Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Koszty eksploatacji auta w dłuższum okresie.

lestek85 26 Wrz 2012 20:55 2652 19
  • #1 26 Wrz 2012 20:55
    lestek85
    Poziom 12  

    Witam.Szanownych kolegów i koleżanki
    Odkąd mam prawko miałem w swoim życiu kilka aut.
    Zawsze jak kupiłem to sobie zapisywałem ile kosztuje utrzymanie auta(naprawy)
    Rocznie robię gdzieś 30000tys km
    Do każdego auta zawsze musiałem trochę kasy włożyć.
    np
    mazda 626 1996 rok 1,8 miałem gdzieś około 1 roku-2tys złotych
    espero 1997 1,5 złotych użytkowałem go 7 miesięcy
    citroen berlingo 2000rok 2,0 HDI 2,5 roku 10000 tysięcy
    Nieraz słucham ludzi którzy mówią ze kupują jeżdżą autami i nic nie dokładają
    Ciekawi mnie jak to jest uwarz czy ja mam takie szczęście dotyczącetych aut,czy ludzie oszukują
    A jak tak to ciekawe czemu.
    Wdzięczny jestem za wszystkie sugestie
    Pozdrawiam.

    0 19
  • #2 26 Wrz 2012 21:07
    vodiczka
    Poziom 43  

    Kupowałeś nówki czy używki? Regułą jest że do używek się dokłada, gdy ma się odrobinę szczęścia można nic nie dołożyć przez 50 000 km a przy odrobinie pecha 8000 PLN po przejechaniu kilkuset km.

    lestek85 napisał:
    citroen berlingo 2000rok 2,0 HDI 2,5 roku 10000 tysięcy

    Za 10000 tysięcy możesz kupić kilka Mercedesów C63 AMG. Brabus Bullit Coupe:D

    0
  • #3 26 Wrz 2012 21:10
    zeimp
    Moderator na urlopie...

    lestek85 napisał:
    Nieraz słucham ludzi którzy mówią ze kupują jeżdżą autami i nic nie dokładają


    Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura! Niech ci sami ludzie powiedzą w jakim stanie auto kupili, a w jakim jest obecnie! Owszem można tak - nic nie dokładać i jeździć - ale żeby później takie auto doprowadzić do stanu sprzed.... No! Do każdego trzeba jakiś nakład finansowy (choćby serwis - czyt. czynności okresowe).

    0
  • #4 26 Wrz 2012 21:12
    vodiczka
    Poziom 43  

    koega lestek 85 zaznaczył że chodzi mu o naprawy a nie bieżący serwis.




    Moderowany przez zeimp:


    Jeszcze jedno takie sprostowanie i kolega dostanie nagrodę w postaci "urlopu od forum"! Dla przypomnienia:

    lestek85 napisał:
    Zawsze jak kupiłem to sobie zapisywałem ile kosztuje utrzymanie auta(naprawy)


    Tak więc, radzę przemyśleć to, co chcesz napisać - pamiętaj, że "wisisz na włosku"!

    0
  • #5 26 Wrz 2012 21:16
    lestek85
    Poziom 12  

    wszystkie te co kupowałem były używane
    Najmłodsze jakie miałem to było berlingo miało 9 lat jak kupiłem kosztowało 10000zl(naprawy)
    Niby silnik bez zarzutu ale to siadały czujniki belka itp

    0
  • Pomocny post
    #6 26 Wrz 2012 21:31
    lionel2
    Poziom 9  

    Witam

    To tylko takie gadanie, że nic nie dokładają, tylko leją paliwo i jeżdżą.

    Ja też miałem kilka samochodów i do każdego dokładałem.
    Faktem jest, że awaryjność samochodów zależy od liku czynników:
    - wieku samochodu
    - przebiegu
    - charakteru użytkowania
    - servisowania
    - wad/słabych punktów pojazdów (każdy takie ma)

    Do kosztów które nie wliczam w naprawy zaliczam wymiany płynów i części eksploatacyjnych które ulegają zużyciu podczas normalnego użytkowania:
    - klocki/tarcze hamulcowe
    - olej silnikowy
    - filtry
    - opony
    - etc.

