Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
OptexOptex
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

prostownik 12/6V z regulacją natężenia

16 Sty 2005 17:28 54089 61
  • Poziom 20  
    witam, to jest schemat kupnego prostownika, jak mozna przerobic go aby ladowac kaumulatorek 6V 4A (takie do samochodu dla dziecka)
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
  • OptexOptex
  • Poziom 24  
    ale nie napisałeś jakie jest napięcie na wyjściu?
    jak 12V to przerwij tę zwore która łączy dwie diody tak aby pracowało tylko pół uzwojenia wtórnego i gotowe.
    pozdrawiam.
  • Poziom 42  
    To jest zły pomysł.

    RoMan
  • Poziom 27  
    Oczywiście zły pomysł,z tego trafa to można zrobić ewentualnie 24V
    Na pierwotnym chyba coś nie tak?
  • OptexOptex
  • Poziom 42  
    Witam! Nie dość, że na pierwotnym jest zwarcie uzwojenia, to tego trafa jeszcze nie ma w katalogu.
    Pozdrawiam
  • Poziom 24  
    Witam na prosty sposób to można bu było wstawić szeregowo żarówke o odpowiedniej mocy między aku a prostownik żeby prond ładowania był odpowiedni do pojemności

    Dodano po 6 [minuty]:

    Witam na prosty sposób to można bu było wstawić szeregowo żarówke o odpowiedniej mocy między aku a prostownik żeby prond ładowania był odpowiedni do pojemności
  • Poziom 20  
    a nie mozna na koncu dolaczyc jakiegos stabilizatora 6v np.7806 ??
  • Poziom 29  
    A co to jest RB400 ???
    Bo jeżeli to condek to ten zasilacz (prostownik) nie ma prawa działać.
  • Poziom 16  
    witam, a moze to nie kondensator ? a trafa tez nie moglem znalesc.
  • Spec od akustyki
    to nie kondenstaro ale moze to byc bezpiecznik np polimerowy .

    napiecia nie polecam stabilizowac do ladowania aku lepiej juz bic opornikami bo aku nie lubia byc ladowane stalym pradem wola impulsowe
  • Użytkownik usunął konto  
  • Specjalista elektronik
    Można zastosować stabilizator, ale nie na 6V - napięcie końcowe przy ładowaniu
    akumulatora 6V powinno być 6.75-6.90V, więc trzeba je trochę podwyższyć.

    I właśnie wpadłem na pewien pomysł: od plusa prostownika do wejścia 7806 dać
    żarówkę (np. 6V 0.5A), między wejście 7806 i masę 7806 dać opornik, drugi między
    masę 7806 a minus prostownika, który ma być połączony z minusem akumulatora,
    na koniec wyjście 7806 z plusem akumulatora; pierwszy opornik np. 510om, drugi 51om;
    i może jeszcze dodać diodę na wejściu 7806, żeby prąd z akumulatora nie popłynął
    przez 7806 i oporniki; jeśli 7806 zaczyna ograniczać prąd, to rośnie napięcie na jego
    wejściu, przez opornik przechodzi na masę i wyłącza go, w ten sposób akumulator
    lepiej będzie chroniony przed przeładowaniem (zwykła stabilizacja ładuje nadmiernie,
    jeśli dać za wysokie napięcie, albo powoli na końcu, jeśli niższe - nie ma dobrego).
  • Użytkownik usunął konto  
  • Specjalista elektronik
    Napięcie końcowe 6.75-6.90V może być kiedy akumulator jest ładowany
    przez bardzo długi czas - bez ograniczenia czasu pod stałym napięciem.

    Jeśli napięcie końcowe ma być wyższe, to po jego osiągnięciu należy
    wyłączać ładowanie; napięcie 8.1V dotyczy tylko akumulatorów otwartych
    i pomiaru z prądem ładowania, dla zamkniętych (i też dla pomiaru z prądem)
    jest 7.2-7.5V; po osiągnięciu napięcia końcowego należy przerwać ładowanie,
    i można je wznowić, jak napięcie spadnie poniżej 6.6V.

