Problem ten objawił się po raz pierwszy przy współpracy z gramofonem z mojego postu parę dni temu.
Chodzi o to, że w momencie trzasku podczas przełączania funkcji, lub dołączania kolejnego elementu jak np. korektor, czy też manipulacje przy nim (włączenie tłumika, filtra DNL). Jedna z końcówek potrafi się spalić wraz z jednym z bezpieczników.
Sama końcówka wraz z układem zasilania i przedwzmacniacza została złożona w całości na nowych elementach z zastosowaniem modyfikacji Petermana. Napięcia zasilające są katalogowe, prąd spoczynkowy po co najmniej półgodzinnym wygrzaniu na wartościach minimalnych ustawiony ostatnio na okolice 45mA dla obu kanałów. Wstawione końcówki to BDW93C i BDW94C, które podobno słyną z wysokiej odporności. W układzie siedzą bezpieczniki szybkie 1,6A (choć w wykazie elementów serwisówki jest bodaj 1,3A, wbrew temu co siedzi tam w oryginale i oznaczeniach na płytce).
Po awarii wygląda to zawsze tak, że przepalony jest jeden z bezpieczników wraz z parą tranzystorów końcowych, a po jego wymianie i uruchomieniu bez płytki sterującej na uszkodzonym kanale, zabezpieczenie nie odpuszcza, a po dołożeniu sterującej idzie z dymem para BD140 wraz z najczęściej R605, a bezpieczniki są całe.
Jako, że zdarzyło mi się to już trzeci raz to zaczynam się z lekka jeżyć tym faktem.
Tyle co zaobserwowałem, to w momencie wystrzału nie załącza się chwilowo zabezpieczenie, które działa tylko przy rozruchu (gdzie na drugim, starszym egzemplarzu reaguje na to), lub chwilowo przy ostrej przegazówce w okolicach maksymalnej głośności. Dodam, że sam Radmor potrafi grać godzinami bez problemów, z chłodnym radiatorem do momentu solidniejszego trzasku.
Wiem, że tematów o palących się końcówkach 5412 jest bez liku na forum, ale jest to na tyle nietypowa usterka, że nie mogłem dopasować nic konkretnego.
Chodzi o to, że w momencie trzasku podczas przełączania funkcji, lub dołączania kolejnego elementu jak np. korektor, czy też manipulacje przy nim (włączenie tłumika, filtra DNL). Jedna z końcówek potrafi się spalić wraz z jednym z bezpieczników.
Sama końcówka wraz z układem zasilania i przedwzmacniacza została złożona w całości na nowych elementach z zastosowaniem modyfikacji Petermana. Napięcia zasilające są katalogowe, prąd spoczynkowy po co najmniej półgodzinnym wygrzaniu na wartościach minimalnych ustawiony ostatnio na okolice 45mA dla obu kanałów. Wstawione końcówki to BDW93C i BDW94C, które podobno słyną z wysokiej odporności. W układzie siedzą bezpieczniki szybkie 1,6A (choć w wykazie elementów serwisówki jest bodaj 1,3A, wbrew temu co siedzi tam w oryginale i oznaczeniach na płytce).
Po awarii wygląda to zawsze tak, że przepalony jest jeden z bezpieczników wraz z parą tranzystorów końcowych, a po jego wymianie i uruchomieniu bez płytki sterującej na uszkodzonym kanale, zabezpieczenie nie odpuszcza, a po dołożeniu sterującej idzie z dymem para BD140 wraz z najczęściej R605, a bezpieczniki są całe.
Jako, że zdarzyło mi się to już trzeci raz to zaczynam się z lekka jeżyć tym faktem.
Tyle co zaobserwowałem, to w momencie wystrzału nie załącza się chwilowo zabezpieczenie, które działa tylko przy rozruchu (gdzie na drugim, starszym egzemplarzu reaguje na to), lub chwilowo przy ostrej przegazówce w okolicach maksymalnej głośności. Dodam, że sam Radmor potrafi grać godzinami bez problemów, z chłodnym radiatorem do momentu solidniejszego trzasku.
Wiem, że tematów o palących się końcówkach 5412 jest bez liku na forum, ale jest to na tyle nietypowa usterka, że nie mogłem dopasować nic konkretnego.