    Rozgraniczyłbym również auta używane od nowych. Niektóre naprawy są wykonywane w ramach gwarancji więc nie biją nas po kieszeni.

    Najmniej awaryjne auto które miałem to była Mazda 323 miałem taką w latach 90'.
    Jak ją kupiłem to wymieniłem wszystkie płyny, oleje, zrobiłem hamulce i rozrząd i przez 4 lata było OK, ale robiłem 20000tyś rocznie więc raczej niedużo. Auto było proste jak drut, zero elektroniki, więc nie miało się co psuć.

    Uważam, że im nowsze samochody tym bardziej awaryjne. Producenci śpieszą się z nowymi modelami, połowiczne testy, marketing (downsizing) oraz wszechobecna elektronika robią swoje.

    Pozdrawiam
    Lionel2

    0
  • #7 26 Wrz 2012 21:45
    lestek85
    Poziom 12  

    Ciekawi mię taka rzecz zamiast kupować używane auta i dokładać kasę i martwic się czy gdzieś w drodze się nie popsuje czy nie lepiej nawet na kredyt wziąć jakieś nowe auto np Pandę

    0
  • Pomocny post
    #8 26 Wrz 2012 21:50
    zeimp
    Moderator na urlopie...

    lestek85 napisał:
    czy nie lepiej nawet na kredyt wziąć jakieś nowe auto np Pandę

    I dodatkowe ubezpieczenie (czy chcesz, czy nie - musisz!), a dwa, to przecież i tak raz (!) w roku MUSISZ pojechać na serwis (okresowy), inaczej gwarancja przepada. I co, myślisz, że to nie są koszty? Dodam, że wcale nie tania przyjemność!

    0
  • #9 26 Wrz 2012 22:06
    lestek85
    Poziom 12  

    Jest w tym racja co napisał zeimp
    ale znowu jak gdzieś jadę daleko to myślę czy samochód mi się nie rozwali,ciągle do tych samochodów jakoś kasę dokładam,
    A znów jak by był jakiś nowy to parę lat nie powinno być jakiś napraw.
    Chociaż powiem szczerze nigdy nie miałem nowego samochodu.

    0
  • #10 26 Wrz 2012 22:45
    kamil907
    Poziom 28  

    Czasami bywa tak, że z tymi nowymi jest więcej problemów niż z jakimś starym, pełnoletnim autem. Utrzymanie nowego auta wcale nie będzie tańsze, a może okazać się nawet droższe (przeglądy i serwis w ASO, itd).
    Dla przykładu mam znajomego który wziął sobie na kredyt nowe auto dobrej klasy i niestety dosłownie chwilę po wygaśnięciu gwarancji padł silnik. Oczywiście nie było go stać na naprawę więc sprzedał auto za grosze, a kredyt spłaca do tej pory.

    0
  • #11 26 Wrz 2012 22:55
    zeimp
    Moderator na urlopie...

    kamil907 napisał:

    Czasami bywa tak, że z tymi nowymi jest więcej problemów niż z jakimś starym, pełnoletnim autem. Utrzymanie nowego auta wcale nie będzie tańsze, a może okazać się nawet droższe (przeglądy i serwis w ASO, itd).


    Święta racja! Podpisuję się pod tym, obydwiema dłońmi ;)

    0
  • #12 26 Wrz 2012 23:18
    kefir66
    Poziom 12  

    Dobre auta to się skończyły w roku 2000.

