Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Deimic One - Szkolenia
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Do roku 2030 Japonia całkowicie zrezygnuje z produkcji energii atomowej

panlis2010 25 Wrz 2012 11:31 11139 74
  • #61 25 Wrz 2012 11:31
    cefaloid
    Poziom 30  

    Urgon napisał:
    Praca nauczyciela nie kończy się z chwilą, gdy wyjdzie ze szkoły. Prace domowe same się nie sprawdzą. (...) Naprawdę wnerwia mnie takie chędożenie andronów przez ludzi, co nauczyciela widują w autobusie albo na wywiadówce raz na pół roku...


    Rozumiem że za nauczycieli w innych krajach robi to Święty Mikołaj. Albo Chuck Norris. A pracownik inny niz nauczyciel nigdy nie musi nic przygotowywać w domu, albo uczyć się po godzinach.

    Urgon napisał:
    Kiedyś nauczyciel sobie kserował plan na 5 lat do przodu, ale teraz nie mogą, bo co roku zmienia się podstawa.

    Kiedyś programista sobie kserował książkę do C++ na 5 lat do przodu, ale teraz nie mogą, bo co roku zmienia się język w którym piszą.
    Kiedyś lekarz sobie sobie kserował książkę na 5 lat do przodu, ale teraz nie mogą, bo co roku zmieniają się zasady refundacji, leki i metody leczenia.
    itd... itd..
    I co? Narzekają? Zatkało?

    A poza tym - czy napisałem gdzieś nieprawdę? Czy nie pracują najmniej w świecie? Pracują. Czy oświadczenia majątkowe radnych-nauczycieli kłamią? Nie kłamia, przejrzyj sobie inne oświadczenia a wyrobisz sobie opinię ile zarabiają. Jak się nie podoba nikt nie każe być nauczycielem. Droga wolna - do bezstresowej pracy gdzie indziej. Zwłaszcza że idzie niż demograficzny i nie są potrzebni w tej ilosci - a nic nie zapowiada jakiejś eksplozji demograficznej.

    Jest nam potrzebna elektrownia atomowa, jest nam potrzebne lepsze szkolnictwo. Ale na to drugie nie potrzeba pieniędzy, tylko reform post PRLowskich instytucji. Instytucji, w których praktycznie nauczyciel dyplomowany ma wszystko w tyłku i czuje się bezkarny, bo wie, że nie mozna go zwolnić i śmieje się nam w twarz. Cierpią na tym wartościowi pedagodzy i młodzi absolwenci z nowoczesną wiedzą - których blokują ci źli, zasiedziali "bo im sie nalezy" i nic nie muszą. Cierpią na tym też przede wszystkim uczniowie. Czyli społeczeństwo, które potem nie wie co to atom, co to elektrownia jądrowa, co to ekonomia albo co ryzykują w AmberGold.

    Przy okazji ci młodzi, pełni energii nauczyciele dostają wypłatę równą marnemu procentowi tego, co taki okopany w karty nauczycielskie "stary piernik" mimo że pracują 2x więcej a dzieci przez nich uczone wygrywają olimpiady. Bo tak stanowi ta nieszczęsna karta. To jest problem polskiej oświaty - nie promuje się dobrych, nie wyrzuca się kiepskich. Na uczelniach wyższych jest dokładnie tak samo - profesor wysługuje się doktorantami po czym bezczelnie przypisuje sobie wyniki ich pracy. Są tak rozzuchwaleni, że nawet tego szczególnie nie ukrywają.

  • Deimic One - Szkolenia
  • #62 25 Wrz 2012 14:33
    mistrz173
    Poziom 12  

    Energia atomowa, jest aktualnie przyszłością, jak napisał przedmówca, 90% produkowanej elektryczności idzie na przemysł. Nawet jeśli spora grupa ludzi cofnie się do epoki kamienia, to i tak przemysł pozostanie. Kwestia bezpieczeństwa i ekologii... ekologicznie lepsze są siłownie jądrowe, zużyte paliwo trafia na podziemne składowiska, gdzie nie zaśmiecają widoku, i nie zatruwają środowiska(są szczelnie zapakowane); elektrownie węglowe - wystarczy przejść się po hałdach z dozymetrem, aby się przekonać co tam leży, i jak bardzo "rozproszone" jest po okolicy, a trzeba zauważyć, że spora część z tego co pierwotnie było w węglu została wraz z CO2 wyemitowana do atmosfery...
    Bezpieczeństwo? Czy na terenie polski były ostatnio jakieś trzęsienia ziemi o poważnych skutkach? Jakieś tsunami? Poza tym w Polsce nie zostanie postawiona elektrownia oparta o bloki RBMK(Czarnobyl), tylko o coś nowszego jak PWR.

