Witam,
samochód to Golf III 2.0 115KM silnik ADY 12/1994 na gazie sekwencyjnym stag 200
Mam kilka usterek, z którymi nie mogę sobie poradzić.
1. Pierwsza usterka która jest od zawsze to włączający się wentylator chłodnicy. Włącza się pierwszy raz nawet przy 76 stopniach(wg VAG). Po chwili się wyłącza i tak co chwila. Jak silnik osiągnie 90stopni to wentylator daje na pełnych obrotach i silnik trzyma 90stopni, chyba że wskaźnik oszukuje. Temperatura na sekunde może wskoczyć na 92 stopnie(wg VAG) ale zaraz spada. Jak jest gorąco to po nagrzaniu silnika mogę przyjść po 15 minutach i wentylator dalej może chodzić(nie chodzi non stop,ale się włącza co chwila). Raz było gorąco, siedzieliśmy przy grillu a obok stał samochód to po pół godzinie się przestał wiatrak włączać. Jak maska otwarta to się wentylator nie włącza. Włącznik wentylatora wymieniony i żadnych zmian nie ma. Jakiś czarodziej oglądał i powiedział że może być przebicie. Zmierzył napięcie na czujniku temperatury i niby mu się nie zgadza. Mam czteropinowy czujnik i na jednym z niemasowych pinów jest 5V a na drugim coś koło 1V. Magik powiedział że ma być 12V. Ale ten pin jest od wskazań na desce rozdzielczej, a tam wskaźnik działa, a temperatura nigdy nie przekroczyła 90stopni. Dodam jeszcze, że jak się wskazówka ruszy z miejsca to po paruset metrach już jest na 90 stopniach. VAG pokazuje 80stopni a wskazówka 90. Drugi mechanik stwierdził,że ten typ tak ma i trzeba olać temat. Zaprzyjaźniony mechanik powiedział, że lepiej jak się włącza za często jak za rzadko. W sumie to zrobiłem trasę 600km z przerwą półgodzinną po 400km i wiatrak chodził non stop całą drogę bo było 30stopni i nic się nie stało. Niebawem planuje go sprzedać i obawiam się że kupiec na argument "ten typ tak ma" się zaśmieje. Jakby ktoś wiedział co może być przyczyną to byłbym wdzięczny za info. Termostat wymieniałem, czujnik temperatury i włącznik wentylatora również(i wszystkie inne czujniki:)). Niby przewody da się sprawdzić łącząc je i ma wskazówka się wychylić na maska... u mnie to nie działa.
2. Druga usterka bardziej mnie męczy. Otóż silnik na wolnych obrotach czasami jakby nie łapał na jeden gar, ruszam a on w ogóle nie przyspiesza, jeden gar nie chodzi. Na biegu jałowym co parę sekund jest takie mocniejsze uderzenie, że silnikiem trzęsie i całym samochodem. Jak jadę i przekraczam 3tyś. obrotów i się włącza ten ostatni gar, uczucie jakby turbo się włączyło. Nie zawsze tak jest, czasami chodzi dobrze. Na początku jak to się działo to przełączałem na benzynę na parę km i potem dobrze chodził, z czasem to przestawało pomagać. Musiałem co chwila na benzynę przełączać. Potem i na benzynie się czasem dławił, ale zawsze między 2 a 3 tyś obrotów, przy wyższych obrotach było ok. Wymieniłem kopułkę i palec i przeszło na parędziesiąt km, potem znowu zaczęło, wymieniłem świece, pomogło na 40km, wymieniłem przewody WN pomogło na kilkadziesiąt km... Nie wiedziałem już co wymieniać to jeździłem na wysokich obrotach, po jakimś czasie już bywało tak że non stop chodził na 3 garach. Wymieniłem filtr gazu i jak ręką odjął. Przejechałem 200km i znowu stopniowo coraz gorzej się działo. Pojechałem do gazownika, powiedział że mapa jak w nowym że się nie będzie dotykał bo może tylko zepsuć. Pojechałem do magika elektryka no i ten mówi albo sonda albo silnik krokowy. Trochę pojeździłem, aż silnik zaczął wariować. Na luzie obroty zaczęły falować. Od 600 do 1000 obrotów. Mój zaprzyjaźniony mechanik sprawdził czy nie łapie powietrza bokiem i przestawił zapłon. Jak przestawił zapłon to samochód zaczął dużo równiej pracować(tak jeszcze nigdy nie chodził) ale obroty biegu jałowego były wyższe o 100(z 800 na 900), ale wieczorem wracając z pracy tak mi samochód zapieprzał, że nie wiedziałem że on tak może. Jeszcze ze 2 konie i na dwójce bym gumę palił. Rano samochód znowu muł(w porównaniu z tym co było wieczorem). Wymieniłem sondę bo sam sprawdzałem VAGiem i napięcie skakało od 0,5 do 1,37V. Dodam tylko że sonda Magnetti Marelli założona w marcu. Teraz na najtańszej sondzie napięcie nie przekracza 1V. Morał taki że lepsza chińszczyzna niż oryginał fiata. Teraz na VAGu błędów żadnych nie ma, ale silnik dalej nierówno pracuje.
Do głowy mi przychodzi już tylko przestawianie zapłonu, bo to najbardziej pomogło. Samochód był leciutki jak piórko:) Na VAGu pokazuje mi kąt wyprzedzenia zapłonu 6,5-7 stopni. Nie wiem czy można wierzyć we wskazania tak wiekowego komputera.
Byłbym wdzięczny jakby ktoś był tak miły i podpowiedział co to może być, albo jaki ma być kąt wyprzedzenia zapłonu to jeszcze to przestawie i może pomoże
Dziękuję i pozdrawiam.
samochód to Golf III 2.0 115KM silnik ADY 12/1994 na gazie sekwencyjnym stag 200
Mam kilka usterek, z którymi nie mogę sobie poradzić.
