logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Wszelkie informacje jak nie trafić na "angola" oraz mity nt kradzionyc

vwedytka 24 Lip 2012 20:18 4536 26
REKLAMA
  • #1 11139882
    vwedytka
    Poziom 10  
    Witam,
    mam nadzieję, że to najlepszy dział to dyskusji na problem jaki mam w temacie. Od jakiegoś czasu szukam auta maks od 2005 do kwoty 50 tys zł. Sporo obejrzałam, jednak co któreś auto pojawia się pytanie "co z tym autem nie tak". Ogólnie nie mamy w rodzinie szczęścia do samochodów. Każde było uszkodzone. Pomimo, że zapewniano nas iż jest bezwypadkowe. Tak było z z roczną Ravką lub dwuletnim S80 kupowanymi u "dealerów" danej marki. Jednakże coraz częściej znajomi w koło trafiają na angole, oraz na odwiedziny Policji i odjazd autka na Policyjny parking. Trochę nas to zastanawia. Jak to jest? Skoro np ktoś szuka auta, nawet jeżdżąc z mechanikiem, który większe pojęcie ma na co patrzeć trafia na "minę". Słyszałam, że to w sumie prosto poznać, że auto z Anglii. Ale czy na pewno? Znajomy kupił dla przykładu Octavię II po lifcie ponoć z Niemiec. A dopiero po czasie przypadkiem ktoś na coś zwrócił uwagę że to przekładka. Papiery miał niemieckie, hm!! Dwóch innych znajomych trafiło na Mondeo II oba po ostatnim lifcie. Z tym, że jednego jest z wyższego roku a "lift" tylko w środku, a buda stara i do tego angielska. Drugi z silnikiem który w danym roku nie był montowany w tym modelu już.
    Oglądaliśmy kilka CLS, W221, X5, X6, Rav4 i w trochę wyższej cenie sporo jest tych aut do rejestracji oraz poobijanych z Francji, Niemiec, Włoch, USA. Jak są w tak atrakcyjnej cenie to o co chodzi? Przecież jest VIN, który zazwyczaj jest w wielu częściach auta np w modułach elektronicznych, w których zapisany jest VIN, oraz uprawnieniach do uruchomienia silnika (EWS). Na co zwracać szczególną uwagę? By uniknąć anglika lub jakiejś dziwnej przeróbki.
    Bo skoro większość aut jest wałem, i ciężko dojść prawdy, to może lepiej kupić uszkodzony i zrobić w naprawdę przyzwoity sposób? Ewentualnie propozycje modeli.

    Z góry dziękujemy,
    Pozdrawiamy
  • REKLAMA
  • #2 11140210
    marionez
    Poziom 11  
    Sprzedający (komisiarze) zrobią wszystko aby zarobić (najczęściej kosztem kupującego) i chyba każdy się z tym zgadza. Ci Goście z tego żyją i robią z autami wałki o jakich nam się nie śniło. Właśnie aby ustrzec się problemu sprowadziłem sobie C4 grand picasso 2007 i choć poobijany to widziałem jak, na tym etapie przydaje się konkretny mechanik a raczej blacharz z pojęciem o kosztach robocizny i poszczególnych elementów karoserii. Chciałem autko dla rodziny które byłoby bezpieczne i pewne, a karoseria no cóż, moim zdaniem lakier nie jeździ, ważne że nie był uszkodzony żaden ważny podzespół związany z jazdą i bezpieczeństwem. W komisach jest pełno "badziewia" i trzeba być naprawdę znawcą aby rozróżnić co jest nie tak.
  • #3 11140558
    martinobmw
    Poziom 12  
    kolega wyżej ma troszkę racji . a mianowicie ciężko kupić auto bez wypadkowe a bez kolizyjne graniczy z cudem , nawet w salonie trafić można na badziewi , no ale polak słynie z ............................; najlepiej kupić jak sam napisałem lekko uszkodzony i zrobić dla siebie.powodzenia. :D
  • REKLAMA
  • #4 11141110
    cefaloid
    Poziom 34  
    vwedytka napisał:
    Sporo obejrzałam, jednak co któreś auto pojawia się pytanie "co z tym autem nie tak". Ogólnie nie mamy w rodzinie szczęścia do samochodów. Każde było uszkodzone. Pomimo, że zapewniano nas iż jest bezwypadkowe. Tak było z z roczną Ravką lub dwuletnim S80 kupowanymi u "dealerów" danej marki. Jednakże coraz częściej znajomi w koło trafiają na angole, oraz na odwiedziny Policji i odjazd autka na Policyjny parking. Trochę nas to zastanawia. Jak to jest?