    Źródła energii odnawialnej są zbyt drogie (cena/wydajność);
    Zimna fuzja, to jak na razie marzenie;
    Konwencjonalne paliwa kopalne się powoli kończą;
    Zapotrzebowanie na energię wciąż rośnie.
    Jedyna słuszna decyzja to postawienie elektrowni atomowej, tak jak to robią nasi sąsiedzi, bo w innym wypadku będziemy uzależnieni od nich, a nikt chyba nie chce płacić "ruskim" za prąd.



    cefaloid napisał:

    Przypominam że nasza oświata jako jedna z nielicznych oferuje DARMOWE wykształcenie. Pamiętaj, że nie w każdym kraju jest taki luksus. Poza tym jest przeinwestowana, bo Polski nauczyciel / wykladowca spędza w pracy najmniej godzin na świecie a przy tym moim zdaniem pensje ma nie najgorszą! Oświacie to drogi kolego trzeba rewolucji i całkowitej likwidacji postkomunistycznych reliktów jak karta nauczyciela a nie dodatkowych pieniędzy - bo obecnie jest to worek bez dna. Choćbyś im dał 100x tyle przeżreją i zero efektów. Wiesz co by zrobili? Pobudowali by milion niepotrzebnych nikomu placówek (z marmuru) i pozatrudniali nikomu niepotrzebnych nauczycieli (jak wiemy demografia leci na pysk i trzeba raczej zwalniać). Do tego powymyślali by milion projektów badawczych takich jak: "rola puszczania bąków w tramwaju w kulturze XXI wieku" na które dostali by kilkumilionowe granty.


    To i ja dodam swoje trzy grosze...
    Nauczyciel ma 18 godzinny etat... co z tego, skoro nie obowiązuje go kodeks pracy i musi wyrobić tzw. "godziny społeczne" - czyli, jeśli dobrze pamiętam 2godziny/tydzień (dodam, że praca "za darmo" w miejscu stałego zatrudnienia jest wg. KP nielegalna)?

    Mamy już 20 godzin na tydzień.





    Do tego trzeba doliczyć przygotowywanie tony dokumentacji we własnym zakresie, na własnym sprzęcie(własny komputer, drukarka i tusze/toner do niej), którego posiadanie jest na tyle "powszechne", że nikt takiemu nauczycielowi za komputer nie zwróci. Niby nic, robimy dodatkowy folder w "moich dokumentach" i jakoś to będzie, ale niestety, poufność danych- w razie awarii sprzętu, w obawie o zachowanie poufności danych o uczniach o "specjalnych wymaganiach", nie wolno oddać go do serwisu... idiotyzm.
    Taka dokumentacja zajmuje nauczycielowi średnio 2-3 godziny dziennie.
    Drukowanie w miejscu pracy(szkole)? Nie ma tuszy, toneru, papieru... śmiechu warte.

    Mamy już 35 godzin.

    Doliczyć trzeba jeszcze czas na sprawdzenie/poprawienie sprawdzianów~ godzina-półtorej dziennie. Jak ktoś mi powie że nauczyciel nie musi robić sprawdzianów, to go wyśmieję, bo tak to wygląda ze strony uczniaka. Nauczyciel ma obowiązek wystawić ileś-tam ocen(odpowiednio do ilości godzin z daną klasą/uczniem na tydzień) w każdym semestrze, a ponadto musi zrealizować program.

    Mamy 40-42 godziny tygodniowo.

    Do tego zszargane nerwy, w podstawówce, jak na gnojka się krzyknie, wstawi mu uwagę czy bańkę do dziennika, to się uspokoi. Schody zaczynają się w gimnazjum gdzie 3/4 klasy wykazuje się idiotyzmem i idiotycznymi pomysłami, na które nie ma innego określenia niż debilizm. Nauczyciel nie może im nic zrobić, uwaga do dziennika? No prośba... co to takiemu zrobi? Jedynka, czy usadzenie na drugi rok w tej samej klasie? Nikt się nie chce użerać z takim więcej niż to potrzebne.

    Kwestia szkoły średniej... na moją klasę nie ma innego określenia niż "banda po***ów", ale jak trzeba to się przykładamy do nauki.

    Mimo wszystko nauczyciele nie mają żadnych praktycznych praw i możliwości aby zrobić z uczniami porządek, a ci wiedząc o tym dobrze nie dają im żyć.

    Dodam jako ciekawostkę kwestię zapłaty za dojazd do ucznia któremu zostało przyznane nauczanie indywidualne(choroba, połamanie się itp)... w mieście - dwa bilety komunikacji miejskiej do odebrania z sekretariatu/księgowości w dniu przejazdu do ucznia. Jeśli uczeń mieszka poza miastem... nauczyciel dojeżdża we własnym zakresie(w moim technikum tak jest, w szkole gdzie pracuje moja matka też).