1. Pierwsza usterka która jest od zawsze to włączający się wentylator chłodnicy. Włącza się pierwszy raz nawet przy 76 stopniach(wg VAG). Po chwili się wyłącza i tak co chwila. Jak silnik osiągnie 90stopni to wentylator daje na pełnych obrotach i silnik trzyma 90stopni, chyba że wskaźnik oszukuje. Temperatura na sekunde może wskoczyć na 92 stopnie(wg VAG) ale zaraz spada. Jak jest gorąco to po nagrzaniu silnika mogę przyjść po 15 minutach i wentylator dalej może chodzić(nie chodzi non stop,ale się włącza co chwila). Raz było gorąco, siedzieliśmy przy grillu a obok stał samochód to po pół godzinie się przestał wiatrak włączać. Jak maska otwarta to się wentylator nie włącza. Włącznik wentylatora wymieniony i żadnych zmian nie ma. Jakiś czarodziej oglądał i powiedział że może być przebicie. Zmierzył napięcie na czujniku temperatury i niby mu się nie zgadza. Mam czteropinowy czujnik i na jednym z niemasowych pinów jest 5V a na drugim coś koło 1V. Magik powiedział że ma być 12V. Ale ten pin jest od wskazań na desce rozdzielczej, a tam wskaźnik działa, a temperatura nigdy nie przekroczyła 90stopni. Dodam jeszcze, że jak się wskazówka ruszy z miejsca to po paruset metrach już jest na 90 stopniach. VAG pokazuje 80stopni a wskazówka 90. Drugi mechanik stwierdził,że ten typ tak ma i trzeba olać temat. Zaprzyjaźniony mechanik powiedział, że lepiej jak się włącza za często jak za rzadko. W sumie to zrobiłem trasę 600km z przerwą półgodzinną po 400km i wiatrak chodził non stop całą drogę bo było 30stopni i nic się nie stało. Niebawem planuje go sprzedać i obawiam się że kupiec na argument "ten typ tak ma" się zaśmieje. Jakby ktoś wiedział co może być przyczyną to byłbym wdzięczny za info. Termostat wymieniałem, czujnik temperatury i włącznik wentylatora również(i wszystkie inne czujniki:)). Niby przewody da się sprawdzić łącząc je i ma wskazówka się wychylić na maska... u mnie to nie działa.
2. Druga usterka bardziej mnie męczy. Otóż silnik na wolnych obrotach czasami jakby nie łapał na jeden gar, ruszam a on w ogóle nie przyspiesza, jeden gar nie chodzi. Na biegu jałowym co parę sekund jest takie mocniejsze uderzenie, że silnikiem trzęsie i całym samochodem. Jak jadę i przekraczam 3tyś. obrotów i się włącza ten ostatni gar, uczucie jakby turbo się włączyło. Nie zawsze tak jest, czasami chodzi dobrze. Na początku jak to się działo to przełączałem na benzynę na parę km i potem dobrze chodził, z czasem to przestawało pomagać. Musiałem co chwila na benzynę przełączać. Potem i na benzynie się czasem dławił, ale zawsze między 2 a 3 tyś obrotów, przy wyższych obrotach było ok. Wymieniłem kopułkę i palec i przeszło na parędziesiąt km, potem znowu zaczęło, wymieniłem świece, pomogło na 40km, wymieniłem przewody WN pomogło na kilkadziesiąt km... Nie wiedziałem już co wymieniać to jeździłem na wysokich obrotach, po jakimś czasie już bywało tak że non stop chodził na 3 garach. Wymieniłem filtr gazu i jak ręką odjął. Przejechałem 200km i znowu stopniowo coraz gorzej się działo. Pojechałem do gazownika, powiedział że mapa jak w nowym że się nie będzie dotykał bo może tylko zepsuć. Pojechałem do magika elektryka no i ten mówi albo sonda albo silnik krokowy. Trochę pojeździłem, aż silnik zaczął wariować. Na luzie obroty zaczęły falować. Od 600 do 1000 obrotów. Mój zaprzyjaźniony mechanik sprawdził czy nie łapie powietrza bokiem i przestawił zapłon. Jak przestawił zapłon to samochód zaczął dużo równiej pracować(tak jeszcze nigdy nie chodził) ale obroty biegu jałowego były wyższe o 100(z 800 na 900), ale wieczorem wracając z pracy tak mi samochód zapieprzał, że nie wiedziałem że on tak może. Jeszcze ze 2 konie i na dwójce bym gumę palił. Rano samochód znowu muł(w porównaniu z tym co było wieczorem). Wymieniłem sondę bo sam sprawdzałem VAGiem i napięcie skakało od 0,5 do 1,37V. Dodam tylko że sonda Magnetti Marelli założona w marcu. Teraz na najtańszej sondzie napięcie nie przekracza 1V. Morał taki że lepsza chińszczyzna niż oryginał fiata. Teraz na VAGu błędów żadnych nie ma, ale silnik dalej nierówno pracuje.
Do głowy mi przychodzi już tylko przestawianie zapłonu, bo to najbardziej pomogło. Samochód był leciutki jak piórko:) Na VAGu pokazuje mi kąt wyprzedzenia zapłonu 6,5-7 stopni. Nie wiem czy można wierzyć we wskazania tak wiekowego komputera.
Byłbym wdzięczny jakby ktoś był tak miły i podpowiedział co to może być, albo jaki ma być kąt wyprzedzenia zapłonu to jeszcze to przestawie i może pomoże
Dziękuję i pozdrawiam.