Witam, przeryłem już tematy w elektrodzie i mój problem wygląda nieco inaczej niż pozostałe. Auto śmigało bez zająknięcia, aż nagle po odpaleniu od razu zgasł (brak reakcji na gaz, silnik zaskoczył, ale tylko po to żeby strzałka obrotomierza podskoczyła i opadła do 0). Kolejne kręcenie nic nie daje, można kręcić 1minutę, 5 minut albo 20 i za którymś razem odpali.
Ostatnio próbowałem 10 minut, później po godzinie, po dwóch...i nic. Pociągnięty na holu do warsztatu, przy postoju na światłach odpalił "na raz".
W serwisie dostali auto, które odpala, więc trudno zlokalizować usterkę. Stwierdzili, że CLIP wyświetlił błąd immo, przeczyścili coś tam i oddali auto do testowania. 2 dni było OK, dziś stało się to ponownie - 2 razy. Po minucie prób, auto zaskoczyło i kolejne próby odpalenia kończą się powodzeniem.
Moje pytanie... czy winny jest immobilizer ? czy może czujnik położenia wału? Intryguje mnie to, że po holowaniu (ok 700m) silnik odpalił bez problemu, a przedtem próbowałem 2 godziny i nic. Będę wdzięczny za sugestie.
Ostatnio próbowałem 10 minut, później po godzinie, po dwóch...i nic. Pociągnięty na holu do warsztatu, przy postoju na światłach odpalił "na raz".
W serwisie dostali auto, które odpala, więc trudno zlokalizować usterkę. Stwierdzili, że CLIP wyświetlił błąd immo, przeczyścili coś tam i oddali auto do testowania. 2 dni było OK, dziś stało się to ponownie - 2 razy. Po minucie prób, auto zaskoczyło i kolejne próby odpalenia kończą się powodzeniem.
Moje pytanie... czy winny jest immobilizer ? czy może czujnik położenia wału? Intryguje mnie to, że po holowaniu (ok 700m) silnik odpalił bez problemu, a przedtem próbowałem 2 godziny i nic. Będę wdzięczny za sugestie.