    BONUS aby dojechać na jedno z osiedli z mojej szkoły potrzeba ok 30 minut jadąc autobusem, powrót to drugie tyle, nauczyciel ma zapłacone tylko za godzinę spędzoną z uczniem, a jazda autobusem jest gratis...

    Ciekawostka numer dwa:
    Wakacje nauczyciela nie trwają tyle ile wakacje ucznia...
    Nauczyciele są w gorszej sytuacji, niż reszta pracowników w Polsce, bo nie mogą sobie wykupić nawet dwa razy tańszych wakacji przed sezonem, lub po.
    Nauczyciel pracuje jeszcze po zakończeniu roku szkolnego i zaczyna pracę od połowy sierpnia, czasami nawet szybciej, wszystkie poprawki, "konferencje", ustalania planu. Nadmienię, że za siedzenie po kilka godzin na konferencjach nie ma żadnych dodatków, a obecność jest obowiązkowa(w normalnych firmach wliczone jest to w etat, bądź jako nadgodziny).
    TAKICH ABSURDÓW JEST CAŁA MASA.

    Wybaczcie, że się tak rozpisałem, ale zawsze tacy ludzie jak "cefaloid" mnie ... denerwują.


    EDIT
    cefaloid napisał:
    Rozumiem że za nauczycieli w innych krajach robi to Święty Mikołaj. Albo Chuck Norris. A pracownik inny niz nauczyciel nigdy nie musi nic przygotowywać w domu, albo uczyć się po godzinach.


    Nie, nie święty mikołaj, ale oni robią to w czasie pracy - przykład? Japonia.
    Tam dodatkowo każde szkolenie jest wliczane w czas pracy, a uczniowie nie mają nauczyciela za nic, tylko to nauczyciel ma uczniów za nic.

  • #63 25 Wrz 2012 15:19
    Urgon
    Poziom 36  

    AVE...

    A podręczniki dla nauczycieli do każdej klasy i do każdego przedmiotu nauczyciel też raczej kupuje z własnej kasy. Sam musiałem tylko z powodu praktyk kupić cały zestaw do nauczania wychowania seksualnego "po bożemu", materiały o wartości grubo ponad 250 złotych, które dla mnie są nic nie warte, bo ani nie pracuję w zawodzie(jeden miesiąc w gimnazjum mi starczył, nie polecam), ani bym ich nie używał, bo są one pełne błędów, wypaczeń i bezczelnych kłamstw. Ale fanatyczna religijnie wykładowczyni przedmiotu się czepiła, i nie było "przebacz". Będę nauczać tylko wtedy, gdy szkoły będą dawać nauczycielom obowiązkowo gaz pieprzowy i tasery. Albo przynajmniej pejcze i kajdanki, a w każdej klasie będą dyby...

  • #64 25 Wrz 2012 15:51
    cefaloid
    Poziom 30  

    mistrz173 napisał:
    Wybaczcie, że się tak rozpisałem, ale zawsze tacy ludzie jak "cefaloid" mnie ... denerwują.
    Dobrze, ale gdzie napisałem nieprawdę? Pokaż. Bo calutki czas opisuję FAKTY. I daję do nich odnośniki. Czy skłamałem o zarobkach? Albo o tym że polscy nauczyciele pracują z uczniami najkrócej na świecie? A może tym że nauczyciela dyplomowanego nie da się w zasadzie wyrzucić? Który z tych ewidentnych faktów Cię denerwuje i dlaczego?

    Porównajcie sobie los tego przemęczonego średnio 3½ godzinami lekcji dziennie nauczyciela z losem zatrudnionego na umowie śmieciowej, siedzącego po godzinach dzień w dzień. A 90% młodych musi tak zarabiać na chleb.Ale odchodzimy od tematu. Koniec :D

  • Deimic One - Szkolenia
  • #65 25 Wrz 2012 18:47
    adam1987
    Poziom 18  

    @cefaloid
    Co do tych nauczycieli zapomniałeś dodać, że też zarabiają grosze, a poza tym mają też narzucone bezpłatne nadgodziny i dużo pracy w domu (przygotowanie zajęć, sprawdzanie prac, wypełnianie dzienników i innych papierków). Jestem za tym, żeby mieli więcej godzin, ale powinni też więcej zarabiać, bo inaczej sami nieudacznicy będą tam pracować, a to dobrze nie wróży przyszłym pokoleniom.

  • #66 25 Wrz 2012 18:58
    cefaloid
    Poziom 30  

    @adam1987 - dokładnie tak! Mniej ale dobrze opłacanych i rozliczanych z efektów.