    A co do mojego pomysłu na układ, to niestety jest błędny - zmiana
    napięcia na "masie" 7806 jest nie w tę stronę, co trzeba, i wygląda
    na to, że na jednym trójkońcówkowym stabilizatorze nie da się zrobić.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 20  
    witam, witam, ten aku to 6V 4Ah tak mala kostka, zamkniety chyba zelowy...
  • Użytkownik usunął konto  
  • Specjalista elektronik
    WojcikW napisał:
    Znalazłem odpowiedni schemat z układem LM317.

    Byłoby trochę lepiej, jakby układ po naładowaniu akumulatora przerywał
    ładowanie. Narysowałem schemat układu, który jest prostszy, i który tak robi.

    Opornik R1 powinien mieć kilka kiloomów, R4 kilkaset omów, R3 10x mniejszy
    od R4, R2 około 1.5x-2x większy od R4; tranzystor może być dowolny PNP małej
    mocy (np BC157, BC177, BC307, BC557...), żarówka powinna być na taki prąd,
    jakim ma być ładowany akumulator; po lewej stronie podłączyć 12V, po prawej
    plus akumulatora. Kiedy akumulator się ładuje prąd płynący przez tranzystor
    i opornik R2 nieco podnosi napięcie wyjściowe - do około 7.5V; kiedy akumulator
    będzie naładowany 7806 zaczyna ograniczać prąd - spada napięcie na żarówce
    i tranzystor przestaje przewodzić - w rezultacie układ przestaje ładować; kiedy
    napięcie na akumulatorze spadnie poniżej 6.6V, układ znów zaczyna go ładować.
    Takie ładowanie z przerwami prowadzi do pełniejszego naładowania akumulatora.

    Można by dać nieco inne progi napięciowe, ale:
    - jeśli napięcie włączenia będzie poniżej 6.6V, to będzie za niskie, akumualtor
    się nie doładuje; a powyżej 6.75V będzie się ładował za mocno;
    - napięcie wyłączenia powinno być w zakresie 7.3-7.5V.
    I pewnie ze względu na rozrzut parametrów układu scalonego 7806 trzeba
    albo dać potencjometry zamiast R2 i R4, albo dobierać do uzyskania napięć
    włączania i wyłączania w odpowiednim zakresie.
    Można by jeszcze dodać do tranzystora opornik emiter-baza, kilka razy
    mniejszy od R1 - żeby zwiększyć prąd, przy którym napięcie się zmienia.


    I jeszcze poprawiona wersja - dodane dwa oporniki i dioda, dioda może być
    dowolna zwykła dioda (byleby puszczała prąd tylko w jedną stronę), opornik
    R5 około 5x mniejszy od R1, opornik R2 zmienia wartość - ma być około 80%
    R4, czyli o połowę mniej, opornik R6 2-3x mniejszy od R2.
    Układ z R6 i diodą powoduje, że napięcie wyłączania nie zależy od napięcia
    wejściowego (poprzednio działałoby dobrze tylko przy napięciu wyjściowym
    12-13V), dodanie R5 zmienia prąd, przy który nastąpi wyłączenie (chodzi
    o to, że wyłącza się, kiedy ograniczenie napięcia przez układ powoduje, że
    zmniejsza się prąd ładowania; wtedy 7806 zaczyna się nagrzewać, dodanie
    R5 powoduje, że mniej się nagrzeje, zanim nastąpi wyłączenie).
  • Poziom 27  
    Oba schematy stabilizatorów napięcia mają zasadniczy błąd. Jeśli w trakcie ładowania zabraknie napięcia w sieci stabilizatory się bardzo zdziwią (może nawet zadymią) . Na wyjściu stabilizatorów powinna być dioda która go zabezpieczy . Oba schematy się nadają po zastosowaniu diody. Polecał bym jednak schemat z LM317 z małą zmianą . Potencjometr P1 odłączyć od R4 a dołączyć to emitera T1.
    Takie rozwiązanie powoduje że prąd ładowania maleje gdy napięcie akumulatora przekroczy 6,9V zabezpieczając akumulator przed przeładowaniem co jest bardzo ważne przy akumulatorach żelowych i AGM . Napięcie na zaciskach bez akumulatora powinno wynosić 7,6V . Po podłączeniu akumulatora i naładowaniu napięcie na akumulatorze osiągnie 7,2V do 7,3V a prąd ładowania spadnie do bardzo małej bezpiecznej wartości. Akumulator może zostawać pod tym napięciem nawet przez kilka godzin , jednak częste i bardzo długie nie jest zalecane.
  • Specjalista elektronik
    Diodę można by dać na wejściu (dioda na wyjściu pogorszyłaby stabilność napięcia),
    jeśli układ nie jest zasilany ze zwykłego prostownika (bo taki już ma diody, i wystarczą).
    Zwracam uwagę, że tranzystor przy braku zasilania nie przewodzi, więc prąd, który
    by przepłynął przez stabilizator "do tyłu" nie ma dokąd popłynąć.