    Jak to jest?

    Jest tak, że nie ma okazji - jak długo będziesz się rozgladał za autami o 30% tańszymi jak średnia cena rynkowa tak długo będziesz trafial wyłącznie na topielce, angliki, powypadkowce i kradzione. Taka jest brutalna prawda. Na rynku uzywanych aut okazji nie ma. Jesli takowe były to zanim Ty w ogóle przeczytałeś ogloszenoie, było tam już 15 handlarzy. Nie łudź się że w ten sposób kupisz auto. A Twoje opisy perypetii rodziny i kolegów dobitnie świadczą o tym że tak własnie szukacie. Myslisz że czemu to auto takie tanie i nikt go jeszcze nie kupił tylko ogłoszenie pół roku wisi na stronie www? Bo to angol, topielec albo tzw. szczep.

    Ale taka jest prawda - w polsce 10 letni diesel nie może mieć normalnego przebiego 250tys km bo nikt go nie kupi. Za to cofany do granic absurdu czyli 90 tys km zejdzie tego samego dnia. A nabywca będzie sie chwalił na prawo i lewo jak super mu się udało.

    vwedytka napisał:
    Na co zwracać szczególną uwagę? By uniknąć anglika lub jakiejś dziwnej przeróbki. Bo skoro większość aut jest wałem, i ciężko dojść prawdy, to może lepiej kupić uszkodzony i zrobić w naprawdę przyzwoity sposób?


    Moje rady:

    1. Przestać szukać okazji bo takich nie ma, a jeśli są to handlarz jest szybszy i kupił to auto zanim Ty przeczytałeś ogłoszenie. On tak zarabia na chleb, ma na to cały dzień. Ty masz czas po godzinach pracy.
    2. Po przeczytaniu w ogłoszeniu slowa "sprowadzony" zignoruj ogłoszenie bo rasowi sprowadzaczy nie interesuje sciaganie dobrych aut, tylko zysk. I trudno sie im dziwić. Święty Mikołaj to 6 grudnia i tylko dla dzieci. Zrozum to i nie zadaj się z tymi #$%#$%synami którzy sprowadzają przystanki autobusowe po wypadku i okradają auto z wyposażenia by je sprzedać oddzielnie.
    3. Ogranicz się tylko do aut od pierwszego, polskiego własciciela który kupił to auto w salonie. Nowiutkie. I nie martw się, nie będzie w gorszym stanie jak to z zachodu. Auto za tę cenę nie zdążyło sie jeszcze wytłuc. I nie będzie poobcierane jak takie z Francji, gdzie ludzie generaniem mają stan auta w tyłku i przepychają inne auta by zrobić miejsce do parkowania.

    Masz 50 tys zł a auto ma być nie starsze niż 2005, więc moim zdaniem to jest najlepsza droga do tego by kupić auto w dobrym stanie. Taki polski własciciel wie co z autem się działo, ma ksiazkę serwisową z salonu którą możesz w tym salonie sprawdzić. Taki własciciel ma też adres gdyby sie okazało że zrobił Cię w wała. Taki właściciel ma też pieniądze (inaczej nie kupił by nowego) i nie ibędzie takim sępem jak handlarz, np. nie wymontuje radia ani nie zabierze opon zimowych by je sprzedać oddzielnie.
  • #5 11141189
    jerry1960
    Poziom 36  
    Skoro masz 50 tys. to już zaczynają się w salonach wyprzedaże jesienne (lub będą po wakacjach. Z odpowiednim upustem już za tą kwotę można wybrać jakieś auto średniej klasy( Skoda,Fiat, Seat itp,) ewentualnie dopłacisz za rok jakąś kwotę bez odsetek. Autko masz nowe z gwarancją .
  • #6 11141211
    romuald-f
    Spec Automatyczne skrzynie biegów
    cefaloid ma rację. W 2011 r. zastosowałem punkt 3 a też szukałem w d...ie mózgu.
  • REKLAMA
  • #7 11142457
    wichurewicz
    Poziom 25  
    vwedytka napisał:
    Od jakiegoś czasu szukam auta maks od 2005 do kwoty 50 tys zł. (...) Tak było z z roczną Ravką lub dwuletnim S80 kupowanymi u "dealerów" danej marki.