    0
  • #13 26 Wrz 2012 23:23
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda

    kamil907 napisał:
    Dla przykładu mam znajomego który wziął sobie na kredyt nowe auto dobrej klasy i niestety dosłownie chwilę po wygaśnięciu gwarancji padł silnik. Oczywiście nie było go stać na naprawę więc sprzedał auto za grosze, a kredyt spłaca do tej pory.


    A gdyby silnik padł jeszcze na gwarancji, to opłaciłyby się te przeglądy? ;)

    Ile stracisz na przeglądy? Gwarancja 2 lata, przegląd załóżmy co rok, no niech wyda na same przeglądy 2500zł, (w zależności od marki) nie opłaci się? Na przeglądzie nie ma obowiązku wymiany części zużytych eksploatacyjnie (klocki itd), jeśli wymieniasz klocki na własną rękę, nie tracisz gwarancji na pozostałe podzespoły auta.

    0
  • #14 26 Wrz 2012 23:29
    vodiczka
    Poziom 43  

    kamil907 napisał:
    Czasami bywa tak, że z tymi nowymi jest więcej problemów niż z jakimś starym, pełnoletnim autem.

    Oczywiście, dlatego pisałem nieco żartobliwie o szczęściu i pechu. Jednakże zwrot "czasami bywa " jest synonimem zwrotu "w nielicznych przypadkach" Wolę jeździć nówką przez dziesięć lat i dłużej niż wymieniać używki co dwa-trzy lata.
    kamil907 napisał:
    Dla przykładu mam znajomego który wziął sobie na kredyt nowe auto dobrej klasy i niestety dosłownie chwilę po wygaśnięciu gwarancji padł silnik. Oczywiście nie było go stać na naprawę więc sprzedał auto za grosze, a kredyt spłaca do tej pory.

    Trochę naciągany przykład, nie kwestionuję samego faktu ale totalne padnięcie dotartego silnika z auta dobrej klasy (nie z winy kierowcy) jest równie prawdopodobne jak trafienie szóstki w totka. Dlatego nie gram w totka i nie obawiam się kupować nowego auta w przeciwieństwie do używanego.

    0
  • #15 27 Wrz 2012 00:29
    korrus666
    Poziom 40  

    Ja mam Clio 2 z 1998 roku silnik 1,2 8V przebieg 220 tyś km. I tak przez 6 ostatnich lat będzie:
    Opony 1200 zł. komplet letnich i zimowych.
    Wymiana oleju raz do roku jakieś 100 zł czyli razem 600.
    Hamulce jakieś 400 zł.
    Amortyzatory 400 zł.
    I tyle. Żadnych napraw tylko wymiana zużytych części ale auto ma 14 lat.
    Zatem koszty jakieś 2600 zł może 2800.
    Uważam że to małe koszty jak na 6 lat.
    Jeszcze wymiana rozrządu mnie czeka. To jakieś 200 zł.
    Dodam tylko że wszystko robię sam, ewentualnie z ojcem który na szczęście jest mechanikiem :)

    0
  • #16 27 Wrz 2012 08:06
    kkknc
    Poziom 42  

    Trochę aut w życiu miałem, ale najmilej wspominam golfa III 1.8 benzyna 75 kucy. Kupiłem jako 3 latka z przebiegiem 67k zrobiłem 110k przez 5 lat. Pewnie zrobiłbym więcej gdyby nie został skasowany w wypadku. Oprócz regularnej wymiany oleju, klocków z przodu 2 razy i naprawy chłodnicy klimatyzacji nie robiłem w nim nic innego. Przymierzałem się już do zawieszenia z przodu, ale się przez wypadek upiekło.
    Ogólnie można przyjąć, że eksploatacja samochodu kosztuje tyle samo, co paliwo spalane przez auto wydajesz 300zl miesięcznie na paliw i tyle samo trzeba odłożyć na jego eksploatacje. Mało jeździsz spalasz mało paliwa części się mniej zużywają. Dużo jeździsz więcej spalasz więcej części zużywasz. Oczywiście jest to model uproszczony, do tego koszty stałe ubezpieczenie, coroczne wizyty na stacji diagnostycznej dla aut pięcioletnich i starszych.
    Przy autach używanych wszystko zależy jak bardzo poprzedni właściciel o nie dbał i ile cofnął licznik. Zajeżdżone auta nie są tanie w eksploatacji.