    Natomiast jak najbardziej zgadzam się z tym, że należy na to zwracać uwagę:
    gdyby do prostownika, którym ten układ się zasila, była dołączona np. żarówka
    za mostkiem prostującym, to prąd mógłby popłynąć "do tyłu" przez stabilizator
    i potem przez tę żarówkę, i wtedy dioda (ale na wejściu) jest konieczna.

    W innych układach, które nie są bezpieczne na zasadzie braku drogi dla prądu,
    można dodać diodę _równoległą_ do stabilizatora - żeby prąd "do tyłu" płynął
    przez diodę, a nie przez stabilizator. Schemat aplikacyjny producenta któregoś
    stabilizatora (LM317?) zawiera nawet dwie takie diody - druga od odniesienia
    stabilizatora do wyjścia - jest potrzebna, jeśli tam jest kondensator, który inaczej
    rozładowałby się poprzez stabilizatot do jego wyjścia w razie zwarcia.

    Zmiana w układzie z LM317 - zastrzeżenie: powoduje zmniejszanie się prądu w miarę
    jak rośnie napięcie na akumulatorze - nie jest to zgodne z zalecaną metodą CC-CV,
    prowadzi do przedłużania czasu ładowania, a długotrwałe ładowanie bez przerw
    nie jest dla akumulatora korzystne, może powodować formowanie dendrytów -
    metalicznych nitek wyrastających z jednej elektrody i zwierających ją z drugą.

    Prawdopodobnie najlepsze byłoby ładowanie z kończeniem po osiągnięciu
    określonego napięcia, z kluczowanym pomiarem tego napięcia, ale nie mam
    pomysłu na prosty układ, który by coś takiego zrobił.
  • Poziom 27  
    Rzeczywiście w układzie z LM-em tranzystor zabezpieczy scalak przed prądem zwrotnym , natomiast w pozostałych układach może być bardzo źle. W scalakach od budowy „schematowej” ważniejsza jest faktyczna budowa struktury , po prostu przy właściwym zasilaniu izolację między elementami uzyskuje się przez tworzenie złącz w kierunku zaporowym. Jeśli na wyjściu stabilizatora będzie wyższe napięcie niż na wejściu niektóre z tych złącz mogą zacząć przewodzić i zostaną uszkodzone. Trudno powiedzieć czy popłynie jakiś znaczny prąd czy nie. Natomiast jeśli chodzi o te nieszczęsne dendryty. Wszystkie akumulatory pracujące jako bufor są ładowane małym prądem , tak w ogóle to każdy producent zaleca zmniejszanie prądu ładowania w końcowej fazie ładowania. Tylko tzw. starej daty fachowcy mówili że akumulator musi się „zagotować” żeby był naładowany. Żaden z producentów nie przewiduje powstawania dendrytów od czasu wprowadzenia tzw. technologii wapniowej ( prawie wszystkie akumulatory od kilku lat produkowane są w technologii wapniowej ) . A tak poza tym to akumulator w moim byłym maluch pracował 9 lat , a był co dwa trzy miesiące ładowany prostownikiem o takiej charakterystyce przez kilka godzin dziennie ( tak profilaktycznie) i jak go sprzedawałem to na mrozie kręcił jak głupi.
  • Poziom 32  
    Jaduda napisał:
    Witam.
    A co myślicie o takim rozwiązaniu??
    Układ przeznaczony jest dla akumulatorów o napięciu nominalnym 12V i pracy przy prądzie ładowania 0,1A do1A.


