logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Ładowanie akumulatora samochodowego - pytanie

piotrek5001 26 Sty 2005 14:31 35784 12
REKLAMA
  • #1 1170024
    piotrek5001
    Poziom 24  
    Witam, nie wiem czy w dobrym dziale piszę.

    Mam pytanie do Was, co wydziela się podczas ładowania akumulatora samochodowego (takiego zwykłego - kwasowo-ołowiowego)? Słyszałem, że podczas ładowania, nie można zbliżać się z ogniem, bo wybuchnie. Jaki to jest gaz i którędy "wychodzi" z akumulatora?

    Pozdrawiam i proszę o szybką odpowiedź.
  • REKLAMA
  • Pomocny post
    #2 1170082
    Oberixx
    Poziom 13  
    Tym kwasem jest kwas siarkowy, a gazem wydzielanym w czasie ładowania są opary tego kwasu. Owszem w dużym stężeniu jest to niebezpieczne i grozi wybuchem ale ja ładowałem akumulator w piwnicy jednocześnie paląc i nic się nie stało. Może za małe stężenie w powietrzu?:)
    Aha opary wydostają się przez otwory, w które dolewa się czasami elektrolit.
  • Pomocny post
    #3 1170083
    Bunias
    Poziom 12  
    Witam
    Podczas ładowania akumulator zamienia energie elektryczną na chemiczną w tej postaci energia może być magazynowana. W akumulatorze samochodowym mamy H2SO4 + H20 zatem jedynym gazem który może się wydzielać jest wodór który jest raczej dość łatwopalny. Zwłaszcza wydziela się go dużo podczas kończenia procesu ładowania wówczas akumulator zaczyna gazować. Na płycie – pojawiają się pęcherzyki tlenu a na + pęcherzyki wodoru i stąd ten gaz ;)
  • REKLAMA
  • #4 1170091
    piotrek5001
    Poziom 24  
    Jeżeli wydziela się wodór, to z kąd on później się bierze spowrotem, podczas rozładowywania?
  • Pomocny post
    #5 1170100
    Oberixx
    Poziom 13  
    Energia jaką dysponuje lub wytwarza akumulator jest energią wytwarzaną w procesie reakcji płyt ołowianych i elektrolitu i jest to energia całkowicie odnawialna. Proces ten będzie zachodził dopóki płyty ołowiane lub elektrolit nie stracą swoich właściwości
  • REKLAMA
  • #7 1173960
    jr120065
    Poziom 18  
    Z tymi gazami to jest bardzo niebezpieczne bo wodor jest wybuchowy juz w malych stezeniach a poza tym w ostatnim etapie ladowania gdy nastepuje gazowanie elektrolitu wytwarza sie tam rowniez tlen, ktory jest rowniez w powietrzu. Mieszanina ta nie zapali sie lecz wybuchnie np. gdy podczas tego ladowania odlączy sie kleme, zasik z jakiegokolwiek bieguna akumulatora bez wczesniejszego wylaczenia porostownika - przestrzegam. Energia iskry, ktora wtedy jest generowana w zupelnosci wystarcza do eksplozji gazow.

    Nastepstwem tego jest poparzenie rak, twarzy itd. oraz oczywiście rozerwanie akumulatora.

    Sam to przezylem to cos o tym wiem.

    Pozdrawiam.
  • #8 1175293
    bolek
    Poziom 35  
    podłącze się pod powyższy post, nie radze eksperymentowąć bo w końcu pierdylnie.
  • #9 1291457
    piotrek5001
    Poziom 24  
    Kontynuję temat, ponieważ mam jeszcze jedno pytanie:

    Czy akumulator ładowany cały czas malutkim prądem w pokoju stanowi jakieś zagrożenie podczas powstania iskry? Prąd to ok. 0,7A, max 0,8A. Nie chodzi mi o iskrę przy samym akumulatorze, tylko tak ze 2 metry od niego.



    Proszę o odpowiedź? Czy akumulator ładowany takim prądem też mocno gazuje? Jeśli tak to co z tymi aku z UPS (żelowe). Przecież działają tak samo. Mogą też wybuchnąć w pokuju w który mpracuje UPS?