    0
  • #17 27 Wrz 2012 15:50
    vodiczka
    Poziom 43  

    kkknc napisał:
    Ogólnie można przyjąć, że eksploatacja samochodu kosztuje tyle samo, co paliwo spalane przez auto wydajesz 300zl miesięcznie na paliw i tyle samo trzeba odłożyć na jego eksploatacje.

    Przy kilkuletnim ("wszystko zależy jak bardzo poprzedni właściciel o nie dbał") i intensywnej jeździe pewnie tak ale przy eksplaotowanym od nowości jednak mniej, przynajmniej w moim wypadku. Jeżdżę aktualnie ośmioletnią Fabią, na paliwo wydałem w tym czasie licząc srednio 4 PLN/l około 18 000 PLN czyli około 2250 zł rocznie. Około 2000 PLN rocznie kosztowały mnie przeglądy, ubezpieczenie i koszty eksploatacyjne łącznie. Pierwsze trzy lata gdy robiłem przeglądy w ASO wydatki kompensowały mi niskie koszty ubezpieczenia ( polityka sprzedaży VW ) Paradoksalnie w czwartym roku eksploatacji zapłaciłem prawie taką samą składkę AC,OC,NW jak za nowe mimo wyraźniego spadku wartości auta.

    0
  • #18 27 Wrz 2012 21:45
    tzok
    Moderator Samochody

    Wszystko zależy co się kupuje i po co. Można kupić 10-15 letnie auto segmentu B za 10 tys. zł pojeździć nim 2-3 lata nic nie dokładając i jak zacznie się sypać sprzedać za 4-5 tys. zł.

    Jeśli chodzi o kredyt - to dla osoby fizycznej uważam za głupotę, jeśli auto jeździ w firmie i zarabia na siebie to co innego.

    Nie mam może zbytniego doświadczenia ale jeśli chodzi o stan to obecne auto, które jest krajowe, poleasingowe jest w dużo lepszym stanie niż poprzednie sprowadzone z Niemiec przez handlarza. Mam "w rodzinie" kilka sprowadzonych aut i we wszystkich były jakieś "kwiatki".

    0
  • #19 28 Wrz 2012 00:07
    2077864
    Użytkownik usunął konto  
  • #20 28 Wrz 2012 11:07
    vodiczka
    Poziom 43  

    .sk napisał:
    Hehe, z mojego doświadczenia to mogę Ci powiedzieć

    Mozesz powiedzieć że jesteś wyjątkiem potwierdzajacym regułę.
    18 lat jeździłem Wartburgiem 453 de lux z 1970 r (w rodzinie od nowości) i zero napraw poza wymianami eksploatacyjnymi ( szczęki, tarcza sprzęgła, amortyzatory, aparat zapłonowy, żarówki, akumulatory, opony) i jednym remontem silnika (szlif cylindrów, nowy wał korbowy) po przejechaniu 70 000 km a nie z powodu jego awarii. Przypomniałem sobie - była jedna awaria, padł regulator napięcia i prądnica.
    Żadnych komputerów, zaworów, rozrządu, palca rozdzielacza. Trzy niezalezne cewki zapłonowe a kable WN nigdy nie były wymieniane. Zestarzałem się i samochód stał się dla mnie za głośny. Z żalem sprzedałem go w 2003 roku kolekcjonerowi.
    Auto żyło długo bo było zadbane, sąsiadowi który siadał i jechał rdza przeżarła zderzaki na wylot po kilku latach. W moich były ubytki chromu i wżerki ale ani jednej dziurki na wylot.

    0