    Dlatego napisałem: "Cierpią na tym wartościowi pedagodzy i młodzi absolwenci z nowoczesną wiedzą. Przy okazji ci młodzi, pełni energii nauczyciele dostają wypłatę równą marnemu procentowi tego, co taki okopany w karty nauczycielskie "stary piernik" mimo że pracują 2x więcej a dzieci przez nich uczone wygrywają olimpiady. Bo tak stanowi ta nieszczęsna karta. To jest problem polskiej oświaty - nie promuje się dobrych, nie wyrzuca się kiepskich."

    @mistrz173, @Urgon: Ja nie jestem przeciwko nauczycielom i wiem że ich praca może być ciężka. Ja jestem przeciwko zasadom panującym w szkolnictwie i piszę że warto by tu coś uzdrowić bo te statystyki mówią że coś jednak jest nie tak. A to ważne bo dzięki temu może staniemy się krajem technologicznym - nie z jedną a z kilkoma elektrowniami atomowymi. Krajem znanym ze specjalistów i atrakcyjnym dla technologicznych inwestycji.

  • #67 25 Wrz 2012 22:09
    elektryk_pl
    Poziom 14  

    Ja w tym sensie żeby może jako DIY coś takiego zaproponować albo żeby chociaż komponenty i rysunki części. Widzę problem tylko z użyciem wodoru, bo wybuchowy w szerokim zakresie stężeń i bardzo lotny, choć może jakby go zastąpić propanem, bo standardowo jest nawaniany to co wy na to???
    W sumie niby świeższe niż perpetum mobile, choć i w tym temacie trwają prace cały czas. Nie żartuję, widziałem zaplecze jednego z warsztatów obróbki metalu w jednym z cieplejszych krajów unii i powiem, że robi wrażenie kolosalne, zwłaszcza poziomem wykonania prototypów i długością czasu ich pracy. Właściciel warsztatu, (geniusz frezarko-wytaczarki i wybitny specjalista w dziedzinie obróbki metalu, naprawdę byłem oszołomiony poziomem umiejętności tego niemłodego już Hiszpana, o jeszcze bardziej szokującej liście jego zleceniodawców nie wspomnę, bo naprawdę nikt nie uwierzy i dostanę drugie ostrzeżenie na tym forum) trzyma rzecz w tajemnicy, bo wiadomo z Arabami żartów nie ma, zwłaszcza jeżeli chodzi o kasę.
    A tak naprawdę to jedyną alternatywą dla atomu jest ruski gaz puszczany rurą ułożoną na dnie słonowodnego zbiornika wodnego (->patrz choćby Niemcy)i turbina gazowo-parowa na końcu rury z gazem. Jedyny minus tego rozwiązania to zawór po stronie dostawcy, gdyż można go odpowiednio do wymagań przykręcać ekologicznie np. w związku z emisją CO2 chociażby.
    Na tę okoliczność atomówki powinny być utrzymywane w stanie gotowości bojowej, co kosztuje niestety trochę kasy.
    Turbina gazowo parowa to bardzo sprawne rozwiązanie do zamiany paliw płynnych i gazowych w prąd. Polega to na tym, że gaz spalamy w turbinie podobnej do samolotowej(najlepsza jest najdroższa wersja, trójwałowa taka ukarnotowiona maksymalnie) i nią to kręcimy generator 1. Gazy wylotowe mają ponad 500*C i używamy ich do produkcji i przegrzewania pary wodnej, ta kręci turbiną parową, taką jakie mamy w Polsce w naszych węglówkach. Ciepło wypadowe grzeje miasta i wodę w rurach oraz zbiorniki wodne przy elektrowni, gdzie cały rok przyrastają karpie, bo mają non stop ciepło.
    Dziękuje za uwagę:)))

  • #68 25 Wrz 2012 22:55
    chrystin7
    Poziom 10  

    A już myślałem że na elektrodzie są tylko moderatorzy albo smutasy,świata nie zmienimy ale cóż szkodzi pomarzyć albo się pośmiać,Prost!

  • #69 27 Wrz 2012 11:09
    marek-zarzycki
    Poziom 27  

    cefaloid napisał:
    Wracając do tematu, koledzy piszecie, że ludzi będzie mniej to i prądu potrzeba mniej. Zapominacie moi drodzy że zużycie indywidualne do przemysłowego ma się 10% - 90%. To rozwój gospodarki wymusza budowanie tej elektrowni a nie to że Kowalski porzebuje więcej kWh. To przemysł tego potrzebuje, nie domostwa.


    Gospodarka się rozwija? Na prawdę? Już teraz jest fatalnie a co będzie w przyszłości, to się okaże - ale nie można mówić z całą odpowiedzialnością, że na pewno będzie lepiej. To raz.