    Witam.

    Ładowarka, wg schematu zamieszczonego przez Ciebie, spisuje się bardzo dobrze już szósty rok m.in. jako zasilacz buforowy (akumulator żelowy 12V/7.0Ah - zasilanie alarmu garażu), ładowarka akumulatorów żelowych, zasilacz itp. Polecam.

    Pozdrawiam.

    PS.
    Projekt (schemat, płytka, opis) - "Elektronika dla Wszystkich" nr. 10/98 (Kit AVT-2309).
    Na schemacie jest błąd. Zaprojektowana płytka nie posiada tego błędu.
    Poprawka w załączniku.

    Przybliżone wartości prądu dla poszczególnych rezystorów:
    R8 - 1Ω - 0.7A
    R9 - 2.2Ω - 0.32A
    R10 - 3.9Ω - 0.18A
    R11 - 8.2Ω - 85mA
    R12 - 12Ω - 65mA
    Z doborem prądu przy tych danych chyba nie powinno być problemu (oczywiste jest również, że nie będziemy montować tych rezystorów jak leci - autor projektu podał wartości rezystorów i prądów jedynie dla zwykłych zjadaczy elektroniki i wygodnictwa zamierzających wykonać ten układ). :wink:

    W układzie można zastosować z powodzewniem stabilizatory np. LM350 (3A) lub LM338 (5A) - R8-R12 o większej mocy strat no i oczywiście odpowiednio dobrany radiator.

    Zasilacz buforowy - ustawiamy napięcie w granicach 13.65V...13.8V.
    Ładowarka akumulatorów (praca cykliczna) - ustawiamy napięcie 14V...14.4V.

    Rezystor R5 (nie montować) - jego zadaniem miałoby być wygaszanie diody D5 w przypadku głęboko rozładowanego akumulatora.


    AVT2309 A Ładowarka akumulatorów żelowych - Zasilacz buforowy -
    http://sklep.avt.com.pl/photo/_pdf/AVT2309.pdf
  • Specjalista elektronik
    -> Jaduda: układ jest, moim zdaniem, dziwny, żeby nie napisać nonsensowny;
    tranzystor T3 nie może przewodzić, bo napięcie BE będzie za małe; tranzystor
    T2 będzie cały czas w stanie nasycenia (chyba, że nie będzie zasilania, ale
    wtedy jest niebezpieczeństwo uszkodzenia LM317, tak jak napisał RSP); co do
    T3 to domyślam się, że akumulator powinien być podłączony do emitera T2,
    a oporniki R8-R12 powinny być wybierane przełącznikiem - wtedy T3 będzie się
    włączał przy zbyt dużym prądzie, i powodował jego ograniczenie; dodanie diody
    między R6 a pinem 3 U1 powinno zabezpieczyć U1 przed uszkodzeniem w razie
    braku zasilania; działanie T2 będzie wtedy miało taki sens, że zmniejszy pobór
    prądu z akumulatora przy braku zasilania - szkoda go wtedy rozładowywać;
    i jeszcze kwestia, jaki ma być tranzystor T3, bo oporniki nie za bardzo ograniczają
    jego prąd (jeśli np. włączy się akumulator do układu, który ma już zasilanie, to
    zanim LM317 wyłączy, tranzystor dostanie spory impuls prądu, może się spalić).

