stażu tylko czy znow sie nie rozczaruje jak po praktykach
  • Konserwator Urządzeń Dźwigowych
  • Użytkownik usunął konto  
  • Konserwator Urządzeń Dźwigowych
  • Poziom 9  
    byly praktyki ze az zal o nich wspominac,
  • Poziom 40  
    dj-MatyAS
    praktyki zawodowe z punktu widzenia pracodawcy to nie doświadczenie zawodowe tylko pakiet standard który ma każdy w bonusie do wykształcenia technicznego.
    Pracodawca potrzebuje niestety pracownika nie praktykanta.
  • Użytkownik usunął konto  

  • Poziom 30  
    a że tak spytam... czy w ogóle interesujesz się elektroniką?

    Żeby zdobyć doświadczenie zawodowe konieczne są... PRAKTYKI!!!! Jak uczelnia nie załatwi, to samemu trzeba pójść, pogadać. Dla szefa praktykant to darmowy pracownik, więc raczej bez problemu przyjmie, a jest wtedy okazja się wykazać. Wielu moich znajomych w ten właśnie sposób znalazło pracę, jak w reklamie McDonalda - wpadłem na chwilę, zostałem na dłużej :D A jak jedna firma się nie spodoba to wybierz inną, Polska to nie pustynia.

    Poza tym elektronika jest o tyle dobrą dziedziną, że można coś robić samodzielnie w domu. Skrzyni biegów w domu nie poskładasz, a wzmacniacz czy sterownik da się zrobić i to za nieduże pieniądze. A ile przy tym jest doświadczenia!
  • Poziom 9  
    Nie wiem jak kiedyś wyglądały praktyki, bo na przykładzie swoim gdzie miałem praktyki załatwione przez uczelnie ( niestety byłem zagranicą i nie miałem innego wyboru) i kolegów którzy szukali na własną rękę to efekt końcowy był ten sam. Pracodawca wolał nas wysłać na budowę do kładzenia km instalacji zamiast na miejscu składać rozdzielnie. Jeśli chodzi o uczelnie to jakie daje ona przygotowanie poza masą teorii i ćwiczeniami laboratoryjnymi?
  • Poziom 17  
    A Ty myślałeś że będziesz od razu rozdzielnie składał? Pracowałem w kilku firmach i nigdy nowy pracownik nie dostawał poważnych zadań na początek. Na początku są proste rzeczy, z czasem przychodzą trudniejsze jak sie sprawdzasz. Zaczynałem od przenoszenia stalowych profili, a w koncu miałem 3 elektryków pod sobą.
  • Poziom 9  
    Akurat pisałem odnośnie praktyk i spodziewałem się czegoś więcej. Natomiast jeśli chodzi o prace to za 2 miesiące wracam do Polski zaczynam poszukiwania stażu lub pracy ktora pozwoli mi na rozwijanie się
  • Poziom 11  
    Masz kierunkowe wykształcenie, tytuł inżyniera - to już pewien atut. Szukaj pracy na stanowisku technika / inżyniera w wybranej przez siebie dziedzinie - nie przerażaj się stawianymi w ogłoszeniach wymaganiami, jeżeli znasz j. angielski i jako tako orientujesz się w temacie, praca sama wpadnie, raczej prędzej niż później. Jeżeli utrzymują Cię rodzice / masz jakieś większe oszczędności - możesz postarać się o staż (nawet bezpłatny) w co bardziej renomowanych zakładach. Doświadczenie samo przyjdzie. Pamiętaj, że nawet praca na stanowisku operatora może być dla Ciebie cennym doświadczeniem i stawia Cię na o wiele lepszej pozycji niż poszukiwanie pracy z pozycji bezrobotnego.

    Natomiast w międzyczasie wykaż się jakąś inwencją i douczaj się na własną rękę - czytaj literaturę techniczną, stwórz jakieś urządzenie - dla potencjalnego pracodawcy informacja, że sam wykazujesz się inicjatywą poza szkołą / pracą to b. ważna wskazówka.
  • Poziom 9  
    Własnie aktualnie dorabiam zagranicą żeby we wrześniu wynająć coś w Poznaniu lub Wrocławiu i tam zacznę poszukiwanie. Może to być nawet darmowy staż ważne tylko żeby coś więcej zostało poza dodatkowym wpisem do CV. O douczaniu też własnie myślałem tylko jest strasznie dużo gałęzi i nie wiem na co się zdecydować. Mógłbyś coś polecić od czego mógłbym zacząć?
  • Poziom 34  
    Napisz CV i list motywacyjny/podanie o pracę, poczytaj o autoprezentacji. Wybierz okolicę i poszukaj w niej firm o twoim profilu. Jak ci wisi okolica to poszukaj najpierw firm a potem mieszkania niedaleko. Wyślij zapytania czy kogoś nie poszukują do pracy. Jak nie wypali pytaj czy nie szukają na staż. Douczysz się w pracy.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 31  
    Przede wszystkim sam odpowiedz sobie na pytanie, czy możesz bez wstrętu wykonywać robotę warsztatową (jakąkolwiek), czy raczej ... wszystko co nią nie jest.

    Jeżeli nie lubisz: arbajtancuga, powalania smarami, pociętych lub poparzonych palców, kopania prądem, zapieczonych śrub, maszynerii, która nie działa mimo poskładania jej dokładnie według schematu i co tam jeszcze można wymyślić w wariantach prawa Murphy'ego - to wybierz tę drugą opcję.

    Kiedy już się samookreślisz, to wtedy będzie można wyprodukować dla Ciebie jakiś program naprawczy.

    Krzysztof Podstawa
  • Poziom 9  
    własnie takie grzebanie wydaje mi się interesujące, a to że nigdy nie przeszkadzało mi brudzenie, poparzenia dodatkowo ułatwia sprawę
  • Poziom 31  
    Dobra, tak na szybko (bo czas na obiad) można zaproponować co najmniej dwie drogi.

    - Własny warsztat terapii zajęciowej.

    Wszystko co się da zrobić dla siebie lub rodziny: naprawa mebli, sprzętu gospodarstwa domowego z wyjątkiem lodówek, instalacje elektryczne, zrobienie uniwersalnego zasilacza warsztatowego (na początek nie idź w technikę impulsową), ratowanie złomu wyciągniętego ze śmietników (jakieś telewizory|monitory CRT, radioodbiorniki - trudniej, niż telewizory). Podłącz komuś poprawnie jakiś napęd, np. pompę, wentylator w garażu, wyciąg w kuchni.

    - Pracodawca w branży ogólnej elektromechaniki przemysłowej lub domowej.

    Trzeba szczerze powiedzieć, że chcesz się nająć za chłopca okrętowego, czyli tzw. "młodego" od noszenia na początku prądu wiadrami, spawania drewnianymi elektrodami, piłowania gumowymi pilnikami i co tam jeszcze mają w repertuarze stare fachury. Z im niższego poziomu zaczniesz, tym więcej się nauczysz, chyba że masz dwie lewe ręce (u mnie prawe, bo jestem mańkutem).

    Będzie bolało, bo u dorosłego faceta ambicja jest bardziej wrażliwa, niż u nastolatka. Tak, dzieci mają wbudowane naturalne mechanizmy obronne, dorośli je tracą na rzecz ukształtowanej osobowości. Ale skuteczna szczepionka musi boleć.

    Krzysztof Podstawa