    Roczne RAV4 to, patrząc po cenach z ogłoszeń, minimum 70-80 tysięcy zł, S80 podobnie. Dysponujesz zbyt małą sumą, by szukać prawie nowej RAV4/S80.

    vwedytka napisał:
    Jednakże coraz częściej znajomi w koło trafiają na angole, oraz na odwiedziny Policji i odjazd autka na Policyjny parking.

    Znając numer VIN można z łatwością sprawdzić legalność pojazdu na każdym komisariacie, oczywiście nieodpłatnie - podajesz numer VIN i okazujesz dowód osobisty. Sam raz uniknąłem tak sporych kłopotów, handlarz miał mniej szczęścia, ale to mnie już nie interesowało. Lepiej poświęcić trochę czasu na sprawdzenie legalności przed zakupem, niż ryzykować konfiskatę, bo auto okazało się trefne, no nie?
    Przy tych kwotach nie ma co żałować 100-200 zł na stację diagnostyczną. Nie sprawdzą tam każdej śrubki, ale będzie można z łatwością obejrzeć auto od spodu, w neutralnym miejscu, a także na spokojnie - diagnosta przecież nie kupuje tego samochodu, więc sprawdzi go możliwie obiektywnie i na chłodno. No i jeśli sprzedawca kategorycznie się wzbrania przed udostępnieniem auta do badania na stacji albo proponuje wizytę na kanale u "szwagra tu niedaleko" czy "znajomego", lepiej dać sobie spokój.

    vwedytka napisał:
    Oglądaliśmy kilka CLS, W221, X5, X6, Rav4 i w trochę wyższej cenie sporo jest tych aut do rejestracji oraz poobijanych z Francji, Niemiec, Włoch, USA. Jak są w tak atrakcyjnej cenie to o co chodzi?

    No właśnie, jak sądzisz? Dobrego auta nikt, a już na pewno nie człowiek, który z handlu autami żyje, nie odda za pół ceny. Nie ma co wierzyć w opowieści o dziadku-lekarzu albo kobiecie, która woziła autem dzieci do przedszkola. Rynek jest już przebrany na wylot, okazje skończyły się wiele lat temu. To, co teraz jest w komisach i na giełdach w zastanawiająco niskich cenach, to jakieś lewe ulepy, spawane z ćwiartek odpicowane trupy, przekładane po kosztach angliki, wywleczone spod prasy zmęczone zwłoki i tak dalej, ogólnie nic godnego zainteresowania. Już starożytni Fenicjanie wiedzieli, że kupując tanio kupisz szajs.

    Proponowałbym albo zejść w wymaganiach z rocznikiem (bo nie jeździ się rocznikiem ani przebiegiem wyświetlanym na zegarach, tylko stanem technicznym) albo szukać w innym segmencie.
  • #8 11142713
    vwedytka
    Poziom 10  
    wichurewicz napisał:

    Roczne RAV4 to, patrząc po cenach z ogłoszeń, minimum 70-80 tysięcy zł, S80 podobnie. Dysponujesz zbyt małą sumą, by szukać prawie nowej RAV4/S80.


    Owszem, ravka kupowana była na poczatku jesieni 2008 za ponad 80 tys zł. Sprowadzona z Danii, sprawdzana na najbliższej stacji diagnostycznej etc. Ale sumując późniejsze koszta była niewypałem. Kupiona w salonie Toyota Polska jako używane.
    S80 na początku 2010, kupiony w Polsce. Wszystko też elegancko, do czasu. A był droższy od Toyoty.
    Więc wcale to nie były okazje, wiadomo że kupując z salonu jako używane będzie droższe jak z komisu itp. Niby renoma, ale to nie prawda. Znajomi także nie szukali najtańszego auta z danego modelu.
    Numer Vin? Policja tylko sprawdzi czy pochodzi z kradzieży nic więcej i do tego trzeba pojechać na Komendę. Co podczas jazdy próbnej było by ciekawym przeżyciem :P
    Widzieliście to BMW?
    http://www.bezwypadkowy.net/forum/59-ocena-auta/11178-uwaga-bmw-m5-vin-wbsnb93596b582522

