Witam,
z problemem tym zmagam się w sumie od zakupu auta, czyli od ponad roku.
Czasami auto zaraz po odpaleniu rano, czasami po przejechaniu kilku km, czasami po przejechaniu kilkudziesięciu-kilkuset km przestaje pracować na 2 cylindrach - da się to odczuć na mocy i dźwięku silnika i drżeniu budy - jakbyśmy jechali maluchem. Rozpędzić się nie idzie, trzeba go po mieście wtedy piłować, żeby jakkolwiek się poruszać (raz musiał tak wystartować ze świateł pod górkę, to pożal się Boże). Czasami mu przechodzi po chwili, czasami po kilku km, a czasami w ogóle - nawet ponowne uruchomienie silnika nie pomaga. Za to jest jeden sposób, który odkryłem przez zupełny przypadek - chciałem sprawdzić, czy idzie iskra na poszczególne świece. Z cewki zdejmowałem kolejno przewody WN (kolejno od góry). Kiedy silnik pracował jak czołg i nie miał mocy, zdejmując oba górne przewody WN, i przykładając je z powrotem, nie było widać, ani słychać żadnych iskier, ani też nie zmieniała się praca silnika (a więc silnik nie pracował na tych dwóch garach). Nałożyłem przewody z powrotem na cewkę.
Zdjąłem na wszelki wypadek trzeci przewód i od razu szły iskry i.... SILNIK ZACZĄŁ NORMALNIE PRACOWAĆ! Nałożyłem trzeci (od góry) przewód z powrotem - dalej silnik pracuje prawidłowo, więc jest OK.
Innym razem, po iluś tam kilometrach, znów zaczął pracować jak czołg - otworzyłem maskę, zdjąłem i założyłem trzeci przewód - zaczął pracować normalnie. Znów po jakimś czasie silnik zaczął pracować jak czołg, znów ponawiam ten system, czyli otwieram maskę, odłączam i podłączam trzeci od góry przewód WN i silnik znów zaczyna normalnie pracować.
Podejrzewam, że gdybym zdjął czwarty od góry przewód (czyli ten najniżej), to byłoby to samo - a więc silnik zacząłby prawidłowo pracować.
W sumie robiłem to już ze 30 razy, nie jest to jakieś mocno uporczywe, aczkolwiek silnik jest nieprzewidywalny - nie wiadomo, kiedy zechce mu się pracować na dwóch cylindrach - gorzej, jakbym musiał dynamicznie włączyć się do ruchu, a tu zonk - i raz tak niestety miałem.
Przygodę z dowiedzeniem się, co jest problemem zacząłem rok temu, od wymiany świec i przewodów WN. Nie pomogło - po kilkudziesięciu km miałem pierwszy brak mocy i pracę na dwóch cylindrach. Wkurzyłem się i zakupiłem cewkę (używkę co prawda, ale GM - na forum lamusa polecali używkę GM, niż chińskie nówki, które były tańsze). Nie pomogło. Naturalnie razem ze świecami i przewodami WN wymieniłem olej, filtr oleju, filtr powietrza i paliwa.
Wykluczam paliwo, bo lanosa mam w LPGu i chyba z 10 razy próbowałem w momencie problemów i braku mocy, przełączać się na benzynę - silnik pracował identycznie.
Jedyne co zauważyłem, to że przeważanie dzieje się tak przy opadach deszczu, po deszczu (duża wilgotność) lub przy mgle, ale miałem parę razy, że w upale tak pracował, także raczej żadna podpowiedź.
Jakieś pomysły na tego durnego koreańca?
z problemem tym zmagam się w sumie od zakupu auta, czyli od ponad roku.
Czasami auto zaraz po odpaleniu rano, czasami po przejechaniu kilku km, czasami po przejechaniu kilkudziesięciu-kilkuset km przestaje pracować na 2 cylindrach - da się to odczuć na mocy i dźwięku silnika i drżeniu budy - jakbyśmy jechali maluchem. Rozpędzić się nie idzie, trzeba go po mieście wtedy piłować, żeby jakkolwiek się poruszać (raz musiał tak wystartować ze świateł pod górkę, to pożal się Boże). Czasami mu przechodzi po chwili, czasami po kilku km, a czasami w ogóle - nawet ponowne uruchomienie silnika nie pomaga. Za to jest jeden sposób, który odkryłem przez zupełny przypadek - chciałem sprawdzić, czy idzie iskra na poszczególne świece. Z cewki zdejmowałem kolejno przewody WN (kolejno od góry). Kiedy silnik pracował jak czołg i nie miał mocy, zdejmując oba górne przewody WN, i przykładając je z powrotem, nie było widać, ani słychać żadnych iskier, ani też nie zmieniała się praca silnika (a więc silnik nie pracował na tych dwóch garach). Nałożyłem przewody z powrotem na cewkę.
Zdjąłem na wszelki wypadek trzeci przewód i od razu szły iskry i.... SILNIK ZACZĄŁ NORMALNIE PRACOWAĆ! Nałożyłem trzeci (od góry) przewód z powrotem - dalej silnik pracuje prawidłowo, więc jest OK.
Innym razem, po iluś tam kilometrach, znów zaczął pracować jak czołg - otworzyłem maskę, zdjąłem i założyłem trzeci przewód - zaczął pracować normalnie. Znów po jakimś czasie silnik zaczął pracować jak czołg, znów ponawiam ten system, czyli otwieram maskę, odłączam i podłączam trzeci od góry przewód WN i silnik znów zaczyna normalnie pracować.
Podejrzewam, że gdybym zdjął czwarty od góry przewód (czyli ten najniżej), to byłoby to samo - a więc silnik zacząłby prawidłowo pracować.
W sumie robiłem to już ze 30 razy, nie jest to jakieś mocno uporczywe, aczkolwiek silnik jest nieprzewidywalny - nie wiadomo, kiedy zechce mu się pracować na dwóch cylindrach - gorzej, jakbym musiał dynamicznie włączyć się do ruchu, a tu zonk - i raz tak niestety miałem.
Przygodę z dowiedzeniem się, co jest problemem zacząłem rok temu, od wymiany świec i przewodów WN. Nie pomogło - po kilkudziesięciu km miałem pierwszy brak mocy i pracę na dwóch cylindrach. Wkurzyłem się i zakupiłem cewkę (używkę co prawda, ale GM - na forum lamusa polecali używkę GM, niż chińskie nówki, które były tańsze). Nie pomogło. Naturalnie razem ze świecami i przewodami WN wymieniłem olej, filtr oleju, filtr powietrza i paliwa.
Wykluczam paliwo, bo lanosa mam w LPGu i chyba z 10 razy próbowałem w momencie problemów i braku mocy, przełączać się na benzynę - silnik pracował identycznie.
Jedyne co zauważyłem, to że przeważanie dzieje się tak przy opadach deszczu, po deszczu (duża wilgotność) lub przy mgle, ale miałem parę razy, że w upale tak pracował, także raczej żadna podpowiedź.
Jakieś pomysły na tego durnego koreańca?