Witam serdecznie,
Mam problem z moim staruszkiem Fiatem Ducato 2,5D z roku 1986.
Przez ostatnie miesiące nie było z nim żadnego problemu do dzisiejszego poranka.
Wczoraj przyjechałem do domu i zaparkowałem. Wszystko było w najlepszym porządku.
Dzisiaj rano przychodzę i chce go zapalić a tu niemiła niespodzianka.
Silnik zapala i po momencie gaśnie.
Na początku pomyślałem ,że może brak paliwa bo wczoraj przyjechałem na rezerwie do domu ale spokojnie coś tam jeszcze było w zbiorniku.
Poszedłem na stacje kupiłem 10 l ropy dolałem ... po-pompowałem paliwo do układu .. zapalam i znowu to samo.
Po kilku razach odkryłem dziwną rzecz. Ja przekręcam stacyjkę aby podgrzać świece a następnie zapalam silnik i UWAGA !!! oraz przetrzymuję kluczyk w stacyjce w pozycji rozruchu to silnik zapala i chodzi idealnie. Jak tylko puszczam kluczyk i cofa się on o te dwa milimetry to silnik natychmiast gaśnie.
Co to może być ?
Stacyjka , jakiś przełącznik ?
Pozdrawiam
Piotr
Mam problem z moim staruszkiem Fiatem Ducato 2,5D z roku 1986.
Przez ostatnie miesiące nie było z nim żadnego problemu do dzisiejszego poranka.
Wczoraj przyjechałem do domu i zaparkowałem. Wszystko było w najlepszym porządku.
Dzisiaj rano przychodzę i chce go zapalić a tu niemiła niespodzianka.
Silnik zapala i po momencie gaśnie.
Na początku pomyślałem ,że może brak paliwa bo wczoraj przyjechałem na rezerwie do domu ale spokojnie coś tam jeszcze było w zbiorniku.
Poszedłem na stacje kupiłem 10 l ropy dolałem ... po-pompowałem paliwo do układu .. zapalam i znowu to samo.
Po kilku razach odkryłem dziwną rzecz. Ja przekręcam stacyjkę aby podgrzać świece a następnie zapalam silnik i UWAGA !!! oraz przetrzymuję kluczyk w stacyjce w pozycji rozruchu to silnik zapala i chodzi idealnie. Jak tylko puszczam kluczyk i cofa się on o te dwa milimetry to silnik natychmiast gaśnie.
Co to może być ?
Stacyjka , jakiś przełącznik ?
Pozdrawiam
Piotr