Wczoraj stoczyłem walkę z odkręceniem sondy w moim Sebringu 2001 2.7 V6 bez LPG i niestety przegrałem. Chodzi o sondę przed katalizatorem, tą bliżej kabiny (1/1). Dostęp jest wręcz fatalny, praktycznie nie ma ruchu z kanału, a od góry to nawet nie chcę pisać. Nie mam zamiaru ściągać całego kolektora wydechowego bo na 100% kilka śrub urwę, najgorzej jak te przy głowicy. Interesuje mnie alternatywne rozwiązanie, mianowicie czy jak przedłużę kabelki z tej kostki do której ta sonda była wpięta i złączę je z kabelkami sondy z drugiej strony (2/1) to czy ECU nie zgłupieje lub czy się nie uszkodzi? Obie sondy pracują na kolektorze wydechowy, przed katalizatorem. Po takim zabiegu jedna sonda dawała by sygnał na 2 wyjścia z komputera. W sumie w aucie fabrycznie są 4 sondy, 2 przed katalizatorem i 2 za. Coś jeszcze słyszałem o emulatorze sondy ale nie wiem czy jest sens montować takie urządzenie skoro LPG nie mam. Pomoże ktoś?