Sz. P.
Witam wszystkie mózgi.
Podobne tematy do mojego problemu - przeczytałem, ale jak wspomniałem są podobne i nie znalazłem rozwiązania. (swoją drogą - zbyt mądrze tam napisano)
W moim przypadku kontrolka od akumulatora na desce rozdzielczej świeci się cały czas. Od momentu przekręcenia kluczyka - odpalenia, aż do jego zgaszenia. (nie przygasa - nie miga, nie skacze > świeci ciągle jednostajnie)
Nasuwa się: nie ładuje alternator.
Otóż - NIE, przynajmniej tak mi się wydaje.
Elektrykiem wprawdzie nie jestem (więc pisać jak do debila) - ale po przyłożeniu miernika do tych wystających dzyngli od akumulatora (na "zapalonym" silniku, bez obciążenia) pokazały się wartości w przedziale 14,00 do 14,42 (po ustabilizowaniu się stanęło na 14,40)
Przy obciążeniu (czyli, światła, radia) ustabilizowało się na coś około 13,5 (dokładnie nie pamiętam a nie zapisałem)
Akumulator - ma dosłownie miesiąc (przy kupnie przeczytałem wszytko co było na elektrodzie + chłopaki którzy wymieniali aku dokonywali wszelakich pomiarów i mówili że OK)
Alternator - po regeneracji to może złe stwierdzenie, ale w tym samym dniu co akumulator zostały wymienione łożyska (szt. 2) oraz chyba się to nazywa układem prostowniczym albo mostkiem (tam co są te diody), całe nowe z pudełka przekręcone do alternatora.
Sąsiad (elektryk samochodowy) powiedział, że reszta alternatora dobra jest (miał na myśli szczotki i te zwoje)
Pasek klinowy - również nowy i naciągnięty.
I teraz reszta historii...
Jakieś 3 lata temu, dokładnie z tym samym alternatorem miałem identyczne "cyrki".
Wówczas kolega prze-lutował te diody na alternatorze - pomogło na miesiąc. Wówczas założyłem inny ale również używany alternator. Problem znikł do około 2 miesięcy temu kiedy to alternator podawał napięcie o różnych wartościach w przedziałach od 12,9 do 13,9 (bez obciążenia na zapalonym silniku)
i tu wracamy się do początku naszego tematu.
No ale...
Na logikę moją - no to skoro wcześniej były takie same objawy i teraz znowu, a nic poza alternatorem nie było ruszane, to wina alternatora?
No dobra ale co w takim razie jak co było zużyte wymieniłem a reszta ponoć dobra?
Inne pytanie jaki mi się nasuwa to: OK wymienione zostało parę części i na okres miesiąca problemu nie było - działało a goście którzy tym się zajmują zawodowo nie znaleźli problemu przy wymianie aku.
Ehh...
Nie mam pomysła.
Jak będziecie prosić mnie o zmierzenie czegoś to naprawdę jak do debila pisać proszę. (w którymś temacie było aby zmierzyć napięcie między B+ a D+, nie mam pojęcia co to?)
Witam wszystkie mózgi.
Podobne tematy do mojego problemu - przeczytałem, ale jak wspomniałem są podobne i nie znalazłem rozwiązania. (swoją drogą - zbyt mądrze tam napisano)
W moim przypadku kontrolka od akumulatora na desce rozdzielczej świeci się cały czas. Od momentu przekręcenia kluczyka - odpalenia, aż do jego zgaszenia. (nie przygasa - nie miga, nie skacze > świeci ciągle jednostajnie)
Nasuwa się: nie ładuje alternator.
Otóż - NIE, przynajmniej tak mi się wydaje.
Elektrykiem wprawdzie nie jestem (więc pisać jak do debila) - ale po przyłożeniu miernika do tych wystających dzyngli od akumulatora (na "zapalonym" silniku, bez obciążenia) pokazały się wartości w przedziale 14,00 do 14,42 (po ustabilizowaniu się stanęło na 14,40)
Przy obciążeniu (czyli, światła, radia) ustabilizowało się na coś około 13,5 (dokładnie nie pamiętam a nie zapisałem)
Akumulator - ma dosłownie miesiąc (przy kupnie przeczytałem wszytko co było na elektrodzie + chłopaki którzy wymieniali aku dokonywali wszelakich pomiarów i mówili że OK)
Alternator - po regeneracji to może złe stwierdzenie, ale w tym samym dniu co akumulator zostały wymienione łożyska (szt. 2) oraz chyba się to nazywa układem prostowniczym albo mostkiem (tam co są te diody), całe nowe z pudełka przekręcone do alternatora.
Sąsiad (elektryk samochodowy) powiedział, że reszta alternatora dobra jest (miał na myśli szczotki i te zwoje)
Pasek klinowy - również nowy i naciągnięty.
I teraz reszta historii...
Jakieś 3 lata temu, dokładnie z tym samym alternatorem miałem identyczne "cyrki".
Wówczas kolega prze-lutował te diody na alternatorze - pomogło na miesiąc. Wówczas założyłem inny ale również używany alternator. Problem znikł do około 2 miesięcy temu kiedy to alternator podawał napięcie o różnych wartościach w przedziałach od 12,9 do 13,9 (bez obciążenia na zapalonym silniku)
i tu wracamy się do początku naszego tematu.
No ale...
Na logikę moją - no to skoro wcześniej były takie same objawy i teraz znowu, a nic poza alternatorem nie było ruszane, to wina alternatora?
No dobra ale co w takim razie jak co było zużyte wymieniłem a reszta ponoć dobra?
Inne pytanie jaki mi się nasuwa to: OK wymienione zostało parę części i na okres miesiąca problemu nie było - działało a goście którzy tym się zajmują zawodowo nie znaleźli problemu przy wymianie aku.
Ehh...
Nie mam pomysła.
Jak będziecie prosić mnie o zmierzenie czegoś to naprawdę jak do debila pisać proszę. (w którymś temacie było aby zmierzyć napięcie między B+ a D+, nie mam pojęcia co to?)