Witam. Miałem taką oto przypadłość. Silnik dziwnie pracował, bujało nim i więcej palił. Po rozmowie z kilkoma mechanikami dowiedziałem się, że to kwestia wtryskiwaczy. Zaprowadziłem samochód do jednego z nich. Ten na słuch stwierdził, że z jednym jest coś nie tak, ale polecił zostawić samochód, w celu sprawdzenia na maszynie wszystkich. Dzisiaj dowiedziałem się od niego, że wszystkie kwalifikują się do wymiany, ale jeden z nich to natychmiast. Powodem są opiłki metalu z pompy znajdujące się we wtryskiwaczach. Powiedziałem mu, że na wszystkie aktualnie mnie nie stać i żeby złożył tak jak było, że za jakiś czas to zrobię.
Planowałem jedynie odprowadzić auto do mnie, jakiś kilometr, nie jeździć i naprawić za jakiś czas. Tymczasem mechanik dzwoni, że po złożeniu silnik nie odpala. Winę zrzuca na maszynkę do sprawdzania wtrysków. Podobno ciśnienie podczas sprawdzania zapchało wtryskiwacze na tyle, że silnik nie może odpalić.
Pytanie brzmi, czy to możliwe w ogóle?
Pytanie drugie, co dalej z tym fantem?
Planowałem jedynie odprowadzić auto do mnie, jakiś kilometr, nie jeździć i naprawić za jakiś czas. Tymczasem mechanik dzwoni, że po złożeniu silnik nie odpala. Winę zrzuca na maszynkę do sprawdzania wtrysków. Podobno ciśnienie podczas sprawdzania zapchało wtryskiwacze na tyle, że silnik nie może odpalić.
Pytanie brzmi, czy to możliwe w ogóle?
Pytanie drugie, co dalej z tym fantem?