Witam
Kilka dni temu zaczął mi piszczeć pasek alternatora, zignorowałem to do czasu aż wczoraj zdechł mi akumulator, jakoś odpaliłem "od kolegi" i dotarłem do domu. Dziś miałem czas to sprawdziłem alternator - fachowcem w samochodach nie jestem, ale udało mi sie sprawdzić że:
- alternator jest mocno obciążony, pasek jest już lekko zużyty, grzeje się koło pasowe, pasek się prawdopodobnie lekko ślizga, naciąg jest w moim mniemaniu w porządku (ugięcie na 15cm ok 0,5-1cm) - sprawdzany na naładowanym akumulatorze, kontrolka ładowania gaśnie po odpaleniu silnika.
- po odpięciu kontrolki ładowania (poprzez wtyczkę na alternatorze - "de facto" alternator niepracujący) i restarcie zapłonu praca się "wyrównuje", przestaje piszczeć, wszystko chodzi "na słuch - ładnie".
- Napięcie na akumulatorze w granicach 12,4V z pracującym alternatorem oraz 12V bez pracującego alternatora, po załączeniu świateł mijania spada do 11,9V. Te same napięcia są na zacisku wyjściowym alternatora.
- pomierzyłem prądy, dość kiepskim miernikiem, cienkie przewody - z pracującym alternatorem pobór prądu z akumulatora wynosi 3,6A, po odpięciu kontrolki ładowania w trakcie pracy silnika, pobór pradu śmiało przekracza 8A - więcej nie sprawdzę bo staje silnik z braku prądu (cienkie przewody miernika).
- Podobny prąd, ponad 8A wystepuje po włączeniu zapłonu bez pracującego silnika, trudno mi stwierdzić więcej bo z racji słabego miernika nie jest w stanie podgrzac świec i tylko "cyka".
- wykonałem oględziny przewodów oraz bezpieczników, znalazłem kilka obtarć na wiązkach co może świadczyć o hipotetycznych niewidocznych zwarciach, bezpieczniki wszystkie sprawne, częśc wyjąłem i mierzyłem prąd pobierany z akumulatora - bez zmian - więcej nie zdąrzyłem bo zaczęło padać i musiałem przerwać.
- akumulator jest stary, ale po naładowaniu silnik odpala bez problemów - wszystko jest w normie.
W związku z tym mam pytania:
- czy można przyjąć że alternator jest sprawny? Czy po odpieciu kontrolki ładowania od alternatora w trakcie jego pracy nie powinien on sie "samozasilać" (zasilanie stojana przez wewnetrzne diody)? Dostep do niego jest kłopotliwy bo nad nim jest sprężarka klimatyzacji - podadto ma chyba łożysko smarowane olejem - bo dochodzą do niego dwie stalowe rurki ciśnieniowe - zmierzam do tego, że sam pod blokiem i bez narzędzi go nie wyciągne, a mogę "za przeproszeniem" spartolić coś wiecej.
- Czy dobrze uważam że to może być jakieś zwarcie - w jaki sposób możnaby je szybko namierzyć (bezpiecznik żaden nie jest przepalony, żaden przewód nie zwęglony - z tych co zdąrzyłem obejrzeć), jutro powyciągam resztę bezpieczników i spóbuje zlokalizować na którym obwodzie to mogłoby być obwodzie. Schematy elektryczne posiadam, ale jeszcze nie miałem czasu ich przeanalizować - rzuciłem okiem zaledwie. Problem opisałem dość wyczerpująco, ale jak macie jakieś sugestie to piszcie - z elektryką byłbym w stanie sobie poradzić - najgorzej byłoby z mechanicznymi operacjami.
Kilka dni temu zaczął mi piszczeć pasek alternatora, zignorowałem to do czasu aż wczoraj zdechł mi akumulator, jakoś odpaliłem "od kolegi" i dotarłem do domu. Dziś miałem czas to sprawdziłem alternator - fachowcem w samochodach nie jestem, ale udało mi sie sprawdzić że:
- alternator jest mocno obciążony, pasek jest już lekko zużyty, grzeje się koło pasowe, pasek się prawdopodobnie lekko ślizga, naciąg jest w moim mniemaniu w porządku (ugięcie na 15cm ok 0,5-1cm) - sprawdzany na naładowanym akumulatorze, kontrolka ładowania gaśnie po odpaleniu silnika.
- po odpięciu kontrolki ładowania (poprzez wtyczkę na alternatorze - "de facto" alternator niepracujący) i restarcie zapłonu praca się "wyrównuje", przestaje piszczeć, wszystko chodzi "na słuch - ładnie".
- Napięcie na akumulatorze w granicach 12,4V z pracującym alternatorem oraz 12V bez pracującego alternatora, po załączeniu świateł mijania spada do 11,9V. Te same napięcia są na zacisku wyjściowym alternatora.
- pomierzyłem prądy, dość kiepskim miernikiem, cienkie przewody - z pracującym alternatorem pobór prądu z akumulatora wynosi 3,6A, po odpięciu kontrolki ładowania w trakcie pracy silnika, pobór pradu śmiało przekracza 8A - więcej nie sprawdzę bo staje silnik z braku prądu (cienkie przewody miernika).
- Podobny prąd, ponad 8A wystepuje po włączeniu zapłonu bez pracującego silnika, trudno mi stwierdzić więcej bo z racji słabego miernika nie jest w stanie podgrzac świec i tylko "cyka".
- wykonałem oględziny przewodów oraz bezpieczników, znalazłem kilka obtarć na wiązkach co może świadczyć o hipotetycznych niewidocznych zwarciach, bezpieczniki wszystkie sprawne, częśc wyjąłem i mierzyłem prąd pobierany z akumulatora - bez zmian - więcej nie zdąrzyłem bo zaczęło padać i musiałem przerwać.
- akumulator jest stary, ale po naładowaniu silnik odpala bez problemów - wszystko jest w normie.
W związku z tym mam pytania:
- czy można przyjąć że alternator jest sprawny? Czy po odpieciu kontrolki ładowania od alternatora w trakcie jego pracy nie powinien on sie "samozasilać" (zasilanie stojana przez wewnetrzne diody)? Dostep do niego jest kłopotliwy bo nad nim jest sprężarka klimatyzacji - podadto ma chyba łożysko smarowane olejem - bo dochodzą do niego dwie stalowe rurki ciśnieniowe - zmierzam do tego, że sam pod blokiem i bez narzędzi go nie wyciągne, a mogę "za przeproszeniem" spartolić coś wiecej.
- Czy dobrze uważam że to może być jakieś zwarcie - w jaki sposób możnaby je szybko namierzyć (bezpiecznik żaden nie jest przepalony, żaden przewód nie zwęglony - z tych co zdąrzyłem obejrzeć), jutro powyciągam resztę bezpieczników i spóbuje zlokalizować na którym obwodzie to mogłoby być obwodzie. Schematy elektryczne posiadam, ale jeszcze nie miałem czasu ich przeanalizować - rzuciłem okiem zaledwie. Problem opisałem dość wyczerpująco, ale jak macie jakieś sugestie to piszcie - z elektryką byłbym w stanie sobie poradzić - najgorzej byłoby z mechanicznymi operacjami.