    W sumie i tak nie dostałam informacji jak ustrzec się przed kupieniem wtopy. To, że pochodzi auto z Polskiej sieci o niczym nie świadczy. Tak samo może być bite. A jadąc do obcego miasta zazwyczaj jesteśmy zdani na pierwszą stację diagnostyczną z brzegu, w której i tak każdy się zna. Bo przecież pewnie w niej właściciel robił przeglądy itp. Kupując auto droższe tak samo można liczyć na fart. Zakup nówki odpada. Raz tylko użytkowałam nowe BMW w Leasingu, pozostałe dwa były już "nowe-używane" i wcale nie gorsze a tańsze w spłacie. To chyba najlepsza forma posiadania auta. Ale dla ludzi którzy mają pewność, że co miesiąc kilka tysięcy na pewno będzie na ratę. A zakup auta z sieci leasingowej używanego którego się nie spłacało graniczy z "cudem". Owszem są auta ale 2-3 lata lub masówki po flotach.
    Jeśli ktoś kupił w miarę nowe auto i nie miał kłopotów z nim poważniejszych to naprawdę gratuluję.
  • #9 11143113
    cefaloid
    Poziom 34  
    vwedytka napisał:
    W sumie i tak nie dostałam informacji jak ustrzec się przed kupieniem wtopy. To, że pochodzi auto z Polskiej sieci o niczym nie świadczy. Tak samo może być bite. A jadąc do obcego miasta zazwyczaj jesteśmy zdani na pierwszą stację diagnostyczną z brzegu, w której i tak każdy się zna. Jeśli ktoś kupił w miarę nowe auto i nie miał kłopotów z nim poważniejszych to naprawdę gratuluję.

    Nie dramatyzujmy - jak obejrzysz 20 aut nauczysz się na co zwracać uwagę.
    Ja ani nikt z mojej rodziny nie mieliśmy takich przygód.

    Na co zwracać uwagę?
    - poświęć chwilę google i poczytaj jak kupować
    - masz już doświadczenie z tymi nieudanymi zakupami Twoich znajomych. Więc sporo wiesz i to wykorzystaj. Sprawdzaj to co oni mieli nie tak.
    - kup sobie czujnik grubości lakieru ale elektroniczny, z wyświetlaczem. Jakiś tani. Naucz się go używać a zaczniesz zauważać jak wygląda auto po naprawie lakierniczej. Wydasz ze 150zł na taki ale Cię dużo nauczy.
    - naucz się jak rozpoznać nieoryginalne szyby i rok ich produkcji
    - zaglądaj na śruby mocujące zawiasy drzwi i klap, patrz czy nie przestawiane
    - oceniaj stopień wytarcia kierownicy, pedałów
    - gdzie się da podnoś tapicerkę i zaglądaj co jest pod spodem
    - zaglądaj pod silnik, przy tej forsie którą masz misa i półosie mają być tylko suchutkie
    - Jeśli silnik nie jest zakurzony tylko piękny to ktoś go umył, być może by ukryć wycieki. Najlepsza opcja to silnik suchy ale dość zakurzony.
    - Korzystaj z internetu, dokładnie zapoznaj się z wadami i zaletami interesującego Cię modelu i jakie są typowe uciążliwe lub drogie usterki. Sprawdzaj czy występują.
    - itd itd. Google Ci powie.

    Pamiętaj że auto używane to nie igła i zawsze coś może być nie tak. W moim np poprzednik wymienił drzwi bo ktoś mu w nie wjechał. Drugie, przerysowane, naprawił. Ale wiedziałem o tym a cena była dobra więc wziąłem i jestem zadowolony.

    I jak już wcześniej pisałem - odpuść sobie handlarzy i ich auta sprowadzone. Ja 3 lata temu też szukałem 4 latka i naprawdę, szkoda na to czasu i nerwów. Oni nie mają nic ciekawego tylko same ulepy a jeszcze chcieli by byś podpisywał jakieś umowy "in blanco". Olej ich i poszukaj krajowego.

