Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Fiat Brava 1.4 12V - Czy możliwe jest samoczynne zsuwanie się uszczelniaczy?

24 Wrz 2012 20:15 3060 20
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    Witam.
    Mój samochód: Fiat Brava z 1997 roku, z silnikiem 1.4 12V.
    Auto zużywało zbyt wiele oleju - ok 0.8l na 1000 km.
    Większość mechaników nawet nie chce słyszeć o tym silniku, a inni od razu śpiewają >1500 zł za remont silnika. Cena śmieszna, bo już niewiele drożej można kupić takie auto, więc naprawa zupełnie nieopłacalna. Zdecydowałem się na samą wymianę uszczelniaczy, bez ściągania głowicy, bo w takim aucie nie ma sensu dokładać zbyt wiele. Znalazłem jednego śpeca, mechanika z dość dużym doświadczeniem który podjął się tego zrobić, trochę po znajomości taniej. Noi ok, w ubiegły wtorek zrobił, założył uszczelniacze elring, niby wyglądało wszystko ok. Ale po ok 2 dniach zauważyłem dymienie z tłumnika, i dość duże wydmuchy spod korka oleju i spod bagnetu (wydmuchy z dymem) a auto po zrobieniu 200 km zeżarło pół litra oleju! (teraz to już wyszło 2,5 l na 1000 km - no naprawa jak nie wiem).
    Dziś rano zamówiłem nowe uszczelniacze, bo myślałem, że może z pośpiechu przy zakładaniu któregoś rozerwał na rowku zamka czy coś.
    Okazało się jednak, że prawie wszystkie uszczelniacze ruszały się razem z zaworem, nie były wogóle na dole założone na prowadnice! Jakoś mi się nie chce wierzyć, żeby mechanik zapomniał ich pozakładać.
    Jak to jest możliwe, żeby uszczelniacze pospadały?
    Jak już miałem nowe kupione, to pozakładałem nowe zamiast zakładać tamte.
    Ale trzeba było porządnie postukać rurką, żeby nowe uszczelniacze powchodziły, więc tym bardziej dziwi mnie, że tamte mogły pospadać, bo zakładałem takie same. Teraz mam takie wrażenie daremnej roboty, bo skoro tamte pospadały to i te mogą pospadać.. Tylko jakim cudem to nie wiem..
  • Pomocny post
    Poziom 30  
    Jeśli były dobrze zamontowane to nie powinny ( pospadać ). Mogły być słabo wciśnięte na prowadnice.
  • Pomocny post
    Poziom 31  
    Spotkałem się z takim przypadkiem.Uszczelniacze były twarde i za bardzo ,,plastikowe'' i się zesunęły.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    Uszczelniacze były nowe, i elring to chyba nie najgorsze.
    2 lub 3 uszczelniacze, które trzymały się na prowadnicach nie tak łatwo było ściągnąć.
    Więc skoro te potrafiły się tak mocno trzymać, to chyba nie były z innej partii niż pozostałe.
    Z reszta wszystkie po ściągnięciu wyglądają jak nowe i są miękkie.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    Panowie potrzebuję niekonwencjonalnej rady.
    Dziś znowu mam wrażenie, że stan jest taki jak po poprzedniej naprawie.
    Nie sprawdziłem jeszcze ile oleju tym razem zeżarło, ale mam wrażenie że czeka mnie znowu to samo.
    O ile wcześniej zwalałem winę na pośpiech mechanika, który mógł z pośpiechu nie pozakładać uszczelniaczy do końca, to ja robiłem to powoli i dokładnie, każdy uszczelniacz nabity do końca.
    Uszczelniacze nowe, miękkie, nie wiem co jest.
    Prowadnica z zewnątrz przecież się nie wytarła.

    Na czym można przykleić te uszczelniacze? Jakiś klej odporny na wysoką temperaturę..
    Rozumiem, że to marne podejście, właściwym byłaby regeneracja całej głowicy, no ale tak jak mówiłem, auto nie warte inwestowania w nie stówkami/tysiącami.
  • Moderator Samochody
    Zrywasz je przy spinaniu zaworów. :) Dodatkowo do montażu tych gumek jest specjalistyczne narzędzie - albo dopasowana tuleja do wciskania, albo szczypce. Wbijane byle czym mogą się deformować.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    Jak zrywam przy spinaniu zaworów? Przecież nawet sprężyna tam nie dochodzi.
    Zawór podparty, w prowadnicy ani drgnie.
    Do spinania/rozpinania zrobiłem sobie maszynkę.