    Dwa, to wszyscy na około Polski mają te elektrownie i mają również nadprodukcję energii. Dlaczego Polski Rząd do ciężkiej cholery tak boi się kupować tę energię? Jak się łatwo domyślić, ma to związek z tzw. "bezpieczeństwem kraju" które to bezpieczeństwo jest niczym więcej, jak poglądem wyborców na pewne kwestie i dostosowywaniem się do tego rządzącej ekipy politycznej, która zrobi wszystko, aby nie stracić władzy. Tak więc jak stara polska tradycja nakazuje, trzeba mieć "swoje" bo sąsiad na pewno oszuka, zdradzi i wykorzysta, nie wyobrażam sobie ogólnego społecznego przyzwolenia na kupowanie energii z zagranicy. No przecież to takie "niesamodzielne". I nie ma znaczenia, że to się zwyczajnie bardziej opłaca, że zawsze będzie od kogo tę energię kupować, bo jak jeden strzeli focha to natychmiast w połączonym łańcuchu europejskiej energetyki, następny będzie żarł ziemię aby tylko sprzedać.

    Elektrownia atomowa w Polsce jest również bez sensu z jeszcze jednego powodu. Jedna elektrownia to za mało aby to wszystko miało ręce i nogi. Więc czy będzie w Polsce ta elektrownia czy jej nie będzie, to tak czy siak z węgla będzie Polska musiała nadal korzystać.

  • #70 27 Wrz 2012 20:14
    adam1987
    Poziom 18  

    marek-zarzycki napisał:
    Tak więc jak stara polska tradycja nakazuje, trzeba mieć "swoje" bo sąsiad na pewno oszuka, zdradzi i wykorzysta
    Nie polska tradycja, a historia. Rozumiem, że Ty jesteś za tym, żeby Polak zawsze był mądry dopiero po szkodzie, albo i wcale?

    marek-zarzycki napisał:
    nie wyobrażam sobie ogólnego społecznego przyzwolenia na kupowanie energii z zagranicy.
    Przyzwolenie jest, bo inaczej nie kupowalibyśmy gazu z Rosji, ale jest tak tylko dlatego że obecnie nie ma lepszej opcji. Ale importowanie energii za grube pieniądze tylko dlatego, że banda oszołomów nie chce "złego atomu", jest szczytem głupoty.

    Trzeba myśleć długofalowo. Już nawet pomijając bezpieczeństwo energetyczne, tu po prostu chodzi o pieniądze. Każdy, kto sprzedaje, bierze marżę, żeby na tym zyskać. Nie trzeba być ekonomistą żeby zauważyć, że w naszej sytuacji bardziej opłaca się raz zainwestować i później kupować tylko paliwo, niż ciągle płacić zewnętrznemu dostawcy.

    Każde normalne państwo stara się osiągnąć maksymalnie dodatni bilans handlu zagranicznego (jak najwięcej eksportować i najmniej importować), bo to oznacza przypływ pieniędzy, czyli rosnącą zamożność państwa i jego mieszkańców. Prosty przykład: Kto żywi się codziennie w restauracji, jeśli może kupić składniki i zrobić sobie obiad w domu? Tylko ktoś bogaty. A jak dobrze wszyscy wiemy, Polska nie jest zbyt bogata.

  • #71 27 Wrz 2012 21:24
    Urgon
    Poziom 36  

    AVE...

    Tylko że u nas nie myśli się długofalowo. Politycy zwalają każdy problem na następną ekipę. I robią tylko doraźne łaty. Naród taki sam. Codziennie słyszę rozmowy "za komuny było lepiej", bo na przykład nie było kolejek do lekarza i każdy dostawał pieniądze na życie niezależnie od tego, co robił. Tych ludzi nigdy nie obchodziło, nie obchodzi i nie będzie obchodzić długofalowe działanie kraju - oni chcą tylko doraźnych dóbr i mają gdzieś, skąd się one wezmą. Przykład takiego myślenia: w pewnej fabryce żywności pracownicy zdejmowali pokrywy z mieszalników i ich nie zakładali z powrotem, bo co jakiś czas musieli do nich zaglądać i składniki dosypywać. Przez to do mieszalników wpadały różne rzeczy i w produkcie końcowym znajdowano włosy, paznokcie, szczątki kart dostępowych, długopisów i bliżej nieokreślonych przedmiotów. Pracownicy zbierali solidny ochrzan, ale się nie przejmowali, że przez ich indolencję całe partie towaru szły na śmietnik. Sprawa się rypła, gdy klientka brytyjskiego Tesco znalazła w produkcie tabletkę i pozwała ich. Oni pozwali fabrykę, fabryka straciła przez to jeszcze największe zamówienie i grozi jej bankructwo. A pracownicy narzekają, że dyrektor chodzi wnerwiony i planuje zwolnić całą zmianę, a resztę wysłać na przymusowy bezpłatny urlop, bo brak zamówień. Tylko dlatego, że paru leniwych matołów miało gdzieś zasady BHP i nie myślało długofalowo. Typowe dla naszego kraju...