    Nikt nic nie napisał jak się ustrzec bo to Ty musisz sam o tym poczytać.
  • #10 11143210
    vwedytka
    Poziom 10  
    Czytałam sporo, ale tak naprawdę wg tych poradników to każde auto ma czarną historię, mniej lub bardziej zatartą.
    Oglądaliśmy ostatnio sporo aut, więcej jak 20 na pewno. Niektóre nawet mają źle światła ustawione :) Ale oczywiście wszystko z Niemiec, książka, ksera... wow.
    Dziś była wizytacja XC90 z 2005 2,5 z sekwencją, skóra. Ale już wiadomo, że sprzęgło do wymiany. By naprawdę we własnym zakresie sprawdzać auta od A do Z to trzeba być na urlopie "samochodowym" chyba :)
    Naprawdę niezłe jaja widzę w komisach i u "pierwszych" właścicieli... w Polsce. Poważnie to mało jest aut "krajowych". A jak już to albo małe autka, lub modele przeze mnie brane pod uwagę ale z wielkimi silnikami benzynowymi.
    Np coś takiego
    http://otomoto.pl/mercedes-benz-ml-270-2-7-cdi-amg-salon-polska-C24659552.html
    Gość nawet na Policję zgadza się jechać. Szkoda że wnętrza nie widać i ta magiczna nazwa "AMG" co on ma z tego logo? Bo mi wygląda normalnie wśród sąsiadów jest to popularny samochód.
  • #11 11143292
    wichurewicz
    Poziom 25  
    Bo cały czas upierasz się przy najtańszych autach z tych droższych, więc potem trafiasz na ulepy. Wybierz interesujący cię model, odrzuć pięć najtańszych i pięć najdroższych ogłoszeń i wtedy masz jakiś obraz tego, co rynek ma do zaoferowania.

    Ja swojego samochodu szukałem trzy miesiące, wydałem kilka tysięcy złotych (telefony, stacje diagnostyczne, dojazdy) i przybyło mi siwych włosów, ale opłaciło się. Kupiłem nieco drożej niż średnia rynkowa w tym czasie dla tego konkretnego modelu, nie czuję się frajerem.
  • #12 11143444
    vwedytka
    Poziom 10  
    wichurewicz napisał:
    Bo cały czas upierasz się przy najtańszych autach z tych droższych


    Właśnie, że to nie są najtańsze... Przykładowo w/w ML potrafi mieć niższą cenę o 10 tys od podanego.
    Jak pisałam na wstępie oglądałam modele droższe niż 50 tys zł. I wcale nie jest lepiej. Od początku chodziło mi o to, że cena nie jest wyznacznikiem, że kupi się auto w dobrym stanie. Przecież takie auta powiedzmy SUV, wyższa średnia nie sprzedają się jak świeże bułeczki.
    Kolega dla przykładu sprzedawał BMW E46 z uszkodzonym bokiem po naprawdę okazyjnej cenie. Kupców full lecz jeszcze się targujących. Oddał do blacharza i jeszcze zyskał kilka tys na tym "interesie". Po prostu czasami komuś zależy na sprzedaży "od ręki" gdzie nie ukrywa wad auta. Ja nie generalizuje ogólnie.
    Osobiście też nie sprzedam nigdy auta które użytkowaliśmy za najniższe pieniądze. Po mimo tego, że wiem, iż nie były idealne, i pewnie nigdy nie będą. Raz uszkodzone "coś" potem ciągle się odzywa. Ale właśnie o to chodzi, że ludzie widząc niską cenę - promocję, szaleją. Wychodzimy z założenia "jak ma być sprzedane to znajdzie się kupiec". Szkoda tylko, że to działa w jedną stronę.
    Jak przy głupiej stłuczce ma mi się auto za ok 50 tys zł złożyć to wolę jeździć starą Mazdą lub VW. Przynajmniej wiem, że jak ktoś we mnie wjedzie to ma większe straty niż ja.
    Szczerze, to gdyby nie to iż zawsze jadąc starszym autem będzie się poniżanym przez "panów" w niemieckich SUVach. Moje autka pond 20 letnie byłyby w codziennej eksploatacji. Auta bezawaryjne już nigdy nie będą produkowane. Gdyby ludzie tylko tego się trzymali to na taryfach stałyby beczki i W201.
  • #13 11143469
    wichurewicz
    Poziom 25  
    Jak chcesz uniknąć poniżania, kup sobie Kraza, o takiego. Nie ma takich chojraków, którzy ośmielą się zajechać drogę czemuś takiemu.