    Poza tym, mechanik który robił takich zabiegów już sporo i ma sprzęt fabryczny do tego, też je pozrywał przy spinaniu zaworów?
    Wbijałem je dopasowaną tulejką, bo zrobiłem ją ze ściągniętego uszczelniacza.
    Więc na pewno była dopasowana.

    Uszczelniacze które nie spadły, naprawdę ciężko było ściągnąć. Więc wątpię, aby spadły przy spinaniu.
    Tym bardziej dziwne, że spadają przy pracy silnika.
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    Takie przypadki to miałem tylko w starych Fordach z zapchanym wydechem, ale to stare oryginalne uszczelniacze zrzucało na wydechowych.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    Tu zrzuca wszystkie, te co zostały to o ile dobrze pamiętam to 2 na wydechowych a 1 na dolotowym.
    No ale starych nie zrzucało, podobno były na miejscu.
    Z tym, że te stare mogły być już takie jak to się mówi "przywrzane" do prowadnic.
    Więc ponawiam pytanie. Czym to można przykleić?
    Metal w płynie?
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    Ja bym spróbował założyć jakiejś innej marki. Może te im się nie udały, albo w katalogu źle dobrane.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    Dziś zdjąłem daszek od nowa i znowu to samo. Z tym, że całkowicie zsunięte były tylko 2 uszczelniacze, reszta tak już w połowie. Przyglądnąłem się dziś prowadnicom z zewnątrz, tam gdzie nakładany jest uszczelniacz. Wg mnie zbyt duża powierzchnia to stożek. Powinno być tylko krawędź ścięta, by nie rozrywać uszczelniaczy przy zakładaniu.
    Skoro większa powierzchnia uszczelniacza uciska z zewnątrz na część stożka, niż na część walca, to siłą rzeczy pod wpływem czasu i drgań, to musi po prostu się wycisnąć.
    Nie wiem, czy te prowadnice jakieś kombinowane zamienniki czy ktoś je sprytnie kiedyś dostosowywał do poprzednich uszczelniaczy. Tak czy siak, nie bardzo mam ochotę rozkręcać to jeszcze kiedykolwiek, przeglądnąłem ulotki z wszystkich klejów z okolicznych sklepów i żaden nie wzbudził mojego zaufania, a więc wymyśliłem mechaniczny sposób zablokowania uszczelniaczy na prowadnicach. Zobaczymy co tym razem z tego wyjdzie.
  • Moderator Samochody
    drzasiek napisał:
    Wg mnie zbyt duża powierzchnia to stożek. Powinno być tylko krawędź ścięta, by nie rozrywać uszczelniaczy przy zakładaniu.
    To twoje zdanie, producent miał inne - zobacz nowe prowadnice.

    Znowu się wziąłeś za robotę przez przygotowania merytorycznego. Aby uniknąć zbędnej roboty i dyskusji, bądź uprzejmy zmierzyć wystawanie nad kadłub głowicy wszystkich prowadnic. Albo zjechały w dół od temperatury, albo źle osadzone po kolizji. Cudów nie ma, musi działać.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    robokop napisał:

    Znowu się wziąłeś za robotę przez przygotowania merytorycznego.

    W takim razie mechanik który mi to robił, również wziął się za robotę bez przygotowania merytorycznego.
    Co masz na myśli przez przygotowanie merytoryczne?

    Chciałem, żeby było zrobione dobrze, więc dałem do mechanika.

    Drugi raz już nie dałem, bo się wkurzyłem. Więc się nie przygotowywałem merytorycznie, tylko zwaliłem co trzeba i zobaczyłem co jest.
    Mechanik dobrał uszczelniacze wg numeru na starych (tak twierdzi) a nie wg katalogu, więc błąd w katalogu też odpada.
    Ja kupiłem w innym sklepie wg katalogu, też pospadały.
    Gdybym się przygotował merytorycznie, nabiłbym je lepiej? No nie bardzo rozumiem.