  • #72 28 Wrz 2012 10:55
    cefaloid
    Poziom 30  

    marek-zarzycki napisał:
    cefaloid napisał:
    Wracając do tematu, koledzy piszecie, że ludzi będzie mniej to i prądu potrzeba mniej. Zapominacie moi drodzy że zużycie indywidualne do przemysłowego ma się 10% - 90%. To rozwój gospodarki wymusza budowanie tej elektrowni a nie to że Kowalski porzebuje więcej kWh. To przemysł tego potrzebuje, nie domostwa.


    Gospodarka się rozwija? Na prawdę? Już teraz jest fatalnie a co będzie w przyszłości, to się okaże - ale nie można mówić z całą odpowiedzialnością, że na pewno będzie lepiej. To raz.

    Tak, naprawdę. Jeśli twierdzisz, że nie - możesz to poprzeć jakimś faktem czy jest to tylko okazja by ponarzekać, jak to w Polsce jest źle? Fatalnie to jest w Grecji albo Portugalii a my, kolego, mamy jedno z niższych zadłużeń w Europie i jeden z najlepszych wspólczynników wzrostu PKB. Owszem, jest co nadrabiać ale nie przesadzajmy w tym typowo Polskim jęczeniu.

    Bo o ile wiem to od 89r nasz PKB nigdy się nie kurczył i wielu nam zazdrości tego typu wyników.
    Do roku 2030 Japonia całkowicie zrezygnuje z produkcji energii atomowej
    Do roku 2030 Japonia całkowicie zrezygnuje z produkcji energii atomowej
    A budowa elektrowni trwa wiele lat więc trzeba to robić z wyprzedzeniem.

    Popatrz też sobie np na to ile procent młodych jest bez pracy w różnych krajach UE, porównaj z wynikiem Polski a dopiero później narzekaj, że jest fatalnie.


    marek-zarzycki napisał:
    Dlaczego Polski Rząd do ciężkiej cholery tak boi się kupować tę energię? Jak się łatwo domyślić, ma to związek z tzw. "bezpieczeństwem kraju" które to bezpieczeństwo jest niczym więcej, jak poglądem wyborców na pewne kwestie i dostosowywaniem się do tego rządzącej ekipy politycznej, która zrobi wszystko, aby nie stracić władzy.

    Dlatego, do cięzkiej cholery, że w cenie 1kWh mniej niż 10% to koszt wytworzenia w elektrownii a pozostałe ponad 90% to przerózne akcyzy, opłaty przesyłowe i podatki. Poszukaj sobie za ile sprzedają energię elektrownie, to jest marny % końcowej ceny.
    A Polski nie stać by finansować budżet sąsiadów drenując nas z gotówki w ten sposób. To tak jak z alkocholem ktorego cena niemal w całosci finansuje rząd. Kupując prąd za granicą głównie to finansujemy czyjś kraj. Jeśli zaś kupuje się w kraju, to te pieniądze nie uciekają tylko zasilają nasz rząd, nasze instytucje i naszych pracowników - krążą wewnątrz. A to ogromna róznica i dlatego rząd tak boi się kupować energię za granicą. I moim zdaniem bardzo dobrze myślą.

  • #73 29 Wrz 2012 16:52
    marek-zarzycki
    Poziom 27  

    Cefaloid, rzeczywistości nie oszukasz. Siła nabywcza wypłaty europejczyka z zachodu jest 3-4 razy wyższa niż w Polsce. O jakim ty dobrobycie piszesz, człowieku? Ten kraj się sypie - trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć.
    Jest tak, ponieważ właśnie teraz pierwszy raz po ustrojowych przemianach polska gospodarka staje twarzą w twarz z prawdą - czyli albo się zarabia pieniądze w wolnorynkowej rzeczywistości gdzie rzeczą nadrzędną jest profit, albo spada się w dół. Nie ma innej drogi. Ten kraj jest w tak nieprawdopodobnej europejskiej dupie, zarówno kulturowo jak i rozwojowo (gospodarczo+technologicznie), że ludzie żyjący w Polsce tego nie ogarniają. Dopiero teraz powoli przychodzi rozliczenie z komuną, która - żeby nie używać wulgarnych słów, rozwaliła ten kraj gospodarczo.
    A najgorsze jest to, że Polska nie ma żadnego technologicznego potencjału rozwojowego - przestarzałe technologie i edukacja rodem z komuny, dopiero teraz POWOLI zaczynają być wypierane tymi z zachodu i powoli przyjmuje się europejskie standardy. Idzie to jak krew z nosa, ale nie może inaczej - choćby z tego powodu, że z tego kraju wyssało ponad 2 MILIONY młodych zdolnych ludzi od 2004 roku. Społeczeństwo się starzeje na potęgę. Gdzi się podziało 3 miliony ludzi od 1990 roku? Oficjalnie jest 37 milionów z kawałkiem. A gdzie ci którzy zameldowani w Polsce pracują za granicą? Jak w Polsce "tu i teraz" jest "na stałe" z 35 milionów to dobrze.
    Rzeczywistości nie oczarujesz ani autostradami ani statystycznymi wykresami. Rzeczywistość dzieje się codziennie u przedsiębiorców a w zasadzie w spadkach zamówień, powracających problemach z płatnościami - i to w każdej branży. Rozkręca się to od około roku i z miesiąca na miesiąc jest namacalnie coraz gorzej.