    Mam dwa samochody, jednym jest 13-letnie Seicento. Nikt nie traktuje tego samochodziku poważnie na drodze, ale ponieważ jest śmiesznie tanie w utrzymaniu i przydatne do śmigania w roboczych ciuchach na fuchy, a przy tym nie kaszani się za często, nie zamienię go na SUVa, którego nie dam rady spokojnie zaparkować pod sklepem.
  • #14 11143519
    vwedytka
    Poziom 10  
    wichurewicz napisał:
    kup sobie Kraza


    Rozważę to w gronie rodziny. Tylko wiesz problem by wjechać do podziemnego garażu. Zawsze auto cierpiało, tym razem chyba byłby garaż :D

    A co do tego Fiata co wspomniałeś, to nie wiem czemu ktoś coś do niego ma? Fajne auto, dla niższych osób. Jeździłam nim, jednak to męczarnia, jak się ma dłuższe nogi. Ogólnie auto do jazdy i do polecenia. Mi AX lub Matiz też dobrze służył. Ale na wyjazdy z rodziną w komplecie już się nie nadają.
  • REKLAMA
  • #15 11143540
    wichurewicz
    Poziom 25  
    Na wyjazdy z rodziną w komplecie mam E46 318i z dwulitrową benzyną. To dopiero problem znaleźć zdrowy egzemplarz, nie zakatowany przez jakiegoś atechnicznego bałwana.
  • #16 11143585
    vwedytka
    Poziom 10  
    Mam sentyment do tej marki. Marka najczęściej wybierana przez moją rodzinę. I faktem, że trafienie na modele starsze w dobrym stanie to niemalże niemożliwe. Mieliśmy z nowszych E90 i E93. Ale po gwarancji i mając kupione nie w leasingu trzeba mieć sporo w kieszeniach. I chyba E60 Touring to jest to :) Sedan już był.
  • #17 11145562
    cefaloid
    Poziom 34  
    vwedytka napisał:
    Szczerze, to gdyby nie to iż zawsze jadąc starszym autem będzie się poniżanym przez "panów" w niemieckich SUVach. Moje autka pond 20 letnie byłyby w codziennej eksploatacji.


    Zaraz zaraz, czyli chesz mieć "furę" by walczyć na drogach i przycierać im nosa? Oby nie skończyło się to jakimś nieszczęściem drogowym dla niewinnych uczestników ruchu...

    Szczerze mowiąc, to miał bym w głebokim poważaniu co myśli sobie "pan" z niemieckiego SUVa. A już na pewno nie zmieniał bym auta tylko po to, my mu cos udowadniać.
  • #18 11146370
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • #19 11155911
    tzok
    Moderator Samochody
    Ja kupiłem krajowe poleasingowe auto (firma wymieniała flotę) i nie narzekam, fakt że przebieg kosmiczny jak na rocznik, bo auto z niższej pułki i jeździli tym przedstawiciele handlowi, ale nikt tego nie ukrywał. W nieco droższych też bym teraz szukał służbowego auta, przebieg może nie będzie tak duży, jak jeździł tym tylko prezes czy jakiś menedżer... jedynie na każdym kroku wszyscy dziwili się, że kupiłem firmowy samochód (biały, oklejony - nie dało się ukryć ;) ), że na pewno zakatowane dziadostwo. Aaaa - cena było wyraźnie poniżej średniej rynkowej (drugi najtańszy egzemplarz w tej wersji na śląsku na OTOMoto).
  • #20 11220210
    keseszel
    Poziom 26  
    Kup nówkę :) Ja bujam się rzęchem z 93 i powiem Ci, że jestem go PEWIEN mimo, że leszcze się śmieją..
  • #21 11273182
    Hans17
    Poziom 10  
    vwedytka, może to nie będzie przykład jakiego szukasz, ale np. w przypadku Renault Laguny trzeba zwrócić uwagę, po której stronie jest slot na kartę-klucz - zawsze był montowany fabrycznie bliżej kierowcy, więc jeśli jest po prawej stronie, to mamy pewność, że był to anglik.
  • #22 11273325
    lnaw
    Poziom 10  
    wichurewicz napisał:
    Na wyjazdy z rodziną w komplecie mam E46 318i z dwulitrową benzyną. To dopiero problem znaleźć zdrowy egzemplarz, nie zakatowany przez jakiegoś atechnicznego bałwana.