    Dodano po 1 [minuty]:

    robokop napisał:
    Aby uniknąć zbędnej roboty i dyskusji, bądź uprzejmy zmierzyć wystawanie nad kadłub głowicy wszystkich prowadnic.

    Szkoda, że nie poprosiłeś o to rano.
    Teraz już nie będę zwalał wszystkiego od nowa, aby zmierzyć.
  • Moderator Samochody
    drzasiek napisał:
    błąd w katalogu też odpada


    Nie wiesz jak to wygląda w różnych hurtowniach, producent podaje co innego w przeznaczeniu, handlarz co innego. Da się założyć - znaczy że pasuje.
  • Moderator Samochody
    drzasiek napisał:

    Co masz na myśli przez przygotowanie merytoryczne?
    A Twoje poprzednie zmagania z geometrią, przypominające przelewanie wody sitkiem.
    Cytat:
    Więc się nie przygotowywałem merytorycznie, tylko zwaliłem co trzeba i zobaczyłem co jest.
    I to jest właśnie błąd. Jak można naprawić coś, nie wiedząc jak to działa? Sam fakt że komuś się wydaje, że wszystko wie i da radę to zbyt mało.
    Cytat:
    Mechanik dobrał uszczel niacze wg numeru na starych (tak twierdzi) a nie wg katalogu, więc błąd w katalogu też odpada.
    Stare mogły być wklejone na coś dobrego (Loctite itp). Sam składam pompy oleju na preparat do wklejania łożysk. A błędy w katalogach to norma, sam nie raz się na tym przewiozłem.
    Cytat:
    robokop napisał:
    Aby uniknąć zbędnej roboty i dyskusji, bądź uprzejmy zmierzyć wystawanie nad kadłub głowicy wszystkich prowadnic.

    Szkoda, że nie poprosiłeś o to rano.
    Teraz już nie będę zwalał wszystkiego od nowa, aby zmierzyć.

    Rano kolego, to ja wyszedłem do pracy. Punkt 5.00. A zwalał będziesz, możesz się nie łudzić. Już chyba nawet wiem co się stało, ale to jak wyżej.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    robokop napisał:
    A Twoje poprzednie zmagania z geometrią, przypominające przelewanie wody sitkiem.

    A co to ma wspólnego z tym tematem? Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś wcześniej i teraz.
    Napisałeś, że podszedłem do tematu bez przygotowania merytorycznego.
    Więc zapytałem co masz na myśli.
    Na co Ty odpowiadasz, że masz na myśli moje wzmagania z geometria kół.
    No coś tu nie halo z Twoim czytaniem ze zrozumieniem.

    robokop napisał:
    Jak można naprawić coś, nie wiedząc jak to działa? Sam fakt że komuś się wydaje, że wszystko wie i da radę to zbyt mało.

    Ja nie chcę mówić, kto tu ciągle się przemądrza i komu się wydaje, że wszystko wie. Na pewno nie ja, ja się nie wymądrzam. Za to Ty i owszem, nie podając nigdzie żadnej sensownej odpowiedzi, prócz wymądrzania się. Więc po co włączać się w dyskusję? Nie rozumiem.
    Nie naprawiałeś nigdy latarki która przestała świecić a była potrzebna jeszcze przez trochę? Czy wtedy siadałeś do przestudiowania jak zbudowany jest akumulator w ładowarce, jakie zjawiska towarzyszą przepływowi prądu przez przewody, dlaczego LED w latarce świeci, co to jest emisja spontaniczna, wymuszona? Wszystko to wiedziałeś?
    Czy może jednak wystarczyła Ci wiedza podstawowa aby spróbować to naprawić?

    robokop napisał:

    Rano kolego, to ja wyszedłem do pracy. Punkt 5.00.

    To mogłeś napisać wczoraj wieczór, zamiast jakże cennej uwagi o zrywaniu uszczelniaczy przy spinaniu zaworów. Nie wiem czy widziałeś jak to w tym silniku wygląda, ale jak potrafisz zwalić uszczelniacz spinając tutaj zawór to naprawdę jesteś mistrzem. Ja sobie nie wyobrażam jak miałbym w tym silniku to zrobić, bo fizycznie nie było tutaj takiej opcji.
    robokop napisał:

    A zwalał będziesz, możesz się nie łudzić. Już chyba nawet wiem co się stało, ale to jak wyżej.

