Astra G alarm dokładany myślę gdzieś w 2000 roku najprawdopodobniej w salonie opla we włoszech.
Załączany był po drugim naciśnięciu 2xzamykania na oryg kluczyku.
Kontrolka alarmu miała białą żaróweczkę z czerwoną nakładką a do zarówki dochodzi 4 identyczne kabelki, po tym jak urwałem przez przypadek 2 kabelki od niej postanowiłem odłączyć alarm. Wyłączyłem kluczykiem i tak jeździłem z pół roku ale postanowiłem odpiąć zasilanie alarmu od akumulatora. Odpiłem od plusa i od minusa i szok. Po dopięciu od minusa na akumulatorze i podłączeniu tego kabla do miernika i do MINUSA na akumulatorze wynik 2,2 v, a po odpaleniu auta około 10-12V na tym kablu, natomiast kabel ten który był do + na akumulatorze zero napięć zarówno z plusem jak i minusem aku. Naprawdę tego nie rozumiem jak to możliwe że na kablu który był do masy na akumulatorze jest teraz napięcie. Odłączyłem jakiś bezpiecznik też na kablu przy alarmie i zero różnicy. Jakaś magia chyba coś zamieniło bieguny?
Proszę o jakąś podpowiedź
Załączany był po drugim naciśnięciu 2xzamykania na oryg kluczyku.
Kontrolka alarmu miała białą żaróweczkę z czerwoną nakładką a do zarówki dochodzi 4 identyczne kabelki, po tym jak urwałem przez przypadek 2 kabelki od niej postanowiłem odłączyć alarm. Wyłączyłem kluczykiem i tak jeździłem z pół roku ale postanowiłem odpiąć zasilanie alarmu od akumulatora. Odpiłem od plusa i od minusa i szok. Po dopięciu od minusa na akumulatorze i podłączeniu tego kabla do miernika i do MINUSA na akumulatorze wynik 2,2 v, a po odpaleniu auta około 10-12V na tym kablu, natomiast kabel ten który był do + na akumulatorze zero napięć zarówno z plusem jak i minusem aku. Naprawdę tego nie rozumiem jak to możliwe że na kablu który był do masy na akumulatorze jest teraz napięcie. Odłączyłem jakiś bezpiecznik też na kablu przy alarmie i zero różnicy. Jakaś magia chyba coś zamieniło bieguny?
Proszę o jakąś podpowiedź