    -> RSP: struktura układów scalonych z reguły jest taka, że jest końcówka, która
    powinna mieć najbardziej ujemny potencjał, i w normalnych warunkach ma,
    wtedy przewodzenie diód izolujących nie grozi; producent zaleca dołączanie
    - o ile jest taka potrzeba - zewnętrznych diód, które by przewodziły zamiast
    wewnętrznych diód izolujących - od REF do VO i od VO do VI; potrzeba jest
    wtedy, gdy są pojemności, które mogłyby się przez takie diody rozładowywać,
    w tym układzie na REF pojemności nie ma, dioda od VO do VI mogłaby być
    zamiast diody na VI, o której napisałem powyżej, ale wtedy akumulator będzie
    się rozładowywał przez LED-a, co jest raczej niepożądane.
    Co do dendrytów: przypuszczam, że producenci niewiele się tym przejmują,
    najwyżej konstruktorzy akumulatorów, ale nie ci, co zajmują się sprzedażą:
    bądź co bądź rozgłaszanie tego zniechęcałoby do kupna akumulatora, więc
    jeśli wiedzą o nich, to raczej starannie to ukrywają; jest zalecenie, żeby unikać
    pracy wyłącznie buforowej - akumulator pracujący buforowo należy co jakiś
    czas rozładować i porządnie naładować, inaczej dużo szybciej wysiada, nie
    jest dla mnie jasne dlaczego, niewykluczone że z powodu dendrytów. Przy
    używaniu w samochodzie wystarczające rozładowanie zapewnia rozrusznik.
    Technologię wapniową wprowadzono dla zmniejszenia samowyładowania
    (sprawa antymonu, który powodował wzrastanie gazowania).
  • Poziom 27  
    W moim dawnym maluchu akumulator miał 9lat i jak go sprzedałem to nowy właściciel też go nie zmieniał. Nigdy nie był rozładowywany kontrolnie jedynie co 2- 3 miesiące max był ładowany prostownikiem ograniczającym napięcie do 14,4V , jak mi się zapomniało to włączony prostownik w piątek po pracy wyłączałem w poniedziałek rano. Natomiast jeśli chodzi o rozrusznik to pobiera on zaledwie od 1Ah do 3Ah więc to troszkę mało jak na 44Ah tyle miał akumulator.
  • Specjalista elektronik
    Firma GalaxyPower (dostarczają ładowarek dla NASA, bo tam muszą być
    super niezawodne), twierdzi, że do poprawnego ładowania akumulatora,
    (tak by nie wyrastały dendryty - oni nie piszą chyba o dendrytach, a jedynie
    o powiększaniu się nierówności powierzchni elektrod), potrzebne są impulsy
    rozładowujące przez 1% czasu (czy może nawet mniej, nie pamiętam), więc
    twój rozrusznik - jeśli tylko nie był używany rzadziej, niż ładowałeś akumulator
    - mógł skutecznie zapobiegać powstawaniu dendrytów.
  • Poziom 27  
    Wszystko się zgadza poza jednym te impulsy muszą się pojawiać w czasie ładowania i to w ściśle określonych odstępach. To się bodajże nazywa „depolaryzacja”. Takie ładowanie stosuje się w wózkach akumulatorowych.
  • Specjalista elektronik
    W angielskojęzycznej literaturze najczęściej używa się określenia "burp charging"
    - rozróżnia się trzy sposoby: prąd stały, impulsy (pulse charging), i właśnie burp.
    A to, kiedy się pojawiają... z jakichś powodów lepiej podczas ładowania, ale
    do rozpuszczania dendrytów pewnie użycie rozrusznika jest w sam raz.