    I kolejny klocek do Twojej kolekcji wymądrzania się, a nic nie wnoszenia do tematu. Jak wiesz, to powiedz. Jak nie wiesz, to po co piszesz.

    I uprzedzając Twoją ripostę przed zamknięciem tematu lub wrzuceniem do kosza.
    Ty zacząłeś zaczepki, nie wiedzieć czemu.
    Przeczytaj, czy oprócz Ciebie ktoś tu pisał jeszcze podobnie złośliwe brednie.
    Wymądrzasz się bez przerwy, a zarzucasz to innym.
    Nie powiedziałem że wiem wszystko, nie próbowałem nawet udowodnić jaki to sprytny jestem. Jestem elektronikiem, nie mechanikiem. Chcesz iść ze mną na przepytki? Popytajmy się z elektroniki/programowania. Wyłożysz się na najprostszych rzeczach. A myślę, że na tych najprostszych rzeczach z mechaniki samochodowej ja chociaż co nieco pokombinuję i odpowiem. Więc przestań się wymądrzać, jak nie chcesz pomóc.
  • Moderator Samochody
    Krótko przypomnę - poczytaj wszystkie 3 strony wątku który założyłeś - https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic2148813-60.html ,pierwotnie twierdzisz że nigdzie luzu nie ma, na koniec już się okazuje że wszystko jest wybite. Czyli piszesz dla samego pisania, bez sprawdzania czegokolwiek. To jedno.
    drzasiek napisał:

    robokop napisał:
    Aby uniknąć zbędnej roboty i dyskusji, bądź uprzejmy zmierzyć wystawanie nad kadłub głowicy wszystkich prowadnic.

    Szkoda, że nie poprosiłeś o to rano.
    Teraz już nie będę zwalał wszystkiego od nowa, aby zmierzyć.

    My tobie zdalnie, przez internet zmierzymy, ok.? To drugie.
    Cytat:
    Szkoda, że nie poprosiłeś o to rano.

    Prawie mam poczucie winy.
    Cytat:
    To mogłeś napisać wczoraj wieczór, zamiast jakże cennej uwagi o zrywaniu uszczelniaczy przy spinaniu zaworów. Nie wiem czy widziałeś jak to w tym silniku wygląda, ale jak potrafisz zwalić uszczelniacz spinając tutaj zawór to naprawdę jesteś mistrzem. Ja sobie nie wyobrażam jak miałbym w tym silniku to zrobić, bo fizycznie nie było tutaj takiej opcji.

    To że czegoś nie widziałeś, to nie znaczy że tego nie ma.
    Cytat:
    robokop napisał:

    A zwalał będziesz, możesz się nie łudzić. Już chyba nawet wiem co się stało, ale to jak wyżej.

    I kolejny klocek do Twojej kolekcji wymądrzania się, a nic nie wnoszenia do tematu. Jak wiesz, to powiedz. Jak nie wiesz, to po co piszesz.

    Przecież napisałem post wyżej - zadałeś sobie trud przeczytania, czy dalej quiz na usterkę prowadzisz? Cofnięte prowadnice i tyle - kwestia tylko od czego. Przyczyna albo samoistna, albo zbyt ciężki młotek naprawiacza. Ale skoro nie zamierzasz nic mierzyć, to dalsza dyskusja nie ma sensu.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    robokop napisał:

    To że czegoś nie widziałeś, to nie znaczy że tego nie ma.

    To, że czegoś nie zrobiłem, tzn, że tego nie zrobiłem.Wciskając sprężynę dobrze ułożoną na talerzyku i zakładając zamek, nawet nie dotykam zawora, prowadnicy a tymbardziej uszczelniacza.

    Jeśli ktoś zakłada temat, i o coś pyta, to czemu Ty zakładasz, że ona ma już wszystko wiedzieć, a jeśli nie, to należy go zgnoić?
    Po to założyłem temat, żeby się dowiedzieć, czemu uszczelniacze mogły spaść.
    Czytałeś go od początku, więc mogłeś od razu podpowiedzieć co mam sprawdzić.
    Gdybym wiedział, co należy sprawdzić i miał kilka pomysłów dlaczego uszczelniacze mogą spadać to bym tu nie pisał.
    Nie wiem czemu zakładasz z góry, że pytający już wszystko wie, a pyta tylko dla zasady.
    To Twoje założenie, a potem wmawiasz mi, że ja Twierdzę, że wszystko wiem, a pytam tylko ot tak.