    Obecnie to już zupełnie inna rzeczywistość gospodarcza w europie niż 20 lat temu. To się nieprawdopodobnie szybko wszystko zmienia i w takiej ciągłej zmianie trzeba podejmować szybkie, odważne i mądre decyzje. A jakie nimi są? Paradoksalnie to proste - albo coś się opłaca albo się nie opłaca. Elektrownia atomowa to wyrzucanie pieniędzy w błoto !!! Przyszłość to gaz i węgiel - to się dzieje na zachodzie i w tym kierunku Polska ma iść a nie inwestować w energetykę atomową która działa "punktowo" tzn jedna elektrownia nie zaspokoi potrzeb całego kraju - najwyżej 1-2 dużych miast podczas gdy budowane elektrownie gazowe nie muszą być ogromnymi kombinatami jak atomówka, której sama budowa zabiera 5 lat - a mówimy tu de facto tylko o jednym zakładzie energotwórczym.

    Do tego dochodzi jeszcze kwestia polityczna. Żeby zbudować atomówkę, trzeba będzie wziąć kredyt. Następna ekipa rządząca może już nie być taka skora do podejmowania takiego ryzyka oraz, co chyba najważniejsze, spadający potencjał gospodarczy polski nie zachęci banków do sfinansowania tej inwestycji. Ewentualnie będą mogli pożyczyć kasę, ale na znacznie mniej korzystnych warunkach niż by to miało miejsce podczas realnych dobrych prognoz rozwojowych na przyszłość. Co się zaczyna dziać w Europie to wszyscy widzimy - czasy są niepewne a kryzys jest znacznie poważniejszy niż się ludziom wydaje, bo po 50% bezrobocia w takiej Hiszpanii, Grecji, ale również Francji, Włoszech, Portugalii - to nie jest przypadek. To się skądś wzięło a o powadze tego wszystkiego świadczy fakt, że to się rozpędza od 3 lat dopiero. Jeśli na dodatek z kompetentnych źródeł płyną opinie, że euro może się rozlecieć, to już w ogóle będzie katastrofa. I niech sobie ktoś nie myśli, że Polska na tym skorzysta - nic mylnego - skorzysta na tym tak samo, jak wtedy gdy sypał się wschodni obóz socjalistyczny. Jak wyglądała Polska w 1990 roku to chyba doskonale pamiętamy.

  • #74 29 Wrz 2012 17:54
    cefaloid
    Poziom 30  

    marek-zarzycki napisał:
    Cefaloid, rzeczywistości nie oszukasz. Siła nabywcza wypłaty europejczyka z zachodu jest 3-4 razy wyższa niż w Polsce. O jakim ty dobrobycie piszesz, człowieku? Ten kraj się sypie - trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć.
    Zaraz zaraz. Czy kolega mi coś wmawia, czy pomylił rozmówców? O jakim dobrobycie ja piszę i gdzie? Napisałem że nasz PKB się póki co rozwija a nie kurczy, a dług w porównaniu z innymi krajami Europy nie jest najgorszy (bo mądre głowy wpisały w Konstytucję ograniczenia w zadłużaniu się i niezależność NBP od rządu - co teraz, po szkodzie, inne kraje doceniają i kopiują do swoich konstytucji). Resztę jak się domyślam zrodziła Kolegi wyobraźnia.

    marek-zarzycki napisał:
    Ten kraj jest w tak nieprawdopodobnej europejskiej dupie, zarówno kulturowo jak i rozwojowo (gospodarczo+technologicznie), że ludzie żyjący w Polsce tego nie ogarniają.

    Dziwię się że lubisz mieszkać w dupie i wąchać łajno. Ja bym się, mając taki poziom frustracji, wyprowadził.
    Dla mnie ten kraj jest w pierwszej 30 największych gospodarek świata. A ludzie żyjący w Polsce są tak "zacofani technologicznie" że np. Profesor Agnieszka Zalewska wybrana na przewodniczącą rady CERN a prof. Andrzej Jajszczyk jest czołową osobą IEEE Communications Society i jednym z pionierów nowoczesnej telekomunikacji. Itd itd... W "nieprawdopodobnej dupie" to są kraje takie jak Etiopia czy Somalia. My TYLKO nie jesteśmy w ścisłej czołówce, ale jesteśmy wysoko. A w 89r byliśmy najbiedniejszym krajem bloku wschodniego.