    P.S.
    Mój akumulator to 12V 50Ah.
  • REKLAMA
  • #10 1291725
    RSP
    Poziom 27  
    Żeby wodór mógł eksplodować to musi być odpowiednie stężenie , dlatego zbliżanie się do akumulatora w końcowej fazie ładowania z ogniem może być niebezpieczne . Ale na przykład akumulator 44Ah w pomieszczeniu o objętości 40m3 doładowywany przez 5-6 godzi raczej nie spowoduje wybuchu ze względu na stężenie. Ale lepiej uważać ! bo skutki mogą być opłakane. Natomiast ładowanie zwykłego akumulatora kwasowego w pomieszczeniach w których się przebywa może być niebezpieczne dla zdrowia ze względu na niewielkie ilości oparów kwasu siarkowego , i dodatkowo może sprzyjać korozji żelastwa . Inną sprawą jest eksploatacja akumulatorów żelowych czy AGM . Te akumulatory są ładowane w inny sposób , maksymalne końcowe napięcie na akumulatorze to 13,8V . Przy takim napięciu każdy akumulator wytwarza mało gazów zwykły też , chociaż akumulatory żelowe i AGM są przygotowane do tzw. rekombinacji gazów.
  • #11 1296297
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Akumulator "gazuje" przy nadmiernym ładowaniu - przy prawidłowym z grubsza
    nie powinien; ale trochę gazuje, bo po pierwsze ładuje się nierównomiernie, jakaś
    część płyty jest już naładowana, inna nie, i ta naładowana gazuje, po drugie ilość
    wydzielających się gazów ma jakąś ciągłą, a nie skokową, zależność od stopnia
    naładowania, co oznacza, że nawet od początku będzie trochę gazował.

    Jeśli pominąć nierównomierność naładowania, to gazowanie zależy
    od napięcia, z grubsza tak, jak prąd diody od napięcia na niej. Oznacza
    to, że i bez ładowania akumulator gazuje, tylko mniej, bo napięcie jest
    niższe, niż podczas ładowania. Wydzielające się gazy są tracone
    (w akumulatorach żelowych uzyskuje się rekombinację, która jednak
    ma ograniczoną wydajność, dlatego nie wolno ich ładować do takiego
    napięcie, jak zwykłych, bo ciśnienie gazów może je rozerwać - niby
    mają wentyle bezpieczeństwa, ale często nie są skuteczne).
    W zwykłym akumulatorze dolewa się wody, żeby uzupełnić straty
    spowodowane gazowaniem; w żelowym jest to niemożliwe.

    Klasyczne akumulatory zawierają sporą domieszkę antymonu
    (kilka %), dla zwiększenia sztywności elektrod (stop ołowiu
    z antymonem krzepnie tak, że tworzy komórki o twardych
    ścianach, i dlatego jest sztywny), co powoduje duże gazowanie;
    od jakiegoś czasu zamiast antymonu używa się wapnia, dzięki
    czemu gazowanie jest dużo mniejsze, i wody można dolewać
    z grubsza raz na rok (w klasycznych co parę miesięcy), ale są
    one bardziej wrażliwe na niewłaściwą obsługę.
  • #12 16953951
    Adikga
    Poziom 10  
    Ja zrobiłem prosty aczkolwiek ryzykowny eksperyment. W moim bezobsługowym akumulatorze jest jedna dziurka z której dobiegało bulgotanie po nocnym ładowaniu, pomyślałem, że pewnie to jakiś gaz, i chcąc sprawdzić czy łatwopalny pomyślałem, że najlepiej będzie go podpalić.
    Ale jeżeli jest łatwopalny to nie wiem ile jest go w środku, więc wziąłem strzykawkę, wcisnąłem gaz z dziurki, i w innym pomieszczeniu zbliżyłem wylot strzykawki do zapalniczki by wypuścić zawartość na płomień.
    PIERDUT!!!
    Tłok strzykawki oparł się o mnie, a reszta poleciała kilka metrów i zatrzymała się na ścianie.
    A pisk w uszach to miałem przyjemniej pół godziny :] Cieszę się, że mi nic nie urwało.
  • #13 16954081
    aksakal
    Specjalista - urządzenia lampowe
    Idź módl się i dziękuj Bogu za to, żeś pozostał z oczami !!!
REKLAMA