    abo abo
    Albo miałeś przekładany silnik albo tylko ci się zdaje że masz dwa litry. Należy pamiętać że dwie ostanie cyfry w modelu BMW oznaczają pojemność silnika. E46 318i fabrycznie ma 1895 cm sześciennych

    Odpowiadając na pytanie. Kolega ma znajomego handlarza który dla niego i całej jego rodziny wyszukuje potrzebny samochód, przycina swoją niewysoką prowizję i wszyscy są zadowoleni. Szerokim łukiem omijałbym samochody z polskiej dystrybucji. W dwa, trzy lata nasze drogi wytłuką wszelkie złączki, gumy, amorki i co tylko jeszcze przyjdzie do głowy. Flotowe? Toż wszyscy wiedzą że jedynym samochodem co na pełnym pędzie da radę podjechać pod 30-to centymetrowy krawężnik jest .... samochód służbowy. Ogólnie wszystko opiera się na umowie. Umawiasz się z właścicielem sprzedawanego samochodu że kupisz od niego po uprzednim sprawdzeniu w renomowanej stacji. Umawiasz się też że jeśli będzie wszystko zgodne z tym co on mówi o stanie samochodu to ty płacisz za taki przegląd, jeśli nie to sorry Winnetou. Jeśli będzie pewny swego to z pewnością się zgodzi na coś takiego, lecz jeśli będzie to sztruclowaty przeszczep to z pewnością będzie kręcił. Umowę na to sprawdzanie najlepiej wcześniej przygotować na piśmie
  • #23 11273548
    wichurewicz
    Poziom 25  
    lnaw napisał:
    wichurewicz napisał:
    Na wyjazdy z rodziną w komplecie mam E46 318i z dwulitrową benzyną. To dopiero problem znaleźć zdrowy egzemplarz, nie zakatowany przez jakiegoś atechnicznego bałwana.


    abo abo
    Albo miałeś przekładany silnik albo tylko ci się zdaje że masz dwa litry. Należy pamiętać że dwie ostanie cyfry w modelu BMW oznaczają pojemność silnika. E46 318i fabrycznie ma 1895 cm sześciennych

    To od dawna nieprawda i chyba wiem lepiej, co mam. Dwulitrowa benzyna 143 KM, tak jak wyjechała z fabryki.
    Tu 1.9 o którym wspominasz. Były jeszcze 316i, o pojemnościach 1.8 i 1.9.
  • #24 11274586
    lnaw
    Poziom 10  
    Bo to druga edycja E46 318i. Kurcze jestem zaskoczony tym oznaczeniem, zawsze pasowało mi że dwie ostatnie liczby oznaczają pojemność. Cóż, całe życie się człowiek uczy. Żeby mnie nie zaskakiwać mogli w końcu dać 320i :-) Pogrzebałem trochę przy tych pojemnościach i odpuściłem sobie. 320i ma minimalnie mniejszy silnik niż Ty. Pozdrawiam
  • #25 11277815
    wichurewicz
    Poziom 25  
    320i to przede wszystkim silnik sześciocylindrowy, 150 KM ale odrobinę gorsze przyspieszenie. Zamieszali już od serii E36 z tymi oznaczeniami, tam też były 316i o pojemności 1.8 lub 1.9.
  • #26 11277867
    cirrostrato
    Poziom 38  
    Za dwa tygodnie syn z Norwegii przytarga swoją Mazdę 626 2.0D 2001r, wezmę ją ale muszę sprzedać swoją 626 sedana z 2000r, wymieniłem w kwietniu rozrząd i pompę chłodzenia, olej, filtry, coś tam jeszcze, uwag do autka nie mam (od 2007 zrobiłem 82tys.) i teraz sprzedawać(?), kumple się śmiali, że dociągnę nią do końca swoich dni...... szukam po rodzinie może ktoś weźmie ale większość chce Niemca, jak nie uda mi się sprzedać znajomym (a naprawdę warto kupić ale to nie oferta ) to pójdzie na giełdę, też bym nie uwierzył, że okazje się trafiają a jednak....
  • #27 11296576
    Krzycho_L
    Poziom 14  
    cirrostrato to co za sens wymieniać na taki sam samochód? Twój jest pewniak zrobiony, a w tą z Norwegii na pewno będziecie musieli wsadzić trochę pieniędzy chociażby na podstawy: rozrząd, filtry, oleje itp.
REKLAMA