    Kolega ma dużo racji - dużo można zmienić i dużo dzieje się źle. Tak samo jak ma Kolega rację w tym że w Polsce podczas Okrągłego Stołu dogadano się z komunistami zamiast ich kopnąć w tyłek i to się ciągnęło długo za nami. Ale myśmy byli pierwsi i jeszcze nie wiedzieliśmy, że można sobie na to pozwolić bez rozlewu krwi.

    Ale co do elektrowni - to kolega przeczy sam sobie. Kolega mówi że nie mamy technologii i przemysłu, a jak ktoś chce takie technologie u nas wdrażać, to kolega protestuje. Pisze kolega że najlepiej kupować prąd z zewnątrz a zdrugiej strony narzeka że u nas nic nie ma. Jak ma być kiedy chcesz by kupować z zewnątrz? My powinniśmy ten prąd produkować i sprzedawać. I zarabiać.

  • #75 30 Wrz 2012 14:23
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Jak widać, elektrowni jądrowych nie lubią ci, którzy mają o nich bardzo mizerne pojęcie.
    Ale tu nie będę tego tłumaczył, są inne tematy, w których się dyskutuje o możliwościach
    budowy takich elektrowni w Polsce i przedstawia argumenty za i przeciw.

    Pojawiła się nowa koncepcja użycia helu 3, poparta artykułem, którego autora chyba
    bardzo poniosła fantazja. Wikipedia (en:Helium-3), zwraca uwagę na fakt, że jest to
    dużo trudniejsze, niż reakcja D+T, ponieważ większy ładunek He powoduje, że większa
    jest bariera kulombowska - a i wytwarzanie energii przy użyciu reakcji D+T będzie może
    na końcu XXI wieku, a może później. Co prawda jest pewne ułatwienie - reakcja D+He3
    nie wytwarza neutronów, które wywołują aktywację materiałów obudowy reaktora - ale
    to nie jest jedyna poważna trudność na drodze do energetyki z syntezy jądrowej.

    Autor artykułu twierdzi, że hel 3 będzie się przywozić z Księżyca, bo na Ziemi jest go
    zaledwie około kilograma. Pozwolę sobie zauważyć, że hel 3 powstaje z rozpadu trytu,
    który jest wytwarzany przez promieniowanie kosmiczne - tryt pochodzący z tego źródła
    daje około kilograma helu 3 miesięcznie - pytanie tylko, jak go wyłapać - a poza tym to
    dałoby moc zaledwie 200 MW, trochę mało jak do podziału na całą ludzkość. Niemniej
    jednak nie próbuje się go wyłapywać, wykorzystuje się hel 3 pochodzący z trytu, który
    jest używany np. w broni jądrowej (w USA wytwarza się w ten sposób około 1kg helu 3
    rocznie), innym źródłem są reaktory jądrowe, zgromadzone zasoby helu 3 były około
    30kg w 2001 roku - więc jest dużo więcej niż ten ponoć 1kg na całej Ziemi. (Gorzej, że
    do reakcji syntezy jądrowej D+T jest potrzebny tryt, jego mamy podobną ilość i wynika
    z niej podobne ograniczenie możliwości wytwarzania energii bez np. reakcji D+D).

    Dalej, autor artykułu pisze "Do wyprodukowania jednej tony gazu trzeba podgrzać 200
    ton księżycowego pyłu do temperatury 800 stopni Celsjusza" - oj, tu zrobił gruby błąd:
    być może uzyska się w ten sposób, przy dużej dozie szczęścia, kilka gramów helu 3,
    a przy mniejszej ułamek grama. Chyba trzeba by zacząć od postawienia elektrowni
    na syntezę jądrową He3+D na Księżycu, żeby mieć potrzebną ilość energii.

    A same oświadczenie premiera Japonii - przede wszystkim nie podano dokładnej daty
    - może to było kilka dni temu, a może rok? Może zaczęto wyłączać te reaktory, a kiedy
    się okazało, ile kosztuje uzyskanie potrzebnej Japonii energii, włączyli je z powrotem?
    A jeśli nawet teraz planują rezygnację z energetyki jądrowej za 18 lat, to może zmienią
    zamiary - przez ten czas nieraz zmieni się premier, a może nastąpi trzęsienie ziemi,
    które rozwali tamę, i ludzie zauważą, że elektrownie wodne są gorsze od jądrowych.
    Choć pewnie lepiej by ich przekonało, jakby kolejne tsunami zniszczyło im kolejną
    elektrownię jądrową, ale nowszą, która by nie spowodowała po tym żadnych skażeń.