    Ile prowadnica musiałaby być cofnięta, aby uszczelniacz spadał z tego powodu?
    Po prowadnicy chyba młotkiem nikt nie bił, ani ja ani tym bardziej mechanik przede mną.
    A od nabijania uszczelniacza miałaby się cofnąć? No chyba, że by ktoś nie nabijał uszczelniacz tylko bił po uszczelniaczu, ale nie wiem jak.
  • Moderator Samochody
    drzasiek napisał:


    Po prowadnicy chyba młotkiem nikt nie bił, ani ja ani tym bardziej mechanik przede mną.
    Nie musiał bić bezpośrednio w prowadnicę. Odbijanie zatrzasków zaworu, nabijanie uszczelniaczy, ponowne składanie - górny talerzyk wtedy przenosi uderzenia na prowadnicę, równie dobrze może tylko "rozplaszczać" uszczelniacze, deformując je i powodując obluzowywanie. Czasem przy dużym przebiegu trzeba zdrowo klepnąć, żeby zabezpieczenia wyskoczyły - stąd narzędzia dźwigniowe zapewniają podparcie łba zaworu od spodu.
    Uszczelniacze powinno się wciskać po posmarowaniu olejem przy użyciu dopasowanej tulejki, bądź szczypiec ręką! Tak samo z montażem zamków - narzędzie powinno zapewniać stabilny i prostopadły do osi zaworu nacisk sprężyny, bez przechyłów i "przeciskania" zbyt głęboko. A ile mają być cofnięte żeby uszczelniacze same spadały? Nie wiem. Tyle żeby nie zapewniać prawidłowego ich osadzenia. Wszystkie prowadnice, dla zaworów ssących i osobno dla wydechowych mają wystawać tyle samo.
  • Specjalista - Mikrokontrolery
    W takim razie robotę spaprał mechanik, który to robił a nie ja.
    Ale miał on wszystkie narzędzia do wymiany uszczelniaczy bez ściągania głowicy, robił to nie raz. Jeśli prowadnica miałaby cofnąć się od nieprostopadłego do osi zaworu nacisku sprężyny, to w takim razie nie ma opcji założenia uszczelniacza na nią. Znowu nie przesadzajmy, to nie plastelina. Skoro zawór jest podparty, i nie przesuwa się w dół, to jak nieprostopadły nacisk sprężyny miałby wepchnąć prowadnicę? Skoro nie ruszy zaworu, a do uszczelniacza i prowadnicy ma daleko to chyba powietrzem jej nie wepchnie.
    To najbardziej prawdopodobna teza jest taka, że że mechanik źle nabijał uszczelniacze.
    Lub rzeczywiście przy wybijaniu zamków musiał zdrowo przywalić.

    Nie mierzyłem wysokości prowadnic, ale przyglądałem się każdej.
    Jeśli nad talerzykiem prowadnica wystaje kilka mm, to gdyby była cofnięta o 2 mm to byłoby widać w kontraście z pozostałymi różnicę.
    Przy nabijaniu również.
    Nie zauważyłem żadnych różnic, ale to tylko na oko więc ułamków milimetra na pewno nie zauważyłem jeśli o tyle się cofnęła. Niemniej jednak, nie przyglądałem się pod kątem wysokości prowadnic nad głowicę więc tu niestety nie jestem w stanie nic powiedzieć.

    Chociaż każdy uszczelniacz na końcu już tak jakby sprężynował i lekko wracał, nie dobił się do samego talerzyka, bo część wystająca prowadnicy już do końca dobiła w uszczelniacz i dalej już nie puściło i jakby wracało nieco.
    Tak więc, to chyba jednak nie to..
  • Poziom 30  
    Głowica na stół, nowe prowadnice od razu zrobić gniazda i zaworki, nowe uszczelniacze i jeszcze trochę pożyje! A pisania ile mniej!